adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj

Grzechy w fantastycznym świecie

magazine cover

unsplash.com

Jeśli chodzi o anime, jest wiele mocno zużytych formatów. Jednym z nich jest isekai.

異世界 (isekai; dosł. „inny świat”) to specyficzny podgatunek fantasy, w którym główny bohater – lub bohaterowie – zostaje przeniesiony w jakiś sposób do innego, paralelnego świata. Następuje coś w rodzaju narnijskiej szafy i żyjący w „naszym” świecie ludzie trafiają do świata fantastycznych ludów i istot. 

Przykładem jednych z wybitniejszych dzieł tego typu jest Spirited Away. W krainie bogów studia Ghibli, które niegdyś zdobyło Oscara. Większość jednak treści tego typu to bardzo długie seriale anime, skażone kilkoma grzechami. Jednym z nich jest „tasiemcowatość” – serie te potrafią niekiedy dłużyć się jak makaron spaghetti. Innym grzechem jest generyczność – światy przedstawione często nie są w żaden sposób oryginalne. Najpoważniejszym, często powtarzającym się grzechem jest zaś – jakby to ująć sensownie – pewna demoniczność samego pomysłu. Otóż w wielu anime tego typu bohater w naszym świecie jest nikim, jest „przegrywem” i „piwniczakiem”, nie podejmuje żadnych prób, by coś w życiu osiągnąć, wyjść do ludzi, do świata. Byłby osobą de facto potępioną za swoją bierność, letniość, marazm. Tymczasem po przejściu do innego świata okazuje się, że ma jakieś tajemnicze zdolności, przewagę w technologicznym know-how i tak dalej… Wkrótce staje się tam osobą wpływową, potężną, otoczoną wianuszkiem pięknych niewiast i mężczyzn.

W nowym świecie od zera

Inaczej jest w przypadku anime Re: Zero – Życie w innym świecie od zera. Główny bohater to Natsuki Subaru, który sam siebie określa „połowicznym hikikomori”. Hikikomori to azjatycki (ale czy aby na pewno tylko azjatycki?) fenomen ludzi niewychodzących z domu albo wręcz z pokoju, utrzymywanych przez rodziny, zajmujących się głównie konsumpcją dzieł kultury od gier po książki. Główny bohater Re: Zero (tak teraz skrótowo będę nazywał to anime) to faktycznie taki NEET-em (z ang. not in education, employment or training, czyli niepodejmującym edukacji, niezatrudnionym i nierobiącym niczego w celu poprawienia swoich kwalifikacji zawodowych). Jest jednak w stanie wyjść z domu, mimo iż nie podejmuje socjalizacji. I to podczas jednego z takich nocnych wyjść do całodobowego sklepu spożywczego zostaje przeniesiony do innego świata (nie jest do końca jasna natura tego przeniesienia, tj. to, czy w naszym świecie bohater umarł, czy został przeniesiony w całkowicie nadnaturalny sposób). 

Pojawia się w Lugnice, fantastycznym, ogromnym królestwie, w którym panuje bezkrólewie. Znając gatunek isekai, podejrzewa, że został wezwany na jakąś niesamowitą przygodę i ma supermoce. Szybko się jednak okazuje, że Natsuki Subaru nie ma żadnych supermocy – jest takim samym słabeuszem, jakim był – poza jednym drobnym faktem: za każdym razem gdy umrze w tym fantastycznym świecie, cofa się w czasie do jakiegoś poprzedniego etapu. Działa to trochę jak automatyczne zapisy w grach komputerowych. On sam nazywa to „powrotem przez śmierć”. Natsuki zostaje wplątany w intrygi związane z panującym bezkrólewiem w państwie i staje się lojalnym sługą jednej z pretendentek do tronu. Metodą bardzo bolesnych prób i jeszcze trudniejszych błędów prze do przodu. Większość serialu to zmaganie się Subaru z własnymi wadami, ograniczeniami, grzechami. 

Personifikacje grzechów

Słowo „grzech” nieprzypadkowo padło tutaj wielokrotnie. W tym świecie istnieje bowiem Kult Wiedźmy, który jest w pewnym sensie satanistyczną sektą próbującą przejąć władzę, zdemolować ledwo stojący porządek i skorumpować opierające się dobro. Organizacja ta jest skupiona wokół pewnego rodzaju ucieleśnień siedmiu grzechów głównych. Wiedźm naprawdę było siedem – czy wręcz osiem, bo Pycha jest w tym świecie dwuaspektowa – ale jedyną wciąż żyjącą jest Wiedźma Zazdrości, która wchłonęła cielesne formy pozostałych Wiedźm. Efekty działań innych wciąż jednak rezonują w świecie, a one same istnieją jako duchy, z którymi „wyznawcy” wciąż mogą się komunikować. Oprócz tego do każdego z grzechów przypisany jest jeden arcybiskup – swoisty przywódca pewnej części Kultu Wiedźmy. I to chyba jest w tym anime najciekawsze i najbardziej pouczające.

Zobacz też:   Nie jesteśmy narodem wybranym

Idea siedmiu grzechów głównych jest poddana pewnej dekonstrukcji. Ale zdaje się, że autor pierwowzoru (powieści wizualnej), czyli Tappei Nagatsuki, miał dobrą intuicję. Chciwość tu nie ogranicza się do materialnych rzeczy. Wiedźma Chciwości, Echidna (mitologiczne imię nieprzypadkowe), jest postacią na pierwszy rzut oka niezwykle czarującą. Potrafi wiele zaoferować, wiele dać – nie jest zdecydowanie twardo skąpa – ale robi to po to, żeby zyskać więcej. Echidna jest chciwa przede wszystkim wiedzy. Jest gotowa pomóc bohaterowi w podpaleniu świata, przemodelowaniu go bądź zdobyciu w nim władzy – cokolwiek, byle uzyskać dostęp do wiedzy o jego sercu, o jego emocjach i jego myślach. Arcybiskup Chciwości jest postacią od niej znacznie bardziej żałosną. Pożąda on relacji – ustanawia sobie swoisty harem i czyni ze swych żon bezwolne i posłuszne niewolnice. Zachłanność może się przejawiać na wyższym poziomie, na poziomie pożądania relacji i dóbr niematerialnych. 

Grzechy dotyczące ciała

Arcybiskup Nieczystości z kolei gardzi ludźmi, ich ciałami. Widzi w nich zwierzęta, samce i samice, a same ciała określa mięsem. Deprecjonuje istnienie miłości, szczerego przyjacielskiego przywiązania, ogółem wszelkich szlachetnych uczuć. I takim grzechem de facto jest nieczystość. Nie stawia ona ciała na piedestale, wbrew temu, co można by sądzić, ale właśnie poniża je. Sprowadza człowieka do roli poddanego instynktom, ewolucyjnym uwarunkowaniom zwierzęcia. 

Wiedźma Obżarstwa chciała z kolei zapewnić całemu światu pożywienie. Przez to w efekcie stworzyła potwora, który pożerał wszystko napotkane na swojej drodze. Tak samo Arcybiskup Obżarstwa pożera wszystkie istoty, które napotyka na swojej drodze – łącznie z ich wspomnieniami i z pamięcią ludzi o nich. Obżarstwo również ma różne oblicza w tym świecie. To nie tylko nieumiarkowanie, ale również stawianie sytości czy likwidacji fizycznego głodu ponad wszystko inne. To pokusa zamiany kamieni w chleb. 

Wada kardynalna

W końcu najciekawszy grzech – Lenistwo. Jego arcybiskup – pierwszy, którego Subaru spotyka – wydaje się zupełnie nie pasować do tej układanki. Jak się później okazuje, został on przywódcą tej części – stosunkowo najbardziej umiarkowanej – Kultu Wiedźmy przez przypadek. Jest szaleńcem, którego opętały nihilizm i wyrzuty sumienia. Można powiedzieć, że jego grzechem było raczej zaniedbanie niż typowe lenistwo. Zaniedbanie w opieraniu się pokusie szaleństwa i nihilizmu właśnie. Co ciekawe, zarówno on, jak i później Arcybiskup Gniewu – darząca Lenistwo romantyczną sympatią, co też jest ciekawym symbolem – sugerują głównemu bohaterowi, że to on jest uosobieniem Lenistwa. Co zdecydowanie do tego bohatera pasuje. Jego „spaprane” życie jest bowiem przykładem najgorszego lenistwa, zaprzestania starań, popadnięcia w spiralę nihilizmu, prokrastynacji i wyrzutów sumienia. Z tej spirali, mimo wielu porażek na drodze, stara się on jednak wyjść. I osiąga w tym pewne sukcesy. Bo choć również w pewnym momencie zaczyna go otaczać coraz więcej przyjaciół obu płci, to przyciąga ich nie jakaś magiczna moc Subaru, ale jego oddanie, starania, lojalność, a także to, że w końcu potrafi przyznać się do bycia słabym i niekiedy bezużytecznym.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.