adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Miesięcznik Marzec 2021, Społeczeństwo

Przepisał ręcznie Pismo Święte: „Pragnę być siewcą Słowa”

magazine cover

Ofiarowałem ten trud w intencji pomyślnego rozwoju naszego dziecka pod sercem mojej żony” – powiedział mi niedawno młody mieszkaniec stanu Kerala w Indiach. Co to za trud? Kim jest ten człowiek? I dlaczego piszę o nim w numerze Adeste” poświęconym Pismu Świętemu?

30 stycznia 2020 r. w organizmie studenta z Kerali wracającego do domu z Wuhan wykryto znanego nam dobrze koronawirusa SARS-CoV-2. Był to pierwszy przypadek zakażenia nowym wirusem w Indiach. Od tej chwili wypadki przyspieszyły, co zakończyło się ogólnokrajowym lockdownem. 25 marca wprowadzono zakaz wychodzenia z domu oraz przemieszczania się w celach niezwiązanych z zaspokojeniem najważniejszych potrzeb. Zamknięto szkoły, zakłady pracy oraz restauracje, co dla wielu ludzi oznaczało przymusową przerwę w pracy. Wśród nich znalazł się pan Rejin Valson, pracownik lotniska w Koczinie w stanie Kerala, a zarazem świeżo upieczony mąż, oczekujący narodzin pierwszego dziecka. Jego praca została ograniczona do dwudziestoczterogodzinnego dyżuru raz w tygodniu; pozostałe sześć dni miał wolne. Hindus znalazł jednak wyjątkowy sposób na mądre wykorzystanie tego czasu. Postanowił… ręcznie przepisać Pismo Święte. W całości. I co najlepsze – udało mu się.

Spadkobiercy św. Tomasza

Jak w ogóle doszło do tego, że ta ciekawa inicjatywa zrodziła się w Indiach? Nie jest to wszakże kraj, który mocno kojarzy się z chrześcijaństwem. Gdy spytałem pana Valsona o Kościół w jego ojczyźnie, stwierdził: „Katolicy w Indiach walczą o równe, sprawiedliwe traktowanie. Mieszka tu wielu dobrych katolików. Ja pochodzę z Kerali i akurat tu wyznawanie naszej wiary jest bezpieczne, ale w innych miejscach Indii bywa to trudne. Zwłaszcza północne stany uznawane są za tereny misyjne”.

Faktycznie, Keralę powszechnie uznaje się za kolebkę chrześcijaństwa w Indiach. Znajduje to odzwierciedlenie w legendach, według których właśnie tu – na Wybrzeżu Malabarskim – w latach sześćdziesiątych I wieku działał św. Tomasz Apostoł. I choć wciąż nie wiadomo, czy apostoł faktycznie tam przebywał, to z całą pewnością można stwierdzić, że już od starożytności w Indiach istniały i rozwijały się wspólnoty chrześcijańskie. Z czasem przylgnęła do nich nazwa chrześcijanie św. Tomasza (z jakiegoś powodu w Polsce mniej popularne jest hinduskie określenie „nasrani”, pochodzące od arabskiego słowa oznaczającego nazarejczyków).

Chrześcijanie św. Tomasza przez wiele wieków żyli praktycznie bez kontaktów z Europą. Zmianę przyniosła dopiero epoka wielkich odkryć geograficznych, a wraz z nią przybycie do Azji licznych europejskich misjonarzy. Wskutek różnych zawirowań związanych m.in. ze zwalczaniem przez misjonarzy powszechnej w Indiach herezji nestorianizmu, malabarskich zwyczajów liturgicznych, na przestrzeni wieków doszło do licznych podziałów wśród „nasrani”. Skutkiem tego współcześnie istnieje co najmniej kilka grup wyznaniowych wywodzących się z chrześcijan św. Tomasza, z czego dwie – Syromalankarski Kościół katolicki i Syromalabarski Kościół katolicki, uznają zwierzchnictwo papieża. Poza tym w Indiach żyje sporo katolików niezwiązanych z żadną z powyższych grup.

Kraj wielu skrajności

Współcześnie chrześcijanie stanowią niemal 5% populacji Indii, z czego ponad połowa to protestanci. Katolików jest nieco ponad dwadzieścia milionów. Procentowo najwięcej chrześcijan mieszka w północno-wschodniej części Indii, wciśniętej pomiędzy Bhutan, Myanmar i Bangladesz. W stanach Meghalaya, Nagalan i Mizoram liczba wyznawców Chrystusa sięga nawet 80% ludności. Drugi istotny obszar to wspomniane Wybrzeże Malabarskie i tereny największej aktywności misyjnej, czyli przede wszystkim Kerala, Goa i Tamiland. W pozostałych stanach Indii liczba chrześcijan sięga co najwyżej kilku procent całej populacji.

Zobacz też:   Czy jesteśmy niewidomi?

Trzeba wspomnieć, że prześladowania chrześcijan są w Indiach realnym problemem. W najnowszym Światowym Indeksie Prześladowań organizacji Open Doors Indie po raz kolejny zostały uznane za dziesiąty najniebezpieczniejszy dla chrześcijan kraj na świecie. Raport podkreśla, że szczególnie zagrożone są osoby, które dokonały konwersji z hinduizmu na chrześcijaństwo. Chrześcijanie padają ofiarą przemocy, nękania i fałszywych oskarżeń, częste są też przypadki przemocy seksualnej, również wobec dzieci. Trzeba jednak przyznać, na co zwrócił uwagę także pan Valson, że sytuacja wygląda różnie w zależności od stanu.

Przepisać ręcznie Biblię

I tu wracamy do głównego bohatera naszej opowieści. Informację o panu Valsonie znalazłem na którejś z katolickich stron na Facebooku, nie pamiętam już dokładnie której. A skoro szykowaliśmy numer „Adeste” poświęcony Pismu Świętemu, postanowiłem skontaktować się z nim osobiście i zadać kilka pytań na temat jego nieszablonowego pomysłu na lockdown. Pan Valson okazał się bardzo serdecznym człowiekiem, zaangażowanym w życie swojej syromalabarskiej parafii. Należy do Katolickiego Ruchu Młodzieżowego Kerali i prowadzi zajęcia katechizacyjne dla dzieci.

„Zdecydowałem się przepisać Pismo Święte, gdy moja żona zaszła w ciążę. Ofiarowałem ten trud w intencji pomyślnego rozwoju naszego dziecka pod jej sercem” – rozpoczął swoją opowieść Hindus. „Przygotowywałem się do pracy, modląc się przez ok. dwa tygodnie. Wiedziałem, że to wszystko jest Bożym planem”. Zapytany o wcześniejsze doświadczenie z Pismem Świętym, dodał: „Przed rozpoczęciem pracy przeczytałem w całości jedynie Nowy Testament”.

„Trudności, jakie napotykałem, to głównie negatywne komentarze od innych – że to bezużyteczne, że to głupota robić takie rzeczy w XXI w. Po kilku dniach pojawił się też ból ręki, ale później przeszedł” – mówi o przeszkodach w niełatwej pracy. W trudzie nie zabrakło jednak również błogosławieństw: „Rodzina okazała mi pełne wsparcie. Mama nie prosiła mnie przez ten czas o żadną pomoc w domu czy przy zakupach – wszystko robiły razem z żoną. Przyjaciele również mnie wspierali. Zdarzało mi się brać papier i długopis do domu mojego przyjaciela i tam pracować”.

„Pragnę być siewcą Słowa”

Bez wsparcia ze strony bliskich praca pana Valsona rzeczywiście mogłaby się nie udać. W czasie 113 dni pracy zużył 2755 kart papieru w formacie A4 i 32 pióra. Na koniec Biblia została oprawiona w drewno przez jednego z jego przyjaciół. Jej publiczna prezentacja miała miejsce 28 lipca 2020 r., gdy w Syromalabarskim Kościele katolickim przypada wspomnienie św. Alfonsy Muttathupadam od Niepokalanego Poczęcia – pierwszej kanonizowanej Hinduski. Pismo Święte zostało pobłogosławione przez miejscowego biskupa Andrews Thazhatha. Obecnie można je podziwiać w kościele św. Antoniego w Północnym Karammukku.

„Słowa Pisma Świętego prowadzą mnie w życiu. Pragnę być siewcą Słowa. Wierzę, że to jest moja misja” – podsumowuje swoją pracę hinduski katolik. Bez wątpienia zadanie, jakie sobie w związku z tym wyznaczył, było niełatwe i wymagało wielu wyrzeczeń. A jednak współcześnie wciąż można spotkać ludzi, których stać na takie wyrzeczenia. Można spotkać żywą wiarę w krajach, w których wielu naszych braci w wierze cierpi z powodu prześladowania. Można wreszcie z pokorą i pomysłowo wykorzystać okazję, jaką jest nadmiar wolnego czasu spowodowany lockdownem. Tak… historia pana Rejina Valsona po raz kolejny pokazała mi, jak mało wciąż wiem o Kościele.

O autorze

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.