adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj
magazine cover

unsplash

Święty Jan Bosko powiedział niegdyś: „Szatan boi się ludzi radosnych”. Dlaczego tak jest? Czy idzie tutaj o zwyczajnie pojmowaną radość? Co ten termin powinien oznaczać dla chrześcijan dbających o rozwój życia duchowego? Z odpowiedziami na powyższe pytania przychodzi nam Pismo Święte i liczni mistrzowie życia duchowego. Przyjrzyjmy się dokładniej chrześcijańskiej radości.

Wielu z nas, zapytanych, czy w swoim życiu odnajdujemy radość, odpowiedziałoby „no tak, przecież śmieję się, cieszę…”. Przychodzi nam jednak stanąć przed pytaniem, czy rzeczywiście te czynności i rzeczy stanowią o prawdziwej radości? Co więcej, jako katolicy powinniśmy także zadać sobie trud, żeby stwierdzić, jak owa radość powinna wyglądać z perspektywy chrześcijanina. Czy rzeczywiście jest tylko emocją, stojącą w szeregu na równi ze wszystkimi innymi? Często znalezienie odpowiedzi na te pytania pozostaje bardzo trudne i zatrzymujemy się na naszym, ludzkim sposobie pojmowania radości, kreując i przyjmując za wzorzec własną jej definicję. Przedmiotem rozważań niniejszego tekstu będzie właśnie próba scharakteryzowania radości chrześcijańskiej, która przecież, jak mówi św. Augustyn, jest obowiązkiem dla chrześcijanina – a więc dla każdego z nas.

Źródła radości chrześcijańskiej

Dlaczego chrześcijaństwo jest religią radości? Gdzie ją odnaleźć? Rozważania o radości warto rozpocząć od krótkiego opisu jej źródeł, ponieważ nie sposób coś odnaleźć, gdy nie wie się, gdzie szukać. Ponadto będzie to konieczne do opisania kolejnych zagadnień, które porusza niniejszy tekst. Oczywiście wypunktowane poniżej ujęcia nie są jedynymi, na które Kościół zwraca uwagę, jednak można powiedzieć, że są kluczowe dla możliwego dla nas rozumienia radości chrześcijańskiej.

Zmartwychwstanie Chrystusa

Punkt ten jest kluczowy dla wszystkich innych – stanowi swoiste „praźródło”, które nadaje sens wszystkim pozostałym. Po odkupieniu, które dokonało się przez Ofiarę Chrystusa na krzyżu, zmartwychwstanie jest przypieczętowaniem zwycięstwa Pana nad śmiercią. Święta Teresa z Avila w swoim dziele Droga do doskonałości w ten sposób opisuje radość paschalną: „Patrzcie na Pana zmartwychwstałego; samo przedstawienie sobie chwalebnego wyjścia Jego z grobu napełni duszę waszą weselem. Jaka tu radość! Jaki wdzięk nadziemski! Jaka wielmożność, triumf, jaka radość! Z jakim weselem spogląda na to pobojowisko, na którym stoczył bitwę ze śmiercią, w którym zdobył sobie takie wspaniałe królestwo i was chce mieć uczestnikami jego!”1. Przez krzyż nasz Pan wszedł do chwały zmartwychwstania, dając nam przesłanki do radości w sensie nadprzyrodzonym. Można powiedzieć, że dopiero radość zmartwychwstania, która zapewnia ludzi żyjących na ziemi o wiarygodności nauki Chrystusa, jednoczy cały Kościół – pielgrzymujący, tryumfujący w niebie i cierpiący w czyśćcu – w świadomości o odkupieniu.

Zjednoczenie duszy z Bogiem

Kolejny strumień radości chrześcijańskiej bije od świadomości istnienia Boga – jest to zagadnienie bardzo filozoficzne, ale nie rozchodzi się tutaj o zagłębianie się w szczegóły, a jedynie o zapoznanie się, nawet pobieżnie, z jego istotą. Należy powiedzieć, że, obok tajemnicy Zmartwychwstania Chrystusa, również jest to swego rodzaju praprzyczyna radości i będziemy mogli odnosić do niej inne źródła.

Święty Tomasz a Kempis pisze: „Sam Bóg wieczny i niezmierzony, napełniający i obejmujący wszystko jest jedyną pociechą dla duszy i prawdziwą radością serca”2. Jako chrześcijanie dążący do wewnętrznej doskonałości chcemy cieszyć się radością, która będzie doskonała – a gdzie indziej szukać jej źródła, jeśli nie u bytu doskonałego? Tylko Bóg może wypełnić nasze wnętrza swoją doskonałą radością. Dzieje się to na zasadzie obecności Bożej w każdym ochrzczonym człowieku – Trójca Święta przebywa w jego duszy czyniąc z niej swoją świątynię. Taki człowiek, który odkrywa Boga w sobie, ma świadomość Jego obecności, może mieć udział w radości prawdziwej, która jest udziałem Najwyższego – dzieje się to wówczas, gdy dusza pragnie nie tylko mieć świadomość obecności Boga w niej samej, ale kiedy dąży do zjednoczenia z Tym, który wypełnia jej wnętrze. W pełni stanie się to możliwe w niebie, gdy dostąpimy łaski oglądania Boga, co potwierdzają słowa psalmisty: „napełniasz go radością przed Twoim obliczem”3.

Pan jednak w swojej dobroci daje nam możliwość jednoczenia się z Nim samym jeszcze w czasie ziemskiego życia, byśmy mogli skosztować tejże radości doskonałej, której dostąpimy w sensie całkowitym po przekroczeniu bram Królestwa Bożego. Wiele osób, nieświadomych tego faktu, zasmuca się odległą wizją całkowitego, zupełnego zjednoczenia z Bogiem w wieczności i nie potrafi odnaleźć sił, aby to osiągnąć. Przede wszystkim, aby dusza mogła stopniowo w czasie ziemskiej pielgrzymki łączyć się i zespalać z Bogiem potrzeba, aby była mu oddana najbardziej, jak tylko jest to możliwe. „Szczęśliwa jest dusza oddana Bogu, bo ona niejako w szczęściu samego Boga uczestniczy, a żyjąc na ziemi, ma prawie przedsmak nieba”4 – czytamy w dziele autorstwa św. Józefa Sebastiana Pelczara. Oddanie duszy Bogu to de facto zaproszenie Go do swojego życia na stałe, powierzenie Mu wszystkiego, a dzięki temu – zapewnienie o nieskończonym wspomożeniu w trudnościach i Jego opiece. Nic dziwnego więc, że przynosi to duszy radość. Po wtóre, doskonałym przykładem na zjednoczenie duszy z Bogiem jeszcze za ziemskiego życia jest Komunia Święta, która już z nazwy przecież zakłada zjednoczenie, komunię z Bogiem. Wzmiankę na temat radości płynącej z tego sakramentu odnajdujemy w Ustawach duchowych, przypisywanych Janowi Taulerowi, przedstawicielowi mistyki nadreńskiej: „Pożytek Eucharystii jest nieprzerwana radość duszy, którą żadne zgryzoty sumienia nie trapią. W niej panuje obecność Boga żywego”5. Oczywiście radość płynąca ze zjednoczenia duszy z Bogiem obecna jest także w innych sakramentach, bo to w nich działa łaska Boża, dzięki której Trójca Święta w nas zamieszkuje.

Radość z czystego sumienia

Autorzy dzieł duchowych wielokrotnie wspominali o tym, że czyste sumienie prowadzi do prawdziwej radości. Aby rozpocząć rozważanie tego źródła radości chrześcijańskiej, należałoby odwołać się do definicji sumienia samego w sobie. Bardzo klarownie przedstawia ją Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego, opublikowane i zatwierdzone przez Benedykta XVI: „Sumienie moralne, obecne w sercu osoby, jest sądem rozumu, które nakazuje jej w odpowiedniej chwili pełnić dobro, a unikać zła”6. Czym jest dobro? Co pozwala człowiekowi wprowadzać je w życie? Ewangelia uczy nas, że „nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg”7. Jeśli dobro płynie tylko od Boga, to człowiek, który ma je na sumieniu, a wyrzekł się zła, jest od niego wolny, ma udział w tym dobru nadprzyrodzonym, którego dawcą jest sam Najwyższy. „Miej dobre sumienie, a zawsze będziesz mieć radość”8 – pisze Tomasz a Kempis w swoim dziele. Czyste sumienie, wolne od zła, a zalecające duszy wypełnianie dobra, jest dla niej radością, ponieważ umożliwia zjednoczenie się z Bogiem właśnie przez czystość duchową i dobro.

Miłość

Jako kolejne ujęcie genezy radości chrześcijańskiej należy wymienić miłość. Warto jednak nadmienić, że przewodnicy duchowi nigdy nie rozpatrują tutaj miłości w rozumieniu ludzkim, zsekularyzowanym, ale w sensie nadprzyrodzonym, bo taka jest cnotą duchową, która rozwija wewnętrzną sferę naszej duchowości i dzięki niej pomnażamy swoje zasługi na życie wieczne. Możemy więc powiedzieć, że dojrzała, dążąca do świętości miłość9 jest źródłem radości chrześcijańskiej. Wspomina o tym św. Józef Sebastian Pelczar: „Z miłości rodzi się radość, bo ten, kto miłuje, cieszy się ze swego zjednoczenia z ukochanym przedmiotem”10 (warto nadmienić, że wspominają o tym także inni, wcześniejszy autorzy11). Święty biskup pisze tutaj o miłości do Boga i płynącej z niej miłości do bliźniego – obydwa te aspekty jednoczą duszę z Bogiem w tej „największej” z cnót teologalnych, a zjednoczenie duchowe z Panem, jak zauważyliśmy wyżej, wprowadza do duszy radość.

Radość z wypełniania woli Bożej

Bardzo często modlimy się „bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi”. Jak często jednak jest tak, że nasza wola nie pokrywa się z zamysłem Boga! Bywa, że musielibyśmy zrezygnować z pełnienia własnej woli, abyśmy mogli wypełniać wolę Pana wobec nas, a taka perspektywa nie współgra często z pychą, która jest zakorzeniona w naszej grzesznej tożsamości. Jak więc wyrzeczenie się własnego „ja” może być powodem naszej radości? Po ludzku patrząc – to niemożliwe, ponieważ nie moglibyśmy cieszyć się przyjemnością własnych decyzji, ale to z kolei przyniosłoby nam radość dość znikomą w perspektywie czasu. Potrzeba całkowitego wypełniania woli Boga wynika z faktu, że każdy z nas, jako człowiek, nie jest do końca świadomy swojej tożsamości – posiada zniekształcony obraz samego siebie. Prawdziwych nas zna tylko Pan – Ten, który nas stworzył i ukształtował i jedynie On wie, co jest potrzebne każdemu człowiekowi. Jest to jednak temat bardzo złożony w swojej istocie i powinien zostać poruszony jako osobne zagadnienie. Wypełnianie woli Bożej będzie bardzo szczególnym przykładem zjednoczenia duszy z Panem (a więc tego stanu, który przynosi jej radość wewnętrzną), ponieważ nie funkcjonuje to na zasadzie koegzystencji zamysłu Bożego i ludzkiej woli, ale na swoistej „śmierci” punktu widzenia człowieka. W bardzo głęboki sposób wyrażają to słowa Apostoła narodów, św. Pawła: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”12. Takie spełnianie planu, który Bóg ma wobec nas samych zawsze będzie miało skutki pozytywne, ponieważ Stwórca zna nas całkowicie13, jego wiedza przenika naszą tożsamość i tylko On wie, co jest dla nas najlepsze. Zjednoczenie naszej ludzkiej woli z tymi zamysłami Najwyższego napełnia duszę pokorną radością, ponieważ prowadzi do jej zbawienia, którego pragnie Bóg. „Poczujesz też radość wewnątrz siebie, której żadne czyny własnej woli dać by ci nie mogły”14 – czytamy w Ustawach duchowych. Własne czyny, oparte na nieznajomości samego siebie byłyby dla człowieka zbyt dużym ryzykiem, a dodając do tego fakt, że wszyscy żyjemy tylko z Bożej łaski, a także naszą ludzką przekorność, wizja osiągnięcia w ten sposób głębszej radości staje się utopią. Tylko jednocząc się z wolą Bożą, która jest dla nas pewną drogą do zbawienia, możemy osiągnąć pokój duszy i prawdziwą radość.

Radość fałszywa

Przytoczywszy przykłady podstawowych źródeł radości chrześcijańskiej niektórzy mogliby zapytać: „Co jeśli człowiek czyni coś, co nie wypływa ze zjednoczenia z Bogiem, z czystego – w katolickim rozumieniu – sumienia, z miłości »nadprzyrodzonej«, a i tak daje mu to radość? Czy odbierzecie mu prawo do takiego szczęścia?”. Z odpowiedzią na to pytanie przychodzi św. Augustyn, który napisał: „Ustrzeż jednak, Boże, serce spowiadającego się Tobie sługi Twego od mniemania, jakoby każda radość, którą mógłbym odczuwać, prawdziwie mnie uszczęśliwiała”15. Dochodzi więc jednak kwestia radości, która nie wypływa z Boga, z Jego miłości, tajemnic, ze zjednoczenia duszy z Nim samym. Konwertyta z Hippony jasno zauważa, iż taka radość nie prowadzi do prawdziwego szczęścia – innymi słowy, stwarza jedynie jego pozory, a więc sama w sobie nie może być prawdziwa. Pochylmy się więc nad cechami, którymi według duchowych przewodników Kościoła charakteryzuje się fałszywa radość.

Radość zewnętrzna

Podstawową cechą radości fałszywej, nie płynącej z Boga, będzie jej zewnętrzność. Nie dotyka ona wnętrza człowieka, bo nie jest zakorzeniona w Bogu, który je zamieszkuje. W związku z tym będzie to radość nie opierająca się na Bogu, wręcz go pozbawiona, ponieważ w ogóle się do Niego nie odnosi. Pozostawia człowieka w uniesieniu, szczęśliwego tylko z zewnątrz, na pozór, lecz należy pamiętać, że o człowieczeństwie istoty ludzkiej stanowi właśnie nadanie jej duszy nieśmiertelnej – jeśli radość nie dotyka tej sfery, to można rozpatrywać ją jako fałszywą. „Wszelka zmysłowa radość mile wchodzi, ale na koniec gryzie i zabija”16 – możemy przeczytać w dziele O naśladowaniu Chrystusa. Radość zewnętrzna współcześnie przez wielu kaznodziejów nazywana jest – wesołkowatością”, która przynosi przyjemność, ale w końcu może okazać się szkodliwa, ponieważ nie dotyka sumienia ludzkiego (które, według definicji podanej wyżej, należy do wnętrza człowieka) – jest zakorzeniona płytko, a więc w tym, co jest naszą tożsamością jedynie przekłamaną, zewnętrzną – w sferze zmysłów, uczuć i odruchów.

„O, jak czyste sumienie zachowałby ten, kto by nigdy nie szukał przemijających radości, i nigdy nie zajmował się światem”17 – ta „światowość” to właśnie wyróżnik oderwania radości od wnętrza, w którym powinna być zakorzeniona. Wiele razy Pan Jezus podkreślał18, że świat stoi w opozycji od sfery duchowej, jest od niej oderwany. Również nie bez powodu szatana nazywa się „władcą tego świata”. Człowiek szczęśliwy jedynie na zewnątrz będzie radosny chwilowo – nie będzie szansy na to, aby ten stan trwał dłużej, ponieważ opiera się na chwilowej przyjemności, zmysłowości i oderwaniu od spraw Bożych. Jeśli taka „radość” staje się naszym udziałem poniekąd tracimy możliwość prawego osądu, czy bije ona ze złych, czy dobrych pobudek, dlatego często miewa ona destrukcyjny wpływ na naszą duchowość i warto jej unikać.

Radość z dóbr doczesnych

Każdy z nas widział zapewne kiedyś radość małego dziecka z otrzymanego przedmiotu. Potem, gdy ktoś chciałby obejrzeć jego prezent, to nie mógłby go otrzymać, bo maluch tak bardzo czuje się z nim związany. Co jednak, jeśli podobną postawę dostrzeżemy u człowieka dorosłego? W ostatnich czasach często słyszymy, że ludzie pokładają radość w posiadanych dobrach: wiele osób cieszy się z nowego samochodu, sukienki, czy innych rzeczy, ale wśród nich są osoby, dla których te przedmioty stają się celem samym w sobie. W takiej sytuacji najgorszy jest fakt, że granica między normalnością, a ślepą radością z posiadanego dobra doczesnego jest bardzo nikła. Często jednak można spotkać się z ogromnym zdziwieniem, gdy przedstawiane jest takie stanowisko – „co złego jest w tym, że coś posiadam?” – zapytają niektórzy. Zło kryje się w przywiązaniu do jakiejś rzeczy. Jeśli ktoś cieszyłby się jej posiadaniem do tego stopnia, że czułby się z nią związany, mamy do czynienia z ewidentną radością zewnętrzną, która nie ma zakorzenienia w sprawach duchowych. „Nie raduj się z szczęścia doczesnego, bo nie wiesz na pewno, czy zapewni ci ono życie wiekuiste”19 – pisze św. Jan od Krzyża. Karmelita zwraca tutaj uwagę na to, że taka „radość” jest bardzo niepewna. Moglibyśmy zapytać, co nam po niej zostanie? Doczesność to przecież „usuwający się spod stóp grunt”20.

Cechy prawdziwej radości

Gdy powiedzieliśmy już o źródłach chrześcijańskiej radości i wymieniliśmy cechy, które nie mogą jej dotyczyć, możemy skupić się na wyszczególnieniu jej własności. Tak jak we wcześniejszych częściach tekstu, nie jest możliwe z ludzkiego punktu widzenia podanie wszystkich cech radości, ponieważ, jak piszą mistycy, jest ona „niewymowna”.

Prawdziwa radość jest zakorzeniona w Bogu

„Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się!”21 – napisał Apostoł narodów. Zauważmy, że święty Paweł wskazuje na to, że radość, która powinna zawsze przepełniać duszę chrześcijanina, skupiona musi być „zawsze w Panu” – nie jest to kwestia fakultatywna, z czego cieszy się serce człowieka – każda radość powinna w każdym przypadku wypływać z Boga i na Nim się skupiać. Użycie tutaj kwantyfikatora ma nie lada znaczenie, ponieważ autor wyklarował w powyższych słowach swoistą definicję radości – prawdziwa radość powinna być zawsze zakorzeniona w Bogu. Dlatego właśnie ma ona charakter nadprzyrodzony – nie jest ona tylko zwykłym uczuciem, ale jest wręcz uświęcona Osobą Najwyższego, do którego zawsze winna się odnosić. Dążenie do tego, aby wyzbyć się przyziemnego, świeckiego podłoża radości, a w to miejsce postarać się o zakorzenienie jej w Bogu powinno być nieustannym pragnieniem chrześcijanina w drodze do doskonałości duszy. „Radość sprawiedliwych jest od Boga i w Bogu, bo z prawdy pochodzi ich wesele”22 – napisał Tomasz a Kempis. Dopiero taka radość, która płynie z doskonałości Bożej i jest w Panu zakorzeniona może być nazwana prawdziwą, wtedy człowiek może cieszyć się prawdą. Należy zauważyć, że radość żywa nigdy nie jest przeżywana wyłącznie na zewnątrz, ponieważ zawsze dotyka spraw duchowych, dotyczących naszego życia wewnętrznego. Gdy często zachowanie radości na zewnątrz bywa trudne, powinniśmy jednak zawsze pielęgnować ją we wnętrzu naszej duszy i dopiero stamtąd przenosić ją na zewnątrz, aby również nasze usposobienie i twarz promieniowało radością.

Radość chrześcijańska jest większa od człowieka

Jeżeli powiedzieliśmy, że radość duchowa płynie z Boga i jest nadprzyrodzona, to również warto wspomnieć o jej wyższości nad ludzką rzeczywistością. Oczywiście w pełni będziemy mogli się nią cieszyć w Królestwie Bożym, więc jeszcze znaczna jej część pozostaje dla nas tajemnicą. Nasza ludzka natura pozwala nam jedynie na brodzenie w „kałuży” wiedzy o rzeczach duchowych, nie pozwalając nam na wypłynięcie na głębokie morze. Poznanie to odnosi się również do radości chrześcijańskiej. Św. Józef Sebastian Pelczar pisze: „Dusza tak przemieniona i uświęcona jest niewymownie piękna, piękniejsza niż wszystkie dzieła ludzkie, piękniejsza niż cały wszechświat, tak piękna, że gdyby dane było człowiekowi na ziemi oglądać jej przedziwny wdzięk, nie wytrzymałby nadmiaru radości”23. Osiągnięcie pełnej radości na ziemi jest dla człowieka niemożliwe, ponieważ szczęśliwość ta jest większa od naszej rzeczywistości. Nie należy jednak zasmucać się tą zależnością, ale wręcz przeciwnie – dążyć do coraz większego zagłębienia się w tę radość i prosić Boga o możliwość jej dostąpienia, choćby w małym stopniu. Nawet niewielka część pełnego szczęścia, która jest czymś maleńkim dla Najwyższego, będzie dla nas czymś ogromnym i przewyższających nas mocą24.

Radość duchowa jest oderwana od dóbr doczesnych

Temat dóbr doczesnych został już pobieżnie poruszony we wcześniejszej części tekstu, ale wraz z omawianiem cech radości chrześcijańskiej warto go rozwinąć. Tak jak mówiliśmy, to nie posiadanie dóbr, ale przywiązanie do nich jest zagrożeniem dla naszej duszy. Dzieje się tak, ponieważ taki ludzki sentyment potrafi być zasłoną dla duszy w poznawaniu Bożego światła. „Człowiek oderwany [od dóbr doczesnych] raduje się wszystkim radością pełną, wolną od wszystkich przywiązań, tak jak gdyby wszystko posiadał”25 – czytamy u św. Jana od Krzyża. Sprowadzanie radości do poziomu dóbr doczesnych zawsze wiąże się z jej umniejszaniem. Radość płynąca z Boga jest dużo wyższa od wszelkich radości tego świata: „Wlałeś w moje serce więcej radości niż w czasie obfitego plonu pszenicy i młodego wina”26.

Radość jest większa od trudności i cierpień

Cierpienia i utrapienie to nieodłączna część naszego życia. Wiele osób znajdując się w jakiejś trudności przestaje się cieszyć – z ludzkiego punktu widzenia nie ma w tym nic dziwnego. Radość uciśnionego jest bardzo trudna i jest to dla nas bardzo zrozumiałe, ponieważ gdy spadają na nas przeciwności bardzo często przygniatają nas zupełnie i wprowadzają do duszy smutek.

Od pierwszych wieków chrześcijaństwa przesłanie jest jednak inne: czy nasza dusza jest w czasie pocieszenia, czy też pozostaje strapiona, powinniśmy zachować wewnętrzną radość. Powinna ona charakteryzować się szczególną ufnością. Widać to bardzo dobrze w listach św. Pawła Apostoła: „Z wielką ufnością odnoszę się do was, chlubię się wami bardzo. Pełen jestem pociechy, opływam w radość w każdym ucisku”27. Zachowanie radości w takiej sytuacji, mimo tego, że bywa trudne, przynosi duże korzyści duchowe. Przede wszystkim wprowadza Boży pokój do duszy, usuwa z niej smutek i napełnia wdzięcznością. Jeśli będziemy się starali pielęgnować w sobie taką postawę, będziemy mogli zawołać razem z psalmistą: „Ufność miałem nawet wtedy, gdy mówiłem: »Jestem w wielkim ucisku«, i zalękniony wołałem: »Każdy człowiek jest kłamcą!«. Czym się Panu odpłacę za wszystko, co mi wyświadczył?”28.

Rozważanie o radości chrześcijańskiej trwa już całe wieki i nie skończy się nigdy, ponieważ w pełni radość pojmiemy i osiągniemy w chwale nieba. Prośmy Boga, aby udzielał nam codziennie swojej łaski do postępowania na drodze doskonałości i odnajdywania tejże duchowej szczęśliwości w życiu. Zawsze powinniśmy dziękować Bogu, że dopuścił nas do udziału w tym szczęściu i zaprasza nas do tego, byśmy już w ułamku brali w nim udział na ziemi. Czekajmy z nadzieją i prawdziwą radością na osiągnięcie radości pełnej, niewymownej, nieskończonej, tak jak pisze św. Piotr Apostoł: „Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie, a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary – zbawienie dusz”29.

  1. D 26,4 ↩︎
  2. T. a Kempis, O naśladowaniu Chrystusa, Sandomierz 2014, s. 83. ↩︎
  3. Ps 21,7b ↩︎
  4. J. Pelczar, Życie duchowe czyli doskonałość chrześcijańska, Kraków 2012, t. 1, s. 39. ↩︎
  5. J. Tauler, Ustawy duchowe, Kraków 2015, s. 155. ↩︎
  6. Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego, s. 372. ↩︎
  7. Mk 10, 18c ↩︎
  8. T. a Kempis, O naśladowaniu Chrystusa, s. 84. ↩︎
  9. Por. 1Kor 13 (przymioty cnoty miłości opisane przez św. Pawła). ↩︎
  10. J. Pelczar, Życie duchowe… s. 72. ↩︎
  11. Por. J. Tauler, Ustawy duchowe, s. 117-118. ↩︎
  12. Gal 2,20a ↩︎
  13. Por. Ps 23,1 ↩︎
  14. J. Tauler, Ustawy duchowe, s. 91. ↩︎
  15. Św. Augustyn, Wyznania, 10,22. ↩︎
  16. T. a Kempis, O naśladowaniu Chrystusa, s. 47. ↩︎
  17. Tamże, s. 45. ↩︎
  18. Por. J 17,14-16 ↩︎
  19. www.pistis.pl/biblioteka/jan-od-krzyza.pdf, s. 48. ↩︎
  20. Por. z kazaniem o. Wojciecha Gołaskiego OP: soundcloud.com/user-896951886/dzien-ii-kazanie-o-wojciecha-golaskiego-op-podczas-mszy-sw-solenne-requiem-w-rycie-dominikanskim ↩︎
  21. Flp 4,4 ↩︎
  22. T. a Kempis, O naśladowaniu Chrystusa, s. 85. ↩︎
  23. J. Pelczar, Życie duchowe…, s. 66. ↩︎
  24. Por. 1Kor 1,25 ↩︎
  25. Jan od Krzyża, Droga na Górę Karmel, Kraków 2010, s. 397. ↩︎
  26. Ps 4,8 ↩︎
  27. 2Kor 7,4 ↩︎
  28. Ps 116,10-12 ↩︎
  29. 1P 1,8-10 ↩︎

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.