Nadzieja ukryta między słowami, czyli o Twenty One Pilots Ale ty specjalizujesz się w umieraniu
Słyszysz mnie krzyczącego
„Ojcze!”
Leżę tu płacząc
Więc obmyj mnie swą wodą
(fragm. utworu ‘’Addict with a pen’’/Twenty One Pilots (2009)
Podczas koncertów malują szyję i ręce czarnym barwnikiem, nieraz wystąpili w strojach kościotrupów, a ich muzyka nie zawsze należy do najlżejszych. Prowokują, pytają, szokują. Nie znajdziemy w ich tekstach prostych odpowiedzi. Mowa o amerykańskim zespole Twenty One Pilots. To nie będzie łatwa historia o zespole podrzucającym w swoich tekstach proste odpowiedzi. To będzie opowieść o dwóch facetach, którzy poruszają sumienia przez pytania o sens cierpienia, granice prawdy, nadzieję, śmierć i życie. I w ten sposób zbliżają ludzi do Nieskończonego.
Szaleni piloci
Zespół Twenty One Pilots (stylizowany zapis: TWENTY ØNE PILØTS) został założony w 2009 Columbus przez trzech przyjaciół z collegu: Tylera Josepha, Nicka Thomasa i Chrisa Saliha, Joseph wymyślił nazwę zespołu podczas czytania sztuki Arthura Millera pt. „Wszyscy moi synowie”. Nazwa nawiązuje do dramatycznej historii opisanej w książce. Pod koniec II wojny światowej jeden z mechaników popełnił przez zaniedbanie i nieuwagę poważny błąd podczas konserwacji samolotów. W wyniku tragicznej pomyłki, z jego winy zginęło właśnie 23 niewinnych pilotów. W ten sposób artyści, już w samej nazwie zespołu chcieli nawiązać do dylematu moralnego, poczucia winy i pytań o odpowiedzialność, którą jesteśmy obarczani. Od początku działalności uciekali od klasycznej muzyki pop, szukając w połączeniu instrumentów i dźwięków niepowtarzalnego stylu. Zespół raz po raz szokował i ciągle szokuje, gdy podczas koncertów decyduje się, by wystąpić w kominiarkach czy założyć niepokojący, sceniczny makijaż. Po co to wszystko? Być może, po to, by uświadomić nam, że każdy z nas nosi w sobie cząstkę ciemności z którą musi codziennie się zmagać…
Inni
Na światowej scenie muzycznej wręcz roi się od zespołów, które określają się jako chrześcijańskie. Uwielbieniowe, gospel, śpiewające chorał czy muzykę dawną. Z pewną dawką szczęścia, szczególnie, gdy tworzą w krajach czy regionach o wysokim poziomie religijności, wraz ze śpiewaniem o Bogu przychodzi sława. Ta opowieść jest inna, bo całkiem inny jest zespół, o którym będzie ta historia. Zamiast prostych recept i pochwalnych pieśni serwują słuchaczowi pytania o sens cierpienia, granice prawdy i nadzieję. Już od początku Tyler Joseph i Josh Dun postanowili nadać swojej działalności wyjątkowy rys. Przede wszystkim przez tworzenie muzyki na granicach gatunku. Wielu krytyków muzycznych nie jest w stanie określić stylu muzycznego, w jakim tworzy Twenty One Pilots. Niektórzy kategoryzują zespół w granicach electro-popu, indie-troniki czy alternatywnego rocka. Oprócz perkusji podczas koncertów można usłyszeć także gitarę elektryczną, klasyczną czy ukulele. Już od pierwszych koncertów wyróżniali się ekspresją, mocnym rockowym brzmieniem i bezpośrednim kontaktem z fanami. Twórczość Twenty One Pilots wypełniają uczucia wątpliwości, nadziei, wściekłości, co wyrażają w sposób symbloiczny poprzez malowanie rąk i szyi czarnym barwnikiem – nasze wątpliwości i zło chcą nas „udusić’’. W ten sposób Tyler i Joseph piosenka po piosence odkrywają przed słuchaczami nowe rozdziały bólu. To muzyka pełna pytań o sens i chaos. Ale i szczerości. Bo oni nie tworzą po to, by grzecznie stać w szeregu.
Ojcze, obmyj mnie swoją wodą!
Jeszcze w 2009 roku wydali swój debiutancki album, zatytułowany po prostu Twenty One Pilots. Tyler stworzył go wspólnie z Nick’iem Thomasem i Chrisem Salihem, których poznał jeszcze podczas nauki w collegu. Płyta ukazała się 29 grudnia 2009 roku. Na krążku znalazło się 14 utworów. Debiutancki krążek, wydany własnym nakładem, stał się popularny głównie dzięki utworowi ‘’Addict with a pen’’. Piosenka poraża, czy lepiej powiedzieć, przygniata szczerością. Chociaż nie znajdziemy w nim słowa Bóg czy bezpośrednich religijnych odniesień, to trudno oprzeć się wrażeniu, że utwór to bolesna opowieść o poszukiwaniu ojca, tego ziemskiego i tego Ojca, który może ukoić wszelki ból. Nie brak w nim opowieści o duchowej pustyni, poszukiwaniu wody i zrezygnowaniu: Utwór był symbolicznym przedstawieniem się zespołu, który już w debiutanckiej płycie pokazał, że Twenty One Pilots nie interesują rzeczy łatwe. Zespół w 2010 roku wyruszył w swoją pierwszą trasę koncertową, która rozpoczęła się od klubów w Ohio, Columbus i imprez studenckich.
Po dwóch latach, gdy w 2011 roku zespół stał się rozpoznawalny w całych Stanach Zjednoczonych przyszedł czas na drugą płytę, tym razem pod tytułem ‘’Regional at Best’’, co w wolnym tłumaczeniu oznacza „Najlepsi w regionie”. Był to autosarkazm, ponieważ zespół na początku postrzegany był jako mało znaczący band, grający w miejscowych knajpach. Na krążku pojawiło się 14 utworów (+ 2 dodatkowe w wersji gold płyt). I także jak w wypadku debiutanckiego krążka zespół zaproponował nietuzinkową muzykę – pełną mocnego brzmienia i mocnych pytań, na które nie sposób od razu odpowiedzieć. Album był dla zespołu nowym początkiem, bo został wydany już w nowym składzie. Z zespołu odeszli Nick Thomas i Chris Salih, których zastąpił Josh Dun, były muzyk zespołu House of Heroes. W ten sposób zespół stał się duetem: Tyler Joseph-Josh Dun. Druga płyta była bardziej melancholijna. Dominuje w niej poczucie osamotnienia, wątpliwości. Najbardziej znane z piosenek: „Ode to Sleep”, „Kitchen Sink” i „Guns for Hands” są rodzajem bolesnego krzyku w kierunku Boga, świata i siebie samego. To zdecydowanie jedna z najbardziej „mrocznych” płyt zespołu, która pozostawia najmniej dla pozytywnych odniesień.
Wykrzyczeć niepewność
Trzeci krążek „Vessel” został wydany w 8 stycznia 2013 roku, jako pierwszy album wydany dla Twenty One Pilots przez wytwórnię płytową Fueled by Ramen. Okładka płyty przedstawiała dziadków Tylera i Josha. Zespół wyjechał też na międzynarodową trasę koncertową w 2014, odwiedzając m.in. festiwale Lollapalozę i Filerly. Co ciekawe, duża część z utworów na „Vessel” pojawiła się już w poprzednim krążku, ponieważ wytwórnia podpisała z zespołem umowę o zatrzymanie sprzedaży płyty „Regional at Best”.
Czwarta płyta, „Blurryface” z 2015 przyniosła zespołowi największy rozgłos. Wydanie pełnej płyty poprzedziło aż 5 singli: 11. „Fairly Local”, „Tear In My Heart”, „Stressed Out”, „Lan Boy”, „Ride oraz Heavydirtysoul”. Krążek pełen jest osobistych odniesień, wspomnień i historii z życia Tylera i Josha, co świetnie widać w kawałku „Stressed Out”, który opowiada o tęsknocie za dzieciństwem. Płyta jest owocem muzycznego dojrzewania obu członków zespołu, co oddaje jej spójny charakter. „Blurryface” zostało entuzjastycznie przyjęte przez krytyków muzycznych, ale przede wszystkim przez fanów. Tytułowy „Blurryface” to w tłumaczeniu Tylera: „reprezentuje wszystkie rzeczy, którymi jestem ja, jako jednostka, wszystkich wokół oraz niepewność, którą nas otacza”. To właśnie w nawiązaniu do tytuły płyty Tyler i Josh malowali podczas koncertów ręce i szyje, co symbolizować ma ciemną stronę nas samych i dręczące nas wątpliwości.
Ewangelia wg Twenty One Pilots
W wielu anglojęzycznych blogach, stronach internetowych i forach pojawia się pytanie: Czy Twenty One Pilots to chrześcijański zespół? Jeśli chrześcijański rozumiemy „bezpośrednio śpiewający o Bogu” to odpowiedź brzmi: nie. W żadnej z piosenek nie pada słowo Jezus, Bóg czy nie ma odniesień do świętych. Jednak Tyler i Josh związani są osobiście z chrześcijańską organizacją Five14 z Columbus i określają się jako praktykujących chrześcijan. Jak sami podkreślali w wielu wywiadach ich muzyka ma doprowadzać do spotkania z drugim człowiekiem. Trudno jednak ukryć, że to spotkanie pełne wiary, która jest często obarczona wątpliwościami, niełatwa, chwieje się i krzyczy o sens. Ale ciężko na współczesnej scenie muzycznej znaleźć zespół, który tak głęboko i dyskretnie „przemyca” w swoich utworach pytania o sprawy najważniejsze. Tak jest w piosence „Addict with a Pen”, która jest bolesną modlitwą syna do Ojca, „Judge” to opowieść o nawróceniu i radości z poznania prawdy, a „Ode to Sleep” jest dramatycznym krzykiem o oddalenie duchowych wątpliwości i ciemności, która dręczy autora. Obaj w młodości byli związani z alternatywnymi zespołami chrześcijańskimi jak DC Talk czy Relient K. Tyler i Joseph posiadają także na swoich prawych rękach tatuaże, które mają odzwierciedlać ich wiarę. W ten sposób pokazują, że wiara i Ewangelia są tak piękne, że nie trzeba ich „sprzedawać” jak produktu. Wystarczy dyskretna sugestia, poprowadzenie, ado każdego należy osobista decyzja, jaką drogą pójdzie, by poszukać prawdy. Dlatego zespół Twenty One Pilots określa się w USA mianem zespołu propagującego „kulturę spotkania”. Bez wykładania na tacę prostych rozwiązań i odpowiedzi Twenty One Pilots chce nas zaprosić do podróży w głąb. A to my wytyczymy szlak.
Nie koniec
W listopadzie 2016 roku w wywiadzie dla Alternative Music ogłosili, że chcą powrócić do muzyki bardziej autentycznej. W 2017 roku muzycy wyruszyli w sentymentalną podróż – trasę koncertową „Tour De Columbus”. W jej ramach odwiedzili 5 miejscowości, w których grali, rozpoczynając działalność. W lipcu 2017 roku zawiesili swoją aktywność w mediach społecznościowych. Na zdjęcie profilowe wybrali znak myślnika na czarnym tle, a zdjęciem w tle stał się napis silence (ang. cisza). Od tego momentu nie udzielają się w mediach społecznościowych. Na grafice z napisem silence zakodowali kilkanaście znaków, które pozostawili bez wyjaśnienia: specyficznie ułożone punkty, przypominające znaki, niewyraźny napis w alfabecie Braille’a. Na swoim Twitterowym profilu zamieścili także gifa z zamykającym się okiem i napisem „Silence”. Fascynująca droga Twenty One Pilots nie dobiegła jednak końca. Przeciwnie. Kolejny raz przekazują nam coś ważnego, za pomocą prostych symboli, ale być może zbyt prostych, byśmy my, ludzie postmodernizmu je zrozumieli. Czy ta specyficzna wiadomość oznacza zakończenie kariery? A może jej przerwanie? To pytanie zadają sobie krytycy muzyczni, a przede wszystkim fani. Nie znamy jednoznacznej odpowiedzi aż dotąd, a minęło już ponad pół 9 miesięcy. Ale to przecież tak bardzo w ich stylu: nie stawiają gotowych pytań i nie dają łatwych odpowiedzi. Raczej pytają o mój i swój ból. O sens prawdy i cierpienia. O wiarę i przyjaźń. I o chwilę, w której brakuje nadziei.
Oni powrócą. Wstaną ze snu. W najbardziej nieoczekiwanym momencie. Bo to nie tylko muzyka. To trening z Nadziei.
