adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Miesięcznik, Społeczeństwo, Wiara

Historia walki z pedofilią w Kościele katolickim, cz. III

Pontyfikaty zarówno papieża Jana Pawła II, jak i Benedykta XVI nie przypadły na łatwe czasy. Obaj biskupi Rzymu musieli zmierzyć się z nadmuchiwaną przez lata bańką kłamstw, która powoli zaczynała pękać. Czy papież Polak krył księży-pedofilów? Jakie skandale XXI wieku odbiły się echem na całym świecie? Jak do walki z nadużyciami seksualnymi w Kościele katolickim odniósł się ojciec święty Benedykt XVI? 

Jeszcze nie tak dawno mediami wstrząsnęło twierdzenie, jakoby papież Polak nie dość że odznaczał się ogromną biernością w stosunku do pedofilli, to jeszcze starał się ukrywać jej przypadki. Biorąc jednak pod uwagę jego działania, wydane przez niego w tym temacie dokumenty oraz ogólną postawę wobec grzechu przeciwko szóstemu przykazaniu, możemy dojść do wniosku, iż jego stanowisko było inne. Wprawdzie w 1983 r. zatwierdził Kodeks Prawa Kanonicznego zasądzający minimalne kary wobec księży-pedofili, lecz w późniejszych latach zmienił te postanowienia, postulując większą surowość kar wobec duchownych, którzy popełnili przestępstwa na tle seksualnym wobec nieletnich. Co więcej, wiemy, że pod jego przewodnictwem w 1989 r. Watykan przyłączył się do uchwalonej przez ONZ Konwencji o prawach dziecka, wykazując tym samym troskę się o dobro najmłodszych.

Wydana w 1988 roku konstytucja apostolska Pastor bonus uregulowała działanie Kurii Rzymskiej. Określono w niej również zakres funkcjonowania Kongregacji Nauki i Wiary oraz ewentualne sankcje kanoniczne w przypadku wykroczeń m.in. przeciwko wierze, obyczajom oraz tym popełnionym podczas sprawowania sakramentów. Na początku tego stulecia papież Jan Paweł II w liście apostolskim Sacramentorum sanctitatis tutela określił, że najcięższe przestępstwa, a zatem także grzechy pedofilii, podlegają osądowi wyłącznie Kongregacji. Określił on również normy postępowania w przypadku tego typu wykroczeń. W 2001 r. z inicjatywy papieża powstał również dokument De delictis gravioribus. Skupił się on na praktycznym egzekwowaniu zmienionych przepisów prawnych dotyczących nadużyć seksualnych wobec nieletnich. Nie da się jednak ukryć, że nie było łatwo odnaleźć się papieżowi w czasach, w których bańka ukrywanych przypadków pedofilii w Kościele nagle pękła. Warto przy tym zaznaczyć, że wydarzenia, które zostaną opisane w szczegółach, miały miejsce pod koniec okresu pontyfikatu tego świętego.

Zobacz też:   Dwa oblicza młodości

Sacramentorum sanctitatis tutela

Promulgowane przez Jana Pawła II 30 kwietnia 2001 r. nowe prawo w formie motu proprio o nazwie Sacramentorum sanctitatis tutela zostało podpisane przez ówczesnego prefekta oraz sekretarza Kongregacji Nauki Wiary, odpowiednio kard. Josepha Ratzingera oraz abpa Tarcisia Bertone. List odnoszący się m.in. do najcięższych przestępstw (graviora delicta) został wysłany 18 maja 2001 r. do wszystkich biskupów katolickich i wraz ze swoim pojawieniem się zastąpił obowiązującą wcześniej instrukcję Crimen sollicitationis. Normy zawarte w tym dokumencie dotyczyły m.in. przestępstw związanych z nieodpowiednim sprawowaniem sakramentów oraz czynów sprzecznych z moralnością. W spektrum przewinień dotyczących łamania szóstego przykazania znajdziemy m.in. te związane z bezczeszczeniem świętości sakramentu pokuty (rozgrzeszanie wspólnika grzechu przeciw szóstemu przykazaniu czy nakłanianie do takiego grzechu podczas spowiedzi).

Wśród czynów przeciwnych moralności znajdują się natomiast nadużycia seksualne popełniane przez osoby duchowne z osobami poniżej osiemnastego roku życia. Odpowiedź na dokonywane przestępstwa stanowi wspomniany list, w którym znajdziemy przepisy proceduralne i odpowiednio wymienione osoby, tj. ordynariuszy lub hierarchów, do których należy się zgłosić w przypadku wyżej wymienionych przewinień. O przeprowadzonych badaniach i śledztwie miała być informowana Kongregacja Nauki Wiary, która zadeklarowała pomoc w wyznaczaniu sposobu obchodzenia się z podejrzanymi o popełnienie określonych przestępstw. Wszystkie procedury i postępowania karne miały być objęte tajemnicą, a ich upublicznienie mogło doprowadzić nawet do ekskomuniki. Widzimy zatem, że na tym etapie Kościół nie tyle ignorował przypadki księży-pedofili, co pragnął zdusić problem w zarodku, nie przyczyniając się przy tym do wybuchów skandali. Czy to było właściwe rozwiązanie? Wydaje się, że tak zapatrywał się na nie Jan Paweł II, szukając dobrego, odpowiedniego na tamten czas rozstrzygnięcia problemu. Nie był to jednak ostateczny głos Kościoła w sprawie pedofilii – tekst ten obowiązywał zaledwie przez kolejne dziewięć lat.

To tylko fragment tekstu, który ukazał się w 24 numerze Miesięcznika Adeste.

Jeżeli podoba Ci się to, co robimy – kliknij w poniższy przycisk aby dowiedzieć się, jak możesz nam pomóc w rozwoju!

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.