Adeste

Adeste jest za darmo i bez reklam
Utrzymują nas tacy czytelnicy jak Ty.

Wesprzyj

U kresu satyry

magazine cover

pexels.com

Posłuchaj artykułu
Czyta: Sztuczna inteligencja

Zastanawiając się nad możliwymi kaczkami dziennikarskimi w tematyce pro-life, doszedłem do wniosku, że nie jestem w stanie wymyślić chyba niczego, co byłoby jednocześnie śmieszne, absurdalne i wystarczająco prawdopodobne.

„Adeste” wpisuje się w zwyczaj puszczania kaczek dziennikarskich na prima aprilis od 2024 roku. Wszystkie trzy teksty są mojego autorstwa: Papież powołuje policję liturgiczną z 2024 roku, Nowy obrządek zachodni stanie się faktem z 2025 roku i (Prawie) się nie da pojechać do Watykanu z 2026 roku.

Wybór

Żeby przełożyć konwencję kaczek dziennikarskich na tematykę antyaborcyjną, trzeba uciec się do humoru krematoryjnego – skrajnej odmiany czarnego humoru. Sama etymologia tego terminu już wiele mówi o tym, w jakich sytuacjach się go używa – nazwa wzięła się od tego, że stosowali go więźniowie obozów koncentracyjnych, aby utrzymać odporność psychiczną na swoją sytuację poprzez wyśmianie jej.

A jak się robi antyaborcyjne kaczki dziennikarskie? Poprzez przełożenie logiki aborcji na sytuacje związane z ludźmi już urodzonym. Do głowy przyszły mi następujące pomysły:

  1. Aktywiści pro-choice prowadzą dom dziecka będący jednocześnie obozem zagłady. Wychowankowie, którzy za długo oczekują na adopcję lub sami proszą o zakończenie życia, mają do wyboru nowoczesną eutanazję lub tradycyjną komorę gazową na cyjanowodór.
  2. Prawo do aborcji zostało rozszerzone tak, by dopuszczało zabicie dziecka do czasu osiągnięcia pełnoletności, jeśli zabójcami są rodzice niepozbawieni praw rodzicielskich.
  3. Precedens sądowy pozbawił prawa do życia ludzi powołanych do istnienia poprzez gwałt.
  4. W wyniku pomyłki organizacyjnej niepełnosprawne dziecko skierowane na opiekę wytchnieniową zostało zamienione z innym dzieckiem i zabite podczas eutanazji.

Nic śmiesznego

A z czego miałyby się wyśmiewać te artykuły?

  1. Jest to odbicie piłeczki w odpowiedzi na argument, jakoby niechciane dzieci miały żyć nieszczęśliwe w systemie opieki zastępczej. Skoro tak, to czemu te dzieci, od których los odwrócił się już po urodzeniu, miałyby cierpieć z tego powodu mniej? I czemu zakończenie życia sierot nie może zostać uznane za rozwiązanie?
  2. Satyra na rozszerzanie prawa do aborcji do kolejnych etapów ciąży, aż do mordowania noworodków (np. do ukończenia pierwszego roku życia – to akurat według protokołu z Groningen), eutanazję dzieci, a także wskazanie na absurd i groteskę sytuacji występującej w części stanów USA: pomimo obowiązywania całkowitego zakazu aborcji samodzielne zamówienie z innego stanu środków poronnych pocztą i ich dobrowolne zażycie przez ciężarną są zgodne z prawem, co tworzy wyrwę w przepisach pro-life.
  3. Jeden z dwóch wyjątków od prawa do życia obecnych w polskim prawie to przypadek, gdy do ciąży doszło w wyniku czynu zabronionego. Czyny zabronione mogą być różne, ale to przypadki ciąży z gwałtu są argumentem zwolenników aborcji. Dorzućmy do tego mityczne absurdy amerykańskiego orzecznictwa i można opisać precedens, zgodnie z którym ludzie sprowadzeni na ten świat w wyniku gwałtu traktowani są cały czas tak samo – czyli bez prawa do życia.
  4. Inspiracją dla tego pomysłu był przypadek, w którym jedno z bliźniąt było chore, ale przez pomyłkę zabito zdrowe – tyle że pisałem to z pamięci i nie byłem w stanie znaleźć artykułu prasowego, który o tym donosił. Konkretny ślad zostawił natomiast felieton Mariusza Dzierżawskiego List do przyjaciół: Pomyłka w szpitalu – zamiast badań wykonali aborcję!, gdzie autor opisuje przypadek ciężarnej skierowanej na badania, u której wykonano aborcję.

Nieprzyjemne słowa

Wszystkie powyższe problemy sprowadzają się do dwóch błędów, które trzeba nazwać po imieniu. Pierwszym jest dehumanizacja, czyli odmawianie człowiekowi tzw. godności osobowej, ergo traktowania go jak człowieka. To właśnie z godności osobowej wynika prawo do życia. Współcześnie wiemy, jak przebiega zapłodnienie i że przed rozpoczęciem tego procesu mamy do czynienia z komórkami matki i ojca, a po – z nowym organizmem, osobnym od swoich rodziców. Zwolennicy aborcji albo wypierają ten fakt, albo stosują fikołek logiczny polegający na stwierdzeniu, że samo bycie osobnikiem homo sapiens nie czyni kogoś osobą ludzką w rozumieniu filozofii, albo twierdzą, że któryś z aspektów godności osobowej matki jest w stanie przeważyć nad prawem do życia dziecka i usprawiedliwić odebranie mu życia.

Drugim błędem jest uznanie sprowadzenia śmierci na cierpiącego za dopuszczalne rozwiązanie problemu jego cierpienia. Zgodnie z KKK 1789 „nigdy nie jest dopuszczalne czynienie zła, by wynikło z niego dobro”. Nie można zabić kogoś po to, by oszczędzić mu cierpienia, ani potencjalnego, ani realnego. Dotyczy to wszystkich ludzi, w każdej sytuacji, bez wyjątku. Dla jasności dodam, że w pewnych sytuacjach można biernie pozwolić komuś umrzeć – sztandarowym przykładem jest tutaj zaprzestanie uporczywej terapii.

Osobnym zagadnieniem jest komunikacja. Gdyby któryś z artykułów jednak powstał, to byłby kolejnym tekstem napisanym przez prolajfera dla prolajferów. Wyśmiewałby błędy zwolenników aborcji, ale nie byłby w stanie nikogo przekonać, ponieważ nie wyjaśniałby, dlaczego upieramy się przy traktowaniu ludzi tak samo od poczęcia do śmierci ani też nie dawałby ku temu przesłanek niewynikających z religii.

W martwym punkcie

Czy prawo, które dopuszcza aborcję, można nazwać dobrym? Powstrzymam się od tego i stwierdzę, że polskie prawo jest mniej złe niż prawo tych krajów, gdzie aborcję można wykonywać w większej liczbie przypadków, a i inne przyzwolenia na legalne zabójstwa przewijają się przez przepisy. Niestety szanse na poprawę sytuacji w Polsce są niewielkie, ale to temat na osobny artykuł.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej Polityka prywatności oraz Warunki korzystania z usług Google.

Weryfikacja reCAPTCHA wygasła. Odśwież stronę.