Objawienie… Czym jest? Jak je rozumieć? Pojęcie to jest równie tajemnicze, jak jego znaczenie. Bóg pragnący nam ukazać siebie samego oraz swoją prawdę, nieomylną i niepodważalną, to nie mit. Niewielu z nas zdaje sobie sprawę, że jedną z przestrzeni, w której Bóg ukazuje się nam bezpośrednio i przemawia do nas, jest Liturgia. Zagłębmy się więc w tak niezrozumiałą, a zarazem bliską i dostępną dla człowieka tajemnicę liturgicznej Epifanii.
Dzień 6 stycznia w kalendarzu liturgicznym dla rytu rzymskiego figuruje jako Objawienie Pańskie. Wspominamy, jak mędrcy ze wschodu przybyli do Dzieciątka Jezus, ofiarowali Mu w darze złoto, kadzidło oraz mirrę i oddali pokłon. Bóg zaistniał w ich życiu, objawił im siebie samego, odwieczne Słowo, odwieczną Prawdę. Mimo tego, że wydarzenie to miało miejsce dwa tysiące lat temu, nie jest dla nas tak odległe, bo możemy stać się jego uczestnikami w dzisiejszych czasach. Bóg czeka na każdego w wielu aspektach życia: w modlitwie, służbie drugiemu człowiekowi, ale także w centrum życia Kościoła – Liturgii Świętej. Każdy z nas spędza na niej jakąś część swojego życia – jedni ograniczają się do Mszy Świętej, drudzy zaś doświadczenie to wzbogacają o modlitwę brewiarzową. Mimo tego wielu z nas nie dostrzega potęgi treści i tajemnic, która zawiera się właśnie w Liturgii. Jako że ośrodek naszej pobożności, życia liturgicznego stanowi Msza Święta, na niej skupione będzie niniejsze rozważanie.
Epifania Słowa
Mędrcy, zanim udali się do stajenki, czytali pisma, aby móc dotrzeć do nowonarodzonego króla. W czasie liturgii Mszy Świętej stajemy w sytuacji podobnej. Tamci na Wschodzie, z dala od stajenki, zagłębiali się w proroctwa. My możemy znaleźć się dużo bliżej. Szopa betlejemska stała się Bożym przybytkiem, gdy Najświętsza Maryja Panna wraz ze swym oblubieńcem, Józefem, znaleźli w niej mieszkanie dla Jezusa. Mędrcy byli daleko od Zbawcy, my zaś tuż przed Jego obliczem, w kościele, przy ołtarzu, słuchamy Bożego Słowa – żywego, przedwiecznego i prawdziwego. Już w pierwszej połowie mszy Kościół daje nam Słowo, zachęcające do odnalezienia stajenki – nie tej betlejemskiej, ale duchowej, w której Bóg, w niezauważony sposób obecny jest w centrum naszej duszy. Pan obrał sobie za mieszkanie ten duchowy przybytek i gorąco pragnie, abyśmy Go odnaleźli. Na kartach Pisma Świętego Bóg przemawia do nas, objawia się nam w Prawdzie, którą sam jest, tak jak powiedział: „Jam jest droga, prawda i życie” (J. 14, 6b). Chrystus prowadzi nas swoją drogą do życia, ukazując nam prawdę.
Jezus przesłuchiwany przez Piłata powiedział wprost: „Każdy, kto jest z prawdy, słucha głosu mego” (J 18, 38a). Współczesny świat wciąż, postępując drogą relatywizmu, pyta niczym namiestnik: „Cóż to jest prawda?” Odpowiedź na to pytanie już padła z ust Boga. Aby ujrzeć prawdę, należy po prostu słuchać Jego słów. Często pojawiają się pretensje dotyczące niezrozumiałości Mszy Świętej. Niektórzy nawet twierdzą, że chodziliby częściej do Kościoła, gdyby tylko Bóg się jakoś objawił. Ludzie ci nie doświadczają jednak braku Epifanii, a jedynie braku chęci słuchania. Bóg objawia się nam, ale to od nas zależy, czy posłuchamy Jego słów i ujrzymy odwieczną Prawdę. Czytania biblijne w czasie mszy nie są tylko dodatkiem do Liturgii, lecz stanowią płaszczyznę Epifanii.
Hoc est… Corpus meum
Kolejna część mszy, nazywana czasem „mszą wiernych”, rozpoczyna się aktem ofiarowania hostii i wina. Kapłan wznosi ku niebu dary ofiarne i oddaje je Bogu w wyłączne posiadanie. Mędrcy, przybywszy do stajenki, także oddali Jezusowi swoje dary: złoto, kadzidło i mirrę. My także powinniśmy w czasie Liturgii ofiarować się Bogu – oddać mu nasze złoto, czyli wszystkie nasze dobra doczesne, kadzidło, czyli uwielbienie wznoszące się przed Jego majestat, a także intencje, z którymi przychodzimy na mszę, by dotarły jak woń mirrowego olejku.
Wreszcie Bóg pragnie nam się objawić w sposób najbardziej osobisty, a zarazem powszechny. Kapłan wypowiada potężne słowa „Hoc est enim Corpus meum….”1 i unosi świętą Hostię ponad nasze głowy. Niczym Mędrcy mamy możliwość patrzeć bezpośrednio na naszego Boga, Odkupiciela i Sędziego, odwieczną i objawioną Prawdę, która przemawia do serca każdego człowieka, aby potem, wzorem magów ze Wschodu, oddać Mu pokłon, uniżyć się wobec tak wielkiej tajemnicy. Bóg jednak żywi chęć jeszcze bliższego spotkania z człowiekiem, dlatego oddaje się nam w Komunii Świętej. Wówczas nasze ofiary owocują, dostępujemy Łaski Bożej, czyli daru od Niego samego, który objawia się w naszym dalszym życiu.
Objawione piękno
Ktoś mógłby zapytać, co jeszcze łączy Liturgię z Objawieniem Bożym. Z pomocą przychodzą nam słowa Benedykta XVI, pochodzące z encykliki „Sacramentum Caritatis”:
„Liturgia […], jak i zresztą Objawienie chrześcijańskie, ma wewnętrzny związek z pięknem: jest »veritatis splendor«2[…]. Odnoszenie się do atrybutu piękna nie jest jedynie estetyzmem, ale jest sposobem docierania do nas prawdy o miłości Boga w Chrystusie poprzez piękno. […] Piękno nie jest więc jedynie czynnikiem dekoracyjnym liturgii; ono jest jej elementem konstytutywnym, gdyż jest atrybutem samego Boga i Jego Objawienia”.
Niestety wydaje się, że często nie zwracamy uwagi na piękno Liturgii. Nie wszędzie jest ono pielęgnowane, ale to stanowi odrębny problem. Należy jednak pamiętać, że Msza Święta (jak i każdy inny obrzęd liturgiczny) powinna być na wzór nieskończonego piękna Boskiego Oblicza. Kościół wciąż dba o to, żeby przedmioty używane podczas Liturgii zachwycały ludzkie serce. Dowodem są powstające przez wieki paramenty, będące niemal dziełami sztuki. Stanowią one niewerbalny środek przekazu Objawienia. Bóg przemawia do nas swoim pięknem, pobudza nasze serce i stara się otworzyć je na swoją objawioną Prawdę. Dzieje się tak zwłaszcza w okresach strapienia duchowego, kiedy Boże Słowo nie trafia do nas i ciężko nam ofiarować coś z siebie.
Pod koniec Mszy kapłan wypowiada słowa „Ite, missa est”3. Powinny one stanowić dla nas nie zakończenie, ale zachętę, abyśmy głosili Boga, który nam się ukazał. Winniśmy innym przekazywać Objawienie, którego staliśmy się świadkami. Gdy otwieramy nasze serca na Słowo Boże i zyskujemy duchowe owoce Eucharystii, mamy czym dzielić się z bliźnimi. W końcu wszyscy będą mogli powtórzyć słowa tzw. Ostatniej Ewangelii: „Et vidimus gloriam eius, gloriam quasi unigeniti a Patre, plenum gratiae et veritatis”4.
