adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj
Kultura

Arcybiskup Ryś o Żydach (i o Kościele)

fot. flickr.com/Diecezja Radomska

Temat żydów zawsze budzi emocje. A połączenie go z Kościołem to już przepis na niemal pewny bestseller. A co dopiero, gdy ten temat podejmuje znany, kontrowersyjny biskup katolicki z mocnym historycznym wykształceniem.

 „Wyjątkowo odważna, poparta źródłami, analizą tekstów i wydarzeń, a jednocześnie przystępna opowieść o bolesnym pęknięciu we wspólnym dziedzictwie chrześcijan i wyznawców judaizmu. Ta książka to także zadane nam dziś pytanie o to, co z tym pęknięciem zrobimy” głosi wyjątkowo odważny fragment opisu z tyłu okładki książki Chrześcijanie wobec Żydów. Od Jezusa po inkwizycję. XV wieków trudnych relacji (Wydawnictwo WAM, Kraków 2023). Szkoda, że opis nie jest oparty o źródło, można by zauważyć. W wypadku tej pozycji powiedzenie „nie oceniaj książki po okładce” jest trafne.

Dygresja na temat marketingowych chwytów

Książka JE arcybiskupa Grzegorza Rysia nie jest „wyjątkowo odważna”. To raczej dość normalna pozycja napisana przez historyka. Łódzki biskup z wykształcenia jest mediewistą (historykiem zajmującym się średniowieczem). Z tego względu od początku podkreśla, że nie ma kompetencji zajmować się relacjami z Żydami w czasach nowożytnych. Analizuje więc, zgodnie z tytułem, źródła od starożytności do końcówki średniowiecza (notabene warto wspomnieć – średniowiecze jako termin powinno odejść do lamusa, obejmuje zbyt szeroki i różnorodny okres historyczny).

W tym kontekście warto się zastanowić, czy cytat przytoczony na okładce: „Ja, który przeżyłem Auschwitz, ja, ocalony z Zagłady, nie mogłem nie zadawać pytań: „Dlaczego Europa była obojętna na los żydowski? Jaką rolę odegrali przywódcy Kościoła w procesie alienacji Żydów?”. Wybitny uczony abp Grzegorz Ryś tę rolę Kościoła i jego ojców duchowych przedstawia w sposób fascynujący. Nie upraszcza, nie jest jednostronnym, ale odważnym badaczem. Ułatwia nam zrozumienie procesów społecznych i nurtów ideowych, które kształtowały myślenie i postawy europejskie od Konstantyna po Reformację.
Marian Turski” nie jest pewną formą manipulacji. Między XV wiekiem a III Rzeszą jednak trochę czasu minęło. Zostawmy to jednak i przejdźmy do rzeczy, czyli do samej treści książki.

Judaizowanie

Książka arcybiskupa Rysia jest świetną pozycją, jeśli chodzi o kwerendę. Przedstawia i analizuje sporo tekstów źródłowych. Można dowiedzieć się, że papieże nieraz zabierali głos ws. traktowania żydów. Że wyznacznikiem dla kolejnych papieży, autorytetem był pozostający pod wpływem prawa rzymskiego Grzegorz I Wielki.

Ciekawym motywem książki jest temat judeochrześcijaństwa. To nurt w chrześcijaństwie, zrzeszający konwertytów z religii mojżeszowej lub później – z judaizmu. Tak, wbrew temu co mogło by się zdawać, żydzi-chrześcijanie nie skończyli z Prawem po listach św. Pawła czy orzeczeniu św. Piotra w domu centuriona Korneliusza. Arcybiskup Ryś wykazuje, że nurt ten istniał jeszcze w następnych wiekach. Napięcie między chrześcijanami a „judaizującymi” (jak w tekstach z okresu ich nazywano) również było dalej obecne. Stąd też przecież zakaz obchodzenia Wielkanocy w dzień żydowskiej Paschy czy we wschodnim chrześcijaństwie – sprawowanie Eucharystii na normalnym, kwaszonym chlebie.

Włodkowic i inni

Oczywiście Ryś pokazuje, że tolerancyjnymi azylami dla żydów uciskanych na Zachodzie – dyskryminowanych prawnie czy fizycznie zagrożonych – były Państwo Kościelne i Polska. Przywołuje wielkiego polskiego teologa, Pawła z Włodkowic.

I w tym miejscu tego tekstu muszę przywołać największą wadę książki. Jest nią nastawienie, założenia samego autora. Autor jest wychowany w diametralnie innej tradycji religijnej niż bohaterowie książki. Mianowicie arcybiskup Grzegorz Ryś, głowa Kościoła łódzkiego, jest wielkim zwolennikiem ekumenizmu, propagatorem wolności religijnej, przeciwnikiem tzw. prozelityzmu (cokolwiek to słowo miało by znaczyć – to obecnie pojęcie mętne jak “faszyzm” czy “antyklerykalizm” – ale z reguły jest to negatywne określenie nawracania kogoś). Tymczasem pierwsi chrześcijanie i średniowieczni katolicy to właśnie orędownicy tzw. prozelityzmu. Kształtowali oni – można powiedzieć, że w trudach i znojach – doktryny oparte na TOLERANCJI RELIGIJNEJ nie zaś WOLNOŚCI RELIGIJNEJ.

To tylko pozornie drobna różnica. Tolerancja zakłada, że złem jest, iż ludzie wyznają inne nauki niż nasze – z założenia słuszne – ale nie można ich siłą przekonywać i nie można im zabronić ich praktyk. To było podejście powszechne wśród katolików od przynajmniej średniowiecza do co najmniej drugiej połowy XX wieku.

Zobacz też:   Obraz Kościoła w liturgii – rozmowa z dr. Tomaszem Dekertem

Nowe łaty do starej szaty

Ryś wprawnie pokazuje, że takie podejście rodziło się w bólach. Że dekrety o zakazie niszczenia synagog i przerabiania ich na kościoły nie wzięły się znikąd. Zarazem kompletnie błędnie ocenia to z perspektywy dwudziestopierwszowiecznego ekumenisty i zwolennika postępowej interpretacji Nostra aetete (nostraetetysty?).

Bardzo podobnym, kluczowym błędem jest używanie kategorii antysemityzmu. Antysemityzm to pojęcie dwudziestowieczne (choć pierwszy raz użyte w 1879 przez Wilhelma Marra). Zrodzone w czasach, gdy rodziły się narody rozumiane jako dość egalitarne społeczności.

Społeczeństwa starożytności i średniowiecza były zupełnie inne. Przede wszystkim miały inne wyobrażenie na temat przemocy niż pokolenia współczesnych naukowców, którzy spędzili młodość na kampusach i w bibliotekach. Były zdecydowanie bardziej brutalne. Ryś powinien to rozumieć i bezemocjonalnie oceniać jako historyk, a nie strofować ich ewangelicznie jako kaznodzieja.

Teologia zastępstwa

Nie jest też łódzki biskup zwolennikiem – jak sam to nazywa – „teologii zastępstwa”. To znaczy stwierdzenia, że nowym Izraelem jest Kościół. I że żydzi dla własnego zbawienia powinni przyłączyć się do Kościoła, zostawić judaistyczne praktyki – słuchać się w tej kwestii świętego Pawła, chciałoby się rzec. Arcybiskup jednak woli raczej podkreślać, że Paweł obrzezał Tymoteusza, niż jego klarowną moim i wielu katolików zdaniem naukę o usprawiedliwieniu przez wiarę i zbawienie przez włączenie w Chrystusa, a nie przez przestrzeganie Prawa.

Warto w końcu wspomnieć o jeszcze jednej ważnej cesze tej książki. Jest ona o relacjach chrześcijańsko-żydowskich, nie zaś o żydowsko-chrześcijańskich. „To niewątpliwie ważny temat, wydaje mi się jednak, że do jego podjęcia najlepszy byłby historyk żydowski, a nie mediewista katolik, któremu Opatrzność przeznaczyła misję arcybiskupa łódzkiego […]” (s. 7.) zaznacza we wstępie Ryś. I ja dodam: mam nadzieję, że znajdzie się taki historyk wystarczająco odważny, by na półce obok książki Rysia postawić książkę z żydowską perspektywą.

Ryś – historyk

Pragnę jeszcze podkreślić, że tak dużo uwagi w tej krótkiej recenzji poświęciłem krytyce autora z prostego powodu. Jeśli chodzi o historię jestem laikiem – lub jak kto woli, jedyne wykształcenie historyczne jakie mam to średnie – i nie będę krytykował doboru źródeł czy innych naukowych stron tej pracy. „Chcę sięgnąć do źródeł wcale nie zawsze przywoływanych w (także) polskich opracowaniach i nie zawsze dostępnych czytelnikowi” (s. 8.) napisał autor. I trzeba przyznać, że to dobre pragnienie zostało w dużej mierze zrealizowane. Ryś dostarcza szereg nieznanych szerzej tekstów.

Trzeba mu też przyznać, że nie cierpi na chorobę polskich pracowników naukowych – wbrew pozorom powszechnej nie tylko wśród „ścisłych” umysłów – przynudzania. Niestety wielu myli naukowy styl z ględzeniem i nieporadną, bełkotliwą stylistyką. Śmiertelnym błędem pracowników naukowych polskich uczelni jest to, iż w ogromnej większości nie czytają i nie piszą książek popularnonaukowych, nie uczestniczą w publicznych debatach itd. Przez to ich język jest zupełnie niezrozumiały i nieciekawy. Da się napisać pracę naukową zgodnie z wymogami sztuki, jednocześnie ciekawie i zrozumiale, tylko trzeba umieć i chcieć. Ryś pisze w sposób ciekawy, często wtrąca wyjaśnienia trudniejszych kwestii, ma zacięcie popularyzatora.

Zakończenie

Nie mogę się powstrzymać od puenty, która wbrew pozorom wcale nie jest złośliwa: moim zdaniem Ryś minął się z powołaniem. Wynoszenie go do kolejnych godności zaszkodziło mu. O wiele bardziej odnalazłby się jako naukowiec i popularyzator historii „pełną gębą”, a nie tylko „z doskoku”. Z drugiej strony, czy jakby nie był jednocześnie kontrowersyjnym biskupem, jego książka tak przykułaby uwagę? Ciekawe są te zrządzenia Opatrzności.

Chrześcijanie wobec Żydów. Od Jezusa po inkwizycję. XV wieków trudnych relacji autorstwa Jego Ekscelencji arcybiskupa Grzegorza Rysia zostałow wydane nakładem wydawnictwa WAM, Kraków 2023 r. Więcej informacji na ich stronie.
wydawnictwowam.pl

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Podoba Ci się to, co tworzymy? Dołącz do nas

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.