adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj

Katecheza… i co dalej?

magazine cover

pexels.com

Każdy z nas ma być doskonały. Zachęca nas do tego Jezus w Kazaniu na Górze, mówiąc: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48). Katechizm Kościoła katolickiego również mówi nam o dążeniu do doskonałości: „Jest ono stworzone »w drodze« do ostatecznej doskonałości, którą ma dopiero osiągnąć i do której Bóg je przeznaczył” (KKK 302).

Człowiek powinien więc ustawicznie się doskonalić, rozwijać w każdym wymiarze swojego życia, dojrzewać, wzrastać. Jak dorasta do samodzielnego, niezależnego życia, do założenia rodziny, do podjęcia pracy, tak też powinien dorastać w wierze, rozwijać ją. Jednym z elementów tego dorastania jest udział w katechezie. Chyba każdy z nas chodził w szkole na religię. Ostatnio przeżywaliśmy jubileusz trzydziestolecia katechezy w polskiej szkole. Razem z jego świętowaniem zrobiony również został rachunek sumienia i wskazano błędy w prowadzeniu katechezy. Ale czemu ma ona w ogóle służyć?

Katecheza jest formacją religijną, wychowaniem w wierze, które obejmuje nauczanie doktryny chrześcijańskiej w celu wprowadzenia wierzących w pełnię życia chrześcijańskiego (por. Jedynak W., Nauczanie religii w polskich szkołach – sukces czy porażka?, „Poznańskie Studia Teologiczne” 2018, nr 32, s. 207-228). Katecheza odgrywa więc bardzo ważną rolę – ma prowadzić do pełni życia chrześcijańskiego. Ludzie wierzący mają poprzez katechezę dojrzewać, dorastać w chrześcijaństwie. Ale czy jest to w ogóle potrzebne?

Kiedyś jeden ksiądz opowiedział anegdotę na temat dojrzałości chrześcijańskiej. Do spowiedzi do tego księdza przyszedł około sześćdziesięcioletni penitent. W pewnej chwili wyznał, że nie słuchał swojej mamy. Ksiądz ten dał odpowiednią naukę penitentowi, jednak sam zaczął się zastanawiać, na jakim etapie rozwoju wiary, na jakim etapie dojrzewania ten pan się zatrzymał. Z tej anegdoty można wyciągnąć jeden wniosek – człowiek ciągle musi się rozwijać, również w wierze. 

Blaski i cienie polskiej katechizacji

Frekwencja na lekcjach religii ustawicznie spada, co jest omawiane szczególnie przez mainstreamowe media, które chcą pokazać, że nie powinna być nauczana w szkole. Ale czy na pewno jest aż tak źle?

Jak stwierdził rzecznik Konferencji Episkopatu Polski: „Katecheza dobrze wpisała się w system szkolny. To właśnie na niej dzieci i młodzież mogą znaleźć odpowiedzi na różne egzystencjalne pytania, które ich dotyczą. Nic więc dziwnego, że rodzice bardzo sobie cenią te zajęcia” (386. zebranie plenarne KEP: 30 lat katechezy w szkole oraz kwestie związane z koronawirusem [w:] radiomaryja.pl). Katecheza wpisała się w system szkolny – katecheci są normalnymi nauczycielami, ciągle doskonalą swoją wiedzę, formują się poprzez udział w rekolekcjach, są przykładem wiary w pokoju nauczycielskim i na szkolnym korytarzu. Katecheta formuje się więc nie tylko intelektualnie, ale także duchowo (por. Sierzchuła P., Katecheta, człowiek niosący wartości, „Skrypty Belfra” 2020, nr 19).

Katecheci są również prekursorami nowych metod nauczania. To właśnie oni promują sketchnoting (notatki w formie rysunków), co można podziwiać na grupie facebookowej Rysunkowa katecheza. Katecheci prowadzą kółka wolontariuszy, a także kółka zainteresowań (tamże). Jako zwykli pedagodzy są doceniani – zdobywają nagrody dla nauczycieli, te szkolne i międzyszkolne.

Oprócz tych blasków istnieją jednak też cienie szkolnej katechezy. Niektórzy prowadzący nie dbają o swoje lekcje. Prowadzą je pobieżnie, nie dopasowując metod nauczania do uczestników zajęć. Skutek jest taki, że uczniowie zaczynają lekcje religii traktować lekceważąco. Część katechetów nie realizuje podstawy programowej, nie uczy niczego, nie formuje uczniów w wierze i dojrzałości chrześcijańskiej. Inną wadą katechezy w szkole jest niedobór katechetów. Nauczycieli w polskiej szkole brakuje, uczących religii również. Prestiż nauczyciela obniżył się, katecheci są atakowani – ma to spowodować usunięcie religii ze szkół. Przez to coraz mniej osób decyduje się na nauczanie religii w szkole.

Zobacz też:   Zapomniana posługa kobiet – o diakonisach na Wschodzie i Zachodzie

Z praktyki życia codziennego

Jak wygląda katechizacja w praktyce? Po pierwsze, katecheta często jest przepracowany – od poniedziałku do piątku naucza w szkole, a w niedzielę działa przy parafii, prowadzi grupy duszpasterskie, angażuje się w przygotowania do liturgii, prowadzi dyżury mszy i nabożeństw. Jest osobą, która musi angażować się w życie parafii, co jest unormowane przez Dyrektorium Katechetyczne. Ma też dwóch pracodawców. Jednym z nich jest dyrektor szkoły, z którym wiąże nauczyciela umowa o pracę, a drugim – proboszcz i wydział katechetyczny, który „zatrudnia” go poprzez wydanie misji kanonicznej. Wydział katechetyczny i ksiądz proboszcz „parafii zatrudnienia” mogą podjąć decyzję o odwołaniu katechety, nieprzedłużeniu mu misji kanonicznej. To proboszcz wyznacza liczbę godzin pracy danego katechety. Relacje proboszcz-katecheta często są trudne i napięte, bo proboszcz wymaga coraz większego zaangażowania się w życie parafii, a katecheta chce mieć czas na odpoczynek i dla rodziny.

Trudne relacje występują także na linii rodzice-katecheta. Rodzice często narzekają na metody i treść nauczania. Słuchają przy tym bardziej swoich dzieci niż nauczyciela. I gdy jest konflikt czy nieporozumienie, zamiast wyjaśniać, rozmawiać, to rodzic wypisuje dziecko z lekcji religii. Katecheta jest często szantażowany właśnie tą dobrowolnością chodzenia na lekcje czy też pójściem ze skargą do wydziału katechetycznego.

Katecheza – tylko w szkole?

Podstawową przestrzenią, w której powinna obywać się katechizacja, nie jest szkoła, ale parafia (Jedynak W., dz. cyt.). To parafia pełni rolę formacyjną, tam sprawowane są sakramenty, działają grupy duszpasterskie. Religia w szkole jest tylko pomocą dla katechezy w parafii. Katecheza nie powinna się więc zamykać w obrębie murów szkolnych. Przygotowanie do sakramentów powinno odbywać się głównie w parafii, a nie tylko w szkole.

Katecheza powinna być integralna, tzn. powinna posiadać wszystkie wymiary (biblijny, liturgiczny, egzystencjalny i inne). Katecheza szkolna i parafialna powinny tworzyć jedną całość (por. Wołkiewicz A., Główne idee polskich programów katechetycznych, 2018).

Katecheza dla dorosłych?

Po opuszczeniu szkoły większość ludzi nie ma już styczności z katechezą, nie formują się religijnie, duchowo. Dla dużej części z nich koniec szkoły oznacza koniec katechezy. Czy tak powinno być? Raczej nie. Niektóre parafie prowadzą bądź zaczynają wprowadzać katechezę dla dorosłych, która odbywa się w salkach katechetycznych. Dla dorosłych dostępna jest również bogata oferta rekolekcji powołaniowych, małżeńskich i innych, a także grupy duszpasterskie prowadzone przy parafii. Trzeba sobie zadać pytanie: czy jako dorosły katolik nadal rozwijam się religijnie, czy moja przygoda z religią skończyła się na szkolnej katechezie? Jako człowiek rozwijam się zawodowo, fizycznie, psychicznie, a co z moją duchowością?

Czy może być lepiej?

Zawsze może być lepiej. Jubileusz trzydziestolecia katechizacji i przemyślenia na ten temat prowadzą nas do jednego wniosku: nie można tego zmarnować. Dużo jest katechetów, którzy się starają, żeby lekcje były przeprowadzone dobrze. W badaniu jakości lekcji zdalnych to właśnie katecheci byli najwyżej oceniani. Staranie się i wkładanie wysiłków w powierzoną pracę, w swoje powołanie, przynosi efekty. Nie tylko te widoczne na pierwszy rzut oka, jak nagrody czy pochwały, ale te najważniejsze – rozwój wiary naszych podopiecznych, kształtowanie w nich dojrzałości i postaw chrześcijańskich. I takich sukcesów życzę wszystkich katechetom i katechetkom.

O autorze

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.