adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Niedzielne PeryKopy

Jak wyzbyć się niechęci do drugiego człowieka?

Sigla:

Iz 22, 19-23

Ps 138, 1b-3.6.8bc

Rz 11, 33-36

Mt 16, 13-20

Kusiło mnie, by dzisiejsze PeryKopy były apologią papiestwa. Można było opisać judaistyczne źródła tego urzędu i zapowiedzi ze Starego Testamentu, by ukazać współczesną realizację tychże proroctw. Można było, ale co by to dało? Pierwszym celem wyjaśniania Pisma odczytywanego w liturgii nie jest dostarczanie wiedzy, ale uwielbienie Boga i przemiana życia słuchaczy. Chodzi więc raczej o doświadczenie zbawienia podczas przyjmowania kerygmatu.

Jakie praktyczne wskazania płyną z tekstów, które daje nam dzisiaj Kościół? Popatrzmy na scenę, która miała miejsce pod Cezareą Filipową. Dziś słyszymy o wyniesieniu Piotra, ale za tydzień poznamy dalszy ciąg tej historii – „zejdź mi z oczu, szatanie”. Raptem kilka chwil dzieli pochwałę i naganę. Zaledwie kilka wersów oddziela doświadczenie łaski od upadku. Podobnie wygląda nasze życie. Bywamy chwiejni, niestali. Jednego dnia wznosimy ręce do Boga, drugiego się od Niego odwracamy. Idziesz do spowiedzi, a za jakiś czas wracasz z tymi samymi grzechami. Jaki więc jesteś naprawdę? Dążysz do świętości czy jesteś grzesznikiem? Zwracasz się do Boga czy jesteś po prostu słaby?

A może jedno i drugie?

Taka jest konstrukcja chrześcijanina: to grzeszny i słaby człowiek, który dąży do świętości, zwracając się ku Bogu. Taka jest prawda o mnie i o Tobie. Taka jest prawda o naszych braciach w Chrystusie. Kiedy patrzysz na bliźniego, nie skupiaj się na jego wadach. Tak, to prawda – najłatwiej zauważa się braki – ale możesz nie zdawać sobie sprawy z tego, ile ktoś wkłada pracy w to, by jego stan był przynajmniej taki, jak obecnie. Może nie jest zadowalający, może powinno być lepiej, może inni nie mają takich problemów jak on, ale… gdybyś znał wnętrze i przeszłość swojego brata lub siostry, zobaczyłbyś, jak długą drogę przeszedł.

Zobacz też:   Co się dzieje w czasie Mszy Świętej? (cz. 1)

Widzę to często z perspektywy księdza jako osoby, przed którą ludzie się otwierają i często mówią o swoich problemach. Przykłady? Proszę bardzo. Znałem kogoś jako wrednego złośliwca. Sam irytowałem się zachowaniem tej osoby (jednocześnie nie pozostając dłużnym w ripostach – mea culpa) i miałem problem z nawiązaniem życzliwej relacji. Przyszedł jednak czas na szczerą rozmowę podczas rekolekcji i okazało się, że ta osoba zdaje sobie sprawę ze swoich złych postaw, pracuje nad nimi, ale nie umie sobie poradzić i jest bezsilna. Wiecie, jak to otwiera oczy? Nagle odechciewa się osądzania i patrzenia z wyższością. Widzi się biednego grzesznika, który rozpaczliwie szuka pomocy.

Masz wśród znajomych kogoś, kto jest irytujący, mrukliwy lub zachowuje się dziwnie w jakikolwiek inny sposób? Postaraj się mu pomóc. Spróbuj wsłuchać się w jego głos, by wyczuć, gdzie znajduje się krwawiąca rana. Sprowokuj szczerą rozmowę, wysłuchaj, daj wsparcie. A jeśli się nie da, przynajmniej się pomódl.

Miłosierny Boże, przywróć nam pełne zdrowie duszy i tak nas przemień swoją łaską i wspieraj, abyśmy zawsze mogli się Tobie podobać. Przez Chrystusa, Pana naszego.

אמן

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.