adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj

Czy Pan Jezus grałby na gitarze?

magazine cover

unsplash.com

Wyobraź sobie pewną scenę. Pan Jezus siedzi z apostołami, wokół tłum ludzi. Jezus wyciąga gitarę. Coś sobie razem zaśpiewają, a później słuchają nauki z mocą. Hm… Dlaczego nie?

Muzyka jest czymś, co towarzyszy ludziom. Mówi się, że łagodzi obyczaje. Niestety, w kręgach kościelnych często staje się powodem sporów. Młodzież z gitarą klasyczną czy akustyczną w kościele u niektórych osób wywołuje… no właśnie, co?

Jakie właściwie są reguły tej gry?

Instrukcja KEP o muzyce kościelnej podaje zasady, według których powinno się dobierać pieśni do liturgii tak, aby korespondowały z tym, co aktualnie dzieje się na ołtarzu, bądź nawiązywały do liturgii słowa lub okresu liturgicznego. Problem stanowią źródła muzyki. Instrukcja wyraźnie mówi, że za instrument tradycyjny uznawane są organy piszczałkowe. Jeśli zostaną spełnione wszystkie zasady obowiązujące muzykę wykonywaną na organach, można użyć innych instrumentów. Mają być one godne świątyni, a ich zadaniem jest wzmacnianie ducha modlitwy. Nie może to być instrument wykorzystywany do wykonywania muzyki świeckiej. Gdyby się jednak dobrze zastanowić, to organiści często nadużywają przepisów liturgicznych i również na organach wykonują różne świeckie utwory klasyczne. Ładnie brzmią, przecież to muzyka klasyczna, może nikt się nie zorientuje. Mamy zatem instrumenty, ale wszystko zależy od tego, w jaki sposób ich użyjemy.

Co robią młodzi w Kościele?

Zdaje się, że gitara przyciąga ludzi młodych. Kojarzę jakieś wypowiedzi w stylu: „Chodź z nami na Oazę! Jest gitara, śpiewamy – spodoba ci się”. Problem wydaje się błahy. Może gitara, dobra atmosfera to jakiś punkt zaczepienia, aby zainteresować dzieci i młodzież Kościołem, liturgią. Jeżeli już nowi przyjdą, chcą być rzeczywistą częścią Kościoła, a nie tylko salek katechetycznych. Wpuszczenie ich z gitarą do kościoła nie wydaje się jednoznaczne ze zgorszeniem, łamaniem przepisów liturgicznych itp. Być może gitara i pielgrzymkowe piosenki są dla niektórych drogą do poznawania Boga w Piśmie Świętym i szukania coraz wartościowszych słów i melodii, aby śpiewać na Jego cześć i chwałę? Próbując za wszelką cenę pozbyć się tego instrumentu, możemy przypadkiem wylać dziecko z kąpielą.

Czy muzyka daje radość? 

Zachłysnęliśmy się trochę utworami różnych grup chrześcijańskich, bo wniosły do muzyki powiew świeżości. Przyniosły rytmy, do których nóżka sama podryguje. Co w tym momencie serwują nam nasze parafialne kościoły? Wesoły nam dzień dziś nastał w lekko pogrzebowym tonie. To smutne chrześcijaństwo oraz jego członkowie, którzy albo są tak leniwi, że nie chcą włączać się we wspólne przeżywanie liturgii, albo kompletnie nie wiedzą, co tak naprawdę świętują podczas mszy świętej. W takim zestawieniu gitara i młodzieżowa scholka zawsze będą atrakcyjniejsze niż kościelne organy i smutny, obojętny tłum ludzi. 

Zobacz też:   MEWA, czyli cztery powinności katolików w obecnym czasie

Samowolka? Nie, dziękuję!

Granie w kościele wymaga pewnego wyczucia i wiedzy. Są ogólne zasady, których trzeba przestrzegać. Z własnego doświadczenia wiem, że wyjazdy rekolekcyjne rządzą się swoimi prawami. Jest tam, powiedzmy, więcej swobody. Szczególnym miejscem nadużyć są rekolekcje dla dzieci. Nie widzę problemu, aby podczas takich wyjazdów uczyć najmłodszych piosenek czy pieśni, które zrozumieją. Arka Noego śpiewała w jednej z piosenek: „Chcemy Cię uwielbiać tak jak małe dzieci, które nie potrafią jeszcze nic powiedzieć”. Niech dzieci będą dla nas wzorem. Przecież Pan Jezus mówił: „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 18, 3). Ważne, by wszystko rozpatrywać w granicach rozsądku i unikać nadużyć. Granica między tym, co odpowiednie, a nadużyciem, jest cienka i niewyraźna. Jeżeli robimy coś we współpracy z Duchem Świętym, to nasze działanie powinno przynieść dobre owoce. Być może brakuje większej możliwości zdobywania wiedzy dla animatorów muzycznych? Może trzeba tworzyć utwory godnie brzmiące, nawet jeśli będą wygrywane na gitarze?

Jak usiąść wygodnie, ale godnie?

W Kościele jest do wyboru całkiem sporo form modlitwy, medytacji Pisma Świętego, litanii, modlitewników i innych rzeczy, które mają pomóc w budowaniu naszej relacji z Bogiem. Podczas modlitwy możemy przyjmować różne postawy. Oczywiście pamiętając, że postawa ma być dla człowieka wygodna, ale i godna. Dlaczego więc nie możemy użyć innego instrumentu niż organy, które tak właściwie u początków swojego istnienia były instrumentem świeckim? Czy gitara sama w sobie jest zła? Początki instrumentów takich jak lira czy gitara sięgają starożytności. Już wtedy były dla ludzi bardzo cenne i uważali je za wielki dar. Benedykt XVI mówił kiedyś do muzyków, że muzyka ma pochodzić z serca i być inspirowana miłością. Nie każdy musi być rozkochany w muzyce organowej. Nie każdy organista potrafi zagrać jak należy. Nie każda osoba grająca na gitarze ma pojęcie jak, co, i kiedy powinno się zagrać w kościele. Do tego potrzeba otwartości umysłu i serca zarówno na wiedzę jak i konstruktywną krytykę. Otwartości na ludzi i działanie Ducha Świętego. Czy Pan Jezus grałby na gitarze? Myślę, że tak! Przecież przychodził do ludzi i mówił do nich w zrozumiały sposób, przemawiał w przypowieściach, które były im bliskie. Dlaczego więc miałby nie użyć gitary?

O autorze

Skończyła studia na kierunku dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Interesuje się mediami i nowinki nie umykają jej uwadze. Szuka działania Boga w codziennym życiu, ciesząc się z drobiazgów. Radość sprawia jej posługa wśród dzieci i młodzieży.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.