adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj

Diakonie, kim jesteś?

magazine cover

unsplash.com

Diakon to taki trochę nie wiadomo kto. Krótko, przejściowo pojawia się na posłudze w parafii, czasem nawet kazanie wygłosi. Ale potem znika, by stać się „pełnoprawnym księdzem”. Czy to faktycznie tylko mało znaczący etap? 

Czy wiecie Państwo, że kiedyś stopni „wtajemniczenia” święceń było więcej? Święcenia niższe, teologicznie zawsze odróżniane (zarówno na Wschodzie, jak i Zachodzie) od trzech stopni sakramentu święceń, obejmowały: ostiariat, lektorat, egzorcystat, akolitat i subdiakonat. Obecnie mówi się o posługach (łac. ministerium). W drodze przygotowania do święceń są dwie posługi – lektorat i akolitat.

Różne posługi

Wciąż oczywiście istnieje posługa egzorcystatu (niewątpliwie jednak inaczej rozumiana niż ta w dawnych seminariach) i zatwierdzona przez Franciszka posługa katechisty. Wszystkie tradycyjne instytuty, takie jak Instytut Dobrego Pasterza, Instytut Chrystusa Króla czy też Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X, zachowują w swoich seminariach tradycyjne posługi.

Co ciekawe, w tradycyjnej liturgii podczas mszy świętej solennej (bardziej uroczystej niż „zwykła” msza święta śpiewana) obecni zawsze są diakon i subdiakon. Kiedy nie ma diakona czy subdiakona, ich liturgiczną posługę pełnią inni kapłani, „zniżając się” do poziomu diakona czy subdiakona – de facto pełniąc służebną część swoich święceń, która jest przecież integralną częścią kapłaństwa. Myślę, że refleksja nad tym może być pouczająca dla wszystkich duchownych, nie tylko tradycyjnych.

Laurenty

Przejdźmy jednak do diakonatu. Jest on wspominany już w Dziejach Apostolskich. Zgodnie z opisem tam zawartym diakoni odpowiadali przede wszystkim za działalność dobroczynną, a dopiero w drugiej kolejności za głoszenie. W Dziejach powołanych zostało siedmiu diakonów. Co ciekawe, przez pewien czas istniała tradycja, by biskupowi zawsze towarzyszyło siedmiu diakonów (śladem tej tradycji jest obecność asysty siedmiu diakonów w „starej” mszy krzyżma). 

Jednego z siedmiu diakonów biskupa Rzymu stanowił najsłynniejszy zachodni diakon, św. Wawrzyniec. Był on odpowiedzialny za obrót pieniędzmi w diecezji rzymskiej, żył w III wieku. Miał jednak nieszczęście przeżyć śmierć swojego papieża i swoich towarzyszy diakonów. Rzymianie nakazali mu zgromadzić skarb Kościoła. Wawrzyniec szybko pozbył się funduszy rzymskiego Kościoła, rozdając go ubogim i ukrywając (według niektórych przekazów to on ukrył Świętego Graala). Rzymskie władze skazały go na śmierć. Miał być przypiekany na żelaznej kracie, stąd zazwyczaj przedstawiany jest z kratą w lewej ręce (bądź po prostu na ogarniętej płomieniami kracie). 

Święty Wawrzyniec jest w mojej ocenie patronem dobrego rozporządzania pieniędzmi należącymi do Kościoła. Wielu hierarchów, dyrektorów katolickich instytucji, kurialistów rzymskich powinno sobie wziąć do serca nabożeństwo do św. Wawrzyńca.

Efrem Syryjczyk

Na Wschodzie słynnym diakonem jest św. Efrem. Żył w IV wieku w Syrii i miał wielkie zasługi dla budowy monastycyzmu na Wschodzie. Nauczał teologii, a hymny, do których ułożył słowa, są do dziś śpiewane w liturgii. Jego teksty egzegetyczne zaś wciąż są czytane. To drugi wzór diakonów – nauczyciel i teolog. Tak o jego dziełach mówił w katechezie podczas audiencji generalnej 28 listopada 2007 r. Benedykt XVI: „W jego twórczości spotyka się teologia i poezja. Jeśli chcemy poznać jego nauczanie, musimy od początku kłaść nacisk na fakt, że uprawia on teologię w formie poetyckiej. Poezja pozwala mu pogłębić refleksję teologiczną przez zastosowanie paradoksu i metafory. Jednocześnie jego teologia przechodzi w liturgię, muzykę, był on bowiem wielkim kompozytorem i muzykiem. Teologia, refleksja nad wiarą, poezja, śpiew i wielbienie Boga łączą się z sobą; właśnie w tym aspekcie liturgicznym Boża prawda odsłania się w teologii Efrema z całą jasnością. Szukając Boga, uprawiając teologię, idzie on drogą paradoksu i symbolu. Najchętniej wybiera obrazy pełne kontrastów, ponieważ pomagają mu one uwydatniać misterium Boga […]” (Św. Efrem Syryjczyk [w:] opoka.org.pl).

Zobacz też:   Po Namyśle: A jednak… nie spłonął

Na zakończenie katechezy papież wypowiedział ważne słowa: „Efrem, któremu tradycja chrześcijańska nadała tytuł »cytry Ducha Świętego«, pozostał przez całe życie diakonem swojego Kościoła. Był to wybór decydujący i wymowny: był diakonem, czyli sługą, zarówno w posłudze liturgicznej, jak i — w sposób bardziej radykalny — w miłości do Chrystusa, opiewanego przez niego w sposób niezrównany, jak wreszcie w miłości do braci, dla których był po mistrzowsku przewodnikiem w poznaniu Objawienia Bożego” (tamże).

Różne oblicza służby

Co jednak łączy te dwie postacie? To dwa niesprzeczne ze sobą wzory diakonatu. Z jednej strony cnota obracania pieniędzy w dobre dzieła i odwaga do dawania świadectwa aż do śmierci, rzucające się w oczy w przypadku św. Szczepana i św. Wawrzyńca. Z drugiej zaś wzór uniżenia i służby na stanowisku nauczyciela, który możemy dostrzec w przypadku Efrema Syryjczyka. 

Diakonat przede wszystkim jest włączeniem w służebną postawę Chrystusa. Kolejne stopnie posług – święceń niższych, jak je dawniej nazywano – miały uczyć służby, stopniowo doprowadzając do pierwszego stopnia święceń, czyli diakonatu. Drodzy kapłani czytający te słowa – co pamiętacie ze swojego czasu po tych pierwszych święceniach, a przed tymi drugimi?

Zazwyczaj to krótki czas, około roku. Prawo kanoniczne wymaga przynajmniej sześciu miesięcy odstępu między diakonatem a prezbiteratem. Nie mówi nic jednak o limicie maksymalnym. Dlaczego więc nie wydłużyć tego czasu?

Diakon to człowiek po zasadniczej formacji seminaryjnej, z pracą magisterską z teologii bądź filozofii na koncie. Dlaczego miałby nie kontynuować swojej formacji w nieco alternatywnej formie? Służba ma wiele form w Kościele. Tyle, ile ułomności potrafi mieć ludzka dusza. 

Przecież w trakcie tego etapu formacji przyszły kapłan mógłby się nauczyć wielu praktycznych umiejętności. Do wyboru są: różnoraka praca katechetyczna, praca duszpasterska z różnymi „stanami Kościoła”, opieka nad biednymi, chorymi i bezdomnymi, może fundraising – zbieranie pieniędzy w kościelnych fundacjach – odwiedzanie chorych w parafii częściej niż raz w miesiącu, praca naukowa… Możliwości jest wiele. Bo roboty w Kościele jest bardzo dużo.

Konkluzja

Być może nie mam racji, może roczny diakonat jest wystarczający. Jestem ciekaw opinii, doświadczeń naszych czytelników kapłanów. Jak wspominacie ten czas? Jakie jest wasze postrzeganie istotności diakonów w Kościele? Zachęcam do wymiany poglądów.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Podoba Ci się to, co tworzymy? Dołącz do nas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.