adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj

Apostoł dojrzałej wiary – ks. Piotr Pawlukiewicz

magazine cover

yt.com_Chrześcijański vlog_canva_unsplash

Gwar, ścisk… Na tyle duży, że stojąc na uboczu, nie widziałem twarzy rekolekcjonisty. Zapamiętałem jednak żywy głos, który sprawiał, że człowiek mimowolnie się uśmiechał. W tym stresującym czasie spotykałem się ze słowem, które rozbrajało, pozwalało nabrać zdrowego dystansu i przede wszystkim inaczej spojrzeć na własną wiarę. Od tego spotkania młodzieży maturalnej na Jasnej Górze minęło jedenaście lat, pewne wspomnienia się zatarły, a jednak to wrażenie, wywołane słowami ks. Piotra, pozostaje ciągle żywe.

Czas potrafi być bardzo elastyczny. Z jednej strony mnogość wydarzeń i emocji związanych z pandemią sprawia, że zdaje się ona już ciągnąć latami, a z drugiej śmierć ks. Piotra Pawlukiewicza, która nastąpiła 21 marca 2020 r., jawi się jako wydarzenie sprzed chwili. Bolesnym paradoksem jest również fakt, że księdza, który pozostawał ważnym drogowskazem na drodze wiary dla wielu ludzi młodych (i nie tylko), pożegnała jedynie garstka najbliższych mu osób. Gdyby nie pandemiczne obostrzenia, w kościele zgromadziłyby się nieprzebrane tłumy. Dlaczego? Co takiego sprawiało, że dzisiaj wielu odczuwa jednocześnie wdzięczność za osobę ks. Piotra, a zarazem jego ogromny brak?

Ksiądz od seksu?

Na półce wciąż mam trzy płyty z nagraniami z konferencji Sex – poezja czy rzemiosło. Choć odbyły się one jeszcze między 2003 a 2009 rokiem, wcale nie straciły na aktualności. Na ich podstawie została także wydana seria książek pod tym samych tytułem. Do samych nagrań wracałem wielokrotnie i za każdym razem rzucały one nowe światło na ludzką seksualność rozważaną w perspektywie wiary. Sam ks. Pawlukiewicz podczas jednej z takich konferencji żartował, że zaczyna być traktowany jako ksiądz od seksu. I choć to tylko jedno z wielu zagadnień, które poruszał w ramach swoich wystąpień, warto odnieść się do tej etykietki.

Ktoś mógłby bowiem pomyśleć, że ks. Piotr, ze swoim poczuciem humoru, przytaczanymi anegdotami i wrażliwością na problemy dotyczące młodych, to głównie duszpasterz młodzieży akademickiej. Niedzielne msze święte odprawiane w kościele św. Anny w Warszawie o godzinie 15:00 przyciągały rzesze młodych. To prawda, że trafiał do nich w sposób szczególny, lecz w rzeczywistości służył radami wszystkim, był istnym psychologiem wiary. Odwoływał się do kryzysów z nią związanych, patrząc przez pryzmat codziennych doświadczeń, pełnych błędów w myśleniu, kłopotów w relacjach czy deficytów miłości.

Zniekształcony obraz Boga

W jednym z kazań ks. Piotr poruszył problem „utartych schematów”. Dotyczą one naszego myślenia pogrążonego w rutynie, kiedy tracimy zdolność dziwienia się różnym aspektom życia. Nie zadajemy pytań i nie zastanawiamy się też nad słowem Bożym. W ten sposób przestajemy dostrzegać wokół Bożą rzeczywistość. Jak zauważył ks. Piotr, potrafimy mieć „kostyczne pojęcia” na temat wiary, tkwić w schematycznym wyobrażeniu Boga, które ugruntowało się często jeszcze w okresie dzieciństwa. W wyniku tego może ciągnąć się za nami obraz Boga przekazany przez katechetę albo rodziców. Ci jednak mogli postrzegać Go jako surowego sędziego, sprowadzać wiarę do skupiania się na konkretnym grzechu czy budować własną religijność jedynie w odniesieniu do sfery zakazów i nakazów.

Część z takich zniekształconych obrazów przenosi się na nasze dorosłe życie i stanowi pewien rodzaj ślepoty duchowej, o której – jak zauważył ksiądz – Jezus często wspominał na kartach Ewangelii. Ten rodzaj zaślepienia tworzy się także w wyniku nadmiernego skupienia na sobie samych, kiedy wiarę zaczynamy postrzegać jedynie przez pryzmat własnych problemów. Cała religijność – jak podkreślał ks. Piotr – zostaje sprowadzona wtedy do kwestii poradzenia sobie z jakimś grzechem, pokonania samotności czy rozwiązania problemu małżeńskiego. Ksiądz Pawlukiewicz zwracał uwagę, że ciągle musimy zadawać pytania, wgryzać się w słowo Boże, zastanawiać się, czy nasz obraz dobra i miłości jest rzeczywiście tożsamy z obrazem samego Boga, bo być może zamknęliśmy naszą duchowość w wąskim korytarzu własnych doświadczeń i pragnień.

Skupienie na wężach

Problem wiernych z rozumieniem Boga ks. Piotr dostrzegał także w kontekście naszego podejścia do spowiedzi. W Księdze Liczb Bóg poleca Mojżeszowi sporządzić miedzianego węża, gdy prawdziwe węże na pustyni kąsają śmiertelnie Izraelitów. Ci, którzy będą na niego patrzeć, nie umrą. Ksiądz Pawlukiewicz zauważał, że przychodząc do spowiedzi, często spoglądamy pod nogi, na węże – grzechy, niedoskonałości, porażki. Rzadko natomiast kierujemy wzrok w górę, na Chrystusa, widząc spowiedź jako szansę na przeproszenie samego Boga. To ukazuje również problem otwartości. Powinna ona przejawiać się także w podejściu do spowiedzi, w której dobrowolnie zgadzamy się na nowo na przyjmowanie Boga, odpowiadając na pytanie: „Czy chcesz mnie?”. W spowiedzi natomiast często postrzegamy Go jako sędziego, skrupulatnego biurokratę, kogoś, kto oczekuje od nas spełnienia prawa, wypełnienia dorocznego obowiązku.

Zobacz też:   „Serce wielkie nam daj", czyli kilka słów o ks. Franciszku Blachnickim

Ksiądz Pawlukiewicz zauważał, że w Ewangelii Jezus wchodzi z ludźmi ciągle w relacje. Nazywa Zacheusza po imieniu, przychodzi do jego domu. Problem z naszą dojrzałą wiarą rozbija się często o kwestie otwartości na Boga, brak myślenia o Nim w kontekście prawdziwej, żywej relacji. Spowiedź traktujemy jednak często w sposób schematyczny. Jak zauważa kapłan, istnieje pewna „melodia spowiedzi” wyuczona jeszcze w drugiej klasie szkoły podstawowej. W tym schemacie zmieniamy jedynie wymieniane grzechy, ale ciągle nie dostrzegamy samego Boga. Ten chce nam jednak ciągle zabierać „książkę z kolorowymi rysunkami”, która zbudowała nasze fałszywe, może infantylne wyobrażenie o Bogu, a dać nam „poważną powieść o Sobie”.

Bóg ciągle stwarza

W ramach spotkania dla studentów o życiowym powołaniu kapłan stwierdził, że Bóg nie stworzył człowieka raz, lecz ciągle go stwarza. Dostrzegał, że kształtowanie się dojrzałej wiary to ciągły proces, w którym udział ma sam Bóg. Żaden człowiek nie jest w stanie powiedzieć, że w pewnym momencie osiągnął właściwy poziom. Okazuje się, że nieustannie wikłamy się w pułapki schematów, popadamy w rutynę, tracimy właściwy obraz Boga. Ksiądz Piotr podkreślał, że nasza relacja z Chrystusem powinna być żywa, a więc wymagająca ciągłego wysiłku odnawiania tego, co obumiera. Dowodzić tego miała sama potrzeba spowiedzi. Wspominał, że na pierwszym roku seminarium zadał ojcu duchowemu pytanie: „Dlaczego ciągle musimy się spowiadać?”. Ten odparł: „A po co ciągle pierzesz skarpetki? Żeby nie zaczęły śmierdzieć”.

Uświadamiał nam, że ciągły proces odnowy serca oraz powrotu pozwala także inaczej spojrzeć na własne niedoskonałości i życiowe zakręty. Zrozumieć, że nie ma idealnej drogi wolnej od upadków, idealnego schematu „10 kroków do Boga” czy innego sposobu, który pozwoliłby odnaleźć raz na zawsze spokój, dotrzeć do miejsca wolnego od zmagań i poświęceń. W czasie rozważań drogi krzyżowej zwracał uwagę na tę kwestię, mówiąc: „Każdy z nas już w życiu doświadczył krzyża. I może nam się wydawać, że już temat krzyża przerobiliśmy, jak przerabia się materiał na uczelni, ale Chrystus z miłości do nas prowadzi nas na dalsze stacje” (Ks. Piotr Pawlukiewicz. Droga Krzyżowa [w:] youtube.com). Zrozumienie tego nie okazuje się proste. Ciągle rodzą się w nas niepewność, zniechęcenie, bunt. Dotykają nas poczucie własnej niewystarczalności, tendencja do analizy, skupiania się na swoich siłach. Wraca poczucie, że nie potrafimy stawać się lepszymi ludźmi, że zataczamy koło.

Najlepsze lustro na świecie

W odpowiedzi na nasze wątpliwości ks. Piotr podkreśla, że najgorsze, co możemy zrobić, to wpatrywać się ciągle we własne odbicie i nieustannie analizować życiowe sukcesy oraz porażki. Radzi, by przede wszystkim przeglądać się w twarzy Chrystusa. Jest to „najlepsze lustro na świecie”. Pozwala nam nie popaść w pułapkę autoanalizy, frustracji, rezygnacji. Sprawia, że przestajemy skupiać się na sobie i opierać jedynie na własnych siłach. Warto dodać, że ks. Piotr żył według tego, czego nauczał. Choć porywał tłumy, nie był duchownym-celebrytą. Mimo iż dzięki swojemu poczuciu humoru, barwnym anegdotom, plastyczności języka był popularnym kaznodzieją, nigdy nie skupiał słuchaczy uwagi na sobie, lecz zwracał ją ku Bogu. Często również cytował innych księży, inspirował się ich słowem, odwoływał się do filozofów oraz teologów, przypatrywał się ludziom i zadziwiał ich życiową postawą.

Jego postawa pokory uwidaczniała się nie tylko w ostatnich latach życia, gdy zmagał się z chorobą, ale także w ciągłym poczuciu, że nigdy nie można być samowystarczalnym: Bóg zsyła nam pewne doświadczenia, które mają nam przypomnieć o tym, że obok jest drugi człowiek, że przez relacje i otwartość na niego otwieramy się na samego Boga.

Gdyby zapytano mnie, co było szczególnego w nauczaniu ks. Piotra, odpowiedziałbym, że przede wszystkim nieustanne zachęcanie do wiary dojrzałej, porzucania schematów myślenia oraz pokonywania fałszywych obrazów Boga i błędnych wyobrażeń na Jego temat. Chciał, byśmy zdjęli z Niego filtry, które czynią Go surowym sędzią, dostawcą świętego spokoju, realizatorem naszych marzeń czy oczekiwań. Pragnął nauczyć nas dostrzegania żywej Osoby, z którą tak jak z ludźmi, powinniśmy nieustannie rozwijać relację opartą na otwartości i miłości.

W tekście odnosiłem się do kazań zarejestrowanych w kościele św. Anny w Warszawie, które publikowane były na stronie Kazania ks. Piotra na Facebooku, a także do rozważań drogi krzyżowej: ks. Piotr Pawlukiewicz: Droga Krzyżowa [w:] youtube.com, oraz konferencji Quo vadis?… czyli o życiowym powołaniu, która odbyła się na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie w 2013 r. (udostępnionej również na youtube.com).

O autorze

Absolwent kulturoznawstwa, zakochany w filmie, literaturze, oraz pisaniu (nie tylko publicystycznym). Wierzy, że w kulturze popularnej można poruszać ważne tematy bez popadania w banały, z większą nadzieją wobec człowieka i jego poszukiwań, niż to zazwyczaj bywa.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.