adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj

Modlitwa na czasy podziału

magazine cover

pexels.com

Żyjemy w czasach podziału. Kościół coraz bardziej przypomina federację, jeśli nie konfederację różnych wspólnot o skrajnie różnych postawach. Dlatego ważne jest wracanie do źródeł.

Źródłem jest modlitwa. Jedną z takich tradycyjnych praktyk, która może być odpowiedzią na brak jedności, jest lectio divina. Termin ten tłumaczy się jako „pobożne czytanie”, choć poprawniej byłoby go ująć terminem „nadprzyrodzona lektura”. To metoda modlitwy słowem Bożym. Składa się z pięciu etapów.

Lectio

Lektura rozważanego tekstu, poprzedzona modlitwą o wstawiennictwo świętych i do Ducha Świętego.

Meditatio 

Rozważanie, roztrząsanie treści tekstu. Może być łączone z przeczytaniem jakiegoś komentarza do rozważanego tekstu, zwłaszcza gdy fragment jest trudny.

Oratio 

Odpowiedź modlitewna. Może to być modlitwa błagalna do Boga o przemianę naszego serca w tym, czego po lekturze i medytacji odczuwamy brak. Prosić można właściwie o cokolwiek, co jest potrzebne dla nas i dla naszych bliskich. Oczywiście nie musi być to jednak prośba. Może to być dziękczynienie. Można też po prostu modlić się słowami Biblii – np. każdego kolejnego dnia odmawiać w tej fazie kolejny psalm. Słowo Boże ma bowiem to do siebie, że jest niesamowicie autoreferencyjne.

Contemplatio

Kontemplacja – słowo, które wywodzi się od określenia starożytnych Rzymian na obserwowanie lotu ptaków w celach wróżebnych (ornitomancji). Ten obraz może być dla nas przydatny. Kontemplacja bowiem to właśnie duchowe przyglądanie się. Kontemplacją jest między innymi oglądanie Najświętszego Sakramentu bez wypowiadania wewnętrznie żadnych słów. W kontekście lectio divina będzie to po prostu uświadomienie sobie Bożej obecności w świecie i Jego działania w duszy. Może to być też świadomość tego, że Chrystus jest realnie obecny w świecie i samym tym faktem przemienia ten świat oraz nas.

Actio

Kontemplacja zawsze prowadzi do odpowiedzi działaniem. Wszelkie dobre działanie czerpie ze źródła, którym jest kontemplacja. Lectio divina nie jest czczym medytowaniem, ale prowadzi do przemiany świata wokół nas i nas samych. Dobrze jest na zakończenie postanowić uczynić coś konkretnego, bezpośrednio związanego z rozważanym tekstem. „Kontemplacja ma bowiem wyrobić w nas mądrościową wizję rzeczywistości, według Boga, i uformować w nas »zamysł Chrystusowy« (1 Kor 2, 16)” (Benedykt XVI, Verbum Domini).

Jak dobrać fragment?

Pozostaje tylko pytanie, w jaki sposób dobierać fragmenty. Optymalne zawsze będzie rozważanie tego, co Matka Kościół nam na bieżąco czyta, czyli sięgnąć po czytania mszalne. W nowym lekcjonarzu praktycznie codziennie są inne czytania. Co jednak ze starym mszałem? W mszy „trydenckiej”, w okresie kiedy szaty są zielone, w dni, w które nie ma wspomnień czy mszy wotywnych, zasadniczo powtarza się czytania z niedzieli. Odpowiedzią na to może być po prostu rozważanie każdego dnia po niedzieli kolejnego fragmentu Ewangelii. W ten sposób teksty niedzieli będą prawdziwym zdrojem, przy którym drzewko naszych cnót może owocować. Można też sięgnąć do tekstów ksiąg rekomendowanych do czytania w danym miesiącu – te rekomendacje można znaleźć w najpopularniejszym obecnie mszaliku w opracowaniu benedyktynów tynieckich. Są to, o ile się nie mylę, księgi czytane wówczas w brewiarzu w matutinum (czyli godzinie odprawianej tradycyjnie o świcie bądź w nocy).

Zobacz też:   Humor Pana Boga

Owoce

Korzyści z lectio divina są wielorakie. Wspominałem już, że to metoda modlitwy, która będzie powodowała większą jedność. Można ją łączyć z liturgią, sprawi to, że liturgię będziemy przeżywać głębiej i owocniej. Inaczej słucha się kazań, kiedy wcześniej się medytowało nad omawianym tekstem. Kazania też częściej wtedy zapadają w pamięć, a nie wlatują jednym uchem, a wylatują drugim, jak to z reguły bywa. Praktyka ta jest dobrą modlitwą również na cichej adoracji. Pomaga także w codziennym życiu – poświęcenie pół godziny dziennie na taką medytację pozwala zachować większy spokój i klarowność umysłu w naszym świecie. 

Modlitwa jedności w dobie rozpadu

„Czytanie szuka słodyczy życia szczęśliwego, rozmyślanie ją znajduje, modlitwa o nią prosi, kontemplacja odnajduje jej smak. Czytanie podnosi ją do ust niby pożywny pokarm, rozmyślanie żuje i rozdrabnia, modlitwa dochodzi do smaku, a kontemplacja jest samą słodyczą, która raduje i krzepi. Czytanie [zajmuje się] łupiną, rozmyślanie – miąższem, modlitwa – wyraża tęsknotę, kontemplacja raduje się z osiągniętej słodyczy” – pisał Guigo II w XII wieku w swoim dziele Drabina mnichów (za: cspb.pl).

Polecam gorąco tę nadprzyrodzoną lekturę. Zwłaszcza dzisiaj, w dobie oskarżania siebie nawzajem o wszystko, w czasie ogromnego rozłamu i gorszącego braku jedności, potrzebujemy więcej medytacji i kontemplacji. Słowo Boże działa, musimy po prostu się na nie otworzyć, jak dobra gleba z przypowieści o siewcy. Musimy naszą ziemię użyźnić, gołębie przegonić, a chwasty wyrzucić. Wtedy otrzymamy nasz plon.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.