adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj

Jezus – mistrz i przewodnik na drodze pokory

magazine cover

unsplash.com

Droga pokory nie jest łatwa. Z tego względu warto, byśmy patrzyli w naszym życiu na wzorce, które ukażą nam przetarte szlaki, ustrzegą przed popełnieniem pewnych błędów oraz rzucą światło na zakamarki życia duchowego.

Takimi przewodnikami na drodze cnót, w tym także pokory, mogą być święci. Kościół daje nam bardzo wiele osób, które mogą być dla nas wzorcami w życiu duchowym. Jednak nigdy na tej drodze nie możemy spuścić wzroku z Tego, z kogo czerpał każdy z owych świętych, czyli Jezusa. To przede wszystkim On jest dla nas wzorem do naśladowania, On jest bowiem samym źródłem. Jezus jest Tym, który wie najlepiej i ukazuje najczyściej.

„A oto znów przemówił do nich Jezus tymi słowami: »Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia«” (J 8, 12).

Jezus wskazuje na siebie

Podczas jednego ze swoich mistycznych uniesień św. Weronika Giuliani usłyszała, że ma być pomocą dla innych w kroczeniu na drodze pokory. Widzimy więc, że sam Jezus powoli ukazywał jej, do czego zamierza przeznaczyć swoją służebnicę: do bycia świętą i przykładem dla chrześcijan przyszłych wieków, w tym także i dla nas.

Jednak zanim święty stanie się przykładem dla innych, sam też musi poznać drogę i nauczyć się po niej kroczyć. W sercu klaryski pojawiały się wątpliwości: jak ma pomagać innym, skoro sama uważa, że nie kroczy na drodze pokory w sposób pełny i właściwy? Jezus szybko i bez zbędnych słów wskazał jej, że to On jest mistrzem tej drogi. Jeśli będzie podążać za Nim, postępować na Jego wzór, będzie wzrastać w tej cnocie.

„Wtedy wydawało mi się, że Pan wymaga ode mnie, w szczególny sposób, troski o pomoc każdemu w kroczeniu drogą pokory. O mój Jezu, co mam zrobić, bo ja nie wiem, czym jest pokora? A On powiedział do mnie: Ja jestem mistrzem; wciąż pokładaj nadzieję we mnie; nie wątp” (Dziennik I, s. 737).

Również w późniejszych latach Jezus ponowił swoje zalecenie, by św. Weronika uczyła się od Niego kroczenia po tej trudnej drodze. Tym razem czyni to pod postacią Dzieciątka, przez co dodatkowo podkreśla swoje słowa o pokorze.

„O Boże! W tym momencie wydawało mi się, że boskie dziecko stanęło przede mną i zobaczyłam w tym boskim lustrze drogę pokory i posłuszeństwa, jedno nie idzie bez drugiego, chociaż w Jezusie była pełnia wszystkich cnót. Wtedy wziął mnie za rękę i powiedział: Ucz się ode mnie, który jestem pokornego serca” [por. Mt 11, 29] (Dziennik V, s. 205).

Uniżył samego siebie

Niejednokrotnie Jezus ukazywał się św. Weronice pod postacią Dzieciątka. W pouczeniach odnośnie do pokory ma to dodatkowy walor. Pokora Jezusa bowiem wyraziła się już w samym wcieleniu. W tym, że jako prawdziwy Bóg zstąpił na ziemię. Uniżył się Ten, który jest najpotężniejszy. W ten sposób zostaje ukazany przez Jezusa skraj pokory. Ten, który jest potężny, wszechmocny, uniża się, upokarza tak bardzo, że staje się człowiekiem i to rodząc się jako bezbronne, zdane na innych niemowlę. Pouczenie na temat pokory wypowiedziane z ust małego Jezusa wybrzmiewa jeszcze dobitniej.

„Tu Boskie Dzieciątko przyszło w moje ramiona, okazywało mi czułość i wydawało się mówić do mego serca, mówiąc mi: Umiłowana i małżonko moja, jestem dla ciebie wszystkim, chcę, abyś trwała w tych ćwiczeniach od cnoty do cnoty; ale na tą pokorę bądź uważna, jest ona życiem i siłą wszystkich innych cnót. Ucz się ode mnie, który jestem Bogiem nieskończonym, wielkim, niepojętym, nikt pojąć nie może mocy, dobroci i miłości mojej, a jednak uniżyłem się, przyszedłem z nieba na ziemię, przyjąłem szaty śmiertelne, aby odkupić rodzaj ludzki z niewoli szatana” (Dziennik V, s. 204).

Wcielenie wiązało się nie tylko z okresem bycia zdanym na ludzkich opiekunów jako niemowlę. To także trudy całego ludzkiego życia, a co najważniejsze przyjęcie na siebie męki i śmierci dla zbawienia ludzi. Z tego względu niejednokrotnie św. Weronika wspomina, że całe życie Jezusa jest obrazem pokory.

„Nasz Pan, prawdziwy mistrz tej cnoty [pokory] i wszystkich innych, przez całe swoje życie, był prawdziwym obrazem pokory” (Dziennik III, s. 67).

Bóg, dla którego nie ma nic niemożliwego i któremu wszystko jest poddane, daje się schwytać i skazać na śmierć pełną boleści. Ten, przed którym zgina się każde kolano, upokarza się tak bardzo, że zgina się pod ciężarem krzyża.

W trudności – wzrok utkwiony w Jezusie

Pokora to wymagająca droga, na której napotykamy wiele zmagań. Święta Weronika Giuliani uczy nas, że gdy najdą nas jakieś trudności w życiu duchowym, gdy widzimy, że idziemy ku upadkowi, warto mieć przed oczami Jezusa.

Zobacz też:   Ckliwa miłość czy twarda relacja? Ojciec i dziecko piórem pisani

Jak możemy przeczytać w jej zapiskach, klaryska w takich chwilach przytaczała wersety biblijne, które stawały się dla niej podporą i motywacją na dalszej drodze. To pokazuje, jak ważne w naszym życiu jest czytanie Biblii, a czasami nawet nauczenie się na pamięć niektórych jej fragmentów. Pomoże nam to w chwilach trudnych, kiedy nie będziemy mieć możliwość sięgnięcia do Biblii, nawet tej w telefonie. Takie zapamiętane fragmenty biblijne, w ogólnym zarysie treści lub w sposób dokładny co do słowa, mogą być dla nas pewnego rodzaju aktem strzelistym w trudnym momencie naszej duchowej drogi.

Ta lekcja odnosi się również do pokory. W ciężkich momentach doświadczanych na drodze tej cnoty św. Weronika odwoływała się na przykład do fragmentu Listu do Filipian, zawierającego hymn o pokorze Jezusa.

„Jeśli, na przykład, odczuwam wstręt do jakiegoś posłuszeństwa, natychmiast przezwyciężam siebie i mówię: Chrystus stawszy się dla nas posłusznym [Flp 2,8] itd.; jeśli odczuwam jakąkolwiek urazę do człowieczeństwa, w jakiejkolwiek pogardzie moich win, natychmiast odwołuję się do pokory naszego Pana, mówiąc: Chrystus uniżył samego siebie itd. [por. Flp 2,8] itd. Muszę we wszystkim czynić akt refleksji nad życiem, które On prowadził w ciągu 33 lat; i nie tylko przechodząc umysłem do takich dzieł, ale zatrzymując się w nich, aby zjednoczyć się z nimi we wszystkim: to znaczy z czystym uczuciem, z pozbyciem się siebie, z wiarą i nadzieją w Boga” (Dziennik II, s. 902).

Nasza pamięć bywa jednak zawodna, a  raczej nikt z nas nie nauczy się całej Biblii na pamięć. Może więc warto zastanowić się, czy możemy mieć przy sobie (idąc do pracy, szkoły, na spotkanie ze znajomymi) małe wydanie Biblii lub chociaż Nowego Testamentu. Nie w aplikacji, choć i to jest dobrą praktyką, by mieć Biblię na swoim urządzeniu. Minusem aplikacji jest bowiem to, że nie pamiętamy, że je zainstalowaliśmy. Dodatkowo każdorazowe chwycenie za telefon wiąże się z ryzykiem wielu rozproszeń.

Papierowe wydanie Biblii będzie czymś, na co natkniemy się fizycznie za każdym razem, gdy sięgniemy do torebki, będzie nam o sobie przypominać, zajmując w niej miejsce i ciążąc nam na ramieniu. Oczywiście nie jest wykluczone, że podczas jej czytania przyjdą rozproszenia, jednak nie pojawi się pokusa otworzenia innej aplikacji czy sprawdzenia przychodzących powiadomień, co jest typowe podczas korzystania z telefonu.

W naszych torebkach i plecakach często mamy wiele rzeczy służących naszej urodzie, zdrowiu, wygodzie, rozrywce. Czy więc nie znajdzie się tam miejsce również dla tej pobożnej sfery naszego życia, która przecież powinna być nie na marginesie, ale na pierwszym miejscu? W Liście do Efezjan możemy przeczytać, że słowo Boże jest jak miecz. A przecież wytrwały i odpowiedzialny wojownik ma przy sobie swoją broń.

„Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże” (Ef 6, 17).

A broń ta jest niezwykle skuteczna w życiu duchowym i nawet sam Jezus posługiwał się nią przeciwko diabelskim zasadzkom podczas kuszenia na pustyni.

„Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca. Nie ma stworzenia, które by było przed Nim niewidzialne, przeciwnie, wszystko odkryte i odsłonięte jest przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek” (Hbr 4, 12-13).

Za rękę z Jezusem

Na drogach pokory bardzo pomocni są dla nas liczni święci, których daje Kościół katolicki. Ogłoszenie danej osoby jako świętej lub błogosławionej jest pewnego rodzaju certyfikatem. Podążając więc za taką osobą, możemy być pewni, że jej droga była prawidłowa.

Nie możemy jednak nigdy zapomnieć o Jezusie. To On jest Bogiem, w którego mamy być zapatrzeni. Święci są ważni, ponieważ ukazują nam, jak możemy zastosować w naszym życiu nauczanie Jezusa. W konkretnych sytuacjach z życia wskazują nam, jak kroczyć za Jezusem, jak rozumieć w sposób szczegółowy Jego nauczanie. Jednak bez wpatrzenia się w Niego i naszej modlitwy, bez rozmowy z Nim nie możemy kroczyć po ścieżkach duchowego życia, tym bardziej po tak ciężkiej i wymagającej drodze, jaką jest pokora. Jezus poprzez swoje wcielenie oraz mękę i śmierć dał nam ogromną lekcję na temat pokory. Warto się nad nią zatrzymać.

Źródło cytatów (tłum. własne):

Dziennik I: Diario di s. Veronica Giuliani, v. I, Città di Castello, 1969.

Dziennik II: Diario di s. Veronica Giuliani, v. II, Città di Castello, 1971.

Dziennik III: Diario di s. Veronica Giuliani, v. III, Città di Castello, 1973.

Dziennik IV: Diario di s. Veronica Giuliani, v. IV, Città di Castello, 1974.

Dziennik V: Diario di s. Veronica Giuliani, v. V, Città di Castello, 1987.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Podoba Ci się to, co tworzymy? Dołącz do nas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.