adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj
Miesięcznik marzec 2026, Społeczeństwo

Mam na imię…

magazine cover

unsplash.com

Co powinniśmy świętować? Dlaczego wspominamy dzień śmierci świętego, a nie – narodzin? Co oznacza nasze imię? Czy znamy swojego świętego patrona?

Zapewne w większości regionów Rzeczpospolitej świętuje się urodziny. W mojej rodzinnej diecezji był zwyczaj – który zachowywany jest zapewne i w innych diecezjach, i w niektórych parafiach – by informować w niesławnych ogłoszeniach parafialnych o zbliżających się imieninach księży posługujących w parafii. Dodatkowo moja rodzinna diecezja w spisie kapłanów, dostępnym na stronie internetowej, jako jedną z głównych informacji pokazywała datę imienin. „Bo urodziny każdy ma na Facebooku” – skomentował to kiedyś mój znajomy ksiądz. Z całą pewnością jednak wciąż są w Polsce regiony, w których imieniny odgrywają ważniejszą rolę. U mnie w rodzinie się nie ograniczaliśmy – świętowaliśmy i to, i to.

Liturgiczne urodziny

Spójrzmy ze strony teologicznej. Liturgia uczy nas, że ważniejszy niż narodziny jest tzw. dies natali – dosłownie „dzień narodzin”, ale w domyśle „dla nieba”. Czyli dzień śmierci dla świata – szczególnie istotny w przypadku męczenników. W liturgicznym cyklu świętujemy jedynie faktyczne urodziny Jana Chrzciciela – „największego narodzonego spośród niewiast” – i Pana Jezusa. W przypadku tego pierwszego warto wspomnieć, że po pierwsze jego narodziny mają ważne znaczenie teologiczne. Zwiastują narodziny Chrystusa, są „małym cudem” – w porównaniu do „wielkiego cudu” Bożego Narodzenia – i zapowiadają koniec epoki. „Jan jest darem Bożym, o który długo prosili jego rodzice, Zachariasz i Elżbieta (por. Łk 1, 13); wielkim darem, na który po ludzku nie mogli mieć nadziei, ponieważ oboje byli w podeszłym wieku, a Elżbieta była bezpłodna (por. Łk 1, 7); »dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego« (Łk 1, 36)” – powiedział Benedykt XVI podczas katechezy na audiencji generalnej 29 sierpnia 2012 r. (Męczeństwo św. Jana Chrzciciela [w:] opoka.org.pl). „[…] Pieśń radości, uwielbienia i dziękczynienia, którą Zachariasz wznosi do Pana i którą odmawiamy codziennie rano w Jutrzni, «Benedictus», uwydatnia działanie Boga w historii i profetycznie wskazuje misję jego syna Jana: poprzedza on Syna Bożego – który stał się ciałem – by Mu przygotować drogi (por. Łk 1, 67-79)” (tamże). Narodziny Chrzciciela są cezurą; to dzień urodzin ostatniego spośród proroków Starego Testamentu, starego porządku.

Zobacz też:   Św. Franciszek – wzór dla ekologów

Po drugie trzeba pamiętać, że Jan Chrzciciel ma też swoje drugie wspomnienie, które skupia się już bezpośrednio na jego męczeństwie.

Od żłóbka po grób

Co do narodzin Chrystusa – tu warto wspomnieć, że liturgicznie i biblistycznie jest sporo paralel między Wcieleniem a tajemnicą śmierci Chrystusa uobecnianej w sakramencie ołtarza. Bezpośrednio zaś po, niejako w sąsiedztwie Bożego Narodzenia, mamy wspomnienia męczenników – św. Szczepana i św. Młodzianków.

Jeśli więc mielibyśmy wziąć liturgię jako nauczycielkę w tej kwestii, to mówi nam ona, by świętować dzień imienin – domyślnie dzień śmierci świętego, który nam patronuje, albo ewentualnie dzień własnego chrztu. Dzień imienin zresztą zwykle przypadał w pobliżu dnia urodzin właśnie z powodu tego ostatniego. Dzieciom w dawniejszych czasach często przydawano imię świętego, którego wspomnienie akurat przypadało w dzień chrztu. A pierwszy sakrament przez długi czas był udzielany raptem kilka dni po porodzie lub nawet jeszcze tego samego dnia. I mimo że ten zwyczaj zaginął, wciąż wiele osób świętujących swoje imieniny celebruje je w dzień stosunkowo najbliższy do swoich urodzin – jeśli mamy do czynienia z imieniem, które się często powtarza. 

Morał

No cóż, mimo wszystko jednak większość z czytelników świętuje urodziny, nie imieniny. Czy to źle? Tego bym nie powiedział. Warto jednak zadbać o wiedzę. Pożyteczna może być świadomość tego, kiedy przypadają nasze imieniny, kiedy nasz święty patron ma swój dzień – i pamiętać wtedy o szczególnej modlitwie w swojej intencji. We wspomnienia innych świętych pamiętać zaś w modlitwie o znajomych, którzy noszą dane imię.

Warto znać historię swojego świętego. Pamiętać, że imię, które nadali nam rodzice, to świadome bądź nieświadome błogosławieństwo. Niekiedy nawet w etymologii swojego imienia możemy znaleźć jakąś pożyteczną prawdę. I do tego Państwa dzisiaj zachęcam. Do nadrobienia znajomości swojego imienia i świętego za nim „ukrytego”. A jeśli „doczytacie” Państwo do tego momentu, zachęcam do zerknięcia w kalendarz liturgiczny, którzy święci są aktualnie wspominani lub niebawem będą – i modlitwy w intencji noszących ich imiona znajomych. „Obcowanie świętych” to coś, co wyznajemy w Credo każdej niedzieli. Warto z tej prawdy czerpać.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.