Poszukujemy prawdy, jednak zdecydowanie nie dostaniemy jej w szumie informacyjnym. Jednocześnie splątani w sieci społecznościowe nie jesteśmy w stanie tak łatwo się z nich uwolnić.
W ten sposób to, do czego dążyliśmy przez dekady, staje się naszym przekleństwem: niszczy nas bycie zawsze online, a szansa na bycie offline zaczyna być nowym luksusem szalonych lat dwudziestych XXI wieku.
W świecie, w którym tak trudno o harmonię i zrozumienie, potrzebujemy Ducha Świętego jako tego, który przywraca nam prawdziwy duchowy kompas, daje nam zrozumienie otaczającego świata i wskazuje większe dobro.
Jego głos nie musi być słyszalny w wielkich uniesieniach, ale w prostych gestach i sprawach. W erze pękania bańki sztucznej inteligencji, przebodźcowania i poszukiwania uważności jak tlenu młodość jest siłą, która nie godzi się na bylejakość. Jestem głęboko przekonany, że na duchowych pustyniach wielkich europejskich miast młodzi są potrzebni bardziej niż kiedykolwiek.
Z życzeniami dobrej lektury
Bartłomiej Wojnarowski
redaktor naczelny
