Miłosierdzie i sprawiedliwość – w opinii publicznej stanowią sprzeczność. Jak ma się to jednak do nauki Kościoła? Dobrze wiemy, że Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, a jednocześnie Ojcem miłosiernym. Jak jednak może łączyć w sobie kolidujące ze sobą cechy? Niełatwo jest udzielić jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, ale od razu nasuwa się myśl: czy miłosierdzie i sprawiedliwość na pewno są pojęciami przeciwstawnymi?
Miłosierdzie i sprawiedliwość to cechy należące do przymiotów Boskich. Na kartach Pisma Świętego odnajdujemy wiele wzmianek na temat tych atrybutów. W ostatnich czasach bardzo często powracamy do tego tematu, szczególnie na kanwie jubileuszowego Roku Miłosierdzia, ogłoszonego przez papieża Franciszka. Niejednokrotnie możemy spotkać się ze stawianiem tych dwóch własności w opozycji do siebie. Jakże więc sprawiedliwość i miłosierdzie mogą być jednocześnie cechami samego Boga? Jest On przecież bytem wiecznym, najczystszym i doskonałym, toteż nie może być sprzeczny w żadnej dziedzinie, ponieważ jego istnienie nie miałoby racji bytu. Dokonajmy analizy istoty tych wielkich cech: miłosierdzia i sprawiedliwości.
Definicja
Miłosierdzie (z łaciny „misericordia”) można utożsamiać ze swego rodzaju litością. Sługa Boży abp John Fulton Sheen, definicję miłosierdzia przedstawia w sposób następujący: „Słowo »miłosierdzie« pochodzi od łacińskiego »miserum cor«, oznaczającego zasmucone serce. Miłosierdzie jest zatem współczującym zrozumieniem cudzego nieszczęścia”. Możemy stwierdzić, że miłosierdzie jest postawą wychodzącą naprzeciw ludzkiemu strachowi i niepewności wobec niepowodzeń i dramatów. Tak jak napisał arcybiskup, będzie się ono zawsze wiązać ze zrozumieniem trudności w życiu człowieka, a więc nie może opierać się wyłącznie na chłodnej ocenie sytuacji. Miłosierdzie będzie ściśle związane z uczuciem miłości i swoistego przywiązania.
Sprawiedliwość z kolei określić możemy, jako rozdział pewnych dóbr według należności (nie zaś po równo1). Pod pojęcie dobra podstawić można, co prawda, bardzo wiele słów – substytutów, lecz na tym etapie istnieje potrzeba ogólnego scharakteryzowania pojęcia. Sprawiedliwe rozdzielanie własności pomiędzy podmiotami musi, więc wymagać rozpatrzenia wszystkich okoliczności istniejących dla każdego z subiektów. Sprawiedliwość ściśle wiąże się również z bezstronnością, która bezwzględnie potrzebna jest do uczciwego osądu. Przymiot ten nazywamy jest także z łaciny „iustitia”, a oznacza prawość i wierność nakazom.
Po analizie tych dwóch definicji, można odnieść obydwie cechy do osoby Boga.
Stary Testament
Rozpoczynając rozpatrywanie miłosierdzia Bożego w Starym Testamencie, warto przywołać jego źródłosłów. Pierwszym z nich będzie hebrajski termin „hesed”. Oznacza on przyjaźń, łaskawość i życzliwość, którą Bóg okazuje człowiekowi, jako czyn wypływający z przekonania. Drugim słowem określającym miłosierdzie będzie „rahǎmim”, oznaczające dosłownie łono matki. Termin ten oznacza wnętrze, które jest pełne litości i zmiłowania.
Na pierwszy rzut oka miłosierdzie Boga w znaczeniu starotestamentalnym jest bardzo ograniczone. Patrząc na historię przedstawioną w pierwszych rozdziałach Księgi Rodzaju możemy dostrzec bezwzględność Boga wobec człowieka. Wyraża się ona poprzez bardzo znamienne skutki grzechu pierworodnego – ból, choroby, wygnanie z raju, a przede wszystkim zamknięcie bram nieba do momentu przyjścia zapowiedzianego Mesjasza. Z powierzchownego punktu widzenia ciężko doszukiwać się w tej historii miłosierdzia Bożego.
Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, iż najpierw Bóg musiał stworzyć człowieka. W tym wydarzeniu wyraża się pierwotne znaczenie miłosierdzia, które Bóg okazuje człowiekowi, obdarzając go życiem i w swej miłości zapewniając mu wszystko, co jest potrzebne do utrzymania istnienia.
Po wtóre, możemy dostrzec, że Stwórca pochyla się nad samotnością człowieka jeszcze przed jego nieposłuszeństwem: „A Potem powiedział Jahwe: Mężczyźnie nie jest dobrze być samemu; dam mu pomoc podobną do niego. Przedtem jednak Jahwe, ulepiwszy z gliny zwierzęta żyjące na ziemi i ptaki latające w powietrzu, zgromadził je przed mężczyzną, aby dowiedzieć się, jaką każdemu z nich da on nazwę. […] Nie znalazł jednak [człowiek] żadnej istoty, która, jako podobna do mężczyzny, mogłaby mu być pomocna. Wtedy to Jahwe sprawił, że mężczyzna zapadł w głęboki sen, i w czasie tego snu wyjął z jego boku jedno żebro, a wolne po nim miejsce wypełnił ciałem. A potem żebro, wyjęte z boku mężczyzny, przemienił w niewiastę. Gdy następnie przyprowadził ją do mężczyzny, ten powiedział: Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mojego ciała” (Rdz 2, 19f – 23b).
Bóg nie przestaje pochylać się nad nieszczęściem człowieka, gdy ten woła do niego. Wynika to z ogromnej miłości, jaką Stwórca, jako ojciec, żywi do stworzenia będącego Jego odbiciem, do swoich dzieci. Z tej miłości i przywiązania wynika kolejny aspekt miłosierdzia – Bóg utrzymuje człowieka przy życiu mimo jego grzechów (możemy odnaleźć wprawdzie fragmenty mówiące o zagładzie ludzi – np. potop, lecz żadna z nich nie przekreśliła istnienia rodzaju ludzkiego). Wystarczyłoby, bowiem, by Bóg, choć na chwilę przestał myśleć o człowieku, a natychmiast obróciłby on się w nicość. Miłosierdzie Boże od wieków obecne jest w tej zależności.
Starotestamentalna sprawiedliwość Boża niejako zakrywa aspekt miłosierdzia. Dzieje się to głównie przez niemożność wejścia duszy ludzkiej do Królestwa Bożego. Ludzie odbierają fakt, że Stwórca okaże im sprawiedliwość, jako Jego miłosierdzie: „Okaż mi swoją sprawiedliwość, Boże, broń mojej sprawy przed bezlitosnym ludem i ratuj mnie przed zdrajcą źle czyniącym” (Ps 43,1). Sprawiedliwość Boża w Starym Testamencie objawia się w karach Boga za szczególne grzechy ludzkości – spalenie Sodomy i Gomory, potop.
Nowy Testament
Pierwszym i poniekąd najważniejszym aspektem objawienia się Bożego miłosierdzia na kartach Novum Testamentum jest narodzenie Jezusa Chrystusa i Jego działalność. Jej punkt kulminacyjny stanowi zbawcza męka, śmierć i zmartwychwstanie: „Niech będzie błogosławiony Bóg, Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa. On to w swym wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa odrodził nas i obdarzył nadzieją nowego życia” (1P 1, 3). Jest to również wyraz nieskończonego miłosierdzia Boga Ojca, który poświęca swego Jednorodzonego Syna, aby swoim przybranym dzieciom umożliwić osiągnięcie chwały nieba.
Motyw miłosierdzia jest obecny w Nowym Testamencie w sposób dużo bardziej widoczny. Już w pierwszym rozdziale Ewangelii według świętego Łukasza możemy odnaleźć słowa hymnu Maryi „Magnificat”: „Bo wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny i święte jest imię Jego. Jego miłosierdzie zaś z pokolenia na pokolenie względem tych, którzy się Go boją” (Łk 2, 50 – 51). Możemy zauważyć, że miłosierdzie Boże jest dostępne tylko dla ludzi bogobojnych, którzy zważają na możliwość jego dostąpienia. Korzystanie z niego nie jest obligatoryjne dla człowieka. Jest to szczególnie obecne w aspekcie odpuszczenia grzechów dla możności wejścia do chwały nieba – życie wieczne jest najważniejszym dążeniem ludzkim na ziemi, dlatego też Bóg dla jego osiągnięcia objawia swoje miłosierdzie: „Lecz jeśli przyznajemy się do naszych grzechów, to Bóg, będąc wiernym i sprawiedliwym, odpuści nam je i oczyści nas z wszelkiej nieprawości” (1J 1,9).
Miłosierdzie Boże nie jest czymś, co pozostaje wśród naszych należności. Trzeba nam pojąć, że otrzymujemy je dzięki łasce Bożej, której Pan udziela nam ze swojej dobrej woli. Aspekt miłosierdzia Bożego w kontekście odpuszczenia grzechów dzięki Nowemu Przymierzu nabiera nowego znaczenia poprzez spowiedź świętą. Sakrament ten bardzo często nazywany jest „Trybunałem Miłosierdzia Bożego”. Dostrzegamy więc współistnienie sprawiedliwości i miłosierdzia na tej płaszczyźnie. Dzięki miłosierdziu Bożemu stajemy się sprawiedliwi, czyli mili Bogu, prawi. Oczyszczeni z grzechów staramy się o nasze nawrócenie i życie zgodnie z Bożymi nakazami.
Sprawiedliwość Boga w wymiarze nowotestamentalnym odnosi się przede wszystkim do tematyki eschatologicznej. Niektórzy błędnie utożsamiają ten wymiar sprawiedliwości z zemstą. Sprawiedliwość w tym znaczeniu to karanie i nagradzanie ludzi za ziemskie uczynki. Szczególnie widoczne jest to w Apokalipsie świętego Jana: „Oto już wkrótce przyjdę, a ze mną przyjdzie moja zapłata. Każdemu oddam według jego uczynków” (Ap 22, 12).
Codzienne nauczanie Kościoła
W świetle przytoczonych słów Pisma Świętego możemy stwierdzić, że miłosierdzie i sprawiedliwość wzajemnie się uzupełniają. Przytoczony wyżej fragment Pierwszego Listu św. Jana ukazuje, że przez miłosierdzie sprawiedliwość wypełnia się w sposób bardziej doskonały. Bóg poprzez ogromną miłość do wszystkich ludzi bez wyjątku, zawsze będzie okazywał człowiekowi miłosierdzie, jeżeli tylko Go o to poprosi, co będzie to wyrazem jego sprawiedliwości. Bóg, będąc dla człowieka transcendentny, a więc wykraczający poza jego możliwości poznawcze, objawia mu swoje miłosierdzie.
Jego Świątobliwość, Ojciec Święty Franciszek w jednej ze swych homilii również przedstawia zależność miłosierdzia i sprawiedliwości: „Biblia nam mówi, że właśnie w miłosierdziu mieści się słuszny osąd. […] A gdzie nie ma miłosierdzia, tam nie ma też sprawiedliwości”.
Nie możemy rozgraniczać tych dwóch przymiotów Boskich, inaczej obraz Boga będzie fałszywy. Doskonałe uzupełnianie się tych cech Bożych obserwujemy w Jezusie Chrystusie, który okazuje swoje miłosierdzie poprzez ofiarę z samego siebie na ołtarzu krzyża, aby przekazać Ojcu wieczne królestwo sprawiedliwości.
Doktor Anielski, święty Tomasz z Akwinu obrazuje relację pomiędzy tymi dwiema cnotami w następujący sposób: „Miłosierdzie bez sprawiedliwości jest jedynie matką nieporządku”. Pozbawienie Boga którejś z tych cech sprawiłoby, że byłby On bytem nieuporządkowanym wewnętrznie, a dobrze wiemy, że jest to niemożliwe. Już od samego początku działa On w sposób ściśle uporządkowany, od stworzenia świata, aż po dzień dzisiejszy.
Przenikanie się tych dwóch przymiotów Boskich obserwujemy już od początku historii zbawienia. Dochodzimy do wniosku, że przeciwieństwem sprawiedliwości nie jest miłosierdzie, a żądza zemsty. W opozycji do miłosierdzia nie stoi zaś sprawiedliwość, tylko brak zrozumienia i swoista krótkowzroczność. Abp John Fulton Sheen pisze: „Odarcie miłosierdzia ze sprawiedliwości jest sentymentalizmem, tak jak odarcie sprawiedliwości z miłosierdzia jest bezwzględnością. Miłosierdzie nie jest miłością, jeśli odarte jest ze sprawiedliwości”.
Cechy ludzkie
Ludzie zostali stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, obdarzył On człowieka życiem nadprzyrodzonym. Podobieństwo to wyraża się w powołaniu go do naśladowania Boga. Jeżeli więc stwierdziliśmy, że miłosierdzie i sprawiedliwość są cechami Bożymi, to człowiek powinien dążyć do ich wypracowania w swoim życiu, aby zjednoczyć się z Trójcą Świętą.
Sprawiedliwość człowieka wyraża się przede wszystkim poprzez oddawanie Bogu czci należnej, a więc nieskończonej. Nieustanne oddawanie chwały Panu czyni ludzi sprawiedliwymi w pierwszym znaczeniu. Wyżej wspominany Sługa Boży J.F. Sheen już kilkadziesiąt lat temu zauważył pewną zależność: „Obecnie przeszliśmy do skrajności polegającej na zanurzeniu się w kwestie sprawiedliwości społecznej, praw obywatelskich i tak dalej, lecz ani trochę nie obchodzi nas ani indywidualna sprawiedliwość, ani obowiązek oddawania czci i chwały Bogu”.
Należy nam pamiętać, że zawsze nasze życie społeczne, wśród innych ludzi, powinno opierać się na tymże pierwszym aspekcie sprawiedliwości. To Bogu zawdzięczamy wszystkie nasze umiejętności, talenty, dokonania, zasługi, a przede wszystkim życie. Nie możemy, więc zapominać o nieustannym wychwalaniu Go, również w naszych uczynkach, „aby we wszystkim Bóg był uwielbiony”.
Po wtóre, sprawiedliwość ludzka może objawiać się poprzez relacje z bliźnimi. Wyraża się to w sposób doskonały w uczynkach miłosierdzia względem duszy. W tym miejscu widzimy, że i w tej płaszczyźnie cnoty miłosierdzia i sprawiedliwości wzajemnie się przenikają. Upominanie grzeszących, oddające ideę miłosierdzia względem duchowości człowieka, jego życia wewnętrznego, jest również wyrazem sprawiedliwości wobec bliźnich. Przykry jest fakt, że świat współczesny często zapomina o tej prawdzie, tłumacząc miłosierdzie, jako bycie obojętnym na zło, danie grzesznikom tzw. „świętego spokoju”. Jest to sprzeczne z ideą ewangelizacji, którą święty Paweł wyraził w Drugim Liście do Tymoteusza: „Głoś naukę, upominaj, czy będzie ku temu stosowna okazja, czy nie; jeśli zajdzie potrzeba, pokazuj błądzącym, że są w błędzie, udzielaj pouczeń” (2 Tes 4, 2).
Należy zauważyć, że wszystkie nasze działania powinny być najpierw podyktowane troską o życie nadprzyrodzone nasze i bliźnich. To wspaniale wyraża naszą miłość do drugiego człowieka w Chrystusie.
Po trzecie, w naturę ludzką winny być wpisane uczynki miłosierdzia względem ciała przepisane nam przez Kościół Święty; o tym również nasz Pan, Jezus Chrystus, przypomina w Ewangelii według świętego Mateusza: „Zaprawdę powiadam wam, cokolwiek uczyniliście jednemu spośród najmniejszych braci moich, uczyniliście Mnie samemu”.
Miłosierdzie w relacjach międzyludzkich jest niezmiernie ważne: względem duszy, ażeby nasz bliźni mógł dostąpić chwały nieba, a względem ciała, by okazać szacunek dla samego Boga, obecnego w drugim człowieku oraz okazać zrozumienie dla cierpienia brata.
Już w czasach średniowiecznych miłosierdzie i sprawiedliwość wchodziły w skład ośmiu cnót rycerskich i znajdowały się tuż obok siebie. Doskonalenie tych dwóch cech jest w życiu potrzebne, aby wypełniać wolę Bożą i dojść do pełni życia chrześcijańskiego. Są one podstawą życia duchowego, nadprzyrodzonego i ich rozwijanie jest niezbędne do tego, aby nasza wiara nie wchodziła w regres.
Miłosierdzie i sprawiedliwość nie stoją ze sobą w sprzeczności, co więcej, nieustannie się uzupełniają, przenikają i ożywiają. Zauważany paradoks jest pozorny i złudny. Cnoty te odnosimy do samego Boga i w Nim są one doskonałe. My natomiast wezwani jesteśmy do ich pielęgnowania w sobie, ażeby wzrastało w nas podobieństwo do Stwórcy, abyśmy nieustannie pogłębiali naszą relację z Nim i przekładali to na nasze stosunki z bliźnimi, a przez to osiągnęli wieczne życie – świętość.
