Sekwencja w liturgii kojarzy nam się obecnie z Wielkanocą i Zesłaniem Ducha Świętego. Warto jednak pamiętać, że to nie są jedyne święta, w trakcie których możemy w kościele usłyszeć sekwencję. Przed wiekami było ich zresztą znacznie więcej.
Sekwencje to ciekawy rozdział w historii kultury chrześcijańskiej. Przez wiele lat stanowiły one ważny element liturgii, będąc poetyckimi komentarzami do Ewangelii oraz święta obchodzonego danego dnia. Choć wiele z nich zostało na przestrzeni wieków zapomnianych, niektóre do dziś uznaje się za klasykę poezji chrześcijańskiej.
Sekwencja nut
Okoliczności powstania sekwencji nie są do końca jasne. Powszechnie wiąże się je z postacią bł. Notkera Balbulusa, dziewięciowiecznego kronikarza i kompozytora z Opactwa Benedyktynów w Sankt Gallen. Według najbardziej popularnej hipotezy to właśnie on jako pierwszy wpadł na pomysł, by podczas długiego melizmatu na ostatniej literze „a” w słowie „Alleluja” wykonywać poetycką pieśń. Z czasem zaczęto ją nazywać sekwencją, być może od sekwencyjnego podkładania sylab pod poszczególne nuty melizmatu.
Za złoty wiek sekwencji należy uznać późne średniowiecze. To właśnie wtedy w wielu miejscach powstawały liczne sekwencje na przeróżne obchody i okazje. Wiele z nich miało charakter lokalny i jako takie nie przetrwały do czasów obecnych. Obecnie znanych jest około pięciu tysięcy sekwencji, z czego około stu pięćdziesięciu z terenu ziem polskich. Możemy się jedynie domyślać, ilukrotnie większa była liczba faktycznie używanych w różnych miejscach sekwencji. Można również przypuszczać, że nie wszystkie sekwencje były tak udane jak te, które śpiewa się podczas liturgii do dziś – i również z tego powodu trudniej im było przejść próbę czasu.
Temat sekwencji został uporządkowany na soborze trydenckim. Mszał św. Piusa V zezwolił na wykonywanie czterech z nich: Victimae Paschali Laudes na Wielkanoc, Veni Sancte Spiritus na Zesłanie Ducha Świętego, Lauda Sion na Boże Ciało i Dies Irae na msze żałobne. Do tego zestawu w XVIII wieku dołączono jeszcze sekwencję Stabat Mater na święto Siedmiu Boleści NMP przypadające na piątek przed Niedzielą Palmową. Reformy Soboru Watykańskiego II wprowadziły kolejną zmianę, pozostawiając dwie pierwsze sekwencje jako obowiązkowe oraz Lauda Sion i Stabat Mater jako opcjonalne. Dies Irae zaś usunięto z liturgii mszy świętej, a w zamian włączono ją do liturgii godzin.
„Niech w święto radosne…”
Chyba najbardziej znaną obecnie sekwencją jest Victimae Paschali Laudes, rozpoczynająca się w polskim tłumaczeniu od słów: „Niech w święto radosne paschalnej ofiary”. To oczywiście sekwencja wielkanocna. W zwyczajnej formie rytu rzymskiego śpiewa się ją obowiązkowo w Wielkanoc, a opcjonalnie także w pozostałe dni oktawy Wielkiej Nocy. Za jej autora uważa się Wipona z Burgundii, dziewięciowiecznego kronikarza, kapelana cesarza Konrada II. Pierwotnie zawierała ona dodatkową zwrotkę zaczynającą się od słów Credendum Est (na polski tłumaczoną np. jako „Wierzmyż świętej białogłowie bardziej niż złych żydów mowie”), lecz została ona usunięta w potrydenckim mszale św. Piusa V.
Drugą z obowiązkowych sekwencji jest Veni Sancte Spiritus, czyli Przybądź, Duchu Święty. Wykonuje się ją w uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Nie jest znany jej autor – najpopularniejsze hipotezy mówią o papieżu Innocentym III i arcybiskupie Canterbury Stephenie Langtonie, choć niektóre źródła wskazują też na wspomnianego już Wipona z Burgundii.
Sekwencja Lauda Sion (Chwal, Syjonie, Zbawiciela) jest nieobowiązkową sekwencją na uroczystość Ciała i Krwi Chrystusa. W nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego jest ona z kolei obowiązkowa zarówno w tę uroczystość, jak i podczas jej oktawy. Lauda Sion pochodzi ze słynnego oficjum o Bożym Ciele św. Tomasza z Akwinu, w którym znalazły się też takie utwory jak Zbliżam się w pokorze czy Sław języku tajemnicę. Drugą z opcjonalnych sekwencji jest Stabat Mater Dolorosa (Stała Matka Boleściwa). Za jej autora uważa się najczęściej franciszkańskiego poetę z XIII wieku, Jacopone’a da Todiego.
Średniowieczne perełki
Warto pamiętać również o innych sekwencjach. Przede wszystkim wspomnijmy o Dies Irae (Dzień Gniewu) – sekwencji śpiewanej przed reformami soborowymi podczas mszy requiem, czyli mszy żałobnych i w Dzień Zaduszny. Jej autor również nie jest znany, a najpopularniejsza hipoteza, jakoby miał nim być bł. Tomasz z Celano, została obalona w latach trzydziestych XX wieku.
Wśród pozostałych zachowanych do dziś sekwencji znajdziemy prawdziwe perełki poezji religijnej. Do nich można zaliczyć sekwencję Clangam, filii z IX wieku, znaną jako Sekwencja łabędzia. Jest to poetycka historia o łabędziu, który opuszcza kwiatową krainę, by walczyć ze wzburzonym morzem, co stanowi alegorię cierpień duszy człowieka po opuszczeniu Boga. Do innych znanych tekstów wykorzystywanych niegdyś jako sekwencje można zaliczyć Media Vita (W pośrodku życia), Ave Maris Stella (Witaj, Gwiazdo Morza), Pange Lingua Gloriosi (Sław, języku, tajemnicę) św. Tomasza z Akwinu, Flos Carmeli (Kwiat Karmelu) używaną w rycie karmelitańskim na święto Matki Bożej z Góry Karmel, Laetabundus na Boże Narodzenie czy Mittit ad Virginem na Adwent.
Osobnym, bardzo ciekawym tematem są sekwencje polskie. Jak wspomniałem, zachowało się ich około stu pięćdziesięciu, z czego wiele było przeznaczonych na wspomnienia polskich świętych. Tak było chociażby w przypadku najstarszej polskiej sekwencji Hac festa die (Tego Dnia Świątecznego). Ta sekwencja na święto św. Wojciecha powstała w Gnieźnie, prawdopodobnie pod koniec XI wieku. Zachowało się również po kilkanaście sekwencji o św. Stanisławie czy św. Jadwidze.
Teoria versus praktyka
Jak powinno wyglądać wykonanie sekwencji? Ogólne wprowadzenie do mszału rzymskiego stwierdza jedynie tak: „Sekwencję, która poza uroczystościami Paschy i Pięćdziesiątnicy pozostaje do uznania, śpiewa się przed Alleluja” (OWMR 64). Warto tu wspomnieć, że jest to zmiana względem wielowiekowej tradycji, kiedy to sekwencję śpiewano po Alleluja, co zresztą wiąże się ze wspomnianą najpopularniejszą hipotezą na temat tego, po co w ogóle je wymyślono. W ten tradycyjny sposób sekwencje śpiewa się obecnie na mszach w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego.
Teksty sekwencji znajdują się w Lekcjonarzu mszalnym. To znaczy… powinny się znajdować, ponieważ w polskim lekcjonarzu tłumaczenia opcjonalnych sekwencji Lauda Sion i Stabat Mater pojawiły się dopiero w wydaniu z 2015 roku. Oznacza to, że chociaż według przepisów liturgicznych można je wykonywać na mszach w zwyczajnym rycie rzymskim, to w praktyce przez kilkadziesiąt lat nie bardzo było jak to robić.
Normy liturgiczne nie są również precyzyjne w kwestii samego wykonania sekwencji. Obecnie wierni najczęściej siedzą podczas sekwencji i wstają na Alleluja. W praktyce sekwencję najczęściej wykonuje kantor, którym zwykle jest organista, ale może być też jeden z lektorów, ewentualnie kapłan, choć nie ma przeszkód, by w śpiew włączyli się również wierni. Najpowszechniejsza interpretacja obecnych norm liturgicznych wskazuje również, że sekwencję jako pieśń należy zaśpiewać – zatem gdy jest to naprawdę niemożliwe, należy ją raczej opuścić, niż odczytać.
Sekwencje to ciekawy temat z pogranicza historii liturgii i poezji katolickiej. Przez wieki ułatwiały prostym, niewykształconym ludziom uczestnictwo w liturgii i przybliżały ważne obchody na przestrzeni roku liturgicznego. Obecnie zachowały się w wersji szczątkowej, bardziej jako pamiątka dawnego zwyczaju niż ważny element liturgii. Warto jednak wracać i do starszych, nieco zapomnianych sekwencji, które i dziś mogą stanowić ciekawe doświadczenie literackie oraz duchowe.
