adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
#tradilekcje

Imieniny Jezusa

Nietrudno zauważyć, że każdy ma jakieś imię. Ludzie, udomowione zwierzęta, czasem nawet rośliny i przedmioty. Zdarza się również i tak, np. w przypadku ludzi, że to imię jest zastępowane przez jakiś pseudonim, zdrobnienie czy inni zwrot wywoławczy. Jednakże zawsze to imię pozostaje czymś najbardziej właściwym nam, czymś, co było z nami od zawsze i na co najbardziej reagujemy.

3 stycznia 2020
Niedziela między 1 stycznia a Epifanią – Najświętszego Imienia Jezus
2 klasy, szaty białe
teksty mszalne: LINK

Dzisiaj w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego jest właśnie Niedziela Imienia Jezus. Ktoś mógłby powiedzieć, że to po prostu imieniny Pana Jezusa i miałby w tym trochę racji. Ale o tym później.

Teksty liturgiczne zasadzają się na tym właśnie imieniu jeszcze bardziej niż zwykle. Bo przecież zwyczajowo w liturgii również nie brakuje Najświętszego Imienia. Na co więc należy zwrócić dziś uwagę?

Po pierwsze, „poznać czyjeś imię” nie jest rozumiane tutaj potocznie. Tutaj poznanie imienia oznacza już pewną relację. Znać imię Boga to coś dalece więcej niż to, że wiemy, iż pod czwórką mieszka Pani Jadzia, a ten szczupły facet z sąsiedniego biura to Jacek. Nie wynika to tylko z tego, że Bóg jest kimś nieporównywalnie większym, ale z tego, że Jego dawanie się poznać jest rozpoczęciem relacji, a nie tylko stwierdzeniem: „cześć, jestem Jezus”.

Wiąże się to również z przeżywaną niedawno uroczystością Bożego Narodzenia. Bóg stał się bliski, został człowiekiem, narodził się wśród nas. Jest to właśnie źródło tego, że Bóg przestaje być kimś, kogo nie do końca znamy. Bóg dał się poznać w Jezusie. Bóg ma na imię Jezus.

Imię to oznacza:„Jahwe jest zbawieniem”. Wokół tego osadzają się również teksty dzisiejszej liturgii.

Zobacz też:   Po co Adwent?

Ewangelia mówi o tym, że zanim jeszcze Dziecię się poczęło, Anioł już zwiastował dla Niego właśnie takie imię. Historia ziemskiego życia Jezusa zaczyna się od tego, że jest przeznaczony do tego, by być zbawieniem dla świata. Z resztą pięknie wybrzmiewa to w konotacji, że cokolwiek Jezus czynił, czynił właśnie po to, aby zbawić ludzi, bo nie mógł się oderwać od swojej tożsamości, swojego imienia.

Natomiast lekcja z Dziejów Apostolskich zawiera przemowę Piotra do Żydów, w której definiuje Jezusa jako tego, w którego imieniu jesteśmy zbawieni. Nie ma tu żadnego wyjątku. Imię Jezusa jest imieniem, które ratuje człowieka. Można znać wiele imion, poznać wielu ludzi, z każdym załatwić milion spraw, ale tylko Jezus „załatwia” zbawienie. Za to należy Mu oddać cześć, co z kolei podkreśla introit, mówiąc, że na dźwięk tego imienia zegnie się każde kolano.

Jaki ma to wszystko na nas wpływ? Trzy proste punkty.

Po pierwsze, możemy świętować „imieniny Jezusa”. Nie chodzimy przecież na imieniny do kogoś, kto jest nam obcy, ale świętujemy je w gronie bliskich. Jezus stał się nam tak bliski w akcie wcielenia, że znamy Go po imieniu. Radość wcielenia to radość poznania, a one przenikają się w radości tajemnicy zbawienia.

Po drugie, Jezus ma monopol na zbawienie. W żadnym innym imieniu nie możemy zostać zbawieni. Żadne inne zbawienie nie istnieje, chociaż tak wiele z nich świat nam proponuje.

Po trzecie, ta zażyłość z Jezusem, bliskość, nie jest równoznaczna ze spoufalaniem się. Wciąż na dźwięk tego imienia musimy zgiąć kolana. Nie dlatego, że się Go boimy, ale dlatego, że w tym imieniu zaczynamy rozumieć, jak wiele dla nas uczynił.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.