adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
#tradilekcje

Boży udźwig

Nie daję już rady. Nie mogę iść dalej. Nie mam siły. Nie widzę sensu. Nie chce mi się. Na te i wiele innych stwierdzeń (nie pytań) odpowiedzią jest obraz Chrystusa dźwigającego nas z upadku. Pasterza schylającego się po owcę.

18 kwietnia 2021
2 niedziela po Wielkanocy, 2 klasy, 
Szaty białe
Link do tekstów liturgicznych na dziś: KLIK

Nośność to możliwość przyjęcia obciążeń zewnętrznych. Pojęcie to jest bardzo często stosowane do określania granicy wytrzymałości jakiegoś materiału. Jest to wartość, którą można wyliczyć na podstawie odpowiednich danych fizycznych, jak ciężar, gęstość itp. Jest to dość podstawowe pojęcie w pracy każdego człowieka planującego budowę.

Jednocześnie wiemy bardzo dobrze, że nie istnieją tylko ciężary fizyczne. Życie nasze pełne jest różnych zdarzeń, stanów i sytuacji, które moglibyśmy określić mianem „ciężaru duchowego”. Są to w pierwszej kolejności nasze grzechy. Następnie – trudne sytuacje i przeżycia osobiste lub rodzinne, wydarzenia z życia Kościoła i świata.  

Pojawić się może zasadne pytanie: jak wielki ciężar duchowy jest w stanie unieść człowiek? Literatura obfituje w opisy cierpienia, które wydaje się ponad ludzkie siły. Na myśl przychodzi chociażby bohater krótkiego opowiadania Człowiek jest mocny Nałkowskiej, a jeszcze bardziej bohater dramatu Szekspira Król Lear, o którym powiedziano po śmierci: „Nie męcz jego ducha! Niechże uleci! Byłby jego wrogiem, ktoby go jeszcze chciał rozciągać́ dłużej na tej torturze upadłego świata”. 

Pytanie o „nośność” ludzkiego ducha, dalekie od abstrakcyjnego, domaga się chrześcijańskiej odpowiedzi. Jak chrześcijanin znosi właściwą całemu stworzonemu światu tendencję do upadku. Czy czasem nie mamy przekonania, iż my jako chrześcijanie mamy być w tym obciążeniu bardziej „odporni” na zmęczenie i utratę sił?

Zobacz też:   Nie czekamy na kuriera

Dzisiejsza kolekta podaje nam remedium. Tylko bowiem Syn Boży, który się uniża, może podźwignąć upadły świat, w tym i nas. 

Tam, gdzie ja się uginam pod ciężarem grzechu, cierpienia, niesprawiedliwości czy po prostu uciążliwych nad siły okoliczności, tam „przykuca” przy mnie Chrystus.

W okresie wielkanocnym jesteśmy zachęceni, aby na trudy i mękę Chrystusa spojrzeć z perspektywy Jego Zmartwychwstania. Jego uniżenie się, opisane w dzisiejszej lekcji z Listu św. Piotra, jest bowiem ukierunkowane na nasze wywyższenie. Pojawia się on przy mnie – przy mojej słabości. Nie obok, nie nieopodal, jako życzliwy doradca, który tylko – właśnie – doradza, jak powstać i dźwigać ciężary. On jest tym, który dźwiga je wraz ze mną.

Odpowiednim dla tych rozważań obrazem, budzącym także wdzięczność, jest obraz Chrystusa Dobrego Pasterza. Dzieje się tak z bardzo prostego powodu – aby podźwignąć owcę, która upadła, bierze ją na swoje ramiona. Pasterz nie używa dźwigni, taczki albo żurawia, lecz sam się schyla, aby podnieść tych przytłoczonych ciężarem.

Sprawując i uczestnicząc w misterium Eucharystii, dotykamy tajemnicy Boga jako siłacza. Jest on tym, który jak światowej klasy atleta podnosi jednym gestem całą upadłą ludzkość. W dziele Chrystusa w przedziwny sposób przeplata się dźwiganie krzyża z dźwiganiem zagubionej owcy.

Ofiarniczy charakter Eucharystii, mocno podkreślany przez nadzwyczajną formę liturgii rzymskiej, często przyciąga naszą myśl. Zwracamy uwagę na to, KOMU składana jest ta ofiara chwały i uwielbienia. Nie możemy jednak przecież ani na chwilę zapomnieć, że jest to zawsze też ofiara ZA KOGOŚ. Za nas, upadłych, przytłoczonych, których Chrystus pragnie podnieść.

O autorze

Salwatorianin, kapłan, student teologii; posługuje w sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.