adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj

8 popularnych mitów na temat finansów i kariery

magazine cover

unsplash.com

Trzeźwość. Słowo kojarzące się często z alkoholem dla mnie oznacza przede wszystkim umiejętność rzeczowej, pozbawionej emocji oceny faktów. Dlatego w numerze o trzeźwości po prostu nie mogłem nie poruszyć tematyki, wokół której dostrzegam tak wiele nietrzeźwych sposobów myślenia.

Pieniądze, kariera, rozwój osobisty – nie są to tematy łatwe, ale mają bardzo duże znaczenie w naszym życiu. Warto, żebyśmy podchodzili do nich w sposób spokojny, przemyślany i planowy. Tymczasem wciąż często kierujemy się różnymi kłamstwami i przyzwyczajeniami, które na jakimś etapie życia po prostu do nas przylgnęły. Dlatego w tym tekście wybrałem osiem takich mitów, z którymi chciałbym się niejako rozprawić. Jest ich oczywiście więcej, dlatego chętnie poznam również Wasze propozycje.

MIT 1: O pieniądzach się nie rozmawia

Jeden z bardziej szkodliwych mitów, sugerujący, że finanse powinny pozostać jakimś tabu czy tematem niegodnym poruszania. Mówi się, że dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach albo że ten temat nie przystoi osobom na pewnym poziomie. Słyszy się także głosy, według których katolicy nie powinni interesować się zbytnio pieniędzmi, bo przecież Jezus kazał być ubogim.

Ubóstwo ewangeliczne jest stanem ducha nieoznaczającym bynajmniej nieporadności finansowej. Sam Jezus bardzo często publicznie nawiązywał do ekonomii. Słynne przypowieści o siewcy, perle, synu marnotrawnym, talentach, robotnikach w winnicy czy wdowim groszu to tylko nieliczne z bardzo wielu przykładów. Ba, św. Paweł mówił, że żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk, więc nawet sam zysk nie może być z definicji zły.

Nie bójmy się tematów finansowych w rozmowach, zwłaszcza z osobami, od których możemy się czegoś w tej sferze nauczyć. Nie unikajmy ich także przy wychowywaniu dzieci. Jeśli nie będziesz rozmawiać ze swoimi dziećmi o pieniądzach, to nie oczekuj, że w przyszłości będą one zaradne finansowo, bo kto ma je tego nauczyć: państwowa szkoła, przyszły pracodawca, a może złotouści „doradcy finansowi” z YouTube’a i TikToka?

MIT 2: Przedsiębiorcy myślą tylko o pieniądzach

Polski wyraz „przedsiębiorczość”, jeśli mu się przyjrzeć, jest bardzo pięknym słowem. Gdy rozbijemy je na kawałki, dostrzeżemy, że przedsiębiorca to ktoś, kto bierze coś przed siebie. W tej samej rodzinie wyrazów znajdziemy też słowo „przedsięwzięcie”, które kojarzy się z budową czegoś nowego, pewnym procesem twórczym, a nie wyłącznie szmalem.

Nie ma w tym przypadku, ponieważ przedsiębiorczość wcale nie polega na byciu pazernym czy robieniu wszystkiego dla pieniędzy. Przedsiębiorca jedynie może, ale nie musi być biznesmenem. Przedsiębiorcą jest ten, kto tworzy coś nowego i rozwija świat wokół siebie, a zarobek to tylko jeden z możliwych efektów tego działania. Dlatego w zeszłorocznym wywiadzie dla „Adeste” ks. Jacek Gniadek SVD mówił, że Bóg powołuje każdego z nas do przedsiębiorczości.

I oczywiście nie chodzi też o to, żeby w ogóle nie myśleć o pieniądzach. Katolik powinien być zaradny i wcale nie kłóci się to z zasadą ewangelicznego ubóstwa. Dobrze tłumaczy to m.in. ks. Przemysław Król SCJ w tej ciekawej rozmowie.

Widzicie różnicę? Oszust, scammer czy złodziej nie jest przedsiębiorcą niezależnie od tego, jak dużo pieniędzy zdobywa. Za to każdy, kto coś buduje, tworzy, jest przedsiębiorcą, nawet jeśli nie przynosi mu to zysków. Takim zespołem bardzo przedsiębiorczych ludzi jest np. redakcja „Adeste”. Owszem, nie prowadzimy działalności gospodarczej i nikt z nas nie zarabia tu żadnych pieniędzy, ale dzięki Bożej łasce i ciężkiej pracy, będąc jedynie grupą nieznających się osobiście osób, stworzyliśmy z niczego ambitny ogólnopolski miesięcznik i portal konsekwentnie wzmacniający swoją pozycję wśród mediów katolickich od pięciu lat. Na tym polega przedsiębiorczość.

MIT 3: Najważniejsze to znaleźć dobrą pracę

Nie znoszę takiego podejścia, według którego szczytem moich dążeń powinno być dostanie się na dobre studia, a następnie znalezienie dobrej pracy, kupienie mieszkania na przedmieściach, passata 1.9 TDI i zasuwanie osiem godzin dziennie pięć dni w tygodniu aż do emerytury. O emeryturze jeszcze sobie powiemy, natomiast na razie spróbujmy oswoić się z myślą, że nie jesteśmy skazani na czterdziestogodzinny tydzień pracy do emerytury.

Oczywiście praca na etacie ma swoje plusy. W wielu przypadkach jest dość wygodna i stabilna oraz mile widziana przez urzędników i kredytodawców. Najczęściej pozostawia również wystarczająco dużo czasu wolnego na odpoczynek, relacje z bliskimi i inne sprawy. Sam pracuję w taki sposób i wcale nie przebieram nerwowo nogami, żeby się z tego wyrwać. Staram się jednak zachować czujność i nie pozwolić sobie na zapuszczenie korzeni.

Żadnej pracy na etacie nie traktowałbym jako szczytu życiowego sukcesu, a co najwyżej uznawałbym ją za jedną z dróg do jego osiągnięcia. Jeśli pozwolimy regularnym wypłatom uśpić naszą czujność, to w sytuacji, gdy z jakichś powodów nagle ustaną, będziemy mieli duże problemy. Dlatego dbanie o oszczędzanie, budowa tzw. finansowej poduszki bezpieczeństwa, inwestycje, szukanie dodatkowych źródeł dochodu, rozwój umiejętności i nawiązywanie rozwijających relacji międzyludzkich są tak kluczowe.

MIT 4: Trzeba być bogatym, żeby inwestować

Wiele osób myśli, że inwestycje nie są dla nich, bo przecież wymaga to wielkich pieniędzy, a poza tym jest bardzo skomplikowane. W istocie, na rynku duży może więcej, a i inwestowanie nie jest niczym łatwym. Nieprawdą jest jednak, że większość z nas nie powinna w ogóle się nim interesować. Trzeba tylko przyjąć odpowiednią optykę.

Żeby właściwie podejść do tematu, dobrze jest po pierwsze: planować swój miesięczny budżet i spisywać wydatki, a po drugie: już na etapie planowania wziąć pod uwagę inwestycje. Jeśli jesteśmy w stanie zarządzać naszym majątkiem tak, żeby każdego miesiąca zarobić choć o kilkadziesiąt złotych więcej niż wydajemy, to już możemy myśleć o jakichś drobnych inwestycjach.

Przykład? Jeśli jesteśmy w stanie odłożyć miesięcznie ok. 120 zł, możemy za to kupić uncjową monetę bulionową ze srebra (więcej danych i statystyk na ten temat znajdziecie m.in. w tym materiale). Robiąc to regularnie, po niecałych trzech latach będziemy mieć kilogram białego kruszcu. Drobne kwoty da się także inwestować na giełdzie lub w kryptowaluty. Ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka. Poza tym, nawet jeśli nie zarobimy w ten sposób majątku, to zyskamy bezcenną wiedzę o rynkach finansowych.

Zobacz też:   Psychomanipulacja w grach komputerowych

MIT 5: Pieniądze to jedyne, co można zainwestować

A skoro już przy tym jesteśmy – kto powiedział, że trzeba mieć jakiekolwiek pieniądze, żeby móc inwestować? Tak, pieniądze to nie jest nasz jedyny kapitał, rzekłbym nawet, że jeden z mniej istotnych. Przecież w praktyce mamy na nie mniejszy wpływ niż na naszą energię, czas, wiedzę czy relacje z innymi.

Szczególną uwagę zwróciłbym tu na czas. Niby każdy narzeka, że ma go za mało, a gdyby się przyjrzeć uważnie, to przepuszczamy go dużo łatwiej niż pieniądze. Tymczasem doba z naszego życia ma tyle samo godzin co doba z życia Elona Muska, Warrena Buffeta lub Donalda Trumpa. Podobnie ich rok liczy tyle samo dni. To, ile zarobimy kiedyś, zależy w dużej mierze od działań, które podejmujemy teraz.

Czas to bardzo cenny kapitał, który umożliwia nam jedyną inwestycję nieobarczoną tak naprawdę żadnym ryzykiem, czyli inwestycję w siebie. Poszerzanie wiedzy i rozwój umiejętności, a więc podnoszenie kwalifikacji, to krok w kierunku stopniowego pomnażania zarobków oraz zwiększania swoich możliwości. Dlatego zawsze, gdy zmarnujesz godzinę, pomyśl, że to tak, jakbyś właśnie wrzucił do ogniska banknot stuzłotowy.

MIT 6: Bogaty jest ten, kto się dobrze ubiera

Pewnie wiele razy na widok osoby ubranej w drogie, markowe ciuchy, jeżdżącej wypasionym samochodem czy korzystającej z nowoczesnych sprzętów zdarzyło Ci się pomyśleć: „Ale bogacz!”. Niestety ze względu na taki sposób myślenia wiele osób przepłaca za markowe produkty, starając się sprawić na innych dobre wrażenie.

Chcąc budować jakiekolwiek bezpieczeństwo finansowe, musimy pamiętać zarówno o zarabianiu pieniędzy, jak i ich oszczędzaniu. Dlatego jeśli dużo zarabiasz, ale całą kasę przeznaczasz na rozrywkę i konsumpcję, to wcale nie oznacza to, że jesteś bogaty, a tym bardziej przedsiębiorczy. Marnujesz bowiem posiadane zasoby i możliwości.

Przed zakupem różnych rzeczy warto się zastanowić, czy faktycznie ich potrzebujemy. Rozsądniej jest bowiem wydawać pieniądze na to, co rzeczywiście jest nam potrzebne, niż na to, co jedynie imponuje innym. Pamiętajmy również, że oszczędzając pieniądze na rzeczach nieistotnych, możemy przeznaczyć ich więcej na to, co najważniejsze.

MIT 7: Jeszcze za wcześnie, by myśleć o emeryturze

Emerytura większości z nas kojarzy się z błogim lenistwem i zasłużonym odpoczynkiem, ale w tak odległej perspektywie czasowej, że nie ma co o tym na razie myśleć. Przyzwyczailiśmy się do myślenia, że różne rzeczy z jakiegoś powodu po prostu nam się należą. Tymczasem na emeryturę też trzeba uczciwie zapracować.

Dość często słyszy się, że na państwową emeryturę to nie ma co liczyć. To prawda, ale zauważyłem też, że niewiele z osób, które tak mówią, robi cokolwiek, żeby nie musieć na tym państwie polegać. A przecież zasada „jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz” działa i w tym przypadku. W jakim wieku powinniśmy zacząć myśleć o emeryturze? Pięćdziesiąt lat? Czterdzieści? A może trzydzieści? Prawidłowa odpowiedź brzmi: im szybciej, tym lepiej. Jeśli mając dwójkę z przodu, już analizujesz dostępne możliwości i próbujesz budować kapitał na przyszłość – to wspaniale!

Poza tym dlaczego ustawowo określony wiek emerytalny ma być wyznacznikiem czegokolwiek? Bo któryś premier czy minister tak wymyślił? Przecież nikt nie może nam zabronić pracować i zostać rentierem na własnych warunkach, według własnoręcznie zbudowanego kapitału i źródeł dochodu pasywnego. A potem, sącząc swoje ulubione wino, patrzeć na to całe etatystyczne przekomarzanie się z wysokości swojej uczciwie zdobytej emerytury i uczyć wnuki, jak być przedsiębiorczym.

MIT 8: Teraz jest zły czas na…

To zdanie irytuje mnie chyba najbardziej. Nie warto nic robić, bo pandemia, inflacja, recesja, wojna na Ukrainie i Bóg jeden wie co jeszcze. W porządku, to są realne tragedie i trudno, żebyśmy przechodzili obok nich zupełnie obojętnie. W wielu sytuacjach mają też realny wpływ na nasze życie, także w sferze finansowej. Nie możemy jednak pozwolić, żeby stały się dla nas wymówkami.

Czas nie jest zły lub dobry sam z siebie i na pewno nie czynią go złym wydarzenia polityczne i społeczne, na które nie mamy wpływu. Czas może być co najwyżej źle lub dobrze wykorzystany. Mądrze jest więc skupić się na tym, na co masz wpływ, czyli na wykorzystaniu Twojego czasu. W końcu rozliczy Cię z tego ktoś, kogo bardzo nie chcesz zawieść: Ty sam, za kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat.

Zawsze jest dobry czas na naukę, wyciąganie wniosków, samorozwój, robienie czegoś dobrego, uczciwe zarabianie pieniędzy. Na to nigdy nie jest za późno ani za wcześnie. Zawsze trzeba też pamiętać o czasie na odpoczynek, dbanie o rodzinę, zdrowie, relacje z przyjaciółmi czy rozwój duchowy. Uczy nas tego chociażby trzeci rozdział Księgi Koheleta.

Rozwój własnej kariery i zarządzanie finansami są bardzo trudne i nie łudzę się, że ten tekst rozwiąże wszystkie wątpliwości czy problemy w tym obszarze. Chciałem jednak pokazać, że wiele przeciwności zaczyna się tak naprawdę w naszej głowie i drobna zmiana w myśleniu może stać się impulsem, który zmieni nasze życie. Dlatego bardzo gorąco zachęcam do krytycznego przemyślenia tego tekstu i dzielenia się swoimi opiniami na zawarte w nim tematy. Niech rzeczowa dyskusja na poziomie będzie kolejnym krokiem w stronę rozwoju każdego z nas.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.