adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj

Dlaczego disco polo zamiast łączyć, dzieli?

magazine cover

unsplash.com

Czy polskiej opinii publicznej brakuje tematów kontrowersyjnych, dzielących, wywołujących silne emocje? Z pewnością nie. Ale jeśli by się głębiej zastanowić, niewiele z nich jest tak błahych i niepotrzebnie rozdmuchanych jak stosunek do disco polo. Warto więc na spokojnie pomyśleć: skąd i po co te kłótnie?

Muzyka podwórkowa, chodnikowa, rynsztokowa… W trwającej już kilkadziesiąt lat historii disco polo ta odmiana muzyki zdołała się dorobić kilku pogardliwych określeń. Co istotniejsze, pojawiło się zarówno wiele grup fanów, jak i przeciwników, przy czym w obu gronach można zauważyć zdecydowany, a często i emocjonalny, stosunek do tematu. Dyskusje na temat tzw. polish country nie dość, że nie milkną, to jeszcze wkraczają na coraz szersze obszary odniesień i kontekstów. Pod tym względem można już chyba pokusić się o nazwanie disco polo pewnego rodzaju socjologicznym fenomenem i właśnie z tej perspektywy chciałbym mu się przyjrzeć.

Jak do tego doszło? Wiem.

Historia disco polo sięga lat osiemdziesiątych XX w. Gatunek wykształcił się jako swoista synteza popularnej ówcześnie muzyki dyskotekowej oraz polskich piosenek ludowych. Pierwsze zespoły disco polo wywodziły się z kapel weselnych, a ich brzmienie szybko oparło się o instrumenty elektroniczne. Nie bez znaczenia była także inspiracja gwiazdami ówczesnej estrady, twórczością zespołów polonijnych oraz podobnymi prądami muzycznymi za granicą. Szczególne znaczenie miała tu muzyka dyskotekowa z innych krajów bloku wschodniego, a także italo disco, którym inspirację widać nawet w nazwie „disco polo”.

Za najstarszy discopolowy zespół uważa się powstały w 1984 r. i istniejący do dzisiaj Bayer Full. Gwałtowny rozwój disco polo przyniósł przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, kiedy to pojawiły się tak znane zespoły jak Boys, Top One, Akcent. Ich twórczość była określana pogardliwie muzyką chodnikową i nie miała wówczas szans przedostać się do mediów. Przełomem było wymyślenie i spopularyzowanie przez Sławomira Skrętę, właściciela wytwórni płytowej Blue Star, określenia „disco polo”. Do połowy lat dziewięćdziesiątych zdobyło ono masową popularność i wdarło się do głównego nurtu, odgrywając rolę nawet w kampaniach wyborczych tamtych lat.

Sława disco polo mocno spadła pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Duży spadek zainteresowania koncertami i nagraniami zmusił wiele kapel do zawieszenia działalności lub zmiany jej charakteru; pojawiły się także głosy o ostatecznym końcu gatunku. Okazały się one jednak przedwczesne, gdyż pod koniec pierwszej dekady XXI w. popularność disco polo ponownie wzrosła, zapoczątkowując drugą falę zainteresowania tą muzyką. Trwa to właściwie do dziś.

Olej smutki, żale i baw się doskonale

Czym właściwie jest disco polo? Jak już wspomniałem, to gatunek muzyczny powstały z połączenia kilku różnych prądów i inspiracji. Disco polo zakorzeniło się mocno w polskiej muzyce ludowej, szczególnie tej tanecznej i weselnej. Zespoły disco polo często grają na weselach i zabawach, a nierzadko włączają do swojego repertuaru piosenki ludowe. Inspirują się również zagraniczną muzyką disco – warto pamiętać, że wiele znanych przebojów discopolowych to tłumaczenia piosenek włoskich, rosyjskich lub pochodzących z innych, niekiedy egzotycznych krajów.

W klasycznym podziale muzyki na rozrywkową, poważną i ludową disco polo należy zaliczyć do tej pierwszej kategorii. Spełnia ona bowiem najważniejsze kryteria takie jak masowa dystrybucja, brak rozbudowanej teorii oraz swoboda interpretacji. Od muzyki ludowej wyraźnie odróżnia ją sposób utrwalania poprzez nagrania (a nie przekaz z pokolenia na pokolenie), nieanonimowe autorstwo i wykonywanie jej głównie przez profesjonalistów (i nie chodzi tu o poziom artystyczny, tylko fakt, że tworzenie i wykonywanie disco polo jest pracą zawodową tych osób). Precyzyjniej ujmując, disco polo można zaliczyć do elektronicznej muzyki tanecznej.

Dość łatwa jest również klasyfikacja disco polo pod kątem przeznaczenia muzyki. Zakwalifikować je należy do tzw. muzyki funkcjonalnej, która odróżnia się od muzyki liturgicznej, programowej (ilustrującej pewną treść, np. opera, musical czy muzyka filmowa) oraz autonomicznej (niepowiązanej z żadną treścią pozamuzyczną, przeznaczonej wyłącznie do słuchania). Przeznaczeniem disco polo jest pobudzenie do tańca, choć nie brak ludzi (sam się do nich zaliczam) umilających sobie czas poprzez słuchanie tych skocznych piosenek w różnych okolicznościach.

Los chce ze mną grać w pokera

Wciąż otwarte pozostaje to pytanie, które wydaje się najciekawsze: dlaczego disco polo wywołuje takie emocje? Myślę, że mogą tu działać pewne schematy, które generalnie nierzadko spotyka się w kulturze. 

Pierwszą kwestią jest identyfikacja. W dyskusjach o disco polo bardzo często padają argumenty związane właśnie z tym obszarem. Podkreśla się, że disco polo to muzyka ludzi prostych. I oczywiście, z tym zgadzają się obie, nazwijmy to, strony sporu, z tym że jedni uważają to za atut, a drudzy za coś negatywnego. Dyskusja o muzyce jest więc jedną z masek pewnych konfliktów mogących wynikać z różnic społecznych – w przypadku disco polo może to być podział między wsią a miastem, biednymi a bogatymi lub niewykształconymi a wykształconymi. 

Oczywiście nałożenie disco polo na tego typu podziały jest wtórne wobec samej muzyki. Wcale nie wygląda to przecież tak, że skocznych piosenek słucha się tylko na podlaskich wsiach lub w gospodarstwach, w których średni dochód na osobę nie przekracza pewnego określonego poziomu. Łączenie gatunku muzycznego z konkretnymi grupami społecznymi zmienia jednak optykę dyskusji, upraszczając różne trudne kwestie, i pewnie dlatego tak chętnie ten zabieg stosujemy. 

Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina…

W rozważaniach nie da się także zupełnie pominąć roli polityki. Oczywiście nie zamierzam wnikać w międzypartyjne rozgrywki, jednak faktem jest, że i disco polo w polityce, i polityka w disco polo pewne role odgrywają. I wiąże się to ze wplątywaniem muzyki w podziały społeczne, o których wspomniałem akapit wcześniej. Ktoś uznał, chyba słusznie, że disco polo dość dobrze wpasowuje się w politykę zarządzania emocjami elektoratu, bo są i tacy, którzy odniosą korzyść z promowania tej muzyki, jak i tacy, którzy skorzystają na nazywaniu jej obciachową. 

Zobacz też:   Czy muszę być sprawiedliwy?

I właśnie dlatego wiadomo, kto i co robi, i za czyje pieniądze. Pewnie można by o tym napisać wiele, ale zamiast tego odsyłam do analiz typowo politycznych – najlepiej tych niezaangażowanych w budowanie poparcia którejś z frakcji. Nie jest łatwo je znaleźć, ale to możliwe.

Czy to przekreśla disco polo? Po raz kolejny stwierdzę, że nie. Tu także można powiedzieć, że wszelki związek z polityką jest wobec disco polo wtórny. Najpierw pojawiły się muzyka i taniec, a dopiero później wkroczyła polityka. Poza tym gust muzyczny jest – a przynajmniej powinien być – niezależny od preferencji politycznych. Nie twierdzę więc, że da się zupełnie oderwać disco polo od polityki, ale myślę, że kładąc na ten związek zbyt duży akcent (sic!), tylko pogłębiamy polityzację różnych obszarów naszego życia, zamiast jej przeciwdziałać.

…starszy czy młodszy, chyba że z Bydgoszczy

Mimo wszystko uważam, że zasadne jest postawienie jeszcze jednego pytania: czy disco polo może być nośnikiem jakichś wartości? Pytanie to ma sens, ponieważ można dostrzec próby przypisywania disco polo właśnie takiej roli. W tej optyce muzykę „chodnikową” wiąże się z tradycyjnie polskimi wartościami i stawia jako antytezę wobec muzyki z Zachodu, wiązanej z moralnym zepsuciem, polityczną poprawnością, liberalizmem – co komu pasuje. Niektórzy wręcz zdają się uznawać disco polo za element polskiego patriotyzmu. Czy to uczciwe postawienie sprawy?

Należy tu odgraniczyć kwestię wartości związanych z moralnością bądź światopoglądem od kwestii stricte narodowościowych. Spróbujmy przyjrzeć się najpierw tym drugim. Od razu przypomina się głośna wypowiedź Sławomira Świerzyńskiego z zespołu Bayer Full, który porównał disco polo do muzyki ludowej, wskazując, że ta ostatnia była przecież inspiracją m.in. dla Stanisława Moniuszki. Czy w takim razie słuchanie disco polo może być wyrazem patriotyzmu? Czy gust muzyczny jest wyrazem patriotyzmu, czy może co najwyżej wyrazem przywiązania do pewnej kultury, które nie wystarczy jednak, aby nazwać się prawdziwym patriotą?

Nie zapominajmy też o tym, że disco polo bywa wyrazicielem „patriotyzmu” nie w skali ogólnopolskiej, ale bardziej lokalnej. W opozycji do przesłania przeboju zespołu Bayer Full: „Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina, starszy czy młodszy, chłopak czy dziewczyna” stoi twórczość lokalnych zespołów disco polo, nierzadko nacechowana pasywno-agresywnie wobec reszty Polski. Przykładem mogą tu być np. zespoły taneczne z Podhala, należące do kultury góralskiej nacechowanej pogardą wobec „ceprów”. Nie wgłębiając się w kwestie historyczne, związane choćby z ideą Goralenvolk (szacuje się, że w czasie II wojny światowej właśnie na Podhalu zamieszkiwał najwyższy odsetek tzw. volksdeutschów w całej Generalnej Guberni) należy stwierdzić, że disco polo w pewnych warunkach może mieć przesłanie wręcz przeciwne polskiemu patriotyzmowi.

Niech żyje zabawa

A co z wartościami innymi niż patriotyczne? Czy disco polo rzeczywiście można traktować jako polską odpowiedź na zlaicyzowaną i zlewicyzowaną kulturę Zachodu, jako bastion tradycjonalizmu? Po pierwsze – to przedmiot dużo szerszej dyskusji, dotyczącej relacji pomiędzy kulturą i światopoglądem. Po drugie, zawsze w takich dyskusjach trzeba brać poprawkę na to, że gatunek muzyczny jest konstrukcją bardzo pojemną, mieszczącą twórczość przeróżnych muzyków reprezentujących przeróżne światopoglądy i systemy wartości. 

Tak samo jest w przypadku disco polo, w którym znajdziemy zarówno ładne piosenki opisujące miłość, np. podkreślające wagę małżeństwa, jak i teksty opowiadające o rozwiązłości, niewierności – bywa, że wulgarne. Ogólnie rzecz biorąc, gatunek muzyczny to zbyt szeroka i niejednolita kategoria, żeby nadawał się na sztandary konkretnego światopoglądu.

Przechodząc powoli do podsumowania, chciałbym podkreślić, że ten tekst nie rozwiązuje dyskusji wokół disco polo ani nawet w pełni ich nie nakreśla. Mam jednak nadzieję, że naświetliwszy pewne aspekty, udało mi się przybliżyć czytelników do wyjaśnienia pewnych niepotrzebnych i szkodliwych nieporozumień. Pamiętajmy, że disco polo jest przede wszystkim gatunkiem muzycznym – jednym się podoba, a innym nie. Mało tego, owo „podobanie się” też nie jest jednolite, bo przecież w nurcie disco polo znajdziemy bardziej i mniej popularnych wykonawców, bardziej i mniej udane piosenki, bardziej i mniej profesjonalne nagrania, teksty. Mogą one nieść ze sobą treść, która nam odpowiada lub nie, bo jeśli coś wyrażają, to przede wszystkim spojrzenie ich autora.

Przede wszystkim jednak chciałbym zaznaczyć, że każda ideologia dorobiona do gatunku muzycznego jest wtórna wobec samej muzyki, a disco polo to nie pierwsza ani ostatnia „ofiara” tego typu zabiegów. Mając tego świadomość, można bezkarnie słuchać disco polo lub tańczyć na weselach bez poczucia, że wspiera się „nieodpowiednią” pod jakimś względem kulturę. A przede wszystkim należy cieszyć się muzyką, jeśli nam się podoba lub zostawić ją w spokoju, jeśli nie. Kwestie polityczne zostawmy politykom. Disco polo ma wymiar polityczny tylko wtedy, gdy tę politykę na siłę próbujemy w nim zobaczyć. Chyba jednak zamiast wikłać się w kolejny front wojny polsko-polskiej, lepiej zaoszczędzoną energię wykorzystać na beztroskie pląsanie w rytm przeboju Przez twe oczy zielone. Jest to na pewno mniej szkodliwe dla społeczeństwa, a i korzystniejsze dla naszego zdrowia.

O autorze

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.