Obecne czasy oferują nam mnóstwo sposobów na pogłębianie swojej wiary. Jeśli nie czujemy się dobrze jako osoby dające publiczne świadectwa czy działające np. wśród osób bezdomnych, równie dobrym rozwiązaniem jest zagłębianie się w lekturze Pisma Świętego. Bóg daje nam mnóstwo możliwości, abyśmy mogli Go poznać. Tak jak w dobrym centrum handlowym, istnieją rozwiązania dopasowane do wieku i predyspozycji każdego chrześcijanina. Do każdego z nas docierać będzie inna forma ewangelizacji. Dla młodzieży najbardziej atrakcyjną formą zdają się być wspólnoty.
W 1969 roku znany już wówczas teolog, ks. Józef Ratzinger, został zapytany o przyszłość Kościoła. Przyszły Ojciec Świéty nawet nie próbował przewidywać przyszłości, czy zgadywać. Na falach niemieckiej stacji radiowej podał bardzo przemyślaną odpowiedź, a oto jej fragment:
Z obecnego kryzysu wyłoni się Kościół jutra – Kościół, który stracił wiele. Będzie niewielki i będzie musiał zacząć od nowa, mniej więcej od początku. Nie będzie już w stanie zajmować wielu budowli, które wzniósł w czasach pomyślności. Ponieważ liczba jego zwolenników maleje, więc straci wiele ze swoich przywilejów społecznych. W przeciwieństwie do wcześniejszych czasów będzie postrzegany dużo bardziej jako dobrowolne stowarzyszenie, do którego przystępuje się tylko na podstawie samodzielnej decyzji. Jako mała wspólnota, będzie kładł dużo większy nacisk na inicjatywę swoich poszczególnych członków
W zamyśle przyszłego papieża podstawą współczesnego Kościoła miały się stać niewielkie wspólnoty, najczęściej młodzieżowe. Także Jan Paweł II znany był z bardzo dobrego kontaktu z młodzieżą, chętnie się z młodymi spotykał i poświęcał im swój czas. W ostatnim półwieczu znacznie wzrosła rola młodych, nie tworzących może wielkich dzieł, ale działających bardziej w wymiarze duchowym. Owoce pracy wspólnot są zwykle niewidoczne (bo niematerialne), bądź też widoczne po latach. Zatem tematem mojego artykułu będą chrześcijańskie wspólnoty młodzieżowe, a konkretnie jedna z nich, do której przynależę, czyli Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży.
Historia w pigułce
KSM nie od razu posiadał obecną nazwę. Znane początkowo jako KSMM (Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej) i KSMŻ (Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej) stowarzyszenie zostało powołane w 1934 r. z inicjatywy Akcji Katolickiej. Do dzisiaj zresztą jest od niej w pewien sposób „zależne”. Członkowie obydwu stowarzyszeń, jak sama nazwa wskazuje, zajmowali się formacją młodzieży szkolnej, która obejmowała wychowanie religijne, kulturowo-oświatowe, społeczno-patriotyczne i charytatywne pod hasłem „Budujmy Polskę Chrystusową”. KSMM i KSMŻ w pewnym sensie wyodrębniły się ze Związku Harcerstwa Polskiego. Tradycja nawiązuje właśnie do harcerstwa, ponieważ np. nie znajdziemy tam animatorów, lecz zastępowych. Początkowo obydwa stowarzyszenia posiadały także mundury wzorowane na tych harcerskich. Niektórzy skauci po odzyskaniu niepodległości przez Polskę potrzebowali po prostu nowego rodzaju formacji, bardziej nastawionego na wiarę. Jedną z form aktywności ówczesnej młodzieży zaangażowanej w KSMM i KSMŻ był kolportaż czasopism, min. wydawanego w latach ‘31-’39 miesięcznika „Gregorianum”. Po zakończeniu II wojny światowej władze komunistyczne odmówiły ponownego zarejestrowania KSMŻ razem z KSMM swoją decyzję uzasadniając faktem, że „podobne postulaty można realizować także w innych stowarzyszeniach”. Jednak po jakimś czasie zdelegalizowano także KSMM, a ich członków represjonowano. Pomimo tego młodzież nadal potajemnie działała, chociażby pod szyldem ŻRD, czyli Żywego Różańca Dziewcząt. Spotkania członków organizacji prowadził m.in. ks. kard. Karol Wojtyła – wcześniejszy asystent KSMM w Niegowici, a następnie w parafii św. Floriana w Krakowie. Reaktywacji związków dokonała w 1990 r. Konferencja Episkopatu Polski wydając dekret powołujący do życia KSM jako organizację ogólnopolską i nadając jej osobowość prawną kościelną. Trzy lata później dokonano rejestracji stowarzyszenia KSM nadając mu również osobowość prawną cywilną.
Co robi KSM?
Współczesny KSM nie robi już tak wiele jak jego poprzednicy. Jednak, jak już pisałam wcześniej, owoce wcale nie muszą być widoczne i wcale nie muszą przyjmować gargantuicznych rozmiarów. Usłyszałam kiedyś takie zdanie: „Doszukiwanie się tylko widzialnych skutków działalności KSM jest wyrazem głupoty. Przecież owocem może być chociażby to, że dzięki nam (jako pojedynczym osobom) ktoś zbliżył się do Boga”. I rzeczywiście, obecnie formacja KSM jest skupiona na pracy między członkami poszczególnych oddziałów. Obecnie KSM zrzesza młodych w wieku 14-30 lat, którzy pod hasłem „Przez cnotę, naukę i pracę służyć Bogu i Ojczyźnie” pragną jak najlepiej wykorzystać najlepsze lata swego życia. Przez ponad 25 lat reaktywowanej działalności organizacja wydaje miesięcznik „Wzrastanie”, powstało wydawnictwo Gotów, archidiecezja przemyska ma nawet własną internetową telewizję. Tam też, w Wybrzeżu k. Dubiecka, stoi jedyny w Polsce „KSM-owy” ośrodek rekolekcyjny, gdzie organizowane są turnusy wakacyjne, rekolekcje wielkopostne, adwentowe, a nawet przedmałżeńskie. Naszymi patronami są św. Stanisław Kostka i bł. Karolina Kózkówna. KSM nie zrezygnował z dawnego systemu wartości. Zawołanie „Gotów!” nawiązuje do harcerskiego „Czuwaj!”. Każdy członek wychowywany jest do miłości Boga oraz w duchu patriotyzmu.
Potrzeba rozwoju
Stowarzyszenie stale się zmienia, kreują je przede wszystkim ludzie młodzi, którzy muszą wychodzić naprzeciw potrzebom współczesnego Kościoła. W końcu, tak naprawdę, to my, młodzi go teraz tworzymy. Ile wspólnot, tyle różnych duchowości i propozycji na odnalezienie Boga. Nieintencjonalnie spełniamy oczekiwania Benedykta XVI, nie możemy jednak przewidzieć, co czeka nas dalej. Już za rok odbędą się ŚDM w Panamie. Czy okaże się to w jakiś sposób przełomowe dla Kościoła? Co uda nam się wynieść z obecnych doświadczeń? Przyszłość stoi dla nas otworem, można zrobić tyle dobrego! Musimy tylko umieć wykorzystać dary Ducha Świétego i podążać zgodnie z naszym powołaniem. Przykładowo rozwój, który daje swoim członkom KSM, nie jest tylko symboliczny. Osoby zaangażowane w KSMTV wiążą swoją przyszłość z zawodowym dziennikarstwem, szkolenia organizowane przez zarząd diecezjalny kończą się przyznaniem dyplomów, które możemy umieścić w naszym CV. Po kursie wychowawców można szukać pracy jako opiekun na wakacjach czy koloniach. Kościół stara się iść z duchem czasu, a więc musi dostosowywać się do potrzeb wiernych.
Coś dla każdego
W ramach pewnego podsumowania, chciałabym Cię, Drogi Czytelniku, zachęcić do znalezienia własnej wspólnoty (niekoniecznie młodzieżowej), jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś. Sam Jezus powiedział nam w Ewangelii wg. św. Mateusza: „Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 20). Potrzeba by było niezwykłej łaski Bożej, abyśmy wszystko zdołali pojąć sami, we wspólnocie jest nam o wiele łatwiej, ponieważ może pomóc nam ktoś bardziej doświadczony. Grupa zawsze będzie wspierać swoich członków, w grupie łatwiej ustalić ważne rzeczy. W samej Polsce działa mnóstwo organizacji, każda z nich oferuje coś innego i dostosowuje swój przekaz do różnych grup wiekowych. Od charyzmatycznych, jak Odnowa w Duchu Świętym, po bardziej „konkretne”, tj. stawiające na coś w rodzaju edukacji. Przy każdej parafii działa wspólnota, w którą warto by się zaangażować, spytaj o to swojego swojego proboszcza. Możesz też szukać dalej, o ile dojazd nie jest dla Ciebie żadnym problemem. Może to właśnie Ty przyczynisz się w przyszłości do rozwoju Kościoła na większą skalę albo Twoje małe czyny złożą się na coś większego. To właśnie potrzebne jest współczesnemu Kościołowi. Ponadto człowiek nigdy nie był tak samotny jak obecnie. Bycie w grupie pomoże nie tylko rozwinąć nasze talenty, ale i zawrzeć cenne więzi międzyludzkie, których tak bardzo potrzebujemy.