Adeste

Adeste jest za darmo i bez reklam
Utrzymują nas tacy czytelnicy jak Ty.

Wesprzyj

Żałoba po chrześcijańsku

magazine cover

pixabay.com

Wskrzeszenie umarłych to absolutna podstawa wiary chrześcijańskiej, fundament całej Chrystusowej nauki. Od zmartwychwstania Jezusa śmierć jawi się już nie jako wydarzenie tragiczne, lecz jako moment, w którym dusza może całkowicie zjednoczyć się z Bogiem. Emocje po śmierci bliskiej osoby bywają jednak zupełnie nieadekwatne do wiary, a wręcz zdają się jej przeczyć. Z jednej strony nadzieja na wieczne życie, z drugiej rozpacz spowodowana stratą. Czy w życiu chrześcijanina brak miejsca na żałobę?

Chrześcijański optymizm wobec śmierci czasem zderza się z bolesną dla każdego sytuacją straty bliskiej osoby. W pierwszych chwilach niepokój, dezorientacja i niedowierzanie, u innych zupełny brak emocji, a następnie długi proces godzenia się ze śmiercią. Zdecydowanie nie jest to czas radości i dziękczynienia składanego Bogu. Pojawiają się widoczne zmiany stanów emocjonalnych, zachowania. Stanięcie w obliczu śmierci skłania do przemyśleń i rewizji dotychczasowego życia. Zdarza się, że ból po stracie bliskich ma nawet symptomy fizyczne: 14 procent osób przeżywających żałobę przyznaje, że czują się fizycznie chorymi, 9 procent skarży się na bóle w miejscach, które bolały kiedyś zmarłych. Powszechne są zaburzenia snu, apetytu, trawienia i ogólny brak energii.

Z katolickiego punktu widzenia, zwłaszcza jeśli zmarły miał bliską relację z Bogiem i zdążył przed śmiercią przyjąć Wiatyk, nie powinniśmy się wcale obawiać o jego duszę. Nie ma, co prawda, w tym względzie pewności (przypadki świętych kanonizowanych drogą oficjalną stanowią tu wyjątek), ale zawsze warto mieć nadzieję, ufając w Boże miłosierdzie. Wiemy przecież, że Bóg postąpi z nim najlepiej jak to możliwe, ponieważ nie chce wiecznego zatracenia grzesznika (por. Ez 33,11). „Im większy grzesznik, tym ma większe prawa do miłosierdzia Mojego (pkt. 723)” – zanotowała św. Faustyna w swoim Dzienniczku. Dlaczego więc reakcja emocjonalna bywa krańcowo inna?

Przeciwko żałobie

Już nie raz, idąc tym tokiem rozumowania, wierzący konkludowali, że żałoba jest rzeczą niegodną chrześcijanina. Przykładowo u św. Jana Chryzostoma, w 31 homilii na Ewangelię Mateusza, czytamy: „Bóg nazywa to dobrodziejstwem, a ty pogrążasz się w smutku? […] Jeżeli należy się smucić, to diabeł powinien to czynić. On niech żałuje, niech narzeka, że idziemy ku większym dobrom. Takie narzekanie jest godne jego złości, nie ciebie, który masz znaleźć odpoczynek i dostąpić korony. […] Jeśli umarł w grzechach, to został położony kres jego nieprawościom, bo Bóg nie zabierałby go przed czasem, gdyby widział, że się nawraca. Jeśli zaś umarł, będąc sprawiedliwym, wtedy bezpiecznie posiada swe dobra.”

Przedstawiony punkt widzenia nie jest błędny – wręcz przeciwnie, bardzo dobrze ujmuje katolicką naukę i jej spojrzenie na kwestię śmierci. Problem stanowi w tym miejscu sprowadzenie ludzkiej rzeczywistości wyłącznie do sfery intelektualnej. Człowiek jest jednak zaskakującą istotą, która przeżywa świat na dwóch (połączonych, lecz oddzielnych) płaszczyznach. Oprócz tego, że myśli, również odczuwa – gdy u kogoś jedna z tych sfer zawodzi, osoba ta staje się w pewnym sensie inwalidą. Uświadomienie i wytłumaczenie sobie danego faktu nie oznacza automatycznie jego akceptacji emocjonalnej – i na odwrót – zdarza się odczuwać emocje, nie potrafiąc ich nazwać ani rozumowo wyjaśnić ich pochodzenia.

O różnicy między intelektem a odczuwaniem

Uczucia tłumione po pewnym czasie wracają i zwykle czynią to ze zdwojoną siłą. Niemożliwe jest bowiem zakazanie sobie odczuwania jakiegoś stanu. Nie można udawać przed samym sobą, że nie odczuwa się zupełnie nic, podczas gdy wnętrze komunikuje coś zupełnie innego. Trzeba wiedzieć, że jedynym zdrowym podejściem do emocji jest ich akceptacja. Nie ma bowiem emocji dobrych i złych, grzesznych ani świątobliwych – istnieją jedynie emocje trudne i przyjemne.

To bardzo ważne w życiu duchowym, aby uświadomić sobie, że emocje nie podlegają ocenie moralnej. Nie można zgrzeszyć poprzez odczuwanie czegoś, chociażby poprzez odczuwanie popędu seksualnego lub gniewu. O winie i grzechu można mówić od momentu, gdy do akcji wkracza wola – gdy podejmujemy konkretną decyzję i uczucie przeradza się w czyn bądź myśl. Co za tym idzie, w radzeniu sobie z trudnymi emocjami – na przykład takimi, jak te towarzyszące śmierci bliskiej osoby – podstawą jest ich akceptacja, czyli wypłakanie się, rozmowa z kimś zaufanym, danie sobie czasu. Właśnie takie możliwości daje okres nazywany żałobą. Nie jest to idea stworzona dla idei, ale wyjątkowo ważny czas służący spokojnemu pogodzeniu się z odejściem bliskiej osoby i ułożeniu swoich emocji.

Między normalnością a patologią

Zdarza się również, że emocje całkowicie przejmują kontrolę nad osamotnioną osobą i tak zwana granica normalności zostaje przekroczona. Rozróżnienie bywa trudne, gdyż nawet zdrowa żałoba miewa cechy wspólne chociażby z depresją. W takich wypadkach warto rozważyć skorzystanie z fachowej pomocy psychologicznej. W Polsce działa fundacja „Nagle sami”, zajmująca się pomocą w przeżyciu traumy po stracie bliskich. Na jej stronie internetowej znaleźć można poradnik, w którym punkt po punkcie opisano, jak dobrze przeżyć czas żałoby.

Jako pomocną w dobrym przeżywaniu żałoby wymienia się często obecność zaufanej osoby, wspomnianą już akceptację własnych stanów psychicznych oraz przyjęcie myśli o stracie. Warto też znaleźć czas na przyjemności i nie bać się okazywania radosnych uczuć.

Modlitwa

Z katolickiego punktu widzenia najważniejsza podczas żałoby jest modlitwa: po pierwsze, może dopomóc zmarłemu w odpokutowaniu win w czyśćcu, a po drugie, uświęca także modlącego się, otwierając go na łaskę Bożą. Gdy zanosimy prośby za duszę zmarłego, nie wiemy, gdzie ona w danym momencie przebywa – czy już znalazła się w niebie albo pokutuje w czyśćcu, czy może w ogóle nie dostąpiła zbawienia i cierpi męki piekielne. Tak czy inaczej, modlitwa nie jest przecież bezużyteczna, nie rozpływa się w próżni. Żywy kontakt z Bogiem nie może bowiem pozostać bezowocny – każde „Zdrowaś Maryjo”, wypowiedziane w pobożnej intencji, przybliża nas do świętości.

Żałoba po chrześcijańsku

Nie istnieje żaden powód, dla którego chrześcijanie mieliby rezygnować z żałoby. Co więcej, czasem przejście przez nią jest koniecznym warunkiem zachowania zdrowia psychicznego. Emocje tłumione, którym nie pozwala się wyjść na zewnątrz, mogą z biegiem czasu zamienić się w nerwicę, depresję bądź inną chorobę. Szczególnie ważnym elementem godzenia się z odejściem bliskiej osoby powinna być również modlitwa, ponieważ dalsze losy zmarłego zależą wyłącznie od Boga, a równie mocno jak duszy zmarłego, pomaga ona temu, który się modli.

Źródła:

– Institute of Medicine Committee for the Study of Health, Consequences of the Stress of Bereavement;

– Św. Jan Chryzostom, Homilie na Ewangelię według św. Mateusza, cz. 1.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Od św. Franciszka uczy się zachwytu nad istnieniem i Stwórcą, od św. Ignacego – dostrzegania w każdej idei cząstki Prawdy, od mnichów natomiast prostoty i milczenia. Większość życia spędza nad filozofią i literaturą. Czasem tworzy.
Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej Polityka prywatności oraz Warunki korzystania z usług Google.

Weryfikacja reCAPTCHA wygasła. Odśwież stronę.