adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
#tradilekcje

Miłosierdzie Boga to nasza codzienność

Kościół, trwając w wielkanocnej radości, odczytuje podczas liturgii Ewangelię o odpuszczaniu grzechów oraz o św. Tomaszu. Pozornie coś tutaj nie gra, moglibyśmy się przecież jeszcze przez chwilę pocieszyć, zamiast znów skupiać się na upadkach. O co więc tutaj chodzi? Niedziela, którą dziś przeżywamy, to tzw. Niedziela Biała. Pierwsza niedziela po Wielkanocy, podczas której wierni ochrzczeni w Wielkanoc mogli przyjść do kościoła w zwykłych ubraniach. Swego rodzaju przejście do codzienności, ale również przypomnienie o tym, że z jednej strony my musimy wytrwać, a z drugiej – Bóg pochyla się nad naszą słabością ze zrozumieniem. 

11 kwietnia 2021
Niedziela Biała, 1 klasy
Szaty białe
Link do tekstów liturgicznych na dziś:
 KLIK

Nie należy się oszukiwać. Życie ludzkie nie jest zero jedynkowe, a my jako ludzie potrafimy ścigać się w robieniu dziwnych, niekoniecznie dobrych rzeczy, nawet w ramach dobrych wydarzeń. 

Pewnie znajdą się tacy, którym zdarzyło się rzucić nieodpowiedni żart i popsuć atmosferę spotkania. Są też tacy, po otrzymaniu szansy, całkiem rychło ją zaprzepaścili. Może na przykład zapomnieli wstać na próbny dzień w nowej pracy. Zdarza się. W ogólności można by powiedzieć po prostu, że grzeszymy. Powtarzać za św. Pawłem, że nie czynimy dobra, którego chcemy, ale przeciwnie – zło, którego czynić nie chcemy. 

Wszystko zmienia się jednak w momencie, kiedy zechcemy na to spojrzeć z Bożej strony. Źle rzucony żart może położyć całą imprezę, nikt się więcej nie odezwie. Nowy pracodawca raczej nie zadzwoni do nas z pytaniem, jak się spało, tylko oświadczy nam: „że tak nastał koniec na samym początku”. 

Bóg natomiast wobec naszych upadków zachowuje się całkiem inaczej. Pozwala zacząć na nowo. Pięknie to współgra właśnie ze świętem Wielkanocy i dzisiejszą niedzielą. Triduum Paschalne ukazało nam nieskończoną tajemnicę Bożej miłości do każdego człowieka. Stając w obliczu tej tajemnicy, można się zawstydzić własnym grzechem, niedoskonałością. 

Po raz kolejny jednak liturgia odpowiada na potrzebę człowieka. Dzisiaj w Ewangelii słyszymy o odpuszczaniu grzechów oraz o drodze św. Tomasza Apostoła do wiary w Zmartwychwstanie Jezusa. To dwie kwestie, na których chciałbym się skupić. 

Pierwsza rzecz – nie trudno ją odnieść do sakramentu spowiedzi, co jest właściwe – wiemy, że jesteśmy grzeszni. Wiemy, że przed chwilą byliśmy świadkami Zmartwychwstania, ale to nie przeszkadza nam upadać. Jest jednak wyjście, bo Bóg przez posługę Kościoła chce te grzechy odpuścić. 

Zobacz też:   Kalendarz i figę

Co więcej, porusza mnie to, że Chrystus przychodzi do tych, którzy byli przestraszeni, daje im swój pokój i posyła, aby odpuszczali grzechy. Spotkanie ze Zmartwychwstałym nie tylko daje pokój, lecz także rodzi posłanie miłości, która chce odpuszczać grzechy. Apostołowie nie mają się bać, tylko odważnie głosić przebaczenie win. Prawdę o tym, że Bóg chce nas uratować od naszego strachu i niepewności. Bo życie bez grzechu to życie z Nim teraz, a później w wieczności. 

Drugi ważny dla mnie element to spotkanie Chrystusa ze św. Tomaszem. Miał prawo do niewiary, w końcu nie widział. Mógł dać sobie spokój, pójść w swoją stronę. Jednakże Jezus przychodzi do Niego i uzdrawia jego wątłą wiarę. Pokazując mu swoje rany, demonstruje pełne zrozumienie dla ludzkiej natury Tomasza. „Pan mój i Bóg mój” – nie trzeba było więcej. 

Jezus dodaje również, że jeszcze bardziej błogosławieni są ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Wskazuje, jak wielkim darem jest to, że patrzymy właśnie duchowym wzrokiem, pozwalamy się poprowadzić. Nie zmienia to faktu, że gotów jest On dostarczyć dowody niedowiarkom, trzeba o nie prosić i być gotowym je przyjąć. 

Liturgia jest więc po raz kolejny bardzo praktyczna. Kościół wie, że trwamy w radości powstania z martwych Chrystusa, ale jednocześnie przypomina nam, że Bóg nas nie opuszcza. Samo świętowanie to za mało, potrzebne jest trwanie przy Nim, co umożliwia Jego przebaczenie. Zdaje się nam mówić, że Jego miłość nie objawiała się tylko trzy dni, ale jest dostępna zawsze. Tak przez Jego sługi, jak i w Nim samym. Trzeba tylko chcieć. 

Dlatego cieszmy się Wielkanocą, cieszmy się tym, że wydarzenia Triduum Paschalnego były owocem miłości Boga do nas, a w dniu dzisiejszym szczególnie pamiętajmy, że On nas po prostu rozumie, nie obraża się, nie brzydzi i zawsze jest gotów nas spotkać i nam przebaczyć. 

O autorze

Diakon, salwatorianin. Miłośnik tradycyjnej liturgii i gier bitewnych - Warhammera 40000 i Bolt Action. Obecnie posługuje w parafii św. Brata Alberta w Elblągu.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.