adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj

Misyjność Kościoła to nie marketing. To przekazywanie nadziei.

magazine cover

pexels.com

Chrystus posłał Apostołów po dwóch, by głosili Ewangelię najpierw tym spośród Izraela, którzy utracili wiarę. W świecie, w którym mamy pełno ideologii o różnych przymiotnikach, nie jest to łatwe. Istnieje przecież ryzyko postawienia chrześcijaństwa na równi z innymi, choćby szczytnymi ideami.

Często rozmawiam na różne tematy z młodymi ludźmi – ze swoimi rówieśnikami, a także osobami nieco młodszymi, z pokolenia Y i Z. I, co wydaje mi się charakterystyczne, są to ludzie nieraz wręcz głodni wiary. Bywa, że nie jest im po drodze z katolicką etyką seksualną, nie rozumieją wszystkiego z katechizmu. Niestety, ale to także wina miernej katechizacji i braku osobistej pracy nad sobą.

Jednak praktycznie nikt nie ucieka od tematu religii. Bóg porusza młodych. Nie jest to pokolenie ateistyczne. Co najwyżej pokolenie wiary chaotycznej, zagubionej w gąszczu twierdzeń, mitów, niezrozumienia czy osobistych urazów.

W tym kontekście widzę misyjność Kościoła jako zadanie także dla Polski. I nie, nie chodzi o bicie na alarm, że aż tak się laicyzujemy, że potrzeba nam misjonarzy. Chodzi o misję nadziei. Wielu ochrzczonych żyje w dość specyficznej relacji do wiary. Trzyma ją jak telefon, którego nie pozwoli rozładować, ale nie ma zamiaru dać mu więcej energii. Nie czuje takiej potrzeby. Z ich perspektywy to nawet słuszne. Bo kiedy uzna się, że chrześcijaństwo jest tylko jedną z ciekawych, inspirujących idei, to przecież podobne można znaleźć na całym świecie.

W takich sytuacjach misyjność to pokazanie, że Chrystus to nadzieja. Że chrzest to nie jest jakaś kulturowa inicjacja. Że chrześcijaństwo jest jakościowo inne od wszystkiego, czego możemy doświadczyć w naszym życiu. Że nie jest to po prostu ciekawy zbiór poglądów. To zmiana myślenia, która przemienia nasze życie. Dlatego oczywiście inicjatywy misyjne czy ewangelizacja potrzebują reklamy. Ale wiara z pewnością różni się od centrum handlowego. Promowanie dobra jest tylko pewnym narzędziem. Ostatecznie nie chodzi o bezrefleksyjne kupienie zasad katolickiej moralności, ale właśnie o przekazanie nadziei.

Zobacz też:   Sprzedaż wartości, nowa strategia korporacji?

I właśnie tym przekazywaniem nadziei zajmują się tysiące polskich misjonarzy – duchownych i świeckich na całym świecie. Niosą ludziom Chrystusa, edukują, leczą, wspierają. Są tam, gdzie człowiek najbardziej cierpi. Sami mierzą się z trudnościami, społeczną czy polityczną niechęcią, a nawet prześladowaniami.

W „Adeste” jesteśmy świadomi, jak wielką cywilizacyjnie i religijnie rolę pełnią misjonarze. Świadomi, że katolicyzm to religia globalna, która swoim przesłaniem przekracza granice państw i ludzkich uprzedzeń, staramy się mówić o misyjnej gorliwości Kościoła. O współczesnych bohaterach, którzy poświęcają własne aspiracje, kariery i komfort, by przekazywać najważniejszą wiadomość: Bóg żyje i nigdy nas nie opuszcza.

W niniejszym numerze chcemy Was zaprosić do refleksji na temat współczesnych misjonarzy i misyjności Kościoła. O tym, jak głosić Chrystusa, a jak tego nie robić, by nie być antyprzykładem. Opowiemy o przeszłości i przyszłości Kościoła i młodych. Bo to oni zdecydują, jaka będzie jego przyszłość. Czy pełna nadziei, czy zgorzknienia, syndromu oblężonej twierdzy i poczucia społecznej porażki.

Z życzeniami dobrej lektury
Bartłomiej Wojnarowski, redaktor naczelny „Adeste”

O autorze

Redaktor Naczelny miesięcznika Adeste. Z wykształcenia politolog specjalizujący się w cyberbezpieczeństwie, z zawodu dziennikarz. Prywatnie melancholik lubiący dobrą muzykę, kubek ciepłej herbaty i spotkania z przyjaciółmi.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.