adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
#tradilekcje

Ku Wielkanocy! Ale trochę wcześniej…

O tym, czym jest przedpoście, szczerości wobec siebie i świata oraz tym, dlaczego Bóg chce wszystkich nagrodzić tak samo.

31 stycznia 2021 – Niedziela Siedemdziesiątnicy
2 klasy, szaty fioletowe
link do tekstów mszalnych
: KLIKhttps://www.missalemeum.com/pl/2021-01-31

Kościół Święty, Matka nasza, rozpoczyna dzisiejszą niedzielą okres przedpościa. Niedziela ta nazywana jest Niedzielą Siedemdziesiątnicy ze względu na to, że przypada w siódmej dziesiątce dni dzielących nas od przeżywania Misterium Paschalnego. W tradycji polskiej jest ona również nazywana Niedzielą Zapustną.

Dawniej w tym czasie katechumeni rozpoczynali również dalsze przygotowanie do chrztu. Może być to również wskazówką dla nas, by już teraz zatroszczyć się o to, aby z jeszcze większą świadomością, ale i wdzięcznością podczas Świąt Paschalnych wchodzić w rzeczywistość wielkich tajemnic naszej wiary, w których właśnie na mocy chrztu partycypujemy. 

Co ciekawe, teksty dzisiejszej liturgii pochodzą z czasów, kiedy Rzym był najeżdżany przez plemiona barbarzyńskie. Pobrzmiewa w nich, zwłaszcza w antyfonach, wizja ucisku i nadziei pokładanej w Bogu.

Myślę, że w ten okres musimy przede wszystkim wchodzić ze świadomością, że nie da się go dobrze przeżyć bez jakiejś straty, bez krzyża. Mijałoby się to z celem. Strata jednak nie może być pojmowana skrajnie. Nie może ani nic nie znaczyć – „bo przecież robię to dla Pana Boga” – ani nie może być rozpatrywana w kontekście wielkiego cierpienia i lamentowania nad sobą, jako bycia pokrzywdzonym przez surowego Boga i wymagające nauczanie Kościoła.

Założyciel salwatorianów, Czcigodny Sługa Boży Ojciec Franciszek Maria od Krzyża, zapisał w swoim dzienniku słowa: „Wielkie dzieła Boże rosną tylko w cieniu krzyża”. Wydaje się to być właściwą perspektywą. Mieć świadomość, że istnieje krzyż, który autentycznie mnie dotyka, ale przy tym rozgrywa się on w perspektywie wielkich dzieł Bożych – Paschy w kontekście ogólnym oraz mojej duchowej przemiany w kontekście personalnym. Nie oznacza to jednak, że te dwa konteksty nie nachodzą na siebie.

Liturgia wprowadza nas stopniowo w czas poszczenia, przygotowania. Osobiście odczytuję w niej na ten czas trzy wskazówki, które powinny towarzyszyć nam przez cały okres Przedpościa, ale i Wielkiego Postu.

Pierwsza z nich jest obecna w antyfonach dzisiejszej mszy. Kościół niejako w lamencie zwraca się do Boga, oczekując jednocześnie Jego interwencji oraz wstawiennictwa. Jaka dla nas z tego nauka? Można by pewnie iść za najzwyklejszym tłumaczeniem, że Pan Bóg nas nie opuszcza i wspomaga. Mimo iż brzmi banalnie, jest to prawda i źródło naszej siły.

Myślę, że warto również spojrzeć na to w kontekście tego, że człowiek w swojej relacji z Bogiem musi dojść do miejsca szczerości, w którym nie ogranicza się w mówieniu o złu, którego go otacza. Wymaga to dwóch świadomości: świata i siebie samego.

W świecie trzeba zauważyć, że wbrew ogólnej tendencji wcale nie jest na nim tak pięknie i kolorowo. Codzienność, pomimo iż zamieszkuje w niej Bóg, jest miejscem dramatu. Nie mówiąc już o kwestii samych tylko prześladowań chrześcijan, tych krwawych lub nie, trzeba powiedzieć o dramacie współczesnego świata jako niewolnika relatywizmu.

Dzisiaj na nowo Kościół musi prosić za światem, aby przejrzał na oczy i zaczął nazywać dobro i zło po imieniu. Trzeba wrócić do tego, że Prawda jest Prawdą, a nie zbiorem myśli kolektywów lub pojedynczych jednostek. Musimy więc stanąć w prawdzie, uznać, że to faktycznie się dzieje i jest to też nasza sprawa jako Kościoła, ale i jako konkretnych osób. Pośród tego mrowia „własnych prawd” musi wznieść się ku Bogu błagalna modlitwa o ratunek dla wszystkich ludzi.

Zobacz też:   O codziennym deptaniu smoków

Kolejna rzecz to prawda o mnie samym. Pomimo tego, że uczestniczę w życiu Kościoła, żyje sakramentami, muszę również dostrzec to, jak wiele mi wciąż brakuje do świętości. Jak wiele „najazdów” wciąż przeżywa moja moralność i jak bardzo muszę prosić w tym Boga o pomoc.

Wzorem takiej świadomości i pokory jest przyzywany już tutaj wcześniej Ojciec Jordan. Dziś oczekujemy jego beatyfikacji, wiemy o jego cnotliwym życiu. Jednak w swoim dzienniku, nazywał sam siebie niegodnym stworzeniem oraz bardzo grzesznym Franciszkiem. Właśnie z tej świadomości człowieka przecież autentycznie świętego, płynęła ku Boga modlitwa o wspomożenie, bo wiedział, że bez Boga nie może absolutnie niczego.

Kolejna nauka płynie do nas z lekcji z Pierwszego Listu św. Pawła Apostoła do Koryntian. Apostoł Narodów bardzo wyraźnie wskazuje, że życie człowieka jest czasem zmagania. Podobnie jak sportowe współzawodnictwo. W obu tych sytuacjach chodzi o zdobycie nagrody, jednakże życie z Bogiem, jest nieporównywalnie większe niż jakakolwiek nagroda sportowa.

Paweł wskazuje, że nie walczy tak, jakby walczył z powietrzem. Ma on konkretny cel, umartwia się i pracuje nad sobą, żeby osiągnąć życie wieczne. Przekładając to na nasze życie, w całym naszym poszczeniu i umartwieniu ważne są dwie rzeczy. Podejmowanie konkretnych działań oraz perspektywa, po co to robię.

Natomiast w perykopie z Ewangelii według świętego Mateusza czytamy znaną wszystkim przypowieść o robotnikach winnicy. Każdy jest zaproszony do pracy w winnicy Pana. Nie ma tu wyjątków i każdy tę pracę może podjąć, aby zmierzać ku otrzymaniu nagrody. Nagroda jednak dla wszystkich będzie taka sama – Niebo. Bóg jest dobry i każdego chce wynagrodzić tak samo.

Ta Ewangelia pokazuje nam, jak często możemy wpaść w pułapkę zwykłego ludzkiego myślenia. Jest to nam właściwe, i właśnie Święty Tekst pokazuje nam, że musimy przejść ponad tym. Możemy przecież w naszych wspólnotach, rodzinach i innych grupach zauważyć, że ktoś nie pości wcale, nie przygotowuje się do Paschy. Może to zniechęcać nas samych: „Nie będę sam się wygłupiał” albo skłaniać ku patrzeniu z pogardą czy wyższością na drugiego. Wtedy wszystkie wyrzeczenia mijają się z celem.

Należy zawierzyć Bogu, wspomagać braci i siostry, pokazując im, że może właśnie stoją i czekają, aby ktoś ich najął, pamiętając, że Pan Bóg wyciąga w tym działaniu rękę do każdego i z każdym chce się spotkać w Niebie i wręczyć nagrodę.

Reasumując, na czas przygotowania do Świąt Wielkiej nocy dostajemy trzy proste teoretycznie, a bardzo trudne praktycznie kroki:

– Zauważyć nędzę własną i świata oraz prosić dobrego Boga o pomoc.
– Podjąć konkretne kroki i działania pokutne, wiedząc, że robi się to dla własnego uświęcenia, aby dobrze przygotować się do świąt Paschalnych.
– Wspomagać innych, nie patrzeć na nich jak na konkurencję, ale jako na tych, z którymi chcemy się kiedyś widzieć w Niebie. Boże miłosierdzie i zaproszenie to nie ludzka ekonomia.

O autorze

Diakon, salwatorianin. Miłośnik tradycyjnej liturgii i gier bitewnych - Warhammera 40000 i Bolt Action. Obecnie posługuje w parafii św. Brata Alberta w Elblągu.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.