Na przestrzeni epok warunki życia człowieka zmieniają się wciąż diametralnie. Nie dzieje się to jednak z naturą człowieka, która trwa niezmienna przez kolejne wieki. Poza podstawowymi potrzebami i instynktami, które każdy z ludzi posiada, istnieją głęboko zakorzenione w nas uczucia wyższe. Jedną z nich jest miłość. Rozpala ona w naszych sercach te same emocje od wieków i wciąż jak wicher porywa poetów, malarzy i innych artystów. Nabiera ona też wiele różnych form: od uczuć rodziców wobec dzieci, poprzez przyjaźń aż do miłości małżeńskiej, która w nauczaniu papieskim jest ukazana jakby odbicie boskości. Siła ta prowadziła także pióra średniowiecznych mistrzów języka.
Przywołajmy sobie bardzo często obecny w kulturze obraz rycerza i damy serca. Jest to motyw wyidealizowany. Nie zmienia to jednak wpływu na zachowanie wielu ludzi, którzy choćby na chwilę poczuli zachwyt nad nim. Dama, niewinna i czuła, jednym dotykiem ukoiła każde cierpienie niczym Izolda, która dbała o chorego Tristana. Jest ona także delikatną i wierną istotką, jak Oda z Pieśni o Rolandzie. Rycerz jest zaś silny i mężny – nie boi się on rzucić z mieczem w paszczę smoka oraz oddać wszystko co mu miłe dla swej pani. Jedyną słabością staje się miłość dla tej jedynej – jak było w przypadku Tristana.
Zanim jednak przyjrzymy się dokładniej konkretnym opisom przykładów miłości w średniowiecznych pismach, przesuńmy się do myśli z czasów nam bliższych. Papież Benedykt XVI w swojej encyklice Deus Caritas Est podaje trzy słowa greckie oznaczające miłość: eros, filia i agapé. C.S Lewis zaś w książce Cztery miłości wskazuje na jeszcze jedno warte uwagi określenie: storge.
Jak kochamy w relacjach międzyludzkich?
Storge jest miłością wskazującą na przywiązanie emocjonalne i wywodzi się z instynktu. Może być to na przykład miłość ojca do syna, czy też brata do siostry. Prawie zawsze kształtuje się ona już od narodzenia – czy jak w przypadku rodziców wobec dziecka – już w okresie ciąży. Jest ona w szczególności związana z podstawową komórką społeczną – rodziną. Filia zaś jest czymś, co kształtuje się w okresie późniejszym w relacjach między znajomymi. Jest to więc przyjaźń. Kształtuje się ona w momencie, gdy ludzie mają wspólne zainteresowania, podobne spojrzenie na świat, podobny charakter bądź po prostu spędzają ze sobą sporo czasu, czy też dzielą wspólny los. Eros jest miłością szczególną dla związku kobiety i mężczyzny. Agapé wyróżnia się bardzo na tle innych miłości. Jest to najwyższa forma tego uczucia. Od strony psychologicznej storge, filia i eros mają w sobie zawsze (nawet jeśli mały i tylko na poziomie emocjonalnym) element przyjęcia jakiejś korzyści. Agapé jest wyzbyciem się tego. Jest ona bezinteresowna, hojna, bez granic. Przywodzi ona na myśl biblijny Hymn o Miłości, którego fragment warto przywołać by lepiej zrozumieć tę miłość:
Miłość cierpliwa jest,
1 Kor 13,4-6
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą
„Posłuchajcie braci miła…”, czyli człowieczeństwo Maryi
Lament świętokrzyski to jedno z najważniejszych dzieł polskich z okresu średniowiecza i należy także do najcenniejszych zabytków języka polskiego. Prawdopodobnie była to część wielkopiątkowego misterium, czyli publicznego widowiska o charakterze religijnym przedstawiająca mękę Chrystusa. Wykorzystuje on motyw Stabat Mater Dolorosa, czyli Stała Matka Boleściwa. Wyróżnia się on jednak podkreśleniem ludzkiego aspektu miłości Maryi do Jezusa. Można w nim odczuć wyraźny kontrast delikatnych, czułych słów matki i pełnych przesyconych krwią przedstawień jej umęczonego Syna. Warto wczytać się z uwagę w ten fragment:
Synku miły i wybrany,
rozdziel z matką swoją rany.
A wszakom cię, Synku miły, w swem sercu nosiła,
a takież Tobie wiernie służyła
Doskonale widać tutaj miłość określaną jako storge. Pokazuje matczyne uczucia wobec swojego jedynego Syna. Człowiek kontemplujący takie dzieło, mógł wczuć się w cierpienie Maryi. Współcześnie podobną formę medytacji męki Jezusa i uczuć Matki Boskiej ukazuje polskie nabożeństwo Gorzkich Żali.
Pieśń o Rolandzie, czyli miłość człowieka w obliczu śmierci
Utwór ten, według datowania historyków, powstał w XI wieku. Jak podaje Jan Baszkiewicz, epos ten stanowił odbicie świata rycerskiego – opiewał on niezłomność, bohaterstwo i wytrwałość. Czas akcji umiejscowiony jest w wieku VIII podczas wyprawy Karola Wielkiego przeciw Saracenom. Opisuje on bitwę, która odbyła się pomiędzy tylną strażą wojsk króla franków dowodzonych przez tytułowego hrabiego Rolanda, a góralami baskijskimi. Joseph Bédier postawił tezę, że genezą powstania tego poematu były pieśni tzw. jongleurs, czyli śpiewaków, którzy komponowali i śpiewali na rzecz pielgrzymów. Zwraca on też uwagę na istnienie postaci Rolanda w kulturze ludowej Katalonii oraz Basków. Ingerencja w tekst chrześcijańskiego duchowieństwa jest niewątpliwa, więc nie sposób się dziwić, że widać w nim zarysowane różne typy miłości związane z chrześcijańskim podejściem do człowieka, ale także i tymi które miały odniesienie do wielu płaszczyzn życia ówczesnej rzeczywistości. Zarówno wartości chrześcijańskie i miłość łączą się harmonijnie z etosem rycerskim. Pokazuje też kwestię, która może być bardzo istotna – człowiek w obliczu śmierci uświadamia sobie to, co jest dla niego naprawdę ważne w życiu.
Hrabia Roland jest rycerzem doskonałym. Z męstwem walczy za wiarę i jest on w pełni oddanym Bogu chrześcijaninem. W momencie zbliżającej się śmierci wzywa on Najświętszą Pannę, a swoje ostatnie myśli kieruje przede wszystkim ku Bogu. Duszę swoją oddaje Mu w lenno. W momencie śmierci bije się w pierś i mówi: „Prawdziwy Ojcze, któryś nigdy nie skłamał, ty, któryś przywołał świętego Łazarza spośród umarłych, ty, któryś ocalił Daniela spomiędzy lwów, ocal moją duszę od wszystkich niebezpieczeństw za grzechy, którem popełnił w życiu!”. Zawierza on też swoją prawą rękawicę, którą święty Gabriel wziął z jego dłoni. Bóg zesłał swoich aniołów, które przyprowadziły duszę hrabiego do raju.
Oprócz aspektu głębokiej wiary Rolanda widzimy też jego miłości ziemskie, dotyczące jego bliźnich. Podczas śmierci wspomina swoją ojczyznę – Francję. Kieruje także myśli ku tym, którzy byli mu bliscy. Można w nich dostrzec zarówno storge, jak i filię. Wspomina on swoich krewniaków i cesarza Karola Wielkiego, jego pana, który go wychował. Filię w szczególności zaś widać w momencie śmierci jego przyjaciela Oliwiera: „Roland znów wraca; znowu idzie szukać na polach. Odnajduje swego druha Oliwiera. Przyciska go do piersi, obejmując ciasno. Jak może, wraca do arcybiskupa. Kładzie Oliwiera na tarczy wpodle innych; arcybiskup rozgrzeszył ich i przeżegnał znakiem krzyża. Wówczas na nowo chwyta ich żal i litość”.
Często zwraca się uwagę na to, że w Pieśni o Rolandzie jest mało powiedziane o miłości Rolanda do jego ukochanej. A nawet rodzą się stwierdzenia, że była ona dla niego mało ważna. Błędność tego twierdzenia pokazuje postawa Ody, która oczekiwała powrotu Rolanda z wojny:
Cesarz wrócił z Hiszpanii. Przybywa do Akwizgranu, najpiękniejszego miasta we Francji. Wstępuje do pałacu, idzie do sali. Oto wychodzi ku niemu Oda, piękna panienka. Rzecze królowi: „Gdzie jest rotmistrz Roland, który przysiągł pojąć mnie za żonę?”. Karol czuje wielki ból i strapienie. Płacze, szarpie białą brodę: „Siostro, droga przyjaciółko, o kogo ty pytasz? O umarłego. Dam ci lepszego w zamian. Dam ci Ludwika, nie mogę rzec lepiej. To mój syn, on to będzie dzierżył moje marchie”. Oda odpowie: „Dziwne to słowa. Nie daj Bóg ani jego święci, ani aniołowie, abym po śmierci Rolanda została przy życiu!”. Blednie, pada do nóg Karola Wielkiego. Umarła natychmiast: niech Bóg zlituje się nad jej duszą. Baronowie francuscy płaczą i żalą się jej.
Może to prawdopodobnie oznaczać, że za swojego życia Roland bardzo kochał swoją damę. Musiał więc kierować nim także i eros, który właściwie ukształtowany mógł im pomóc zapewnić „życie długie i szczęśliwie”. Niestety miłość ich została przerwana. Lecz czym właściwie jest eros? Czy to tylko ślepy popęd seksualny? „Zdrowy” eros nie mógł być rozerwany z agapé, gdyż jak pisał papież Benedykt XVI w encyklice Deus Caritas Est: „W rzeczywistości eros i agapé – miłość wstępująca i miłość zstępująca – nie dają się nigdy całkowicie oddzielić jedna od drugiej. Im bardziej obydwie, niewątpliwie w różnych wymiarach, znajdują właściwą jedność w jedynej rzeczywistości miłości, tym bardziej spełnia się prawdziwa natura miłości w ogóle”. Co się jednak dzieje w momencie, gdy eros zdominuje agapé? Warto przywołać tutaj historię tragicznej miłości Tristana i Izoldy.
Cytaty z Pieśni o Rolandzie według tłumaczenia Tadeusza Boy-Żeleńskiego.
Tristan i Izolda, czyli niepohamowana miłość
Tristan i Izolda to bohaterowie legend celtyckich. Pierwsze teksty pisane dotyczące ich tragicznej historii miłości pochodzą z XII wieku. Tristan to silny i wszechstronnie utalentowany rycerz, który jest zarówno siostrzeńcem, jak i wasalem króla Marka. Wyrusza on na poszukiwanie właścicielki złotego włosa, jaką jego pan chce poślubić. Po odnalezieniu Izoldy i pokonaniu smoka Tristan wraca z nią. Niestety podczas podróży dochodzi do tragedii. Rycerz razem z przyszłą żoną króla wypija napój miłosny, który był przeznaczony dla przyszłych małżonków. Izolda Złotowłosa traci dziewictwo z Tristanem, przez co jej wierna służka udaje ją podczas nocy poślubnej. Od teraz życie nieszczęśliwych kochanków staje się wiecznym cierpieniem, ukrywaniem się pełnym pościgów, spisków, kłamstw jakie poprowadziło w końcu do wyganiania wasala króla. Stają się niewolnikami swojej miłości, która jednak ewoluuje – na początku niepohamowany eros łączy się powoli z agapé. Momentem, który ukazuje w szczególności dojrzałość miłości Tristana, jest oddanie królowej psa z magicznym dzwoneczkiem. Czemu było to tak ważne? Tristan w odosobnieniu bardzo cierpiał – podobnie jak i Izolda. Dźwięk dzwonka koił jego ból – poświęcił się jednak odsyłając psa ukochanej.
W utworze dochodzi do konfliktu filii z niepohamowanym erosem. Pierwszy konflikt to problem zderzenia się przyjaźni króla Marka i Tristana z ukrytą miłością rycerza wobec królowej. Rodzi to wiele spisków możnych i problemów w relacjach – kończy się to tragicznie. Tristana i Izoldę miłość tak naprawdę niszczy – zamiast rozgrzewać, spala ich. Mimo przebłysków radości, jest ich największą tragedią w życiu. Lecz czy możemy zarzucić coś bohaterom literackim? Działają oni w pozbawieniu wolnej woli za przyczyną eliksiru miłości. Ale czy ma to przełożenie na nasze życie? Z jednej strony tak – każdy kto był kiedykolwiek zakochany dobrze wie, jaką siłą jest to uczucie. Z drugiej strony jednak nie jesteśmy pozbawieni wolnej woli i możemy kontrolować swoje zachowanie. Powinniśmy też ukierunkowywać swoją miłość. Przy całym pięknie erosa nie możemy zapomnieć o agapé. W sposób bardzo piękny o relacji erosa i agape pisze Benedykt XVI w wyżej wywołanej encyklice Deus Caritas Est:
Dwie rzeczy dostrzegamy wyraźnie w tym pobieżnym spojrzeniu na koncepcję erosu w historii i dzisiaj. Przede wszystkim to, że istnieje jakaś relacja między miłością i Boskością: miłość obiecuje nieskończoność, wieczność – jakąś rzeczywistość wyższą i całkowicie inną w stosunku do codzienności naszego istnienia. Okazało się jednak równocześnie, że drogą do tego celu nie jest proste poddanie się opanowaniu przez instynkt. Konieczne jest oczyszczenie i dojrzewanie, które osiąga się także na drodze wyrzeczenia. Nie jest to odrzuceniem erosu, jego „otruciem”, lecz jego uzdrowieniem w perspektywie jego prawdziwej wielkości. Zależy to przede wszystkim od konstytucji istoty ludzkiej, złożonej z ciała i duszy. Człowiek staje się naprawdę sobą, kiedy ciało i dusza odnajdują się w wewnętrznej jedności, a wyzwanie erosu może być rzeczywiście przezwyciężone, kiedy ta jedność staje się faktem. Jeżeli człowiek dąży do tego, by być jedynie duchem i chce odrzucić ciało jako dziedzictwo tylko zwierzęce, wówczas duch i ciało tracą swoją godność. I jeśli, z drugiej strony, odżegnuje się od ducha i wobec tego uważa materię, ciało, za jedyną rzeczywistość, tak samo traci swoją wielkość.