Drodzy Czytelnicy i Sympatycy Miesięcznika „Adeste”!
I my zatem mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciężar, [a przede wszystkim] grzech, który nas łatwo zwodzi, winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach.
(Hbr 12,1)
Powołanie. Słowo, które już odmieniono w katolickich (i nie tylko) czasopismach przez wszystkie przypadki. Każdy pewnie zna truizm, w myśl którego powołani są nie tylko duchowni, ale każdy ochrzczony, do właściwych sobie zadań. I to wszystko prawda. Jednak ciężko wierzyć w górnolotne słowa, gdy tyski proboszcz w uroczystość Bożego Ciała ogłasza, że porzuca kapłaństwo dla kobiety. Zamiast wzbudzenia szoku w wiernych doprowadza do oklasków. Inni kapłani wręcz szczycą się porzuceniem sutanny, tworząc wokół tej trudnej decyzji atmosferę happeningu. Czy w takich okolicznościach mamy jeszcze wierzyć w świętość powołania? I gdzie poszukiwać prawdy o życiu kapłanów, często medialnych, którzy w blichtrze, świetle kamer porzucają posługę?
Środowisko, w którym nie ma już decyzji na zawsze, trwała przysięga czy postanowienie oddania się jakiejś sprawie może być zmienione, często zagłusza w młodych głos odwagi. To właśnie ten cichy szept Boga, w którym mają usłyszeć słowa prawdy o samych sobie. Taki świat wmawia, że należy poszukiwać siebie. Ciągle, z uporem, bez ustanku. I gdy pojawią się nowe okoliczności, porzucić poprzednie życie, stan, zobowiązanie, nawet jeśli wiązała nas z nim przysięga.
Remedium na to jest świadectwo. Nie da się inaczej przeciwstawić antyświadectwom. Historiom, w których kapłani z uśmiechem na ustach stwierdzają, że to już koniec z posługą, a małżonkowie, którzy bez pogłębionej refleksji rozwodzą się bądź, co gorsza, odchodzą do niesakramentalnych partnerów, trzeba przeciwstawić piękne opowieści o życiu wiernym i odważnym. O młodych, którzy wybierają życie zakonne, o małżonkach, którzy trwają mimo trudności. O narzeczonych, którzy wybierają czystość.
Dlatego w obecnym numerze opowiemy o drogach powołania, na których młodzi odnajdują cel swojego życia, i o tym, jak zmieniło się postrzeganie tego tematu w ostatnich latach.
Liczę, że lektura miesięcznika „Adeste” będzie dla Was kolejnym impulsem do duchowych poszukiwań swojego powołania i drogi powołań w Kościele.
Z darem modlitwy +
Bartłomiej Wojnarowski
Redaktor Naczelny Miesięcznika „Adeste”
