adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Miesięcznik, Społeczeństwo, Wiara

O, błogosławiona zwyczajności, uświęcona przez Pana!

Ty odrzucana i pogardzana wierna towarzyszko naszych codziennych trosk, kłopotów i deliberacji, niema obserwatorko naszych wyborów i decyzji, sumiennego wypełniania obowiązków i wymigiwania się od nich, matko słów i gestów najprostszych, miłość wyrażających i niosących w świat, niedoceniana słodka zwyczajności, do której wszyscy tęsknimy, wzdychamy i szukamy, a której wartość poznajemy dopiero, gdy ktoś nam Cię odbierze – bądź błogosławiona!

Nie potrzeba wcale tak wiele, by to sobie wyobrazić. Nagle stają zegary, dzień przestaje być dniem, noc nocą, natura obraca się przeciw człowiekowi: żarzące słońce spala nas niemalże na popiół, wiatr hula i porywa wszystko niewystarczająco mocno przytwierdzone do podłoża, strugi deszczu zalewają ziemię. Wszyscy niespodziewanie zostajemy rzuceni w przedziwny świat bez tego wszystkiego, do czego zdążyliśmy się przyzwyczaić: bez pór roku, bez czasu, bez pracy i snu, bez obowiązku i odpoczynku. Zawieszeni stale pomiędzy suszą i potopem, w bezczasie rozpaczliwie walczymy o przetrwanie, a po głowie uporczywie krąży jedno jedyne marzenie: żeby było normalnie, by sytuacja wróciła do normy, by całe to szaleństwo się skończyło.

Na dobrą sprawę trudno powiedzieć, by wydarzenia opisane w Ewangeliach miały dynamiczny przebieg. Poza początkiem opowieści o życiu Chrystusa, pełnych dramatyzmu rozdziałów dotyczących Jego Męki i Zmartwychwstania oraz kilku epizodów (np. wtedy, gdy Żydzi chcieli Go strącić ze zbocza góry, Przemienienia na górze Tabor), mamy do czynienia przede wszystkim ze sprawozdaniem z Jego działalności: z nauczaniem, uzdrawianiem, wypędzaniem złych duchów. Oczywiście, każdy z ewangelistów kładzie nacisk na inne kwestie i na swój sposób przedstawia wydarzenia, jednakże istota rzeczy pozostaje ta sama: trudno powiedzieć, by lektura Ewangelii utrzymywała w napięciu postronnego czytelnika. Nawet przy dokonywaniu cudów Chrystus nie wpada w pułapkę prostego wzbudzania sensacji; nie stroni od uzdrawiania chorych przyprowadzanych Mu w odwiedzanych miejscowościach i napotykanych po drodze, ale nie szuka rozgłosu, jednego z nich nawet uprzedza, by nikomu nie opowiadał o tym, co go spotkało.

Zobacz też:   Raper „Pielgrzym” w szczerym wywiadzie: „To mrok, z którego wychodzę”

Ewangelia jest pełna zwyczajności. Jezus pił, jadł i spędzał czas z celnikami, grzesznikami, jawnogrzesznicami. Apostołami uczynił rybaków (a jednego z nich uczynił pierwszym papieżem), na ewangelistę powołał poborcę podatków. W swoich przemowach i przypowieściach nie stronił od obrazowych porównań i odwoływania się do realiów życia, z jakimi Jego słuchacze byli dobrze zaznajomieni. Odwiedzał swych przyjaciół (Marta, Maria i Łazarz z Betanii), okazywał emocje (gniew podczas wyrzucania przekupniów ze świątyni czy wzruszenie po śmierci Łazarza), a także, jak możemy domyślać się, pracował w warsztacie ciesielskim swego opiekuna św. Józefa. Spędził zresztą przeważającą część życia w domu rodzinnym w Nazarecie, co w piękny sposób ukazuje przywrócenie godności życiu rodzinnemu (skażonemu po grzechu rodziców i morderstwie Kaina).

Jak pozostać wrażliwym na piękno zwyczajności? Czy istnieją mechanizmy i nawyki, jakie możemy w sobie wypracować, aby przychodziło nam to naturalniej? Uważajmy, by rytm życia nie stał się naszym bożkiem, byśmy celebrując to misterium naszej zwyczajności, nie ulegli zaślepieniu i nie celebrowali go tylko po to, aby utrzymać w spokoju nasz umysł przyzwyczajony do takiego, a nie innego układu dnia. Nie mylmy środka z celem. Niech rytm codzienności będzie nam drogą do życia na chwałę Bożą!


Powyższy tekst jest fragmentem artykułu, który ukazał się w najnowszym numerze Miesięcznika Adeste. Pobierz go za darmo, aby przeczytać resztę!

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.