adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj

Boisz się? To dobrze!

magazine cover

pexels.com

Czasami po prostu warto się czegoś bać. Dlaczego? Bo niejednokrotnie może to nas uchronić przed katastrofalnymi konsekwencjami naszych czynów. Tylko czy budowanie swojego kręgosłupa moralnego na strachu to dobry pomysł?

Działanie na podstawie lęku zwykle nie przynosi pozytywnych skutków. Strach odczuwamy nie tylko jako ciążące nam przez jakiś okres nieprzyjemne uczucie, lecz także jako stany z grupy tzw. objawów psychosomatycznych – doświadczeń bólu bądź dyskomfortu w różnych częściach ciała, których źródło leży w psychice, a nie faktycznej chorobie.

Lęk więc przyjmuje się raczej jako stan nie do końca pozytywny. Wprawdzie zauważa się, że strach jest uwarunkowanym ewolucyjnie mechanizmem informującym nas o zagrożeniu, nietrudno jednak dostrzec, że w dzisiejszym świecie długotrwały stres wywiera na nas zły wpływ. Stajemy się, można powiedzieć, ofiarą mechanizmu, który z założenia miał nas chronić.

Samo zło

W związku ze specyficzną atmosferą życia codziennego utarło się, że sam fakt odczuwania strachu bądź kojarzenia czegoś w sposób lękowy jest już oznaką, że dzieje się coś złego. Bo przecież – tak nam się wydaje – czymś nienormalnym jest się bać. Jeśli czyjeś całe życie to pasmo nieustannie przeżywanego strachu, to może rzeczywiście warto udać się po poradę do lekarza, żeby w porę zdiagnozować lęk pourazowy bądź nerwicę lękową.

Niemniej jednak nie zawsze przeżywany w związku z czymś strach jest objawem czegoś złego. Czasami wręcz warto się bać i bynajmniej nie po to, by być sparaliżowanym, niezdolnym do działania. Wręcz przeciwnie – obawy w stosunku do czegoś ze swej natury szkodliwego bądź niebezpiecznego są nie tylko uzasadnione, ale też potrzebne.

Nie bierz dragów, bo cię zmiotą z planszy

Warto odpowiedzieć sobie na dość, wydaje się, prozaiczne pytanie – dlaczego nie zażywasz narkotyków? Co tobą kieruje? Wzniosła idea czystości wewnętrznej organizmu? A może po prostu się tego boisz, bo wiesz, że grozi ci uzależnienie i różne choroby? W moim przypadku – i pewnie też w przypadku wielu innych ludzi – na pierwszym miejscu stoi strach. I chwała Bogu, że strach ten odczuwam. Zachęca mnie on do zachowawczości i nie pozwala na podjęcie pochopnej, szkodliwej decyzji.

Zobacz też:   Dorośli katechezy nie potrzebują? Formacja duchowa dorosłych w powijakach

Czy to znaczy, że w najważniejszych dla człowieka sprawach warto kierować się strachem? Otóż nie! Lęk nie może być żadnym przewodnikiem, to emocja, a te są ślepe. Dopiero dzięki działaniu intelektu możemy podjąć racjonalną decyzję. Jeżeli coś wewnątrz mnie mówi: „Boję się tego”, to jest to przede wszystkim informacja dla rozumu, by zastanowić się nad tym, co ma dalej nastąpić.

Hurr durr, Kościół straszy piekłem!

Jednocześnie jestem w stanie zrozumieć, że taka postawa – szczególnie niewłaściwie zrozumiana – może prowadzić do przekonania, że częścią istoty chrześcijaństwa jest paraliżujący lęk przed piekłem.

Niestety, w walce z tym problemem nie pomagają ci duszpasterze Kościoła, którzy są żywo przejęci opowiadaniem o piekle i potwornościach stamtąd pochodzących. Skutecznie buduje to przestrzeń dla nieporozumień przybierających głównie dwie formy: sofizmatu rozszerzenia – czyli, mówiąc potocznie, tzw. „bicia chochoła” – oraz ignoratio elenchi, które polega na niezrozumieniu stanowiska przeciwnika. Warto więc pamiętać, że chrześcijaństwo to nie straszenie nikogo piekłem, co wynika z podstawowego faktu na temat tej religii – otóż nie piekło było przesłaniem Chrystusa, ale zbawienie, a więc niebo.

Skoro piekło nie jest istotą chrześcijaństwa, to czy powyższe rozważania dotyczące lęku nie są pozbawione sensu w dyskursie teologicznym? Podobnie można by zapytać – czy lęk przed śmiercią w wyniku nieostrożnej jazdy samochodem jest bezsensowny? Otóż nie jest. Warto zauważyć, że istnieje granica pomiędzy obawami wynikłymi ze zdrowego rozsądku a paraliżującym lękiem, który zatruwa nasze życie. Nie ma – w mojej ocenie – niczego zdrożnego w lęku przed złym końcem własnej egzystencji. Przy zrozumieniu tego problemu ważne jest dostrzeżenie tego, jak istotny jest odpowiedni rozkład sił w naszych sercach. To nie lęk ma być siłą przewodnią w życiu duchowym, ale miłość.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.