Warszawa, 06.05.2018
„Panie, nie udźwignę tego ciężaru”.
Upadłem. Całe moje życie duchowe w jednym momencie się posypało. Nie potrafię wyrazić słowami, jak bardzo źle się z tym czuję się. I nie chodzi o sam tylko grzech, ale o jego przyczyny i skutki.
Jestem skrupulantem. Znasz to uczucie, kiedy wszystko wokół wydaje Ci się złe? Sądzę, że wielu z nas tak ma. Biczujemy siebie samych za grzechy, których prawdopodobnie nie popełniliśmy. Nawet drobne wykroczenie jest karą samą w sobie, najgorszą z możliwych. W taki właśnie sposób myślą skrupulanci.
Przy spowiedzi czasem czuję się jak najgorsze, niegodne Jego miłości dziecko. W duszy krzyczę: „Panie, zabierz to ode mnie, nie udźwignę tego ciężaru!”, a na zewnątrz, do księdza, mówię o tym, że przyjmę cierpienie z pokorą.
Zastanawiasz się pewnie – jak pogodzić obie postawy? Jak można z tym żyć?
Bardzo trudno jest udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Drobne przewinienie, które sprawia, że mówię do siebie w myślach: „Jestem zły, nie mogę być kochany przez Boga, bo go zawiodłem!”, zabija poczucie własnej wartości. Aby je odbudować poprzez dostrzeżenie dobra wypływającego ze mnie jako dzieła Stwórcy – trzeba często podejmować radykalne kroki. Możliwe, że zadasz sobie pytanie: „Co więc powinienem zrobić?”.
Przede wszystkim – spróbować odnaleźć przyczynę swojego lęku.
Często leży ona w zdrowiu psychicznym konkretnego człowieka. Depresja oraz towarzyszące jej stany lękowe stały się już chorobą cywilizacyjną. Irracjonalne obawy co do odpowiedniości własnego postępowania, ból duszy związany z zaburzonym zapatrzeniem się w swoje „ja”, krzywda psychiczna z dzieciństwa lub czasów szkoły i wiele, wiele innych okoliczności potrafi zamknąć w bańce izolującej od społeczeństwa.
Wiem o tym doskonale z autopsji. Kiedy potrzebowałem pomocy, rzadko otrzymywałem ją w takiej postaci, w jakiej mogłem jej oczekiwać. W takim stanie rzeczy nieraz leży główna przyczyna przedłużającego sie cierpienia. Nieumiejętność zaakceptowania pomocy udzielonej nam przez inną osobę. Dlatego dziś powinniśmy posłuchać słów Chrystusa: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” (Łk 9, 23).
Nie bój się, kochana siostro i kochany bracie, brać na barki swojego cierpienia, bo właśnie w tym cierpieniu kryje się szczęście.
Pozdrawiam i błogosławię
Pielgrzym