adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Społeczeństwo

H. Gevorgyan: Nigdy nie dochodziło do poważnych problemów pomiędzy Polakami a Ormianami

Hovhannes Gevorgyan jest mieszkającym od 2010 r. w Polsce Ormianinem. Na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie pisze doktorat z historii na temat konfliktu w Karabach – regionie stanowiącym oś niezgody pomiędzy Armenią i Azerbejdżanem. Ten konflikt trwa od 1988 r., a od niedawna mamy do czynienia, pierwszy raz od 1994 r., z wojną na pełną skalę. Gevorgyan jest także wiceprezesem Stowarzyszenia Młodzieży Ormian Polskich. Rozmawialiśmy z nim na temat konfliktu ormiańsko-azerskiego, a także o chrześcijaństwie w Armenii.

Z Hovhannesem Gevorgyanem rozmawiał Antonio Akmadža.

Dzień dobry. Proszę wyjaśnić naszym czytelnikom, na czym polega konflikt pomiędzy Armenią i Azerbejdżanem oraz jakie jest podłoże historyczne tego konfliktu.

Jeszcze w XVII wieku doszło do powstania narodowego Ormian w Arcakh w celu wyzwolenia Armenii spod władzy imperiów: perskiego i osmańskiego. Arcakh był centrum tych powstań, ponieważ tam żyli ormiańscy księża cieszący się autonomią. Mało znanym jest fakt, że Polska wspierała Ormian w Arcakh jeszcze od czasów Augusta II Mocnego, a Jan III Sobieski był gotów uznać któregoś z książąt arcakhskich. Obecny konflikt jest skutkiem paktu pomiędzy Ataturkiem a Leninem, którzy podzielili Kaukaz w taki sposób, aby mogli go łatwiej kontrolować. Ormiańska prowincja Arcakh pod naciskiem Moskwy została podzielona na Karabach Górski i Równinny Karabachu. Ten ostatni został włączony w skład Radzieckiego Azerbejdżanu jako obwód autonomiczny. Ponieważ Ormianie stanowili tam większość, w latach osiemdziesiątych XX wieku uniemożliwiono zjednoczenie wspomnianego obwodu z Armenią. W ten oto sposób wybuchła kolejna wojna, w której Ormianie z Karabachu walczyli o odzyskanie wolności.

Pan był świadkiem pierwszej wojny armeńsko-azerbejdżańskiej. Jakie są pańskie wspomnienia z tego okresu?

W 1994 roku, kiedy wojna została zawieszona, miałem zaledwie siedem lat. Co pamiętam? Mieliśmy sąsiadów z Baku, ormiańskich uchodźców. Musieli ratować swoje życie, uciekając do Armenii. Niczego nie posiadali. Moja matka oddała część moich ubrań chłopakowi, który miał tyle lat co ja. Każdy w jakiś sposób starał się pomóc, choć w tych czasach wszyscy byli w potrzebie. Dorośli walczyli i zawsze ktoś nie wracał. Nie było wody ani prądu (sprzedawano je w zamian za broń). Jeszcze pamiętam, że czasami trafiała pomoc ze Stanów Zjednoczonych lub z Europy. Nie było to nic wielkiego, ale dla tych, którzy niczego nie mieli, jakieś ubrania lub słodycze dla dzieci były jak prezent od świętego Mikołaja. Tak zwyciężyliśmy.

Jak sytuacja wygląda teraz? Jakie są, Pana zdaniem, opcje dla rozwiązania konfliktu i czy istnieje jakiś rodzaj kompromisu, który byłby do przyjęcia dla strony armeńskiej?

Oficjalny Erewań i Karabach proponują koncepcję pokojowego rozwiązania bez użycia siły. One powinny odpowiadać zarówno Karabachowi i Armenii, jak i narodowi azerskiemu. Armenia jest otwarta na kompromis – coś za coś. Natomiast Baku żąda niemożliwego, tj. aby Karabach był częścią Azerbejdżanu.

Czy Armenia mogłaby się zgodzić na uznanie Karabachu jako części Azerbejdżanu, gdyby Azerbejdżan był w stanie zagwarantować Ormianom bezpieczeństwo oraz jakiś stopień autonomii?

Jakakolwiek opcja uznania Karabachu jako części Azerbejdżanu nawet nie jest do dyskusji. Oznaczałoby to zgodę na ludobójstwo Ormian oraz odstępstwo od praw narodu, na samostanowienie. Ormianie w Armenii i Ormianie w Karabachu nigdy nie zgodzą się na coś takiego. Dyskutować można tylko o niektórych terytoriach (tak zwany pas bezpieczeństwa wokół Karabachu), ale po tym co się zdarzyło w 2016 i 2020 r. mam wątpliwości nawet w tej sprawie.

Jak pan widzi rolę Turcji w obecnej eskalacji konfliktu? Jak do sytuacji podchodzi Rosja i czego można się spodziewać z jej strony, a także ze strony szerszej wspólnoty międzynarodowej?

Zobacz też:   Jak żyć w świecie mediów?

Rosja jest sojusznikiem Armenii, ale dobrze wie, że Armenia jest od niej uzależniona, póki trwa konflikt. Rozwiązanie konfliktu na rzecz Ormian oznaczałoby pojawienie się na Kaukazie ważnego i niezależnego gracza w postaci większej Armenii. Natomiast Turcja próbuje odnowić Imperium Osmańskie i jest sojusznikiem Azerbejdżanu. Inne mocarstwa i organizacje międzynarodowe dawno zaakceptowały taki układ. Sytuacja patowa.

A jak wyglądają stosunki Armenii z innym państwem kaukaskim – Gruzją?

Armenia i Gruzja nigdy nie były w poważnym konflikcie, ale nie są też sojusznikami. Przez Gruzję Azerbejdżan transportuje ropę i gaz do Turcji. Ogromne interesy gospodarcze, wojskowe i polityczne sprawiają, że Gruzja jest raczej po stronie Baku. Turcja transportuje przez Gruzję drogą powietrzną broń i islamistów, i to jest fakt.

Armenia może poszczycić się tytułem pierwszego państwa chrześcijańskiego na świecie. Jak silne są dzisiaj wpływy religii na społeczeństwo armeńskie?

Tak, jesteśmy z tego dumni. Papież Franciszek w 2015 roku przybył do Armenii pod hasłem „pielgrzym do pierwszego kraju chrześcijańskiego”, a wcześniej, w 2002 r., na 1700-lecie chrztu Armenii, Jan Paweł II był pierwszym papieżem, który odwiedził nasz kraj. Powiedziałbym, że po tylu latach chrześcijaństwo jest w genach Ormian. Lata radzieckie osłabiły Kościół, ale teraz on znów się odradza. Spełniło się ciekawe proroctwo, które miał powiedzieć Wazgen I, Katolikos Wszystkich Ormian: „Państwo radzieckie będzie się coraz bardziej wzmacniało, aż nagle pęknie. Kościół zaś będzie coraz słabszy, ale nigdy nie zniknie!”.

Największą wspólnotą chrześcijańską w Armenii jest Apostolski Kościół Ormiański, ale w Armenii żyją także katolicy należący do Kościoła katolickiego obrządku ormiańskiego. Jakie jest jego położenie w dzisiejszej Armenii oraz stosunki z wyznaniem większościowym?

Kościół katolicki był zazwyczaj bardziej obecny w Zachodniej Armenii. Natomiast tureckie ludobójstwo Ormian spustoszyło te tereny. Tysiące chrześcijan oddało życie za wiarę. We Wschodniej Armenii dużo katolików żyje w prowincji Szirak. Stosunki są dobre. Ormianie rzadko deklarują podziały na katolików i „apostolskich”. Częściej deklarują się po prostu jako chrześcijanie i to jest piękne.

Które jeszcze wyznania odgrywają rolę w życiu społecznym Armenii?

W Armenii mieszka naród Jezydów (3-5%). Wyznają oni religie zoroastryjskie. Istnieje jeden meczet z czasów perskich, ale absolutną większość stanowią chrześcijanie. Mam wielu znajomych, głównie z pokolenia lat radzieckich, którzy nie zostali ochrzczeni. Natomiast złoszczą się, jeśli ktoś im powie, że nie są chrześcijanami. To są skutki słabszych wpływów Kościoła w czasach komunistycznych.

Często odnosi się wrażenie, że choć Armenia jest małym krajem, dysponuje liczną i wpływową diasporą. Odegrała ona szczególną rolę także w historii Polski. Pan też należy do tej diaspory. Czy wspomniane wrażenie jest prawdziwe?

Szacuje się, że na świecie żyje prawie dziesięć milionów Ormian. Zaledwie trzy miliony mieszkają w Armenii. Siedem lub osiem milionów w całym świecie to nie jest dużo. Natomiast jedność tego narodu sprawia wrażenie, że jest ich o wiele więcej. W Polsce Ormianie żyją prawie siedemset lat. Nigdy nie dochodziło do poważnych konfliktów pomiędzy Polakami a Ormianami. Uważano ich za jedną z grup etnicznych najbardziej wiernych państwu polskiemu. Często odgrywali ważną rolę w obronie Polski. Jesteśmy z tego dumni. Najbardziej wybitny Polak o korzeniach ormiańskich to Juliusz Słowacki. Ja mieszkam w Polsce już dziesięć lat i też czuję, że to moja druga ojczyzna. Kocham ten kraj.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.