adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj
Areopag Młodych

Po Namyśle: Słyszysz list – schowaj portfel

https://pixabay.com/pl/illustrations/list-e-mail-poczta-r%c4%99ka-napisa%c4%87-2794672/

„Przyjaźń jest bezinteresowna. Jeżeli ktoś Cię nazywa przyjacielem, bo chce pieniądze, to nie jest prawdziwym przyjacielem” – te słowa opublikował na swoim fanpage’u Kościelny Filip Łuczak i w ten sposób skrytykował „tradycyjny” list rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego przygotowany na drugi dzień świąt Bożego Narodzenia.

Listy zamiast homilii od lat są źródłem frustracji przekutej w szyderę wśród zamęczanego nimi ludu Bożego. Nieważne, czy to listy Konferencji Episkopatu Polski, czy lokalnego episkopa, czy rektora KUL-u, „jupidżejpitu” (UPJPII), względnie dziekana któregoś z wydziałów teologicznych. Spośród nich wszystkich to te ostatnie są najbardziej egoistyczne i szkodliwe.

Anatomopatologia korespondencji

Drugi dzień świąt Bożego Narodzenia – święto św. Szczepana, pierwszego męczennika – oraz drugi dzień Wielkanocy to od lat dni, kiedy katolickie uczelnie i wydziały przypominają wiernym o swoim istnieniu celem zgromadzenia środków na dalszą działalność. List taki standardowo liczy sobie trzy, cztery strony. Zawiera jakieś króciutkie wprowadzenie w tematykę świąt, z rzadka będące głębszym rozwinięciem liturgii słowa. Następnie sporą część zajmuje ogólnoteologiczno-społeczne rozwinięcie. Ono zaś, choćby ze względu na język, z pewnością nie jest skierowane do przeciętnego Kowalskiego.

Kiedy przebrniemy już przez spulchniacz objętości z początkową szczyptą istoty święta, dochodzimy do sedna, celu i najważniejszej części – sponsorowanego spotu reklamowego w antrakcie Najświętszej Ofiary. „Kochane pinionszki, przyślijcie wiernych”.

„Zapraszamy na uniwersytet, którego bodaj najpiękniejszy w Polsce dziedziniec zdobi nasz symbol – pomnik przedstawiający w braterskim uścisku bł. Jana Pawła II i Prymasa Tysiąclecia. Zapraszamy na KUL ludzi poszukujących autentyzmu, nie znoszących bylejakości, nie lękających się trudnych wyzwań. W uniwersyteckim domu znajdziecie mądrych i inspirujących profesorów; znajdziecie atmosferę powagi i radości, szacunku i przyjaźni, ducha żarliwej wiary i tolerancji; znajdziecie przejawy czcigodnej tradycji i nowoczesną technologię, jedną z największych polskich bibliotek i nowoczesne obiekty sportowe; znajdziecie miejsce, o którym będziecie z dumą mówić po latach – moja Alma Mater” – pisał rektor w grudniu 2012 roku. Jest to przykładowy fragment półtorastronicowej ściany tekstu, który nie zawiera ani słowa o tajemnicy wcielenia, zatem bez wątpienia jest „kluczowy” dla przeżywania tego święta.

Miłej zabawy!

„Podpisali arcybiskupi i biskupi zgromadzeni…”

Listy biskupów również nie wzbudzają entuzjazmu wiernych. Do tego stopnia, że znalazło to swoje odzwierciedlenie w wielu syntezach diecezjalnych synodu o synodalności i trafiło do syntezy krajowej. „Język listów pasterskich biskupów i episkopatu jest niezrozumiały, za dużo jest w nich pouczeń i teorii, za mało dzielenia się wiarą”, „Księża i biskupi nie są zasłuchani w potrzeby słuchaczy” – pisali z żalem ludzie.

Zrozumiałe jest, że biskupi chcą pozostać w kontakcie ze swoimi wiernymi. Ale czy konieczne jest robienie tego w tak uciążliwy sposób? Wydaje się to wręcz kontrskuteczne. Niektórzy biskupi chyba uważają, że im dłużej, tym podnioślej. Przy obecnym kryzysie koncentracji przebodźcowanego Homo sapiens sapiens takie podejście skazane jest na porażkę.

Ludzie nieraz wzajemnie ostrzegają się, że na mszy będzie odczytany list. Niektórzy wręcz poszukują wtedy kościoła, w którym nie będą musieli go słuchać. Najczęściej są to parafie zakonne.

Dlaczego homilia jest ważna?

„Sobór Watykański II, wskazując na konieczność przywrócenia homilii w liturgii, podkreślił, że jest ona integralną częścią czynności liturgicznej , a co do jej doniosłej roli w liturgii z mocą podkreślił: »Bez poważnego powodu (gravi de causa) nie należy jej więc opuszczać we Mszach św. sprawowanych z udziałem wiernych w niedziele i święta nakazane«” – pisali sami biskupi we Wskazaniach Konferencji Episkopatu Polski dotyczących homilii mszalnej.

Z kolei w adhortacji Verbum Domini papież Benedykt XVI nakazał: „Trzeba unikać homilii ogólnych i abstrakcyjnych, przysłaniających prostotę słowa Bożego, jak również bezużytecznych dywagacji, które mogą prowadzić do skupienia uwagi bardziej na kaznodziei niż na istocie ewangelicznego orędzia. Dla wiernych musi być jasne, że kaznodziei zależy na ukazaniu Chrystusa, który powinien być w centrum każdej homilii” (nr 59).

Zobacz też:   I nigdy nie będziesz iść samotnie!

Kodeks prawa kanonicznego w kanonie 767 podaje: „§ 1. Wśród różnych form przepowiadania szczególne miejsce zajmuje homilia. Stanowi ona część samej liturgii i jest zarezerwowana kapłanowi lub diakonowi. W ciągu roku liturgicznego należy wykładać w niej na podstawie świętych tekstów tajemnice wiary oraz zasady życia chrześcijańskiego. § 2. We wszystkich Mszach św. w niedziele i święta nakazane, odprawianych z udziałem wiernych, homilia jest obowiązkowa i nie wolno jej opuszczać bez poważnej przyczyny. § 3. Gdy jest odpowiednia liczba wiernych, bardzo zaleca się homilię także w Mszach św. odprawianych w ciągu tygodnia, zwłaszcza w okresie adwentu i wielkiego postu, albo z racji jakiegoś święta lub wydarzenia żałobnego. § 4. Do proboszcza lub rektora kościoła należy czuwać, by te przepisy były wiernie przestrzegane”.

Jak widać, nawet w tygodniu warto wykrzesać z siebie jakieś pięć zdań na temat słowa Bożego. Nikomu nie chodzi przecież o nie wiadomo jak długie przemawianie. Tym bardziej, że na msze w dni powszednie nie przychodzą ludzie zmuszeni obowiązkiem niedzielnym, tylko faktycznie nieprzypadkowi wierni, którzy są Bogiem nieco bardziej zainteresowani.

Egoizm

I tu wrócę do mojego stwierdzenia, że „spośród nich wszystkich to te ostatnie są najbardziej egoistyczne i szkodliwe”– czyli listy rektorów i dziekanów. Dlaczego? Ponieważ w imię pozyskiwania mamony rujnują możliwość kontaktu z żywym kaznodziejskim słowem ludziom, którzy nie bywają zbyt często w kościele. Nie jest chyba niczym szczególnie odkrywczym, że święta to czas wzmożonego uczestnictwa w mszach ludzi dość oziębłych religijnie.

Słowo mówione zawsze będzie cieszyło się większą uwagą słuchaczy niż odczyt. A już szczególnie długi odczyt. A jeszcze szczególniej długi odczyt o średnio interesujących rzeczach. Do takich bez wątpienia należą rodzaje kierunków, liczba studentów i absolwentów, ich perspektywy zawodowe, infrastruktura czy cechy charakteru profesorów.

Do tego immanentna prośba o pieniądze. I to między innymi od tych uczelni, które mają zapewnione finansowanie w związku z istnieniem odpowiedniego zapisu w konkordacie. „Papieska Akademia Teologiczna w Krakowie (Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie – przyp. KJN) i Katolicki Uniwersytet Lubelski są dotowane przez państwo” – głosi punkt trzeci artykułu piętnastego tego dokumentu. Kwestie finansowe Kościoła stoją ością w gardle zbyt wielu ludziom z gatunku „umiarkowanie wiernych”, więc tak niefrasobliwe łaszenie się do nóg zgromadzonych z prośbą o pieniądze, kiedy ich stężenie w świątyniach jest największe, to czysta głupota.

Bojkot

Z mojej perspektywy słuszne będzie po prostu niewspieranie nikogo finansowo, ilekroć ten żenujący proceder będzie uprawiany. Nie mam problemu z samym faktem zbierania pieniędzy na taki cel. Nawet nie mam problemu, żeby ogłoszone zostało, na co będą te pieniądze zbierane. Mój sprzeciw budzi jedynie odbieranie słuchaczom – przede wszystkim sporadycznie uczestniczącym w liturgiach – możliwości wysłuchania homilii. Nawet jeśli jest to list wyjątkowo sensowny na tle pozostałych, jak list dziekana Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach ks. dr. hab. Jacka Kempy, prof. UŚ. Chodzi o zasady.

Zatem gorąco zachęcam do finansowego bojkotu listów. Ponoć zgodnie ze starym obyczajem w okresie Bożego Narodzenia na tacę wrzuca się banknoty, by brzękiem monet nie zbudzić Dzieciątka Jezus. Proponuję w tym przypadku nie ryzykować nawet szelestem…

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Podoba Ci się to, co tworzymy? Dołącz do nas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.