Adeste

Adeste jest za darmo i bez reklam
Utrzymują nas tacy czytelnicy jak Ty.

Wesprzyj

Listy pielgrzyma – wpis czwarty

magazine cover

pixabay.com

Warszawa, 06.05.2018

„Panie, nie udźwignę tego ciężaru”.

Upadłem. Całe moje życie duchowe w jednym momencie się posypało. Nie potrafię wyrazić słowami, jak bardzo źle się z tym czuję się. I nie chodzi o sam tylko grzech, ale o jego przyczyny i skutki.

Jestem skrupulantem. Znasz to uczucie, kiedy wszystko wokół wydaje Ci się złe? Sądzę, że wielu z nas tak ma. Biczujemy siebie samych za grzechy, których prawdopodobnie nie popełniliśmy. Nawet drobne wykroczenie jest karą samą w sobie, najgorszą z możliwych. W taki właśnie sposób myślą skrupulanci.

Przy spowiedzi czasem czuję się jak najgorsze, niegodne Jego miłości dziecko. W duszy krzyczę: „Panie, zabierz to ode mnie, nie udźwignę tego ciężaru!”, a na zewnątrz, do księdza, mówię o tym, że przyjmę cierpienie z pokorą.

Zastanawiasz się pewnie – jak pogodzić obie postawy? Jak można z tym żyć?

Bardzo trudno jest udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Drobne przewinienie, które sprawia, że mówię do siebie w myślach: „Jestem zły, nie mogę być kochany przez Boga, bo go zawiodłem!”, zabija poczucie własnej wartości. Aby je odbudować poprzez dostrzeżenie dobra wypływającego ze mnie jako dzieła Stwórcy – trzeba często podejmować radykalne kroki. Możliwe, że zadasz sobie pytanie: „Co więc powinienem zrobić?”.

Przede wszystkim – spróbować odnaleźć przyczynę swojego lęku.

Często leży ona w zdrowiu psychicznym konkretnego człowieka. Depresja oraz towarzyszące jej stany lękowe stały się już chorobą cywilizacyjną. Irracjonalne obawy co do odpowiedniości własnego postępowania, ból duszy związany z zaburzonym zapatrzeniem się w swoje „ja”, krzywda psychiczna z dzieciństwa lub czasów szkoły i wiele, wiele innych okoliczności potrafi zamknąć w bańce izolującej od społeczeństwa.

Wiem o tym doskonale z autopsji. Kiedy potrzebowałem pomocy, rzadko otrzymywałem ją w takiej postaci, w jakiej mogłem jej oczekiwać. W takim stanie rzeczy nieraz leży główna przyczyna przedłużającego sie cierpienia. Nieumiejętność zaakceptowania pomocy udzielonej nam przez inną osobę. Dlatego dziś powinniśmy posłuchać słów Chrystusa: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” (Łk 9, 23).

Nie bój się, kochana siostro i kochany bracie, brać na barki swojego cierpienia, bo właśnie w tym cierpieniu kryje się szczęście.

Pozdrawiam i błogosławię

Pielgrzym

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej Polityka prywatności oraz Warunki korzystania z usług Google.

Weryfikacja reCAPTCHA wygasła. Odśwież stronę.