adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Niedzielne PeryKopy

Jak rozpoznać dojrzałą duchowość?

Sigla:
1 Krl 19,9a.11-13a

Ps 85,9ab-14

Rz 9,1-5

Mt 14,22-33

Okazuje się, że egoizm to nie tylko choroba ludzi pogubionych, oddalonych od Boga, agnostyków czy ateistów. Ta choroba toczy także członki Mistycznego Ciała Chrystusa. Atakuje Ciebie i mnie. Uwidacznia się szczególnie gdy chodzi o wartościowanie różnych przejawów pobożności i grup z nimi związanych. O czym mówię? O odwiecznym sporze: charyzmatycy kontra tradsi, konserwatyści kontra moderniści, oaza kontra KSM, Łagiewniki kontra Toruń, odnowa kontra neokatechumenat… co najciekawsze, każdy twierdzi, że idzie tą właściwą drogą.

I wiecie co? Wszyscy mogą mieć trochę racji.

Chodzi o to, że każdy z nas jest inny, ma rozmaite doświadczenia, różne drogi wiodły go do wiary. Ponadto – zależnie od czasu, łaski Bożej i indywidualnej pracy duchowej – możemy być na różnych poziomach. Jednemu aktualnie potrzeba mocnego zastrzyku emocji, zapłonu na dobry początek (i odnajdzie go z pewnością w ruchach charyzmatycznych). Inni mogą woleć cichą, spokojną modlitwę przy wystawionym Najświętszym Sakramencie. Jedni będą poszukiwać umocnienia intelektualnego, inni zaś podążą w podróż w poszukiwaniu „wrażeń” religijnych.

Wszystkie te drogi mogą być dobre, jeśli tylko autentycznie zbliżają do Boga. I tu pojawia się problem: jak to rozeznać? Z pomocą przychodzi pierwsze czytanie.

Eliasz wyruszył, by spotkać Pana. To przykład osoby dojrzałej duchowo, która jest bardzo blisko Boga i potrafi rozpoznać Jego autentyczną, świętą Obecność. Prorok wyszedł więc i stanął na górze, „a oto Pan przechodził”. Jego przyjście zwiastowały kolejno wichura, trzęsienie ziemi i ogień. Zdarza się, że interpretując słowo z Księgi Królewskiej „wylewamy dziecko z kąpielą” i w pewnym sensie potępiamy te znaki poprzedzające Pana, bo… nie było Go w nich. Ileż to razy czytałem skrajnie konserwatywne hejty na odnowę w Duchu, poparte tymże tekstem: „Szukacie niesamowitych znaków, ale Boga w nich nie ma, bo On przychodzi w ciszy”.

Owszem, Eliasz rozpoznaje, że Boga w nich nie ma, ale przecież wichura, trzęsienie ziemi i ogień przygotowywały drogę przed Adonai. Sługa Pana nie potępia tych zjawisk, ale na spokojnie rozpoznaje czym są, a czym nie są. Być może przez Twoje szare życie przeszły takie znaki nadchodzącej Bożej Obecności. Wichura, gdy dotarło do Ciebie, że Bóg jednak istnieje. Trzęsienie ziemi, które nadeszło wraz z nawróceniem. Ogień wypalający grzech. To pewne etapy, które każdy z nas musi przejść na swój własny sposób, adekwatnie do umysłowości, zdolności i doświadczeń. Nie zmienia to jednak faktu, że jesteśmy wezwani do tego, by dojrzewać, rosnąć, zmierzać ku górze. Za żadne skarby świata nie możesz spocząć na laurach!

Zobacz też:   Kto jest wezwany na ucztę Baranka?

Emocje mogą być dobre na początek, potem trzeba dojrzeć. Przychodzi kolejny etap: katechizacja i swego rodzaju rozwój intelektualny, który jest dobry w okresie chrześcijańskiego dorastania. Potem musi nastąpić wielka fuzja podparta modlitwą i łaską Bożą. Wchodzi się w cudowną fazę, kiedy rozmaite treści i przede wszystkim Słowo Boże (nawet jeśli świetnie znane i niemal „wyświechtane”) z dnia na dzień nabiera nowej głębi i świeżości. W końcu przychodzi ta chwila, kiedy nie potrzebujesz już emocjonalnych uniesień, infantylnego „ulepszania” Mszy, słownych potyczek w internecie ani udowadniania wyższości swojej formy modlitwy nad inną. Nadchodzi dojrzałość. Przychodzi Pan. Bóg przybywa w ciszy, zwyczajności, pozornie szarej, a jednak często heroicznej świętości. Jezus ofiarowuje się z miłości do Ciebie nie tylko podczas „Mszy z modlitwą o uzdrowienie”, nie tylko na neońskiej „prawdziwej Eucharystii”, ale na każdej Mszy, która sprawowana jest w duchu Chrystusa, w duchu Kościoła, w duchu Liturgii.

Emocje? Są ważne na pewnym etapie. Intelekt? Jest ważny w swoim czasie. Wola? Jest ważna, ale musi być podatna na działanie łaski. Modlitwa indywidualna? Jest ważna, ale nie może zastąpić modlitwy wspólnotowej. Modlitwa Wspólnotowa? Jest ważna, ale nie może zastąpić indywidualnej. Spontaniczna rozmowa z Bogiem? Ma ogromne znaczenie, ale nie może zastąpić liturgii. Liturgia? Jest zdecydowanie najważniejsza, ale bez życia wiarą (logike latreia) pozostanie tylko pięknym obrzędem. Na drodze do Boga wszystko ma właściwe sobie miejsce.

Pamiętaj, że jesteś tylko człowiekiem. Nawet, jeśli przy pomocy łaski Bożej dojdziesz do takiego etapu, że wystarczy Ci spotkanie z Bogiem na Mszy i podczas spokojnej modlitwy indywidualnej, nawet jeśli nie będziesz już potrzebował duchowych „fajerwerków”, nawet jeśli Twoja osobowość będzie uformowana “po Bożemu” (czyli przez liturgię), wciąż możesz upaść. Pamiętaj o Piotrze i Jego lekcji – formy modlitwy i duchowości nie są ważne same dla siebie. Ważne jest to, by patrzeć na Chrystusa i Jemu zaufać.

Pokładaj nadzieję w Panu. Ufaj Jego słowu.

Boże, nasz Ojcze, niech przyjęcie Twego Sakramentu zapewni nam zbawienie i utwierdzi nas w świetle Twojej prawdy. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.