adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj

Dar pamięci, łaska jubileuszów

magazine cover

unsplash.com

Wspomnienia. Wracają do nas często, gdy ich oczekujemy, a bywa, że i bez zapowiedzi. Bywają piękne, nostalgiczne, jak również bolesne. Są jak medal, ale i rana, która nie zawsze chce się goić. I czy tego chcemy, czy nie, wspomnienia mają ogromny wpływ na to, jak postrzegamy siebie, rzeczywistość oraz Boga. 

Jednym z największych dramatów jest stracić pamięć. To coś, co boli szczególnie. Trudno zaakceptować utratę tak ważnej części swojej tożsamości. Możemy się o tym przekonać na przykładzie ludzi cierpiących na chorobę Alzheimera. Rozpad osobowości nadchodzi powoli, ale w sposób nieunikniony, kiedy przestajemy rozpoznawać miejsca i ludzi, których kochamy. Wspomnienia, które budują to, kim jesteśmy, przepadają na zawsze. W takich chwilach ludzie zdrowi powinni z wielką wdzięcznością pomyśleć o darze pamięci i wspomnień. Dzięki nim wiemy, kim jesteśmy, znamy naszą historię i możemy patrzeć wstecz na to, jak ta historia nas budowała.

A co gdybyśmy zapomnieli, jaki jest Bóg, czym jest wiara i ludzi, którzy pomagali nam się nawracać? Czy czulibyśmy, że tracimy kluczową część tożsamości?

Dla wielu z nas wspomnienia to nostalgiczne urywki ze spotkań z przyjaciółmi, przykre sytuacje ze szkoły… Ale przecież to także klisze ze spraw decydujących o naszym życiu. Pamiętamy znakomicie, jaka była nasza pierwsza praca, pierwsze zakochanie, wybór studiów czy wreszcie męża lub żony. W to wszystko chce angażować się Bóg. Wiemy to bezpośrednio z Pisma Świętego.

Motyw Boga, który pamięta, jest nie do usunięcia z chrześcijaństwa. Ale Bóg chce, abyśmy także my wspominali wielkie sprawy i posiadali dar wdzięczności, który otwiera nas na innych oraz na łaskę. To nie są sprawy nostalgii. To sprawy życia i śmierci. Słowa z Psalmu 78 („Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy”) stanowią nie tylko zachętę, ale też przestrogę. Stawka jest ogromna. Pokazuje to przykład Izraela na pustyni i słowa Psalmu 95, który Kościół rozważa w liturgii godzin: „Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba, jak na pustyni w dniu Massa. Gdzie mnie kusili wasi ojcowie. Doświadczali mnie, choć widzieli moje dzieła”. To słowa, które powinny dotykać każdego z nas. Jeśli nie będziemy wdzięczni, jeśli zapomnimy, co Bóg zrobił dla nas, możemy przegrać życie – doczesne i wieczne.

Głęboko wierzymy w to, że Bóg nie może o nas zapomnieć. Nawet w poważnych herezjach, tak wielkich, że odrzucały wieczne istnienie duszy człowieka i uznawały jej anihilację, utrzymuje się, że każdy człowiek pozostaje we wdzięcznej pamięci Boga. Wierzący, nawet jeśli popadają w poważny błąd co do doktryny, wiedzą jedno: Bóg o nas nie zapomni. Oto przesłanie nadziei i zobowiązanie.


W Bożym zamyśle przekazywania wiary przez naszą pamięć i wdzięczność istotną rolę odgrywają jubileusze. Już w początkach kształtowania się Izraela Bóg zwrócił się w Księdze Kapłańskiej nie z prośbą, nie z sugestią, ale nakazem: „macie co pięćdziesiąt lat święcić jubileusz na chwałę Boga, który z niewolników uczynił was wolnymi ludźmi”. Temu nakazowi miały towarzyszyć pieczołowite przygotowania. Z jubileuszem wiązały się specjalne przywileje oraz wiara w łaski, których Bóg udzielał wtedy ludowi.

Z tej intuicji skorzystał Kościół, nowy Lud Boży i do dzisiaj świętujemy różnorodne jubileusze ogłaszane przez papieża. Szczególnie ważne są jubileusze roku odkupienia, które przypominają Kościołowi o wielkim cudzie – większym niż cud stworzenia.

Zobacz też:   Architektura sakralna: słowniczek podstawowych pojęć

Jubileusz to nie religijny event, uduchowiona impreza. Niesie on za sobą głębszy sens, gdy postrzega się go wyłącznie jako sposób duchowej odnowy. To jak spojrzenie wstecz bez odrywania rąk od pługa przyszłości, dotarcie do kolejnego punktu kontrolnego w rozwoju naszej wiary.

„Adeste” także wchodzi w swój jubileusz. Pięć lat temu, w 2017 roku, powstaliśmy dzięki zaangażowaniu młodych w internecie. Na tej drodze wiele było pasji, kreatywności i poświęcenia, ale także zmęczenia, błędów i pytań o przyszłość – a to wszystko, by łapać kolejny oddech i iść dalej. W tym czasie z wdzięcznością Bogu myślimy o każdym czytelniku, redaktorze, sympatyku, darczyńcy… O ludziach, którzy nas wspierali, motywowali, krytykowali, zaciekawiali. O każdym, kto stanął na naszej drodze. To dzięki Wam „Adeste” istnieje i nadal stara się budować jakość debaty o Kościele i świecie. I nawet gdy w naszych modlitwach i wdzięczności o kimś zapomnieliśmy, wiemy, że Bóg ma każdego z Was w pamięci. 


Papież Franciszek, właśnie pięć lat temu, na rozpoczęcie Wielkiego Postu wygłosił znakomitą według mnie homilię (jest zresztą specjalistą, jeśli chodzi o homilie wielkopostne). Oparł się o rozważanie o Bogu, który jest wiecznie miłosierny i pamięta o człowieku.

Pytał wtedy: „co by stało się z nami, gdyby Bóg zamknął przed nami drzwi? Co by stało się z nami bez Jego miłosierdzia, które niestrudzenie nam przebacza i zawsze daje nam szansę, by zacząć od nowa? Wielki Post to czas, by zadać sobie pytanie: gdzie bylibyśmy bez pomocy tak wielu milczących twarzy, które na tysiąc sposobów wyciągnęły do nas rękę i poprzez bardzo konkretne działania dały nam ponownie nadzieję i pomogły nam zacząć od nowa?”.

To myśl, która towarzyszy mi w kontekście nie tylko Wielkiego Postu, ale i całej historii „Adeste”. Jesteśmy w tym właśnie miejscu dzięki cierpliwości Boga oraz ludziom, którzy podarowali nam swój czas. Bez Was ten projekt nie miałby szansy powstać.

Dlatego zapraszam każdego z Was do świętowania z nami jubileuszu, do przekazywania wspomnień oraz pomysłów na rozwój. Twórzmy to miejsce w internecie wspólnie, by było prawdziwie nasze.

Dziękuję za każdego.

Z życzeniami dobrej lektury
Bartłomiej Wojnarowski
redaktor naczelny

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Redaktor Naczelny miesięcznika Adeste. Z wykształcenia politolog specjalizujący się w cyberbezpieczeństwie, z zawodu dziennikarz. Prywatnie melancholik lubiący dobrą muzykę, kubek ciepłej herbaty i spotkania z przyjaciółmi.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.