adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj

Filozofia światów wirtualnych: symbolizm Dark Souls

magazine cover

youtube.com

To nie jest mój pierwszy i z pewnością nie ostatni artykuł dotyczący twórczości studia From Software i Hidetakiego Miyazakiego. Dlaczego warto się zainteresować serią Dark Souls? Ponieważ ze względu na swoją specyfikę nie tylko odkrywa przed odbiorcą jego samego, lecz także wskazuje na istotne elementy kultury, z jakimi przychodzi nam się stykać.

Aby wyrazić niewyrażalne, poeci, pisarze, filozofowie i teolodzy oddawali się namysłowi nad symbolami. Poprzez ukryte znaczenia wyrażali oni to, czego językiem potocznym czy przekazem bezpośrednim wyrazić nie sposób. Gry komputerowe jako forma sztuki są przepełnione różnorakimi symbolami i nawiązaniami do dzieł kultury, toteż ich analiza dostarcza ciekawych i inspirujących wniosków.

Ogień… widzę ogień!

Symbolice ognia w Dark Souls warto się przyjrzeć dlatego, że stanowi ona fundament dla całej trylogii. Początek tego uniwersum to porośnięty wielkimi drzewami, zamglony świat zamieszkały przez arcysmoki. Świat prehistoryczny to świat bez zmian, bez narodzin, ale też bez śmierci. Ostatecznym ucieleśnieniem tego stanu rzeczy są nieśmiertelne, niewzruszone arcysmoki. Narodziny ognia to więc zawiązanie akcji i początek epoki zmian. Jak zauważa narratorka gry, wraz z powstaniem ognia do świata wkroczyło też rozróżnienie: ciepło i zimno, życie i śmierć, a także światło i mrok.

Ogień w Dark Souls – na wzór myśli greckiego presokratejskiego filozofa Heraklita z Efezu – jest zasadą zmian w świecie. Filozofowi nie tyle chodziło o to, że świat zbudowany jest z fizycznego ognia, ile o to, że płomienie stanowią symboliczne opisanie konfliktu i harmonii obowiązujących w świecie.

Za to z ludźmi było tak…

Nietrudno zauważyć, że raczej bardziej wolimy myśleć o sobie dobrze niż źle. W Dark Souls studio From Software pragnie zaakcentować tę negatywną część człowieka, wskazując, że istoty ludzkie dosłownie wyłoniły się z mroku. Motyw ten zresztą jest potem rozwijany m.in. za sprawą historii Manusa, pierwotnego człowieka, którego duch (w grze nazwany „człowieczeństwem”) popada w szaleństwo i tworzy otchłań pochłaniającą miasto Oolacile.

Taki obrót spraw naturalnie budzi zainteresowanie. Jeśli bowiem ludzie w twórczości Miyazakiego nie pochodzą od światła, czyli nie są, jak byśmy intuicyjnie pomyśleli, dobrzy, to właściwie jacy są?

Również tu sprawa nie jest jasna, bo choć na pierwszy rzut oka może wydawać się, że kontrastujące ze sobą światło i mrok będą pojęciami analogicznymi do dobra i zła, to w przypadku Dark Souls taka logika w ogóle nie działa.

Mrok w rozumieniu Miyazakiego jest po prostu elementem dzikim i nieokiełznanym. To personifikacja najbardziej pierwotnych ludzkich instynktów: gniewu, chęci przetrwania, może nawet zemsty. Człowieczeństwo według japońskiego twórcy nie tyle jest złe, ile po prostu zdolne do wyprodukowania czegoś bardzo złego – co widzimy to na przykładzie wspomnianego Manusa. Taki też jest w mojej ocenie człowiek: zdolny zarówno do dzierżenia światła, jak i do emanowania czystym mrokiem.

Zobacz też:   Bóg: nowy, ale zawsze taki sam

Raz w górę, a raz w dół

Nie mniej interesująca jest konstrukcja świata, który przychodzi przemierzać graczom. Jego charakterystyczną cechą jest wertykalizm – czyli zabieg polegający na budowaniu świata raczej wzdłuż aniżeli wszerz. Początkowo lądujemy w Kaplicy Zjednoczenia Ognia, która znajduje się w absolutnym centrum świata. Nie jest ani za nisko, ani za wysoko. Gdy wspinamy się w górę, docieramy do Parafii Nieumarłych – miasta niegdyś żywych, normalnych ludzi. Jeszcze wyżej – jakby powyżej linii chmur, na Olimpie – wznosi się skąpane w złocistych promieniach słońca miasto bogów: Anor Londo.

Schodząc w dół, docieramy do rynsztoku poniżej Parafii Nieumarłych. Mieszkają tam przestępcy oraz wykolejeńcy. Idąc jeszcze niżej, gracz będzie przemierzał obrzydliwe miasto zarażonych, okrzyknięte wymowną nazwą Blighttown. Zwieńczeniem podróży w dół będzie tajemnicze, prehistoryczne miasto Izalith – teraz ruiny zalane rozgrzaną do czerwoności lawą.

Z powyższych opisów wyłania się obraz świata tym bardziej nieprzychylnego, im dalej gracz odchodzi od jego centrum. Póki pozostajemy w obrębie murów Parafii Nieumarłych lub włóczymy się po jej rynsztoku, póty przyjdzie nam mierzyć się z relatywnie ludzkimi – jak na standardy tej gry – przeciwnościami losu. Im jednak niżej (bądź wyżej), tym przeciwnicy będą coraz bardziej obcy naturze ludzkiej.

Nietrudno dostrzec, że podobnej logiki można dopatrywać się również wśród starożytnych wyobrażeń świata duchowego. To, co pod ziemią, należało bowiem do krainy umarłych – było Hadesem lub Szeolem. To, co zaś na wyżynach, w niebiosach i wśród najdalszych gwiazd, było utożsamiane z wymiarem boskim.

Mamo, czy ja też pójdę do Empirium?

Poniekąd inspirujący jest też średniowieczny sposób pojmowania wszechświata. Integralną jego częścią było bowiem tzw. Niebo Empirejskie, czyli wieczne mieszkanie samego Boga. Empirium dosłownie można tłumaczyć jako pierwotny ogień. Właściwym zatem, symbolicznym rozumieniem tej nazwy byłoby bądź co bądź fantastycznie brzmiące Sanktuarium Pierwotnego Ognia.

W średniowiecznej kosmologii chrześcijańskiej Empirium było po prostu mieszkaniem Boga, z tym że o ile nazwanie mieszkania Stwórcy Niebem wydaje się spowszedniałe, o tyle Empirium – szczególnie jeśli rozumiane symbolicznie – jest przepełnione ogromną głębią pochodzącą z warstwy symbolicznej tego słowa.

Ostatecznie do tego właśnie służy sztuka, aby wyrazić niewyrażalne. Poprzez liczne analogie i metafory możliwe jest wyobrażenie sobie spraw tak odległych jak istota kosmosu, logos oraz porządek wszechrzeczy.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Podoba Ci się to, co tworzymy? Dołącz do nas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.