adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj

Elegia o… [chłopcu polskim 2025]

magazine cover

unsplash.com

Pytania o męskość i kobiecość wracają co rusz. Podobnie jak narzekania na to, że prawdziwych mężczyzn już nie ma. Czy jednak tego typu hasła są poprzedzone jakąkolwiek refleksją?

Nie jest łatwo być mężczyzną w Polsce w 2025 roku. Z drugiej strony jednak: czy kiedykolwiek było łatwiej? A może to tylko kwestia trudności w zdefiniowaniu, kim ów „prawdziwy mężczyzna” w istocie powinien być? Z kolei jeśli męskość faktycznie pozostaje w kryzysie, to kto jest temu winien? Takie pytania moglibyśmy stawiać w nieskończoność, a odpowiedzi jak nie było, tak nie będzie.

„Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą”

Kim jest współczesny facet? Kim chcielibyśmy, żeby był? A kim być powinien? To dość trudne i złożone pytania. Chyba jednak można bezpiecznie stwierdzić, że odpowiedzi na nie są różne – choć mogą zawierać części wspólne. Najtrudniej prawdopodobnie odpowiedzieć na pierwsze, bo przecież każdy mężczyzna jest inny. Drugie to z kolei kwestia indywidualna – każdy rozumie męskość na swój sposób i ma wobec niej swoje oczekiwania, choć pewne hasła będą się powtarzały: odpowiedzialność, zaradność, odwaga, pracowitość, uczciwość…

A kim powinien we współczesnym świecie być mężczyzna? To znaczy: jakich mężczyzn współczesny świat naprawdę potrzebuje? Bo to, że każda epoka określa swoje wzorce męskości, jest oczywiste; podobnie jak to, że niekoniecznie zawsze się one sprawdzają. Tylko jak odpowiedzieć na to pytanie w sposób obiektywny? To chyba niemożliwe. Ale w zamian możemy zastanowić się, jakich cech, uważanych za męskie, brakuje nam we współczesnym świecie.

Mnie w Polsce w 2025 roku brakuje rozsądku, opanowania, rozwagi czy odpowiedzialności (za czyny i słowa). Na co dzień stykamy się z brakiem umiejętności opanowania emocji, paniki, różnych zachcianek, a także tendencji do moralizowania czy skłonności do przesady. Przydałoby się coś z tym zrobić. Nie zaszkodziłoby również więcej rzetelności, uczciwości, pracowitości, dotrzymywania zobowiązań, wierności czy umiejętności zrozumienia drugiego człowieka. Czy zatem takiej męskości potrzebują nasze czasy?

„Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć”

Nie wystarczy jednak zdefiniować męskości. Przede wszystkim trzeba umieć ją kształtować, a z tym też mamy problem. W wielu przypadkach męskość nie jest bowiem rozwijana, ale zabijana u chłopców od najmłodszych lat. Często dzieje się to we „współpracy” rodziców, systemu edukacyjnego, mediów, aparatu państwa, a niekiedy nawet Kościoła.

Najlepszym środowiskiem do rozwoju zdrowej męskości (tak samo zresztą jak kobiecości) jest silna i zżyta rodzina. Wielu polskich chłopców nie ma jednak na tyle szczęścia, by w takiej dorastać. W zamian otrzymują zniekształcony obraz męskości swojego ojca. Inni tego obrazu nie mają w ogóle, ponieważ ojciec opuścił rodzinę, nie żyje, wyjechał za granicę lub jest tak zapracowany, że staje się nieobecny.

Negatywny obraz ojca, a więc i męskości, umacniają media. Męskość zaczyna się kojarzyć bardziej z Ferdkiem Kiepskim, Peterem Griffinem czy Januszem-nosaczem, zamiast chociażby ze św. Józefem. W późniejszym okresie przychodzi szkoła, w której polski chłopiec jest ciągle wpychany w ciasne ramy i równany do średniej. Jego zachowanie i wyniki edukacyjne są ciągle porównywane do innych, także do koleżanek, choć już dla siedmiolatka jest oczywiste, że rozwój chłopców i dziewczynek przebiega nieco inaczej. Nawet ksiądz na religii mówi głównie o tym, że Pan Jezus jest dobry i wszystkich kocha, a raczej nie wspomina o tym, że ten sam Pan Jezus potrafił wygonić kupców ze świątyni. A jako realistyczny i uniwersalny wzór męskości dla chłopca w wieku szkolnym najchętniej podaje św. Jana Pawła II.

Zobacz też:   Po Namyśle: „Pozwólcie dorosłym przychodzić do mnie”

„I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc”

Trudno się więc dziwić, że wielu chłopców wchodzących w dorosłość po prostu nie wie, na czym ma polegać ich bycie mężczyzną. Tak naprawdę nie jest to ich wina. Zwyczajnie brakuje im odpowiednich wzorców. Nie brakuje za to wzorców i porad zupełnie niewłaściwych, a nieraz i szkodliwych.

Zanim jednak polski młodzieniec zacznie ich szukać, następuje brutalne zderzenie z rzeczywistością. Okazuje się, że nauka tabliczki mnożenia, budowy komórki czy języków obcych na niewiele się zda, gdy nie potrafi się rzeczy dużo ważniejszych. Ot, choćby brania odpowiedzialności za swoje czyny i słowa. Albo piekielnie trudnej sztuki budowy relacji międzyludzkich. A może wytrwałości, umiejętności pokonywania przeszkód i niezrażania się niepowodzeniami? 

Oczywiście nie jest tak, że tego typu umiejętności powinniśmy wszyscy posiąść w wieku dziecięcym, bo każdą z nich można doskonalić przez całe życie. Byłoby jednak super, gdyby młody mężczyzna chociaż wiedział, w jaki sposób powinien rozwijać swój charakter i gdzie szukać w tym trudnym zadaniu pomocy. A często nie ma takiej możliwości, ponieważ brakuje mu odpowiednich wzorców i autorytetów.

„Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką”

Tę pustkę można wypełnić na różne sposoby. Niestety, nie zawsze są one dobre. Przykładem mogą być chociażby szkodliwe pomysły spod znaku ideologii red pill, budujące w istocie toksyczny obraz męskości. Nie są one bynajmniej słuszną odpowiedzią na feminizm, ale właściwie jego męską wersją. W takim rozumieniu męskości odpowiedzialność, opanowanie czy poświęcenie są zastępowane przez egoizm, kult osobistego statusu i sukcesu oraz transakcyjne podejście do relacji z innymi ludźmi, a szczególnie z kobietami.

Nie ma to oczywiście nic wspólnego ze zdrową męskością. Część młodych mężczyzn nie potrafi jednak znaleźć lepszej definicji męskości i lepszych wzorów, dlatego zatrzymuje się na tym, co wydaje im się odpowiedzią na różne braki współczesnego świata. Inni z kolei próbują mierzyć swoją męskość sukcesem w biznesie, sporcie czy życiu uczuciowym. Jeśli zaś tego sukcesu brakuje, uważają się za niepełnych, nieprawdziwych mężczyzn.

Czy to wszystko oznacza jednak, że brak dla nas, mężczyzn, nadziei? Nic podobnego. W końcu jedną z najbardziej męskich rzeczy jest pokonywanie przeszkód, przeciwności i osiąganie celów. Dlatego po prostu róbmy swoje i starajmy się każdego dnia stawać coraz lepszymi. Dążmy do świętości poprzez naszą męskość. A jeśli Pan Bóg pobłogosławi nam synami, starajmy się im ją jak najlepiej przekazać.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.