adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj

Alkoholowe początki cywilizacji

magazine cover

wikimedia.org

„To, naprawdę, Pauzaniaszu, dobrze mówisz; to, żeby sobie na każdy sposób urządzić jakąś ulgę w tym pijaństwie, bo i mnie dziś cięży łeb; wczoram pił dzisiem kiep!”.

To zdanie nie pochodzi z jakiegoś specyficznego polskiego patostreamu. To fragment Uczty Platona. Dzieło jest oczywiście refleksją na temat miłości, jednakże dygresyjnie porusza i inne tematy. W tym kwestię picia alkoholu. Kto czytał, z pewnością pamięta plot twist, którym było „wbicie na imprezę” Alkibiadesa (zdolnego ateńskiego stratega), który narzuca wszystkim mordercze tempo, jakie tylko Sokrates jest w stanie wytrzymać bez skutków ubocznych.

Wino

Starożytni Grecy w „złotym wieku” lubili gadać na ważne tematy przy winie. Spożywali owoc winnego krzewu rozcieńczony (często bardzo rozcieńczony), ale w dużych ilościach. Produkcja tego napoju oraz handel nim z innymi ludami w basenie Morza Śródziemnego mocno przyczyniły się do prosperity greckiej cywilizacji (warto przypomnieć, że nie ograniczała się ona do Grecji – Hellenowie zakładali kolonie od Hiszpanii po Bizancjum, a nawet Krym). 

Są dwie nacje, które przyznają się do stworzenia winnego napoju – Gruzini i Ormianie. Jeśli wziąć za dobrą monetę biblijną opowieść o życiu Noego po potopie, to można by delikatniej wskazać na tych drugich. Przyjęło się, że arka Noego osiadła u podnóża Araratu i że na zboczach tej głęboko związanej z Armenią góry patriarcha założył pierwszą winnicę. Co ciekawe, opis potopu pojawia się w wielu kulturach. W babilońskiej wersji tej opowieści, zawartej w eposie o Gilgameszu, również został powiązany z wynalezieniem wina.

Najstarszy browar

Wino jednak nie było pierwszym napojem alkoholowym. Zapewne jeszcze przed pierwszymi osiadłymi cywilizacjami ludzie spożywali sfermentowane owoce. Produkowali prymitywny alkohol. I to zarówno na terenach dzisiejszego Iranu (6500 r. przed Chrystusem), jak i Chin (7000-6000 r. przed Chrystusem). Jednakże przełomem w dziejach ludzkości było wynalezienie piwa.

Najstarszy odnaleziony browar znajdował się w Górnym Egipcie. Datowany jest na 3400 r. przed Chrystusem. Wytwarzano w nim do około tysiąca czterystu litrów piwa dziennie. Im kto był ważniejszy w społeczeństwie, tym więcej piwa mu się należało. Redystrybucją alkoholu zajmowali się kapłani. Podobnie sprawa wyglądała w państwie Sumerów. Również we wspomnianej opowieści o Gilgameszu pojawia się piwo. Robione ze zboża, gdyż chmiel nie rósł w tamtym klimacie*. W Egipcie epoki dynastycznej – kiedy zbudowano m.in. piramidę w Gizie – piwo było podstawowym „pokarmem” robotników. Otrzymywali około pięciu litrów tego trunku na głowę dziennie. Zważając na to, że ten napój (według współczesnych prób odtworzenia ówczesnych metod warzenia) mógł mieć około 5% alkoholu, była to niezła porcja. W pełnym słońcu musiało mocno uderzać do głowy budowniczym. Ale, jak widać, poradzili sobie z tym.

Alkohol – we wszystkich cywilizacjach?

Zasadniczo dopiero powstały w średniowieczu islam postulował abstynencję. Koran zakazuje spożywania alkoholu ze sfermentowanych owoców (co ciekawe, tak sformułowane prawo dopuszcza picie miodu pitnego i mongolskiego kumysu, napoju z mleka). Niektórzy sufici (czyli przedstawiciele bardziej mistycznych nurtów muzułmańskich) postulowali jednak stosowanie alkoholu jako środka zbliżającego do Boga. Do dzisiejszych czasów niektóre mniej radykalne nurty islamu dopuszczają picie w ukryciu, „tam, gdzie Allah nie widzi”. 

Zobacz też:   PR-owiec potrzebny od zaraz

Wracając do refleksji nad cywilizacjami – Indianie żyjący w Ameryce Północnej nie wynaleźli alkoholu. Co innego Majowie i Inkowie. Ci pierwsi spożywali chętnie alkohol robiony z miodu i z kukurydzy. Ci drudzy pili napój zwany chicha produkowany z pieprzu. Również Aztekowie wynaleźli alkohol, jednakże z powodów religijnych jego spożywanie było mocno obwarowane przepisami. Za upicie się groziła nawet kara śmierci.

Procenty w Biblii

Jak zostało wspomniane wyżej, alkohol pojawia się też w Starym Testamencie. W kulturze izraelskiej rozróżniano wino (napój z owoców winnego krzewu) i sycerę (z innych owoców). Spożywanie alkoholu było normą, chociaż istniała też opisana w Pięcioksięgu instytucja nazireatu. To tymczasowy ślub składany Bogu, polegający na powstrzymaniu się od spożywania alkoholu (ale również winogron), od zbliżania się do zwłok i od ścinania włosów. Nazirejczykiem był chociażby nadludzko silny Samson czy w Nowym Testamencie – Jan Chrzciciel (zobacz Łk 1, 15). Księgi mądrościowe zawierają sporo zachęt do cieszenia się owocem winnego krzewu, ale i przestróg przed korzystaniem z niego nierozsądnie.

Jak dobrze wiadomo, pierwszym cudem Chrystusa opisanym w Ewangelii była zamiana wody w wino. I to nieliche, a zarazem w dużej ilości. Warto wspomnieć, że wesela żydowskie trwały kilka dni. Siły do świętowania weselnicy mieli dzięki rozsądnemu piciu i rozcieńczaniu napoju.

Funkcja kultyczna

Napoje alkoholowe od początku pełniły funkcje kultyczne. Starożytni Egipcjanie i prehistoryczni mieszkańcy Chin wyposażali swoich bliskich zmarłych w piwo na drogę. Cywilizacje ze wszystkich stron Ziemi korzystały z różnych trunków do sprawowania swoich kultów. Żydom w świętowaniu Paschy od dawna towarzyszy rytuał wychylenia czterech kielichów. Nieprzypadkowo Jezus Chrystus użył tego napoju jako materii, obok równie prostego pożywienia, jakim był chleb. Być może nawet lubił i cenił wino?

Warto jednak zauważyć, że chrześcijaństwo, wpisując się w pewną tendencję, paradoksalnie się z niej wyłamało. Chleb, wino, oliwa – materie sakramentów – są bardzo prostymi i powszechnymi wyrobami ludzkiej ręki. To ta symbolika, niewielki udział ludzki przemieniony w wielki udział Boży, jest celem użycia wina, nie zaś upojenie się i doświadczenie jakichś innych stanów świadomości.

Piwo

Na zakończenie krótka refleksja językowa. W językach słowiańskich używa się wyrazu „piwo”. To bardzo ciekawe słowo. Zważając na to, że sufiks „-wo” często oznacza „związany z czynnością, o której jest mowa we wcześniejszej części słowa” – np. „paliwo” to coś do palenia, „pieczywo” to coś wypieczonego, a czeskie „čtivo” to coś do czytania – czyli lektura. Zatem piwo jest po prostu czymś do picia, co w dużej mierze wiąże się z tym, że niegdyś zwyczajnie dużo zdrowiej było pić piwo niż próbować szczęścia z nieprzefiltrowaną wodą.

*Oczywiście, “typowe” dla nas piwo nie powstaje wyłącznie z wody i chmielu. Chmiel dodaje charakterystycznego smaku; do produkcji piwa stosuje się również słód zbożowy – np. jęczmienny czy pszeniczny. Pisząc to zdanie miałem na myśli to, że piwo znane w dawnych czasach na Bliskim Wschodzie było pozbawione dodatku chmielu. Miało przez to inny smak [przyp. M.H.].

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Podoba Ci się to, co tworzymy? Dołącz do nas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.