adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj

Misterium, w które nikt nie chce wierzyć

magazine cover

unsplash

Polska katolicyzmem stoi. Przed chwilą świętowaliśmy 1050-lecie chrztu Polski, 90% Polaków deklaruje się jako katolicy, a głos Kościoła powszechnie uważa się za istotny w debacie publicznej. Jesteśmy ostoją wiary w coraz bardziej gnijącym zachodnim świecie, ostatnim bastionem trzymającym się na przekór współczesnym prądom myślowym, znakiem sprzeciwu wobec postępującego upadku. Świat powinien brać z nas przykład.

Złudzenie raju

Cały powyższy fragment to piękny wycinek myślenia życzeniowego dotyczącego statusu katolicyzmu w Polsce. Już Stanisław Wyspiański w „Weselu” rozprawiał się z polskimi mitami narodowymi, lecz w świetle odważnych deklaracji padających z różnych stron, trudno pozbyć się wrażenia, iż nastała najwyższa pora, aby do kanonu tychże dołączyć mit Polski jako kraju żyjącego i oddychającego wiarą katolicką. Wśród publicystów, hierarchów, kapłanów czy zwykłych wiernych jest on bardzo mocno zakorzeniony – wystarczy przyjrzeć się chociażby funkcjonowaniu tych mitycznych „90% katolików” w społeczeństwie, gdzie wszystkie strony w mniejszym lub większym stopniu odwołują się do tego przekonania. To złudzenie pogłębia wszechobecność Kościoła w sferze publicznej. W mniejszych ośrodkach to wokół parafii najczęściej koncentruje się życie mieszkańców, w większych funkcjonują liczne wspólnoty i duszpasterstwa. W mediach przy okazji każdej większej dysputy światopoglądowej przywoływany jest głos Kościoła; elektorat katolicki jest poważną grupą, której nie można ignorować przy konstruowaniu prognoz politycznych. Kościół – a zatem i wiara – niewątpliwie jest obecny w naszym życiu, naszym świecie. Pytanie brzmi: w jaki sposób?

Obecność pragmatyczna

Ja pokusiłbym się o stwierdzenie, że jest to obecność pragmatyczna. Obecność pragmatyczna, czyli opierająca się przede wszystkim na nawykach, zwyczajach, tradycjach i przyzwyczajeniach. W końcu nie ma nic dziwnego w tym, że ksiądz chodzi po kolędzie. Nie ma nic dziwnego w tym, że biskupi zabierają głos w sprawie ustawy o zakazie handlu w niedziele. Nie ma nic dziwnego w tym, że dziecku należy urządzić chrzciny, komunię, bierzmowanie. Nie ma nic dziwnego w tym, że jak ślub, to tylko kościelny („bo tak ładnie, wzruszająco, no i co rodzice by powiedzieli”). Nie ma nic dziwnego w tym, że jak młody chłopak jest uduchowiony i za dziewuchami się nie ogląda, to pewnie pójdzie do seminarium. I tak dalej, i tak dalej. Przedstawiając, co rozumiem pod pojęciem obecności pragmatycznej, uciekłem się do przejaskrawionych i wyrazistych przykładów, lecz one z całą pewnością nie wyczerpują jego granic. Gdy spoglądamy na księdza idącego ulicą, naszą pierwszą myślą nie jest zapewne to, że „oto nadchodzi ten, który uobecnia ofiarę Chrystusa”. Nasze myślenie i postrzeganie kwestii związanych z wiarą w wielu przypadkach – czy tego chcemy czy nie – nie jest wolne od przyzwyczajeń i nawyków. I nie ma w tym zasadniczo nic złego, bo czymś sztucznym i niewskazanym byłoby rozdzielenie obecności pragmatycznej od obecności mistycznej, nadprzyrodzonej (tak jak czymś sztucznym byłoby rozdzielenie widzialnego znaku od niewidzialnej łaski w sakramencie). Obecność pragmatyczna jednak wystarcza do podtrzymania przy życiu mitu katolickiej Polski. Lecz żeby zweryfikować jego prawdziwość, należy uciec się do obecności mistycznej i sprawdzić w jakim stopniu dotyka ona i wpływa na życie Polaków. W teorii dosyć ciężko znaleźć wiarygodną i miarodajną metodę zweryfikowania tego – mamy do czynienia koniec końców z wielką rzeszą ludzi, prawie czterdziestomilionowym państwem. Na pomoc śpieszy nam w tym wypadku Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego wraz ze swoim raportem dotyczącym dominicantes (katolików uczestniczących w niedzielnych Mszach Świętych) oraz Communicantes (osób przystępujących do Komunii Świętej. Oddajmy zatem głos statystykom.

Bzdura

„Z danych przedstawionych przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego, zebranych na podstawie dorocznego liczenia wiernych w parafiach, wynika, że w 2016 roku w niedzielnej Eucharystii uczestniczyło 36,7% zobowiązanych katolików, podczas gdy do Komunii Świętej przystąpiło 16%. Najwyższy wskaźnik dominicantes odnotowano w diecezji tarnowskiej (66,9%), rzeszowskiej (60,5%) i przemyskiej (56,4%). Najniższy w diecezji szczecińsko-kamieńskiej (22,7%), łódzkiej (23,4%) i koszalińsko-kołobrzeskiej (24,4%). Wskaźnik communicantes był najwyższy w diecezji tarnowskiej (25,3%), opolskiej (21,1%) i zamojsko-lubaczowskiej (20,1%) zaś najniższy w diecezji sosnowieckiej (10,3%), szczecińsko-kamieńskiej (10,5%) i koszalińsko-kołobrzeskiej (10,5%)”1.

Te statystyki są dla mitu Polski katolickiej druzgocące. Z 90% wierzących robi się 40%, a jeżeli jako wyznacznik rzeczywistego życia wiarą potraktować przyjmowanie Komunii Świętej 16%! Niecała jedna szósta osób widniejących w rejestrach jako katolicy! Warto przez chwilę uświadomić sobie, jaka to w gruncie rzeczy jest garstka – jak bardzo ów mit wrył się w naszą świadomość i ją przekształcić. A należy w tych wyliczeniach uwzględnić także margines ludzi, którzy nawet jeżeli się pojawiają na niedzielnej mszy, to przeżywają (zarówno ją, jak i całe swoje życie chrześcijańskie) machinalnie, z przyzwyczajenia.

Wiara – przeżywana świadomie i z zaangażowaniem – została wydzielona i odseparowana od dusz Polaków. Ostała się jeszcze na fasadach, „odkurzanych” z namaszczeniem tradycjach, schematach myślowych. Misterium, istota naszej wiary, jej nadprzyrodzony charakter, tajemnica przyjścia, życia, męki i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa – jak puste i ubogie musi być życie religijne odarte z tego całego bogactwa! I to się dzieje, to nie jest problem czysto abstrakcyjny. To dotyka bezpośrednio nas, nasze rodziny, nasze środowiska.

Gdzie jesteśmy?

Trzeba to wprost powiedzieć – gonimy Europę Zachodnią i to w naprawdę szybkim tempie. Nie widać tego tak na co dzień, bo jak już wspomniałem, ta obecność pragmatyczna religii w naszym życiu nadal pozostaje mocno akcentowana. Ale na samej obecności pragmatycznej niewiele można zbudować. Niech przykładem ilustrującym przebieg tego zjawiska stanie się dla nas Hiszpania, gdzie z jednej strony mamy do czynienia z hucznymi i spektakularnymi obchodami Wielkiego Tygodnia (procesje, pieśni, tłumy na ulicach) i jednocześnie liberalnym prawem aborcyjnym, postępującym upadkiem znaczenia Kościoła (zwłaszcza wśród młodzieży). Kraj uchodzący do niedawna za jeden z najbardziej katolickich, dziś legitymuje się zaledwie 15% wiernych uczestniczących w niedzielnej Mszy Świętej!

Jak to dzieje się, że ludzie przestają wierzyć w misterium? Odpowiedź wydaje się bardzo prosta: odwodzi ich od tego świat. Wynajduje i podsuwa nam nieustannie niskojakościowe substytuty strawy duchowej (człowiek czymś koniec końców musi zająć swoje myśli, więc dla świata lepiej, by były to seriale, serwisy społecznościowe, medialne tematy zastępcze, plotki dotyczące życia celebrytów aniżeli wznoszenie swojej duszy w modlitwie ku Bogu i rozważanie Jego dzieł). Nie ma jednak co popadać w fatalizm: owszem, bardzo wielu ludzi to zaspokaja. W dłuższej jednak perspektywie prędzej czy później rodzi się w nich świadomość marności tego wszystkiego, dopada ich zmęczenie. A niedługo potem pojawia się tęsknota. Tęsknota za czymś, co przewyższa, sięga dalej, wybija się ponad prozę życia.

Perspektywy

Jeżeli chcemy odwrócić ten trend (bo niewiele wskazuje, by miał odwrócić się sam z siebie), wyjście wydaje się jedno. W pierwszej kolejności trzeba zaakceptować upadek mitu Polski katolickiej – im dłużej będziemy przy nim trwać, tym bardziej trwający przy wierze będą zakorzeniani w pragmatycznym jej przeżywaniu. Trzeba poddawać ustawicznej krytyce bezrefleksyjne trwanie przy pragmatycznych nawykach i schematach, nawet za cenę przyznania, że połowa Polaków uważających się za katolików w rzeczywistości związana jest z Kościołem w stopniu minimalnym, wręcz symbolicznym.

Jednocześnie trzeba zagospodarować całą tę tęsknotę za czymś wyższym, głębszym, transcendentnym. Nie reformować Kościoła, przewracać go do góry nogami, by przypodobać się ludziom, ale ukazać, że wstępując na tę drogę znajdą jej wypełnienie. Bo misterium Chrystusa to misterium prowadzące przez śmierć (dla grzechu, dla siebie, dla śmierci) do pełni życia.

  1. Za: http://episkopat.pl/instytut-statystyki-kosciola-katolickiego-opublikowal-raport-za-rok-2016/ ↩︎

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.