Wielki Post już za nami. Teraz z pewnością będziemy myśleć, jak zrzucić parę kilogramów nabytych podczas świątecznych uczt. Niektórzy powiedzieliby zapewne „No i na co był nam ten post, skoro teraz znowu możemy się objadać?”. Pojmowanie postu przez współczesnego człowieka znacznie różni się od pojmowania tegoż przez mieszkańca chociażby średniowiecznej Europy. Poszczono zazwyczaj od produktów ekskluzywnych, których i tak było niewiele, więc nie odczuwano aż tak ich braku. Obecnie, w dobie względnie powszechnego dobrobytu, poszczenie kojarzone jest często z… dietą.
Czy takie podejście jest właściwe, czy nie, tym nie zamierzam się teraz zajmować. Post może być bowiem zarówno odmawianiem sobie jedzenia, jak i złych nawyków, które oddalają nas od Boga bądź też marnują nasz cenny czas. Wielki Post to czas oczyszczenia i zadumy, który dość często sprowadzany jest do okazji do rozpoczęcia diety. Jak się jednak okazuje, te dwie rzeczy nie muszą się wzajemnie wykluczać. Dowodem na to jest post Daniela, o którym będzie niniejszy artykuł. Czym dokładnie jest post Daniela? Mówi się o nim jako oczyszczającym ciało i duszę. Z początku brzmi to co najmniej dziwnie. Jednak jego źródeł można doszukiwać się w Piśmie Świętym, w Księdze Daniela, gdzie napisano: „Poddaj sługi twoje dziesięciodniowej próbie: niech nam dają jarzyny do jedzenia i wodę do picia (…). A po upływie dziesięciu dni wygląd ich był lepszy i zdrowszy niż innych młodzieńców, którzy spożywali potrawy królewskie” (Dn 1,12-15).
Aby nie wyrywać fragmentu słowa Bożego z kontekstu, pokrótce opowiem, cóż takiego się wtedy wydarzyło. Król Nabuchodonozor II, który oblegał Judeę, wziął do siebie młodzieńców o pięknym wyglądzie i obeznanych w pismach, aby służyli na jego dworze. Mieli się szkolić przez 3 lata, by potem objąć służbę. Mieli do dyspozycji określone porcje królewskiego jadła i wina. Wśród młodzieńców był także Daniel, który nie chciał kalać się babilońskim jedzeniem. On i trzech innych młodzieńców przez 10 dni spożywali tylko warzywa i wodę, a ich wygląd był lepszy od wyglądu młodych, którzy żywili się jedzeniem od króla. Bóg zaś wynagrodził ich poglądy i trud, obdarzając ich różnymi umiejętnościami – Daniel na przykład potrafił od tej pory wyjaśniać sny.
Co trzeba wiedzieć?
Nie trzeba być ekspertem, by wiedzieć, jak bardzo przetworzona jest dzisiejsza żywność. Post Daniela jest zatem kuracją oczyszczającą ciało z toksyn. Ma być czasem wyciszenia i odcięcia się od świata (istnieją różne warianty co do długości postu, na każdy dzień można przeznaczyć jakieś rozważania oraz ofiarować swój post). Tak jak w Księdze Daniela, poszczący spożywać może jedynie owoce i warzywa, najlepiej kiszonki. Jeśli chodzi o napoje, najlepsza jest oczywiście czysta, niegazowana woda, ale dopuszczalna jest także herbata zielona, owocowa i ziołowa. Z uwagi na wyjątkowo małą ilość kalorii dostarczanych organizmowi (ok. 800 dziennie), post nie jest zalecany min. dla kobiet w ciąży i karmiących, dziewcząt w okresie dojrzewania, anemików itp. Chorujący na te i inne dolegliwości, którzy chcą podjąć się postu, muszą najpierw skonsultować się z lekarzem i odbywać post pod jego kontrolą. Kategorycznie zabronione są także używki, lekarstwa i środki nasenne, ponieważ gdy organizm oczyści się ze zbędnych substancji ich oddziaływanie może być przez nas odczute dwukrotnie. Następuje zatem sytuacja odwrotna niż wtedy, gdy powoli przyzwyczajamy się do coraz większych dawek leku czy alkoholu. Podobnie jak w przypadku diety wegetariańskiej i wegańskiej, należy liczyć się z koniecznością samodzielnego i czasochłonnego przygotowywania dań. Organizm musi dość gwałtownie przyzwyczaić się do niewielkiej ilości pożywienia, głód trzyma się przez kilka pierwszych dni, nie można zatem zaraz po zakończeniu postu wrócić do normalnego odżywiania, bo skurczony już żołądek tego po prostu nie wytrzyma. Dlatego mówi się także o okresie wychodzenia z postu, kiedy powracamy do normalnej diety, stopniowo dodając kolejne produkty, które wcześniej były zabronione.
Trochę faktów
Post Daniela może być skuteczną i bezpieczną formą leczenia niektórych chorób. Sama dieta została opracowana przez dr Ewę Dąbrowską (znana jest też pod nazwą diety Ewy Dąbrowskiej). Jest ona uściśleniem tego, co robił Daniel, a zatem podane są konkretne owoce i warzywa, których wolno i nie wolno jeść. Dr Dąbrowska oparła się na swoim doświadczeniu naukowym i badaniach nad wpływem takiej diety na organizm człowieka. W praktyce jest to maksymalnie 40 dni półgłodówki przy spożywaniu jedynie warzyw i owoców o niskiej zawartości cukrów. Całkiem niedawno (i bardzo zresztą słusznie) ruch i sport zostały włączone do piramidy zdrowego odżywiania. Tak jak już wspomniałam, post dostarcza ok. 800 kcal dziennie, podczas gdy nasze dzienne zapotrzebowanie sięga nawet 2000 kcal. Spożywa się 5 razy mniej białka i węglowodanów oraz 20 razy mniej tłuszczów, posiłki są bogate w witaminę C. Co ciekawe, wyostrzają się także zmysły, takie jak smak, dotyk i węch, ponieważ odcinając się od nadmiaru bodźców i przestawiając organizm do bardziej naturalnych produktów, potrafimy na nowo docenić to, co nas otacza. Innym pozytywnym aspektem jest możliwość wyzbycia się niezdrowych nawyków i zwiększenie przyjemności jedzenia po zakończeniu głodówki, możemy docenić wartość manny, którą obdarza nas Bóg.
Druga strona medalu
Podczas postu wyjątkowo szybko się chudnie, głównie „z wody” – jest to efekt oczyszczenia organizmu. Największa utrata masy przypada na pierwsze dni postu, wtedy nie dostarczamy sobie kalorii do spalenia, ale organizm wykorzystuje to, co mamy „w rezerwie”, czyli naszą tkankę tłuszczową. Może pojawić się pokusa, aby jeszcze bardziej zaostrzyć dietę i schudnąć jeszcze więcej, jednak z całego serca przed tym przestrzegam. Tego typu diet należy podejmować się tylko w konsultacji z dietetykiem lub ekspertem, osobą doświadczoną, która w każdej chwili może nam doradzać. Nie każdy może się też postu Daniela podjąć, jak już wspomniałam. Walka wewnętrzna z samym sobą nie powinna także nikogo dziwić. Kiedy jednak widzimy sygnały, na przykład duże osłabienie, zaburzenia snu, nadmierna nerwowość, niekończące się uczucie silnego głodu, oznacza to, że kurację należy przerwać. Często pojawiają się także negatywne skutki oczyszczenia organizmu, takie jak jednodniowy powrót dawnych przewlekłych schorzeń, ale podobnie, jak u Daniela, efekty w postaci poprawionego stanu skóry twarzy również są widoczne. Należy się też przygotować na zasypianie i budzenie się rano głodnym, szczególnie w pierwszych dniach postu, kiedy ośrodek głodu jeszcze się nie wyłączył.
Podsumowanie
Diety nie są niczym nowym, ludzie od wieków szukali wymyślnych sposobów, jak utrzymać szczupłą sylwetkę. Nie ma w tym nic złego, mamy bowiem prawo do przyjemności, jaką daje nam zachwycanie się najpiękniejszym Boskim stworzeniem, jakim jest człowiek. Jednak przesadne samouwielbienie jest skrajnością. Jak wielu z nas wpada w jego pułapkę… Dlatego też dla mnie ogromnym sukcesem jest podjęcie się postu/diety nie ze względu na egoistyczne pobudki, lecz dla Boga. Poszczenie w czyjejś intencji może być niesłychanie pokorną formą modlitwy, pod warunkiem oczywiście, że wynika ze szczerej pobożności. Fakty o poście Daniela przedstawione przeze mnie stanowią jedynie wierzchołek góry lodowej. Jeżeli w jakiś sposób zachęciłam Was, Czytelnicy, do podjęcia się go, możecie sięgnąć po publikację „Post Daniela” autorstwa Krystyny Dajki i ks. Łukasza Piórkowskiego we współpracy z dr Ewą Dąbrowską, w oparciu o którą powstał niniejszy artykuł. Możecie także znaleźć rozważania na każdy dzień postu i okresu wychodzenia z niego na portalu YouTube, na kanale „Langusta na palmie” prowadzonego przez o. Adama Szustaka OP. Jak zatem widzicie, wiele może Wam pomóc, możecie zrobić coś i dla ciała i dla ducha bez ryzyka popadnięcia w pychę.
Posłowie – moje doświadczenia z postem Daniela
W trakcie pisania tego artykułu obchodzimy liturgiczny okres wielkanocny, Wielki Post i Triduum Sacrum już dawno za nami, skąd więc zatem postna tematyka? Pragnę przypomnieć, że pościć można nie tylko w okresie pokuty, zresztą post Daniela leży mniej więcej gdzieś na pograniczu nieco ekstremalnej diety i postu z prawdziwego zdarzenia. Gdy pierwszy raz o nim usłyszałam, pomyślałam, że to musi być jakiś żart, w dodatku niemiło kpiący sobie z katolików. Przeczytałam jednak wyżej wspomniany fragment z Księgi Daniela i zrozumiałam, dlaczego akurat post Daniela i jaki ma on związek z Biblią. Jako osoba, która nie boi się różnych wyzwań i lubiąca eksperymenty na samej sobie, postanowiłam zaraz na początku Wielkiego Postu, że podejmę się postu Daniela razem ze swoją mamą. Odbierałam go trochę jako „hardkorowy” weganizm i tak też przedstawiałam swoją nową dietę wśród znajomych. Pierwsze kilka dni oczywiście nie należało do przyjemnych, chodziłam nieprzerwanie głodna, było mi zimno, na dodatek musiałam zrezygnować ze swojej ulubionej kawy. Zgodnie z przewidywaniami, na jeden dzień powróciły też moja łuszczyca, łojotokowe zapalenie skóry i w nieco większym niż dotąd stopniu – trądzik. Był to ponoć efekt uboczny oczyszczenia organizmu z substancji, których nie potrzebował, szkodliwych i toksyn. Były jednak pozytywy – nauczyłam się pić gorzką herbatę i opróżniłam z niej prawie cały kredens. Początkowo nie widziałam w tym wszystkim sensu, bałam się, że nie uzyskam optymalnego efektu, tym bardziej, że moja mama, jako osoba z wykształceniem farmaceutycznym i posiadająca dużą wiedzę, pozwoliła (co w przypadku kobiet oznacza – nakazała) mi jeść więcej nabiału, ponieważ ciągle dojrzewam. Nie mogłam jednak wyjść ze zdziwienia, kiedy z ciekawości stanęłam na wadze. W jakiś dziwny sposób ubyło mi kilka kilogramów, mama zaczęła mi też powtarzać, że wyglądam szczuplej. Nie spodziewałam się cudów, dzisiaj nie wyglądam co prawda jak Miss Universe, jednak na poście Daniela czułam się niezwykle dobrze, zaczęłam wyraźniej czuć zapach owoców, po pewnym czasie przestałam mieć ochotę na mięso. Razem z mamą przygotowywałyśmy posiłki i robiłyśmy wspólnie zakupy. Mama trzymała się jednak dłużej, bo aż do Świąt Wielkanocnych, ja zaś zakończyłam post po upływie 14 dni. Teraz trochę tego żałuję, ponieważ czułam, że takie odżywianie wbrew pozorom daje mi dużo radości. Postanowiłam, że gdy tylko wiosna rozkwitnie w pełni, zacznę więcej ćwiczyć. Chciałabym pościć w ten sposób nawet kilka razy do roku, szczerze jednak nie polecam robić tego w zimie.
