adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Polonia Zawsze Wierna

Cóż, że pięknie, gdy obco | Polonia Zawsze Wierna

Cóż, że pięknie, gdy obco? Kiedyś tu będzie Rumunia – śpiewał przed laty Jacek Kaczmarski. Czy jednak Polacy mogą czuć się obco w wiosce uznawanej powszechnie za polską – nawet na dalekiej Bukowinie? W Rumunii znajduje się aż osiem miejscowości zamieszkanych w przynajmniej 20% przez Polaków, a w trzech z nich (Pojanie Mikuli, Nowym Sołoniecu i Pleszy) Polacy stanowią większość. I to właśnie do Pojany Mikuli – wsi założonej przez polskich i niemieckich emigrantów w XIX w. trafiamy w kolejnym wpisie z serii #PoloniaZawszeWierna. O życiu miejscowych Polaków na Bukowinie, ich religijności i przywiązaniu do tradycji opowiadają proboszcz parafii Pojana Mikuli, ks. Gabriel Bucur oraz pani Lucica-Maria Şfanţar.

Konrad Myszkowski: Zacznę od najbardziej podstawowego pytania – jak wygląda życie codzienne w Rumunii?

Ks. Gabriel Bucur i Lucica-Maria Sfantar: Życie w Rumunii różnie wygląda. Tutaj ludzie z wiosek jeszcze pracują w polu, aby zapewnić sobie jedzenie. Więcej prac wykonują rodzice, bo młodzież już wyjeżdża zagranicę do pracy. Niektórzy młodzi zostają tutaj na studia, część natomiast studiuje w Polsce. Rodzice dzielą się owocami swojej pracy w polu z dziećmi, które pracują zagranicą, bo inaczej to ciężko oszczędzić coś, żeby potem sobie wybudować dom w Pojanie Mikuli – a młodzież teraz tak robi. Dzieci uczą się w szkole po rumuńsku, ale mają także cztery godziny polskiego tygodniowo, w tym też języku rozmawiają w domu.

KM: Widać chyba pewne podobieństwa do polskiej codzienności?

GB/LS: Życie w Rumunii różni się od życia w Polsce tym, że trudno tu znaleźć stabilną i dobrze płatną posadę. Trzeba ciężko pracować na każdy kawałek chleba, jak się to mówi.

KM: A jak wygląda rumuński Kościół?

GB/LS: Większość ludności Rumunii jest prawosławna (86%), katolików jest około 5%. Kościół katolicki jest zorganizowany w sześć diecezji, dwie z nich to archidiecezje – mamy więc diecezje Iasi (Jassy), Oradea Mare, Satu Mare i Timisoara oraz archidiecezje Alby Iulii i Bukaresztu.

KM: Jak w takich warunkach katolicy i prawosławni żyją ze sobą?

GB/LS: Katolicy mogą swobodnie wyznawać swoją wiarę. Czasami zdarzają się jakieś przejawy dyskryminacji, ale chyba jak to wszędzie w świecie. Interesujące jest to, że młodzież prawosławna przyjaźni się z katolicką i często bierze udział w adoracjach, spotkaniach czy nawet przychodzi na msze święte. Mówią, że podejście katolików do ludzi, a zwłaszcza do młodych, jest o wiele bardziej otwarte niż u prawosławnych. 

KM: Będąc niedawno w Rumunii, odniosłem wrażenie, że Cerkiew prawosławna ma się lepiej niż grekokatolicy – świątynie prawosławne wydawały się być bogatsze i lepiej wyposażone, zauważyłem też, że prawosławne procesje miały obstawę policji… Czy z perspektywy mieszkańców rzeczywiście tak to wygląda?

GB/LS: Kościoły prawosławne są bogatsze i lepiej wyposażone. Powodem może być to, że, jak wspomnieliśmy, prawosławni są większością w Rumunii. Procesje w miastach rumuńskich raczej mają obstawę policji, obojętnie, czy to procesja prawosławna, czy katolicka. 

KM: Wróćmy do Pojana Mikuli. Według moich informacji to jedna ze wsi w Rumunii określanych jako „polskie”. Co to właściwie oznacza – dlaczego są one polskie? Jak wielu Polaków tam mieszka?

GB/LS: Pojana Mikuli to jedna z polskich wsi w Rumunii. Innymi miejscowościami tak określanymi są Nowy Sołoniec, gdzie znajduje się więcej Polaków, i Plesza. Co do historii naszej wsi – około roku 1842 przyjechali tu górale ze Starej Huty i wraz z Niemcami założyli Poiana Micului, co po polsku oznacza „Polana Malutkiego”. W Pojanie jest 517 Polaków i mniej więcej tyle samo Rumunów (prawosławnych). U nas we wsi tylko Polacy są katolikami, Rumuni natomiast to prawosławni. Domy Polaków zajmują połowę wioski, a druga połowa jest zamieszkana przez Rumunów.

Zobacz też:   I obudzimy się w Japonii... | Polonia Zawsze Wierna

KM: Jak wygląda życie w takiej „podzielonej” polsko-rumuńskiej wsi?

GB/LS: Do niedawna była taka różnica miedzy Polakami a Rumunami. To raczej Rumuni patrzą dziwniej na Polaków i może czasami się to różnie manifestuje. Mam tutaj na myśli dzieci, które się uczą w tej samej szkole – polskie miały może więcej możliwości niż rumuńskie, myślę tutaj o polskich konkursach recytatorskich, feriach, w których biorą udział polskie dzieci, wyjazdach do Polski z zespołem górali z naszej wioski lub na wymiany szkolne czy innych tego typu przedsięwzięciach. Dużo Polaków zwiedza naszą wieś i wiem, że czasami przynoszą jakieś rzeczy dla dzieci (zwłaszcza dla uczniów) i myślę, że tutaj dzieci rumuńskie czuły się wykluczone.

KM: A Cyganie? Rumunia często bywa kojarzona z różnymi problemami sprawianymi właśnie przez tę specyficzną grupę.

GB/LS: W polskich wioskach nie występują takie problemy. Cygańska ludność tutaj przychodzi czasami z miasta, ale po to, by zbierać złom i sprzedawać dywany.

Wieś Pojana Mikuli jest takim spokojnym miejscem, wszyscy się tu znają, żyją jak w takiej dużej rodzinie, młodzież czuje się zjednoczona. Ludzie tutaj pomagają sobie w różnych potrzebach i problemach, a młodzi w większości pobierają się między sobą (Polki z Polakami). 

KM: Ciekawe! Brzmi to tak, jakby Pojana Mikuli była faktycznie polską wysepką, położoną kilkaset kilometrów od naszych granic!

GB/LS: Dużo Polaków mówi, że czują się u nas jak w Polsce. Tutaj tradycje są tak polskie! Ludzie modlą się i śpiewają po polsku, święta i nabożeństwa mają też polskie (stół wigilijny, tradycje świąteczne, święcenie pokarmów na Wielkanoc i wiele innych). Dzieci uczą się polskiego w szkole, mają swój zespół górali i wyjeżdżają na różne festiwale oraz spotkania w Rumunii i do Polski. W domu wszyscy rozmawiają „gwarą” po polsku. Polonia w Rumunii jest osiedlona w większości na tej stronie Bukowiny Rumuńskiej. Związek Polaków w Rumunii zawsze organizuje wycieczki, konkursy, spotkania, dożynki, dni polskie i różne inne działania dla Polonii. 

KM: Z tego co widziałem, prężnie działa również parafia katolicka pod wezwaniem św. Jana Pawła II.

GB/LS: W nabożeństwach biorą udział tylko Polacy. Rumunem katolikiem we wsi jestem ja (ksiądz proboszcz) i moja matka z bratem. Najtrudniejszym wyzwaniem w posłudze w takim miejscu dla mnie było nauczenie się języka polskiego. Gdy przyjechałem tu trzynaście lat temu, znałem tylko Zdrowaś Maryjo, ale prosiłem dzieci, by mnie nauczyły polskiego, abym mógł odprawiać msze w tym języku. Chciałem, aby i młode pokolenia niosły dalej tę polskość ich rodziców. I nauczyłem się – rozmawiać jest mi trudniej, ale rozumiem i czytam po polsku. 

KM: Bardzo dziękuję za rozmowę. Szczęść Boże!

Dowiedz się, jak wesprzeć polską parafię pw. św. Jana Pawła II w Poiana Micului!

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.