adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Niedzielne PeryKopy

Co zrobić, by rozpalić w sobie wiarę?

Sigla:

1 Sm 3, 3b-10.19

Ps 40, 2 i 4ab. 7-8a.8b-10

1 Kor 6, 13c-15a.17-20

J 1, 35-42

Pamiętam czasy gimnazjum i liceum, gdy w swoim zapale religijnym byłem pełny nowych idei. Lubiłem oglądać protestanckie programy o Biblii. Często myślałem sobie, że Kościół powinien być otwarty na zmiany, nowe prądy myślowe, że nie powinien tkwić w okowach pisarzy wczesnochrześcijańskich. Uważałem, że Biblia sama w sobie jest wystarczającym źródłem poznania Boga.

Myliłem się.

Biblia jest tylko częścią depozytu wiary. Istotną, wręcz podstawową, absolutnie niezbędną, ale jednak tylko częścią. Gdyby do prawidłowego poznania Boga wystarczyła sama Biblia, nie doświadczalibyśmy w świecie tak potężnych rozłamów pośród chrześcijan. Nie powstawałyby kolejne denominacje. Trwalibyśmy w jedności. Wzięcie Biblii do ręki nie jest wystarczające do rozpalenia wiary w prawdziwego Boga. Dzisiejsze czytania dobitnie pokazują, że wiara jest czymś więcej niż intelektualną przygodą z Księgą sprzed dwóch tysięcy lat.

Wiara jest doświadczeniem przekazywanym z pokolenia na pokolenie. To doświadczenie bliskości i miłości żywego Boga – nie jakiejś martwej idei, ale kogoś, kto żyje i istnieje. Owszem, jest taka możliwość, że rzeczywiście doświadczysz Boga w sposób osobisty, ale podstawową formą przekazu wiary jest zapalanie innych ogniem, który już w kimś płonie. Samuel był mocno pogubiony, gdy słyszał głos Boga. Nie umiał na niego odpowiedzieć. Dopiero kapłan Heli naprowadził go na właściwe tory. Uczniowie prawdopodobnie nie rozpoznaliby Mesjasza, gdyby Jan Chrzciciel nie nakierował ich na Niego. Heli i Jan Chrzciciel rozniecili w swoich uczniach płomień wiary.

Jeśli chcesz, by Twoja wiara ożyła, możesz zrobić trzy rzeczy. Po pierwsze – módl się o to. Proś Ducha Świętego, by otworzył i przygotował Twoje serce na swoje przyjście. Tak jak mówiłem, istnieje możliwość, że Bóg zadziała w Tobie w sposób nadzwyczajny, sam rozpali Twoją wiarę i osobiście poprowadzi Cię do kolejnej rzeczy, którą powinieneś zrobić. Jest to odnalezienie kogoś, kto płonie wiarą. Mogą to byś Twoi rodzice, dziadkowie, rodzice chrzestni, ksiądz, katecheci, znajomi, ktokolwiek… Upewnij się jednak, że ogień jego wiary nie jest zatruty lub sztuczny. Trzeci element to zaprzyjaźnienie się z Pismem Świętym. Tak jak mówiłem – sama Biblia może nie wystarczyć, by rzeczywiście zbliżyć się do Boga, ale w połączeniu z poprzednimi dwoma elementami układanki jest niezbędna do ostatecznego umocowania wiary.

Zobacz też:   Niedzielne PeryKopy: Zawsze musi być pod górkę?

Nie zrażaj się, jeśli ognisko Twojej wiary będzie przygasać lub szatan zaatakuje Cię tym, o czym mówi św. Paweł w Liście do Koryntian. Niech żadna nieczystość czy jakikolwiek inny grzech nie odciąga Cię od raz obranej drogi. Upadniesz – powstań. Zgrzeszysz – wyspowiadaj się.

Pamiętaj, że wiara nie jest czymś indywidualnym, ale to wspólnotowe doświadczenie całego Kościoła. To coś, co nie należy tylko do Ciebie, ale do całej wspólnoty zgromadzonej wokół Chrystusa. Znajdź płomień. Odpal od niego swoją wiarę. Strzeż jej. Trzymaj się jej światła.

Panie, nasz Boże, tchnij w nas Ducha Twojej miłości i w swojej dobroci zjednocz wszystkich, których posiliłeś tym samym Chlebem eucharystycznym. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.