adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj

 Wolność pod znakiem zapytania

magazine cover

unsplash.com

Tragedia pierwszej i drugiej wojny światowej pozostawiła po sobie ogromny zamęt. Skutki tych wydarzeń do tej pory odbijają się echem w kulturze, polityce i filozofii. Gdy przyjrzymy się współczesnym trendom, zauważymy, że wśród nich góruje indywidualistyczny utylitaryzm, hedonizm, a nawet nihilizm. Powstaje pytanie: jak w takiej atmosferze ma się odnaleźć człowiek ze swoją wolnością?

Choć koszmar obu wojen może zostać podsumowany liczbą poległych w nich ludzi, to nie sposób w mojej ocenie nie dostrzec innej, teoretycznej podstawy dla okrucieństw XX wieku. Warto zauważyć, że wydarzenia z I poł. XX wieku nie były spontanicznymi zrywami wojennymi, ale odgórnie zaplanowanymi działaniami w ramach obowiązujących podówczas prądów filozoficznych.

W filozofii współczesnej – tj. różnych nurtach i odnogach postmodernizmu – zwraca się uwagę, że głównym winowajcą wspomnianych wydarzeń jest modernizm i jego tendencja do tzw. metanarracji. Według Jacques’a Derridy jest ona rodzajem absolutnego systemu filozoficznego ugruntowanego w jakiejś metafizyce. Założenia metafizyczne pozwalają takiemu systemowi na orzekanie o świecie i jego historii w sposób ostateczny i całościowy. Innymi słowy, metanarracją nazywamy filozofie wyrokujące.

Łatwo można zatem dostrzec, jak bardzo owymi metanarracjami są na wskroś skrzywione ideologie nazizmu, faszyzmu i komunizmu. Jednak dlaczego tak właściwie – poza względami oczywistymi – te koncepcje są niedopuszczalne?

Człowiek jako całość

Vittorio Possenti w książce Il nuovo principio persona (Osoba nową zasadą) zauważa, że człowiek jest mikrokosmosem, integralnym, autonomicznym i niezawisłym bytem – w jakimś sensie pewną całością. Obok tak rozumianego faktu bycia człowiekiem nie może umknąć uwadze nasze życie społeczne. Possenti dostrzega jednak, że pomyłką jest twierdzić, jakoby społeczeństwo jako całość było zbudowane z części w postaci ludzi. Wręcz przeciwnie: autor stawia bardzo śmiałą tezę, w myśl której zarówno społeczeństwo, jak i pojedynczy ludzie są całościami (zob. Possenti V., Osoba nową zasadą, tłum. J. Merecki SDB, 2017, s. 103).

Jednocześnie włoski filozof nie odrzuca wagi życia społecznego. Wskazuje, że: „Paradoks ten pojawia się również wówczas, gdy zastanawiamy się nad społeczeństwem. Jednostka jest częścią życia społecznego, a zarazem je poprzedza. Jednostka służy społeczeństwu, ponieważ wnosi swój wkład do dobra wspólnego, a jednocześnie społeczeństwo służy jednostce, gdyż dobro wspólne, dzieła kultury i pracy są zasobami przyczyniającymi się do jej doskonalenia, do stawania się człowiekiem” (ibidem, s. 103).

Possenti prezentuje całkowicie odmienną wizję od tych dominujących w całej filozofii XX wieku. Człowiek według niego nie jest ani całkowicie poświęcony samemu sobie, ani też nie stanowi jedynie pozbawionego godności osoby ludzkiej trybika w machinie społecznej. Pogląd ten można nazwać integralną teorią człowieka, uwzględnia on bowiem zarówno życie osobiste ludzi, jak i to społeczne.

Człowiek, wolność i ontologia

W literaturze XX wieku odnajdujemy fascynujący filozoficznie termin homo viator – człowiek podróżny. Nie sposób nie dostrzec zagubienia egzystencjalnego współczesnego człowieka. Człowiek bez stałych, obiektywnie rozumianych wartości wcale nie staje się bardziej wolny. W swojej niczym nieskrępowanej wolności człowiek sam zadaje sobie niewolę, nie potrafiąc rozpoznać niuansów odróżniających dobro od zła.

Istnieją – można tak to opisać – cztery bardzo ogólne rodzaje błędów w sposobie pojmowania wolności.

Pierwszym jest koncepcja absolutnego determinizmu. Nie należy mylić tego przekonania z faktem istnienia praw fizyki. To, o czym tu mowa, to koncepcja, według której wolność ma tak bardzo iluzoryczny charakter, że wszelkie decyzje człowieka nie mają żadnej wartości. Przede wszystkim ta idea stoi w sprzeczności ze zniuansowanym determinizmem, reprezentowanym np. przez niemiecką fizyczkę dr. Sabinę Hossenfelder. Zauważa ona, że chociaż wszelkie procesy stojące za funkcjonowaniem człowieka są wynikiem działania praw fizyki, to jednak moralność sama w sobie jako zdolność do optymalizowania swojej strategii życia i przetrwania jest bardzo istotna. Mało tego, fizyczka wskazuje, że jeżeli dla kogoś wiara w istnienie wolnej woli sprawia, że żyje się tej osobie lepiej, to taka wiara jest jak najbardziej zasadna.

Stoi to w naturalnej sprzeczności z wulgarnym determinizmem, który chcąc odrzucić ciężar autorefleksji i medytacji nad znaczeniem dobrego i wartościowego życia, zachęca do przyjęcia swoistego dla siebie nihilizmu. W tym nurcie myślowym człowiek jest jedynie produktem czynników, na które nie ma wpływu, toteż sens moralny podejmowanych decyzji jest jedynie umowny i pozbawiony uniwersalnego znaczenia.

W opozycji do absolutnego determinizmu stoi koncepcja indeterminizmu. W jej myśl człowiek jest całkowitą, nieskrępowaną potencjalnością. Taki pogląd reprezentował chociażby Jean-Paul Sartre. Proponentami takich przekonań byli też dziewiętnastowieczni anarchiści tacy jak Stirner. Wierzyli oni, że przeznaczeniem człowieka jest wolność i jej możliwie najbardziej nieskrępowana realizacja.

Ponadto Sartre wskazywał, że „człowiek jest piekłem dla drugiego człowieka”. Teza ta stała u podstaw indywidualizmu charakterystycznego dla egzystencjalizmu ateistycznego. I chociaż Albert Camus jako przedstawiciel tego samego nurtu co Sartre nie podzielał do końca jego przekonań, to pogląd Sartre’a zdaje się być – w mojej ocenie – o wiele mocniej ugruntowany w dzisiejszych czasach. Camus mimo wszystko zreflektował się, jeśli chodzi o swoje przekonania i ostatecznie stanął na straży jakiejś formy altruizmu.

Zobacz też:   Już nie zatęsknią, już nie wrócą…

Naturalnie, najmniej zniuansowanym indeterminizmem – w mojej ocenie niemożliwym do obrony – jest rodzaj wulgarnego libertynizmu, w myśl którego nie ma żadnego limitu dla ludzkiej wolności. Pogląd ten stoi jednak w sprzeczności zarówno ze zdrowym rozsądkiem, jak i podstawowymi faktami danymi w biologii. Wydaje się on więc jedynie idealistyczną mrzonką.

Wolność w życiu społecznym

Poza płaszczyzną ontologiczną wolność może być też definiowana na gruncie społecznym. Tu jednym z charakterystycznych błędów jest egoizm. Dla Sartre’a relacje były niejako wtórne wobec pierwotnego w człowieku potencjału do indywidualistycznej samorealizacji. Ludzie w społeczeństwie według filozofa zadawali sobie owo „piekło”, ponieważ ich osobowe potencjalności kolidowały ze sobą.

Jak zauważa Possenti, skrajny indywidualizm zagraża życiu społecznemu. Wskazuje na myśl antropologów takich jak Marcel Mauss, Claude Lévi-Strauss i Marshall Sahlins, którzy przypominają, że społeczeństwa pierwotne były zorganizowane naokoło dawania, brania i oddawania. Włoski filozof akcentuje szczególnie ruch antyutylitarystyczny, kładący nacisk na rolę daru w życiu społecznym (zob. ibidem, s. 75-76).

Warto zauważyć, że egoistyczny indywidualizm jako manifestacja rzekomej wolności jest również przyczyną katastrofalnych w skutkach potknięć w życiu obyczajowym i moralnym. Skutkuje permisywizmem w podejściu do uzależnień od narkotyków, postawami akceptującymi lub usprawiedliwiającymi w kontekście nadużyć seksualnych takich jak pornografia, seksoholizm czy wprost pedofilia.

O permisywizmie w stosunku do pedofilii należy szczególnie wspomnieć w kwestii propozycji politycznej, jakie wystosowali m.in. Sartre, Simone de Beauvoir i Michel Foucault we Francji. Dość pokaźna grupa francuskich intelektualistów w 1977 roku zaproponowała, by znieść wiek zgody na współżycie seksualne. Wśród obrońców tej koncepcji był m.in. wspomniany Foucault, który wprost wskazywał, że dziecko jest zdolne wyrazić zgodę na akt seksualny z dorosłym.

Charakterystycznym skutkiem tak błędnie rozumianej wolności są również rozliczne nadużycia w sferze bioetycznej. Dopuszcza się pod względami ekonomicznymi nie tylko okropne eksperymenty na zwierzętach, lecz także brak szacunku dla wczesnych, prenatalnych etapów życia człowieka. O ile na płaszczyźnie ontologicznej aborcja jest wprost niemożliwa do utrzymania, o tyle w przypadku przyjęcia optyki indywidualistycznego egoizmu tej wątpliwej natury zabieg staje się wprost „prawem wolnego człowieka”.

Kolektywizm i prawa człowieka

Ostatnimi i zarazem najbardziej widocznymi i dotkliwymi przez ostatnie sto lat konsekwencjami były te płynące z koncepcji o charakterze kolektywistycznym. Przekonania Karola Marksa i Fryderyka Engelsa, Giovanniego Gentilego (ojca włoskiego faszyzmu) i Benita Mussoliniego, Adolfa Hitlera, Włodzimierza Lenina czy Józefa Stalina stały się przyczyną największych w historii ludzkości wojen i tragedii motywowanych ideologicznie i militarnie.

Wszystkie wyżej wymienione postacie żywiły przekonanie, że człowiek jest jedynie częścią całości. Ot, stanowi jedynie trybik w autorytarnej machinie mającej na celu zdominowanie świata. Horror pierwszej połowy XX wieku był tak dotkliwy, że po wojnie, pod koniec lat czterdziestych, zdecydowano się powołać do życia koncepcję praw człowieka. Wierzono, że dzięki temu quasi-konstytucyjnemu dokumentowi będzie można uchronić ludzkość przed powrotem totalitaryzmów.

Naturalnie, błąd kolektywizmu nie polega tylko na samym przyjęciu optyki prospołecznej. Promocja organicznego życia społecznego, współpracy i obdarowywania się sobą nawzajem nie wydaje się błędna. To dopiero absolutyzacja tak pojętego kolektywizmu staje się ogniwem, w wyniku którego silniki totalitaryzmu nabierają mocy i rozpędu. Wolność jest wówczas jedynie ofiarą, której poświęcenie pozwala na jeszcze żwawsze działanie godzącego w osobę ludzką autorytaryzmu.

Propozycja Possentiego

Possenti w ramach współczesnej filozofii personalizmu proponuje alternatywne rozwiązanie. Zwraca uwagę na potrzebę międzykulturowego, ponadpodziałowego dialogu w myśl „zasady osoby”. Pokazuje także na nieustającą ważność ewangelicznego przesłania dotyczącego wybaczania swoim wrogom. Udowadnia, że drogą prawdziwego personalizmu jest respektowanie osób i ich godności niezależnie od jakichkolwiek czynników. Ludzkość zbyt długo żyła w cieniu moralności odwetowej, dlatego Possenti proponuje alternatywę w postaci arbitralnego okazywania szacunku nawet tym, którzy tego szacunku innym nie okazują.

Myśl włoskiego filozofa jest wymierzona przeciwko wszystkim pomysłom, które w jakiejkolwiek formie starają się naruszyć integralność osobową człowieka, szczególnie dzisiaj, kiedy zarówno skrajny materializm, jak i bezmyślny, wulgarny libertynizm są tak silne.

Jak zauważa Boecjusz: persona est rationalis naturae individua substantia – osoba to racjonalnej natury jednostkowy byt. W myśl starożytnej dewizy rzymskiego filozofa nie można człowieka potraktować jedynie jako części większej całości. Possenti słusznie wskazuje na pozorny paradoks życia ludzkiego, jego społeczności i indywidualności. Bez uszanowania tak pojętego człowieka nie jest możliwa budowa społeczeństwa opartego o prymat osoby.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.