Adeste

Adeste jest za darmo i bez reklam
Utrzymują nas tacy czytelnicy jak Ty.

Wesprzyj
Miesięcznik lipiec 2018, Społeczeństwo

Historia chrześcijaństwa na chorwackim wybrzeżu

magazine cover

pixabay.com

Z każdym rokiem coraz więcej Polaków wybiera Chorwację jako miejsce na odpoczynek podczas letnich wakacji. Bliskość zarówno geograficzna, jak i kulturowa, piękna pogoda, czyste morze, dobre jedzenie i (zazwyczaj) przyjazna atmosfera przyciągają rzesze polskich turystów. W Chorwacji również nie zabraknie atrakcji dla tych, którzy poza pływaniem i opalaniem się, lubią w nowych miejscach podziwiać zabytki i poznawać historię. Bardzo prawdopodobne, że dla naszych czytelników szczególnie ciekawą jest historia chrześcijaństwa na chorwackim wybrzeżu, w tym artykule chcę pisać właśnie o niej.

Historia tych terenów składa się z dwóch podstawowych etapów – śródziemnomorskiego (łacińskiego) i słowiańskiego. Pierwszy pochodzi jeszcze z czasów apostolskich, kiedy dzisiejsze chorwackie wybrzeże było częścią rzymskiej prowincji – Dalmacji (należącej do większej prowincji – Illirii). W dwóch miejscach zaświadcza o tym Pismo Święte. Święty Paweł pisze: „Oto od Jerozolimy i na całym obszarze aż po Illirię dopełniłem Ewangelii Chrystusa” (Rz 15, 19). W innym miejscu pisze dokąd jego uczniowie udali się głosić Ewangelię. Wspomina wówczas, że Tytus poszedł do Dalmacji (2 Tm 4, 10). Kolejne stulecia były czasem rozkwitu chrześcijaństwa na tym terenie. Drugi etap – słowiański, pojawia się wraz z przybyciem Słowian w VII w. Od razu po osiedleniu się na wschodnim wybrzeżu Adriatyku, rozpoczął się stopniowy proces ich chrystianizacji. Te dwa elementy ukształtowały chorwacki katolicyzm i jego szczególny kulturowy wyraz.

Istria

Opowieść o świadectwach tej historii zacznijmy od Istrii – półwyspu i historycznego regionu na samym północnym zachodzie chorwackiego wybrzeża. Istria zawsze była światem dla siebie, różniącym się od otaczających go regionów, a zarazem była miejscem spotkań różnych kultur i symbolem różnorodności. W średniowieczu była podzielona pomiędzy dwoma państwami: Wenecją, do której należały miasta na wybrzeżu, oraz Świętym Cesarstwem Rzymskim, do którego należała środkowa część półwyspu jako Marhrabstwo Istria.

Konsekwencją tego była przewaga włoskiej ludności w miastach na wybrzeżu, w związku z czym dominowała kultura tego narodu. Na tym niewielkim obszarze istniały wówczas aż 4 diecezje, które pozostawiły jako ślad po sobie cztery katedry, zabytkowe kościoły i klasztory. Z nich wszystkich najbardziej okazałą jest bazylika Eufrazjusza w Poreču, znajdująca się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Zbudowana została w VI w., kiedy to cesarz Bizancjum – Justinian, rozciągnął swoją władzę aż do Italii, kładąc podwaliny pod przyszłą Republikę Wenecką, „córkę Bizancjum”. Bazylika w Poreču jest jedną z najpiękniejszych przykładów sztuki bizantyjskiej, zarówno pod względem architektury, jak i malarstwa.

W środku półwyspu, na terenach należących niegdyś do feudalnego i rolniczego Marhrabstwa Istrii, zawsze przeważała ludność chorwacka, słowiańska. I choć Istria aż do XX w. nigdy nie należała do Chorwacji, pielęgnowano tam chorwacką kulturę, pozostawiając dzisiejszym pokoleniom piękne dziedzictwo. Dotyczy to przede wszystkim głagolicy, jednego z najbardziej oryginalnych elementów chorwackiej kultury. Głagolica to najstarsze słowiańskie pismo, utworzone przez apostoła Słowian, św. Cyryla. Wraz z uczniami św. Cyryla i Metodego głagolica przybyła w IX w. do Chorwacji, gdzie powstał jej oryginalny rodzaj – głagolica chorwacka. Głagolica w powszechnym użyciu przetrwała na chorwackim wybrzeżu aż do XIX w., w dużej mierze dzięki liturgii, do czego nawiążę w dalszej części artykułu. Środkowa Istria pełna jest śladów tego pisma. Jednym z przykładów jest gotycki kościółek św. Maryi niedaleko miejscowości Beram. Wnętrze tego niepozornego kościółka, znajdującego się pośród przyrody, oddalonego od miasta i wrzawy turystów, ozdabiają przepiękne freski z XV w., z których najbardziej znany jest „taniec zmarłych”. Najciekawsze natomiast nie są same freski, ale towarzyszące im napisy. Przez wieki piśmienna część ludu Bożego stosowała „niegrzeczną” tradycję pisania po ścianach ostrymi przedmiotami. Te wypisane głagolicą hasła, jak np. „diabeł śmierdzi”, stanowią ciekawy obraz dawnej ludowej mentalności.

Zatoka Kvarnerska

Na wschód od Istrii znajduje się Zatoka Kvarnerska. Z północy otoczona górami, a z południa zasłonięta wyspami, stanowi swego rodzaju basen, w którym dominuje Rijeka – największy chorwacki port i drugie największe miasto na chorwackim wybrzeżu. W tym wielokulturowym mieście urodził się János Kádár, wieloletni przywódca socjalistycznych Węgier. Mieszkał w nim burmistrz Nowego Jorku Fiorello La Guardia, a w niedalekiej Opatiji przez pewien czas mieszkał również Józef Piłsudski. W Rijece powstało pierwsze torpedo na świecie, podobnie jak i pierwsze rządy faszystowskie w historii, kiedy po zakończeniu I wojny światowej miasto zajął włoski faszysta, pisarz i awanturysta Gabriele D’Annunzio. Po jego obaleniu w 1920 r. miasto przez cztery lata było niepodległym państwem (Wolne Państwo Rijeka), którego amerykański prezydent Wilson chciał uczynić siedzibą Ligi Narodów. A mimo wszystko największą osobowością zamieszkującą to, zdawałoby się świeckie miasto, był Jan Paweł II. Kiedy w 2003 roku odbył swoją trzecią i najdłuższą pielgrzymkę do Chorwacji (i zarazem swoją setną podróż zagraniczną), obrał Rijekę na miejsce swojego zamieszkania. I choć jeździł do różnych miast Chorwacji, przez pięć dni codziennie wracał do Rijeki, do mieszkania, które w tamtejszym seminarium zostało zbudowane specjalnie dla niego, a które w takim wystroju istnieje do dzisiaj. Karol Wojtyła jako papież nie zamieszkał w żadnym innym mieście poza granicami Włoch przez tak długi czas.

Podczas swojego pobytu w Rijece, papież Polak odwiedził też sanktuarium Matki Bożej z Trsat. Wzgórze trsackie, z którego średniowieczny zamek, franciszkański klasztor i sanktuarium przypatrują się całej zatoce kvarnerskiej, stanowi jedno z najbardziej znanych celów pielgrzymowania w Chorwacji. Według legendy, aniołowie przynieśli nazaretański domek Świętej Rodziny na wzgórze Trsat w 1291 r. (w rzeczywistości zrobili to krzyżowcy). Po trzech latach został przewieziony do włoskiego Loreto (gdzie znajduje się do dzisiaj), a jako rekompensatę papież przysłał trsackiemu sanktuarium ikonę Matki Bożej. W ten sposób powstało pierwsze chorwackie sanktuarium maryjne. Przed cudowną ikoną, Jan Paweł II poprosił trsackich zakonników o modlitwę za niego „za życia i po śmierci”. Podobnych słów papież Polak użył na Kalwarii Zebrzydowskiej, podczas swojej ostatniej wizyty w Polsce. To z ich z powodu w trsackim sanktuarium, obok Matki Bożej, szczególnie czczony jest św. Jan Paweł II.

Mówiąc o Zatoce Kvarnerskiej nie wolno pominąć tamtejszych wysp. Stanowią one dzisiaj jedną z dwóch chorwackich, w pełni wyspiarskich diecezji – diecezję Krk. Do najmniejszej diecezji w Polsce, diecezji drohiczyńskiej, należy 185 000 wiernych. Do diecezji z siedzibą w Krk zaś 35 000, mimo że stanowi ona połączenie trzech odrębnych. W historii każda z kvarnerskich wysp była odrębną diecezją. Na wyspie Krk, bogatej w chrześcijańskie dziedzictwo, w miejscowości Jurandvor obok Baški, znajduje się malutki kościółek św. Łucji. Przechował się w nim najstarszy tekst (XI w.) w języku chorwackim – płyta z Baški. Tekst napisany został w pełni głagolicą. Treść dotyczy podarowania ziemi dla benedyktyów przez chorwackiego króla Zvonimira i rozpoczyna się najstarszymi słowami zapisanymi w języku chorwackim: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Samą płytę ozdobiono „chorwacką plecionką”, rozpoznawalnym elementem znajdującym się na większości zabytków z chorwackiego średniowiecza, z powodu którego historycy pieszczotliwie nazywają chorwackie średniowiecze „nieskończoną grą plecionek”.

Przy wyspie Krk warto odwiedzić również małą wysepkę Košljun. Cała wysepka należy do franciszkanów, którzy mieszkają tutaj w średniowiecznym klasztorze, należącym kiedyś do benedyktynów. W tej dawnej oazie głagolicy powstało jedno z najstarszych i najważniejszych źródeł dla języka staro-cerkiweno-słowiańskiego – fragmenty Cloza, również z XI w. Tutaj warto powrócić do wątku głagolicy w Chorwacji i jej związku z liturgią. Mianowicie, od razu po jej pojawieniu się, kler słowiański używał głagolicy i języka staro-cerkiewno-słowiańskiego w liturgii. Ponieważ Chorwacja była krajem rzymskokatolickim, język staro-cerkiewno-słowiański budził kontrowersje i zarzuty ze strony kleru łacińskiego. O tej kwestii rozprawiało kilka synodów krajowych, a pochylili się nad nią i sami papieże. Ostatecznie, w 1248 r. papież Inocenty IV. pozwolił na używanie staro-cerkiewno-słowiańskiego języka w liturgii, przychylając się do argumentu, że to jest stary i zakorzeniony zwyczaj na tych ziemiach. Liturgia w języku staro-cerkiewno-słowiańskim przetrwała na chorwackim wybrzeżu aż do soboru watykańskiego II, kiedy została zastąpiona liturgią w językach współczesnych (podobnie jak w innych krajach). Liturgia w języku staro-cerkiewno-słowiańskim należała do rytu rzymskiego, nie zaś staro-cerkiewno-słowiańskiego lub bizantyjskiego, jakich do dziś używają Kościoły wschodnie, będące w jedności z Kościołem Katolickim. To jedyny na świecie przykład mszy świętej rytu rzymskiego, odprawianej w języku innym niż łacina przed Soborem Watykańskim II. Zachowana została zasada, mówiąca o tym, że językiem liturgii nie jest język żywy. Wolno było używać jedynie języka staro-cerkiewno-słowiańskiego, który różnił się od tego używanego na co dzień przez Chorwatów. „Misal po zakonu rimskoga dvora” („Misale Romanum Glagolitice”) to pierwsza książka wydrukowana w Chorwacji (1483 r.) i zarazem pierwszy mszał w Europie napisany w języku innym niż łacina.

Dalmacja północna

Opuszczając Zatokę Kvarnerską i kierując się na południe, przybywamy do słonecznej Dalmacji, która jest najbardziej egzotycznym chorwackim regionem, budzącym zachwyt u turystów z całego świata. Dalmatyński teren jest surowy, kamienny. To region rybaków, dobrego południowego wina i wyśmienitego oleju oliwkowego. Ale to również kolebka chorwackiego państwa. W północnej części, na jednym z rzadkich dla tego regionu równistych krain o nazwie Ravni kotari (w dosłownym tłumaczeniu na polski: powiaty równiste), znajdują się dwa bardzo ważne historycznie miasta: Nin i Zadar. Nin jest miasteczkiem malutkim, ale bardzo dla Chorwatów znaczącym, podobnie jak dla Polaków Gniezno. Kiedy w VII w. słowiańscy Chorwaci wyruszyli ze swojej praojczyzny w południowo-zachodniej Polsce i osiedlili się na terenach, które dzisiaj zamieszkują, i kiedy założyli swoje pierwsze księstwo, na stolicę obrali właśnie Nin. W tej miejscowości rozpoczęła się historia chorwackiej państwowości i nie da się jej odłączyć od Kościoła katolickiego. Pierwsze „międzynarodowe uznanie” Chorwacji stanowił list papieża Jana VIII do chorwackiego księcia Branimira, w którym papież pobłogosławił jego panowanie. Kiedy Chorwacja w 925 r. przekształciła się w królestwo, papież Jan X napisał list skierowany do „drogiego syna Tomislava, króla Chorwatów”. W tym kontekście jest znamienne, że pierwszym znaczącym państwem, które uznało chorwacką niepodległość w 1991r., był Watykan. Doszło wówczas do złamania zasady, że Stolica Apostolska uznaje nowe granice dopiero jako ostatnia. W miejscowości Nin świadectwem początków chrześcijaństwa u Chorwatów jest również starochorwacki kościół św. Krzyża. Nin był siedzibą pierwszej słowiańskiej diecezji na chorwackim terytorium, a wspomniany kościółek znany jest jako „najmniejsza katedra na świecie”. Drugim ważnym świadectwem wczesnego chrztu Chorwatów jest chrzcielnica księcia Višeslava z 800 r., ozdobiona chorwacką plecionką.

Obok małego Ninu znajduje się wielki Zadar. To miasto, w świecie klasycznym znane jako Iadera, było stolicą państwa Liburnów. Istniało jeszcze przed zajęciem tego terytorium przez Imperium Rzymskie. Zadar również w średniowieczu był dużym i ważnym miastem. W 1177 r. miasto miało zaszczyt gościć papieża Aleksandra III. Wizyty papieskie nie różniły się wtedy zbytnio od dzisiejszych papieskich pielgrzymek, o czym świadczy wspomnienie kardynała Bozona, członka suity papieskiej. Opisał on pobyt Aleksandra III w Zadarze: „A stamtąd [z wyspy Vis], płynąc obok innych dalmatyńskich wysp, jeszcze przed wschodem słońca, razem z bracią (…) przywieźli go zdrowego i radosnego do miasta Zadar, które znajduje się na rubieżach Królestwa Węgier. A skoro do tej pory tego miasta nie odwiedził żaden papież, z powodu przybycia papieża w mieście nastało wielkie szczęście i nieopisana radość wśród duchowieństwa i ludu, i wszyscy błogosławili Pana, który w nasze dni raczył odwiedzić Zadar poprzez Aleksandra, swojego sługę i następcę św. Piotra. I kiedy mu zgodnie z rzymskim zwyczajem przygotowano białego konia, zabrano go w procesji przez miasto przy śpiewaniu niezliczonych hymnów i pieśni, które głośno pobrzmiewały w ich chorwackim języku, aż do głównego kościoła św. Anastazji, w którym z honorami leży owa dziewica i męczennica. Po czterech dniach pobytu w Zadarze wyszedł z miasta, i płynąc szczęśliwie obok chorwackich wysp i małych nadmorskich miasteczek Istrii, z pomocą Bożą, radosny przybył do klasztoru św. Mikołaja w Rialto (Wenecja).”

Oprócz wspomnianej katedry św. Anastazji, w Zadarze można zobaczyć również relikwie św. Symeona, tego samego który w Jerozolimie wziął do rąk Dzieciątko Jezus i wyśpiewał znany kantyk, a który w Zadarze leży w przepięknej ozdobnej szkatule. Jednak, niedługo po odwiedzinach Zadaru przez papieża, miasto doznało klęski z rąk krzyżowców. Wybrzeże Chorwacji, chronione jest przez liczne wyspy, umożliwiające bezpieczny przepływ statków. Dla Republiki Weneckiej ogromne, strategiczne znaczenie miały wschodnie wybrzeża Adriatyku. Całe średniowiecze Adriatyku naznaczone jest próbami zapanowania Wenecji nad tymi miastami i wyspami. Dawni Liburni, żeglujący w swoich małych, szybkich i zwinnych łódkach pomiędzy wyspami i zatokami, stanowili zagrożenie dla Rzymian. Długo utrzymywali swoje państwo przed siłą rosnącego imperium. Chorwaccy marynarze podobnie zadawali klęski weneckim statkom bojowym w średniowieczu. Wenecja więc postanowiła posłużyć się sprytem i wykorzystać czwartą wyprawę krzyżową do zdobycia Zadaru. Zaoferowała krzyżowcom transport swoimi statkami w zamian za zdobycie tego miasta. Na marne mieszkańcy Zadaru wywiesili na murach krzyże i święte obrazy, aby przypomnieć armii oblężniczej, że to miasto chrześcijańskie. Krzyżowcy miasto zdobyli i splądrowali, co było szokiem dla całej chrześcijańskiej Europy. Był to pierwszy raz, kiedy krzyżowcy zaatakowali chrześcijańskie miasto, a tym bardziej katolickie. Napastnicy zostali potem ekskomunikowani przez papieża. Zadar jednak stanął ponownie na własne nogi. Największy rozkwit przypada na XIV w., za panowania Ludwika Andegaweńskiego, wspólnego króla Polski, Węgier i Chorwacji. To była złota epoka chorwackiego średniowiecza, a Zadar był wtedy głównym ośrodkiem kulturowym. Warto wspomnieć, że Zadar był ostatnim chorwackim miastem jakie odwiedził papież Jan Paweł II. Tutaj papież pożegnał się z Chorwacją w wyjątkowo gorącej atmosferze, jaką tworzyli liczni pielgrzymi.

Na południe od Zadaru znajduje się miasto Szybenik z zabytkową katedrą św. Jakuba. Z Szybeniku pochodzi pierwszy chorwacki kanonizowany święty – franciszkanin Mikołaj Tavelić, który zginął śmiercią męczęńską. Bezpośrednim powodem śmierci było głoszenie Ewangelii w jerozolimskim meczecie. W okolicach Szybenika znajduje się małe miasteczko Skradin. Niektórzy uważali, że znajdował się w nim starożytny Strydon, ale ta teoria została obalona. Wiemy jednak, że Strydon na pewno znajdował się w Dalmacji, a ważny jest z tego powodu, że urodził się w nim św. Hieronim, jeden z ojców Kościoła. Ponieważ miał ciężki charakter, zwykł mawiać: „Wybacz mi, Panie, że jestem Dalmatyńczykiem!” („Parce mihi, Domine, quia Dalmata sum!”). Każdy kto poznał temperament dzisiejszych Dalmatyńczyków, łatwo zrozumie sens owych słów.

Dalmacja południowa

Największym miastem w Dalmacji jest Split. W starożytności swój pałac zbudował tutaj rzymski cesarz Dioklecjan, prześladowca chrześcijan. W okolicach Splitu dzisiaj znajduje się miasteczko Solin, ale w starożytności to pałac w Splicie znajdował się w okolicach Solinu, wtedy największego miasta i stolicy Dalmacji, który po łacinie nazywa się „Salona”. Kiedy w czasach wielkiej wędrówki ludów Solin został splądrowany przez barbarzyńców, pozostała ludność ukryła się za murami pałacu Dioklecjana w Splicie i w nim wiodła swoje życie. W ten sposób z pałacu zaczęło powstawać miasto, dzisiejszy Split. Powstała tam także katedra, którą niektórzy badacze uważają za najstarszą na świecie (co publicznie powiedział swego czasu również kardynał Tarcisio Bertone). Jan Paweł II odwiedził Split i Solin. W Solinie spotkał się z młodzieżą przy starochorwackim kościele Najświętszej Maryi Panny, zbudowanym w 976 r. To najstarszy chorwacki kościół poświęcony Maryi. Przy nim Jan Paweł II wspólnie z chorwacką młodzieżą zaśpiewał popularną pieśń religijną „Rajska Dziewico, Królowo Chorwatów”. Głęboka pobożność maryjna i uznanie Maryi za Królową narodu to jeden z elementów łączących chorwacką i polską duchowość. Mówiąc o podobieństwach warto też wspomnieć, że tak samo jak i Polska, Chorwacja uzyskała od papieża miano „przedmurza chrześcijaństwa” z powodu jej roli w obronie Europy przed Turkami (tytuł nadał Leon X w 1519 r.).

Na samym południu Dalmacji znajduje się jedno z najsłynniejszych chorwackich miast – Dubrownik. Od 1358 do 1808 r. miasto było odrębną republiką: tutaj powstała pierwsza kwarantanna w Europie, jeden z pierwszych systemów kanalizacyjnych w średniowiecznej Europie (używany aż do dzisiaj), jedna z pierwszych aptek, pierwsza europejska ustawa o ubezpieczeniach, pierwszy europejski ogród dendrologiczny, jeden z pierwszych sierocińców. Republika Dubrownicka była pierwszym państwem na świecie, które zniosło niewolnictwo (w 1416 r.) i uznało niepodległość Stanów Zjednoczonych Ameryki (w 1783 r.). W Dubrowniku powstały niektóre z najsłynniejszych dzieł chorwackiej literatury, szczególnie w okresie renesansu i baroku, łącznie z epopeją „Osman” Ivana Gundulicia, w którym autor wychwala bohaterstwo Polaków. W XVI w. biskupem Dubrownika był Giovanni Angelo de Medici, który później został papieżem Piusem IV. Wspomniał o nim też Jan Paweł II, kiedy 2003 r. odwiedził Dubrownik i katedrę św. Błażeja. Obchody wspomnienia tego patrona odbywają się nieprzerwanie od 972 r. i zostały wpisane na listę niematerialnego światowego dziedzictwa UNESCO.

W pobliżu Dubrownika znajduje się wyspa Mljet. To jest jedna z najpiękniejszych chorwackich wysp i zarazem park narodowy. Prawdopodobnie to właśnie Mljet, a nie Malta był wyspą, na której rozbił się statek św. Pawła. Takie stwierdzenie może się na pierwszy rzut oka wydawać mało prawdopodobne i kontrowersyjne. Jednak na terenie Dubrownika ta tradycja żyje od dawien dawna, a istnieje wiele świadectw o jej prawdziwości. W Dziejach Apostolskich napisane jest, że miejscem zdarzeń jest Adriatyk: „Kiedy zapadła czternasta noc, a nas rzucało po Adriatyku, zdawało się około północy żeglarzom, że zbliżają się do jakiegoś lądu” (Dz 27, 27). W następnym rozdziale jest napisane: „Po ocaleniu dowiedzieliśmy się, że wyspa nazywa się Malta” (Dz 28, 1). Jednak po grecku (w którym księga została spisana), nazwa tej wyspy brzmi „Melita”, a to była grecka nazwa nie tylko Malty, ale też Mljetu. Sw. Pawła na wyspie zaatakował wąż. Na Malcie nie ma i nigdy nie było jadowitych węży, podczas gdy na Mljecie jeszcze do niedawna było ich bardzo dużo. W oryginalnym tekście mieszkańcy wyspy nazwani są barbarzyńcami, czego raczej by nie powiedziano o mieszkańcach Malty, która była znaną wyspą, wchodzącą od dłuższego czasu w skład Imperium Rzymskiego. Nazwy wiatrów, opisanych w Dziejach Apostolskich oraz sposób ich działania, również skłoniły wielu badaczy do stwierdzenia, że wspomnianą wyspą jest Mljet. Istnieją również źródła historyczne, potwierdzające powyższe przypuszczenie, jak np. „De administrando Imperio” bizantyjskiego cesarza Konstantyna X.

Udając się jeszcze bardziej na południe, napotkamy przepiękną Zatokę Kotorską, należącą dzisiaj do Czarnogóry, ale wchodzącą w skład Dalmacji do 1918 r. Obecnie diecezja w Kotorze należy do splickiej metropolii. Chorwaci tę zatokę nazywają „zatoką świętych”, gdyż większość chorwackich świętych pochodzi właśnie stamtąd, na czele z wielkim spowiednikiem karłowatego wzrostu, św. Leopoldem Mandiciem. W tej zatoce rozpoczyna się też jeszcze jedna, w świecie mało znana opowieść. Mianowicie, w czasach wojen z Turkami, wielu Chorwatów udało się na zachód w poszukiwaniu lepszego życia. Jedna z takich wspólnot została założona w włoskiej regii Molise, gdzie do dzisiaj zachowała swój język i tradycje. Jednym z osiedleńców był niejaki Peretti, pochodzący z wioski Krušćica we wspomnianej zatoce (zarówno włoska nazwa Peretti jak i chorwacka Kruščica oznaczają gruszkę). Poślubił Włoszkę, a ich syn Felice został papieżem Sykstusem V. O chorwackim pochodzeniu Sykstusa V świadczy fakt, że zanim został papieżem należał do rzymskiej kapituły św. Hieronima, a warunkiem do tego była znajomość języka chorwackiego (dzisiaj tam się znajduje papieskie kolegium chorwackie). Sykstus V za swojego pontyfikatu wiele razy okazał przychylność dla Chorwatów – m. in. jedyny niewłoski kardynał, którego mianował, był biskup Zagrzebia Juraj Drašković. Papież Leon XIII w bulli „Slavorum gentem” pisze o dobrotliwości Sykstusa V „wobec narodu chorwackiego, z którego się wywodził” („atque in Chroaticam nationem, ex qua ducebat originem..”.).

Kończąc tę podróż przez historię należy podkreślić, że to tylko mały procent ciekawych dla historii chrześcijaństwa miejsc i opowieści w Chorwacji. I chociaż artykuł poświęcony jest wybrzeżu, należy dodać, że również kontynentalna Chorwacja jest pełna pięknych chrześcijańskich zabytków. Warto tam zwiedzić neogotycką archikatedrę w Zagrzebiu i zapoznać się ze słynną historią tej diecezji i katedry, przy której funkcjonowała największa kapituła w całych Austro-Węgrzech i w której pochowany jest kardynał i błogosławiony Alojzy Stepinac, wielki święty XX stulecia. Nieopodal Zagrzebia znajduje się chorwackie narodowe sanktuarium maryjne w Marija Bistrica, a na samym wschodzie państwa, w diecezji która korzeniami sięga do św. Metodego, w mieście Đ akovo, znajduje się największa katedra w Chorwacji, zbudowana w XIX w. Wszystkie te trzy miejsca odwiedził papież Jan Paweł II, który za swojego pontyfikatu nawiązał szczególny kontakt z tym krajem, i który pozostał do dziś w sercach chorwackich katolików.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej Polityka prywatności oraz Warunki korzystania z usług Google.

Weryfikacja reCAPTCHA wygasła. Odśwież stronę.