Zamykamy Rok Jubileuszowy 2025. Chcę podkreślić, że był to rok prawdziwie święty, bo poza nowym papieżem, który zawsze wnosi świeżość, Kościół doświadczał czasu łaski i odnowy.
Dawaliśmy sobie drugą szansę i dostrzegaliśmy, że to, co budujemy, jest przecież piękne. Wskazaliśmy także na tych, którzy pomagają nam wierzyć. Byli to m.in. zakonnice, zaangażowani świeccy, edukatorzy. Przejście przez Drzwi Święte było nie tylko czasem łaski, ale pokazaniem: jesteśmy ważni jako lud Boży. Mamy wpływ na historię w jej najgłębszym znaczeniu. Tak, było wiele trudnych kart w naszej historii, ale możemy być dumni z tego, co osiągamy.
Ten wyjątkowy Jubileusz Nadziei to było spojrzenie nie tylko ludu Bożego na samego siebie, ale także komunikat na zewnątrz. Mógł on brzmieć: „warto mieć nadzieję, życie ma głęboki sens, a jego smak odkrywamy w pełni blisko Boga”. To coś odważnego i rewolucyjnego w tych szalonych latach dwudziestych XXI wieku, bo jak podkreślają eksperci, w tym ci z uniwersytetu SWPS, wypalenie zawodowe, kryzys psychiczny młodych jest tym, co dotyka nasze pokolenie w 2025 roku.
Dlatego Jubileusz 2025, którego tematem była nadzieja, był tak trafionym pomysłem papieża Franciszka i kontynuującego jego ścieżki w wielu tematach papieża Leona XIV.
Nadzieja nie jest sentymentalną historyjką, religijną, sprytną narracją, ale czymś tak stałym, że niemal dotykalnym. Chciał podkreślić to św. Paweł, pisząc o kotwicy nadziei. Kotwica nie jest oniryczna, tylko żelazna, trwała, dzięki niej nie rozbijamy się o skały.
Wiedzą to ludzie, których nadzieja pozwoliła nawrócić się ich bliskim, wiedzą to matki dzieci z problemami wychowawczymi, bliscy osób ciężko chorych, misjonarze, słowem – wszyscy wytrwali ludzie. Oni nie są naiwni, oni są prawdziwie zakotwiczeni.
Niebawem ojciec święty zamknie Drzwi Święte bazyliki św. Piotra, zamykając tym samym Rok Święty 2025. Nie zamykają się drzwi łaski, bramy nadziei. Nadzieja jest konkretną cnotą, dlatego możemy teraz sprawdzić, co zrobiliśmy z nią w mijającym roku. Jak reagowaliśmy na ludzi w kryzysach psychicznych, przygniecionych brakiem perspektyw, mieszkania, pracy, relacji i sensu. Podajmy im tę solidną kotwicę – wtedy zobaczymy, jak to zmienia nas samych.
Z życzeniami dobrej lektury
Bartłomiej Wojnarowski
redaktor naczelny miesięcznika „Adeste”
