adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Areopag Młodych, Społeczeństwo

Jacques Cathelineau – bohater kontrrewolucji

Dzisiaj świat obchodzi 229 rocznicę Rewolucji francuskiej. Dnia 14 lipca 1789 r. upadła Bastylia – wyzwolenie najbardziej zwyrodniałych przestępców z tego więzienia oznaczało początek nowego świata, opartego o bezkompromisową zasadę: „Wolność, równość, braterstwo – albo śmierć”.

Wielu nie zaakceptowało tych haseł w sensie, w jakim wyobrażali je rewolucjoniści – i z tego samego powodu wielu poniosło śmierć. Odcinało się głowy królom, rozstrzeliwano, zatapiano lub palono arystokratów, księży, mieszczan i chłopów, bez względu na płeć i wiek. Kto mógł, uciekł na emigrację.

Ale po czterech latach terroru, jedno miejsce we Francji powiedziało „dość!”. Chodzi o Wandeę, departament u wybrzeży Oceanu Atlantyckiego. Ten głos sprzeciwu nie wypowiedziały „klasy uprzywilejowane”. Wypowiedzieli go ci, którzy nie mogli, ale też nie chcieli uciekać. Ci, których egzystencja związana jest z gruntem rodzimym. Chodzi o zwykłych chłopów, przywiązanych do ziemi z której wyrastali.

Mieli dość tego, że w imię narodu mordowani są tylko dlatego, że nie pozwalają na eksmisje proboszczów lub zakonników i zakonnic (np. w miejscowości Breissure gdzie w 1792 r. zamordowano ok. 500 ludzi broniących zakonnice). Mieli dość tego, że zmuszani są do opuszczenia swoich pługów i mobilizacji do wojska (równość mianowicie oznaczała, że wszyscy mają te same prawa i obowiązki wobec narodu, więc muszą też służyć w wojsku).

Jednym z tych prostych ludzi, który miał dość, był i Jacques Cathelineau, sprzedawca wyrobów z wełny, mąż i ojciec pięciorga dzieci, który swoje skromne życie spędził w rodzinnej wiosce Le Pin-en-Mauges. Znany był jako człowiek bardzo pobożny i pracowity. Kiedy Cathelineau 13 marca 1793 r. dowiedział się o pierwszych próbach oporu lokalnej ludności przeciwko rewolucjonistom, natychmiast wyszedł z domu, zebrał około 20 zwolenników, i ruszył do walki.

Jego charyzmat, cnoty moralne i sukcesy bojowe spowodowały, że chłopi masowo załączały się do tworzonej przez niego armii. Wkrótce dostał wsparcie arystokratów i generałów wiernych staremu reżimowi, którzy czekali na odpowiednią chwilę, aby rozpocząć wojnę przeciwko Rewolucji francuskiej. Rozpętała się w ten sposób Wojna Wandejska, a Jacques Cathelineau stał się generalissimo Wielkiej Armii Katolickiej i Królewskiej.

Zobacz też:   Historia walki z pedofilią w Kościele katolickim, cz. IV – czas pontyfikatu papieża Franciszka

Armia zdążyła zebrać ponad 40 000 ochotników. Oddziały prowadzone przez Cathelineau zwyciężały w kolejnych bitwach, a ten ‘święty z Andegawenii’, jak nazywano go za życia, walczył zawsze w pierwszych szeregach.

Ta odwaga ostatecznie kosztowała go życia. W marszu na miasto Nantes został trafiony kulą i niedługo potem zmarł. Zdarzyło się to w dniu dzisiejszym – 14 lipca 1793 r., w rocznicę wybuchu Rewolucji francuskiej. Wandejczycy powoli zaczęli przegrywać kolejne bitwy, a władze rewolucyjne w Paryżu wydały rozkaz: „Przeprowadzić eksterminację wszystkich powstańców, do ostatniego człowieka. Spalić ich farmy, wygnieść tych tchórzy jak pchły. Skruszyć tych ohydnych Wandejczyków”.

Do Wandei wkroczyły oddziały znane jako Kolumny piekielne i zaczęły wykonywać rozkaz. Ostateczna liczba zamordowanych jest nieznana, ale szacuje się na 300 000. Historycy masakrę w Wandei określają pierwszym ludobójstwem w historii. Jeden z wykonawców tej zbrodni wysłał dumną depeszę do Paryża:

„Wandea już nie istnieje! Dzięki naszej wolnej szabli umarła wraz ze swoimi kobietami i dziećmi. Skończyłem grzebać całe miasto w lasach i bagnach Savenay. Wykorzystując dane mi uprawnienia, dzieci rozdeptałem końmi i wymordowałem kobiety, aby nie mogły rodzić więcej bandytów. Nie żal mi ani jednego więźnia. Trupy zaścielają drogi, miejscami jest ich tyle, że tworzą piramidy. Zniszczyłem wszystkich, nie bierzemy jeńców. Litość nie jest rewolucyjną sprawą!”.

W 1793 r. w Wandei mordowano nie tylko ludzi, lecz starą Francję i starą Europę. Umierała ona z godnością i chwałą, z dumą godną „najstarszej córy Kościoła”, jak kiedyś nazywano Francję. A dzisiaj w błogich dolinach Loary, w miejscowości Saint-Florent-le-Vieil znajduje się skromny kościółek znany jako Chapelle Cathelineau, w którym umieszczone są zwłoki tego chłopa i dowódcy, tego świętego z Andegawenii, nigdy beatyfikowanego, ponieważ materiały do procesu beatyfikacyjnego spłonęły podczas Drugiej wojny światowej. Skromnie jak żył, skromnie spoczywa. I przypomina…

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.