adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj

Czy warto dzisiaj chodzić na Eucharystię?

magazine cover

unsplasch.com

„Owszem, jestem wierzący, ale z tym coniedzielnym chodzeniem do kościoła to przesada. Skoro Pan Bóg jest wszędzie, to przecież wszędzie mnie słyszy i cały czas mogę być z nim w kontakcie”. Takie słowa coraz częściej słyszę od swoich uczniów, którzy kilka lat temu przyjęli Jezusa po raz pierwszy do swojego serca. U niektórych dorosłych pojawiają się podobne głosy.

Jak to jest z tym naszym przychodzeniem do kościoła na niedzielną Eucharystię? Czy to nuda, stracony czas? A może już relikt przeszłości? Jak wygląda pobożność sakramentalna w Polsce?

Trochę statystyk

W naszym kraju około 90% osób deklaruje się jako katolicy. Udział we mszach świętych zależny jest od wieku – im starsza grupa, tym częściej bywa w kościele. Najrzadziej przychodzą tam jednak najmłodsi – 43,5% respondentów z grupy wiekowej od szesnastego do dwudziestego czwartego roku życia raz w tygodniu uczęszcza do kościoła. Podobnie sytuacja przedstawia się u nieco starszych, pomiędzy dwudziestym piątym a trzydziestym czwartym rokiem życia, z których 33,9% odwiedza kościół co tydzień. Najczęściej w kościele bywają najstarsi, powyżej siedemdziesiątego piątego roku życia – 54,7% z nich raz w tygodniu, a 9,5% częściej.

Jak podaje w swoim raporcie Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego, w 1990 r. we mszy niedzielnej uczestniczyło ponad 50,3% zobowiązanych, a w 2019 r. odsetek ten spadł do 36,7% (por. Katolicka Agencja Informacyjna. Kościół w Polsce. Raport, 2021).

Po co chodzić do kościoła, skoro Bóg jest wszędzie?

Jak wynika z przytoczonych powyżej danych, większa część z nas została ochrzczona w Kościele rzymskokatolickim i uważa się za katolików. Jak to się jednak przekłada na uczestnictwo w Eucharystii? Właściwie prawie w ogóle. Nasze świątynie coraz częściej świecą pustkami. Oczywiście nie stanowi to reguły i nie można w tej kwestii generalizować.

Bóg jest wszędzie, lecz Jego obecność przejawia się na różne sposoby. Inaczej przychodzi do nas w przyrodzie czy w słowie Bożym, a jeszcze inaczej w Eucharystii. Często zapomina się o tym, że tylko we wspólnocie Kościoła – przychodząc do kościoła – człowiek może otrzymać sakramentalne rozgrzeszenie oraz zjednoczyć się z Chrystusem, przyjmując Jego ciało w komunii świętej.

Warto też pamiętać, że sam Chrystus powiedział, iż kto spożywa Jego ciało, ma życie w sobie, kto zaś nie spożywa ciała syna człowieczego i nie pije krwi Jego, tego życia w sobie nie ma (por. J 6, 53-54).

Musimy czy chcemy?

W Kościele dużo mówimy o tym, co nam wolno, a czego nie. Wydaje się jednak, że za mało rozmawiamy o tym, co robić warto. Niedzielna Eucharystia to przecież coś więcej niż przeznaczenie jednej godziny w tygodniu na stanie w budynku kościoła. To czas poświęcony samemu Bogu. To właśnie Eucharystia jest najważniejszym wydarzeniem dla chrześcijanina. We mszy świętej Jezus realnie wydaje się za nas na śmierć, realnie umiera, realnie zmartwychwstaje – tak realnie, jak realne jest Jego eucharystyczne ciało. I pragnie jeszcze więcej. Chce nakarmić mnie swoim Boskim ciałem, aby dokonał się cud przemiany – mojej przemiany w Niego.

Osoba zakochana, która doświadcza miłości, chce się spotykać z drugą połową nie tylko raz w tygodniu, ale nawet częściej. Eucharystia dla takiej osoby jest źródłem i szczytem całego życia chrześcijańskiego, a wszystkie inne sakramenty z mszą świętą się wiążą i do niej zmierzają (por. KKK 1324). Bez Eucharystii umieramy. Nie chodzi mi oczywiście o ciało, ale o duszę. Jeśli nie dostarczymy naszemu ciału potrzebnej energii – przestaniemy je regularnie karmić – umrzemy. Podobnie ma się rzecz z życiem duchowym.

Katechizm Kościoła katolickiego mówi nam, że „Eucharystia niedzielna uzasadnia i potwierdza całe działanie chrześcijańskie. Dlatego wierni są zobowiązani do uczestniczenia w Eucharystii w dni nakazane, chyba że są usprawiedliwieni dla ważnego powodu (np. choroba, pielęgnacja niemowląt) lub też otrzymali dyspensę od ich własnego pasterza. Ci, którzy dobrowolnie zaniedbują ten obowiązek, popełniają grzech ciężki” (KKK 2181). Jednak nie po to idziemy na niedzielną Eucharystię, żeby uniknąć ciężkiej konsekwencji, jaką jest grzech, lecz aby się spotkać z miłującym Bogiem. Jak mówił papież Franciszek podczas jednej ze swoich audiencji generalnych, „nie idziemy na mszę świętą, aby dać coś Bogu, ale aby otrzymać od Niego to, czego naprawdę potrzebujemy” (Katecheza Ojca Świętego Franciszka. Audiencja generalna z dnia 13 grudnia 2017 r. [w:] vatican.va).

Trzeba także zaznaczyć, że oprócz niedziel wyróżnia się sześć tzw. świąt nakazanych. Są nimi uroczystości Maryi Panny Bożej Rodzicielki (1 stycznia), Objawienia Pańskiego (6 stycznia), Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia), Wszystkich Świętych (1 listopada) oraz Bożego Narodzenia – 25 grudnia. Tylko jedno ze świąt obowiązkowych, uroczystość Bożego Ciała, to tzw. święto ruchome, które przypada na czwartek po Niedzieli Trójcy Świętej.

Zobacz też:   Najświętsza Eucharystia. O najważniejszym z sakramentów

Jak się przygotować?

Do każdego spotkania trzeba się przygotować. Kiedy idziemy na rozmowę o pracę, piszemy CV. Jeśli wybieramy się na spotkanie z przyjaciółmi, także szykujemy się na nie i wybieramy odpowiednie miejsce. Jak zatem przygotować się na najważniejsze spotkanie całego tygodnia, jakim jest Eucharystia?

Kie­dyś usłyszałem od jednego z księży, że spra­wo­wa­nie mszy świę­tej roz­po­czy­na się już podczas przygotowań do niej. Zgadzam się z nim w zupełności. Na­sze prze­ży­wa­nie li­tur­gii jest przecież ja­koś na­zna­czo­ne przez to, co dzie­je się przed nią.

Je­śli do odprawiania lub udzia­łu w mszy świętej przy­stę­pu­je­my w bie­gu, to na pew­no jest to mniej owoc­ne niż w przypadku, gdy udajemy się na nią z pełną świa­do­mością, do­kąd się wy­bie­ra­my. Dla­te­go ważne jest, by na niedzielną mszę ubrać się odświętnie. To bar­dzo do­bry zwy­czaj, którego nauczyli mnie rodzice. Je­że­li bowiem idę na waż­ne wy­da­rze­nie, ubie­ram się od­po­wied­nio do jego ran­gi.

Msza święta jest dla chrześcijanina centralnym punktem każdego tygodnia, dlatego dobrze byłoby do niej przystąpić z czystym sercem. Jeżeli zatem od ostatniego sakramentu pokuty popełniłeś jakiś grzech ciężki, wypadałoby wyspowiadać się przed samą Eucharystią, by móc w pełni uczestniczyć w uczcie Jezusa.

Kiedy przy­go­to­wu­jemy się do mszy świę­tej, ważny jest także post eu­cha­ry­stycz­ny. Przy­naj­mniej przez go­dzi­nę przed przy­ję­ciem Ko­mu­nii Świę­tej nie spo­ży­wa­my żad­nych po­kar­mów. Moż­na ten czas wy­dłu­żyć i świa­do­mie prze­żyć go nie jako ogra­ni­cze­nie, ale przy­go­to­wa­nie na przy­jęcie nadzwyczajnego po­karmu – samego Jezusa.

Aby owocnie przeżyć liturgię słowa, najlepiej zapoznać się wcześniej ze słowem Bożym. Pomoc w tym mogą stanowić różnego rodzaju komentarze do niedzielnych czytań.

Często nam, ludziom żyjącym w XXI wieku, zdarza się robić wszystko w biegu. Wbrew tej tendencji na Eucharystię warto przyjść chwilę wcześniej, by znaleźć czas na przebywanie sam na sam z Bogiem i jeszcze bardziej skupić się na tym szczególnym spotkaniu.

Niektórzy zapytają przy tym: a może lepiej byłoby zostać w domu i obejrzeć Eucharystię przed telewizorem lub komputerem?

Uczestnictwo w „realu” czy online?

W 2020 roku w Wielkim Poście chrześcijańskie media i media społecznościowe wielu parafii obficie transmitowały msze święte. Cyberprzestrzeń została nagle wypełniona religijnymi tematami. Sam w tym czasie z przejęciem oglądałem wielkanocne transmisje nabożeństw papieża Franciszka i byłem wdzięczny za to, że przynajmniej w ten sposób mogę patrzeć na jego twarz, dotkniętą bólem i współczuciem. 

Przy okazji jednej z transmitowanych mszy ojciec święty przyznał, że ma świadomość, jak bardzo są one problematyczne. Istnieje bowiem pokusa zastąpienia realnej obecności wierzących na Eucharystii konsumpcją nabożeństwa w formie obrazów telewizyjnych. Ciężko nie zgodzić się z papieżem, że aby doświadczyć realnej obecności Chrystusa w Eucharystii, konieczna jest nasza obecność wokół stołu Pańskiego.

„Sieci społecznościowe są pożytecznym narzędziem transmisji danych czy informacji. Nie są jednak w stanie umożliwić świętowania Eucharystii. Uczty nie da się zastąpić »ucztą na odległość«. Eucharystia jest życiodajnym źródłem Kościoła, jest środkiem, która umożliwia komunikację nie tylko z Bogiem, ale także z Innymi. Świętowanie Eucharystii jest ucztą, przy której realna obecność Chrystusa w sakramencie połączona jest z realną (a nie wirtualną) obecnością wierzących” (Halik T., Czas pustych kościołów, 2020, s. 11).

Co zatem robić?

Przede wszystkim należy skupić myśli na cudzie, który wydarza się na ołtarzu, i rozważać go. Takie nastawienie rodzi w nas większą dyspozycję do zrozumienia istoty Eucharystii. Oczywiście nie jesteśmy w stanie w pełni ogarnąć rozumem tej wielkiej tajemnicy. Choć sam ukończyłem studia teologiczne, wciąż nie mogę jej całkowicie zgłębić. Mimo to uczęszczanie na mszę nie jest dla mnie „chodzeniem” do kościoła. „Chodzimy” na zakupy, do kina, do szkoły, do pracy. Uczestnictwo w Eucharystii to przecież nie odwiedzanie miejsca, ale osoby. Eucharystia to spotkanie. Świadomość, że idę do kogoś realnego i konkretnego, tym bardziej przejmuje. A jeżeli uzmysłowię sobie, że tym kimś jest sam Bóg, który prosi mnie, abym – jako jego umiłowany uczeń – jak św. Jan złożył głowę na Jego piersi, staram się odpowiedzieć na to zaproszenie. I tego życzę każdemu.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Nauczyciel informatyki i religii. Animator przygotowujący młodzież do sakramentu bierzmowania. Nadzwyczajny szafarz komunii świętej. Lubiący dobrą książkę, muzykę chrześcijańską oraz podróże.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.