Kościół ogranicza ludzi. Ludzie w Bogu szukają ucieczki od problemów. Modlitwa to tak naprawdę dialog z samym sobą i urojenie. Dekalog się przedawnił. Moralność ma swoje granice. Religia chce kontrolować ludzi. Prawdziwa wolność jest poza Kościołem! Takie hasła brzmią znajomo, prawda? Zapewne każdy z nas miał szansę usłyszeć je przynajmniej raz. Czy życie duchowe składa się tylko z postów, umartwień i modlitw? Czy można je traktować jak kajdany nałożone na ludzką wolną wolę? Czego chce od nas Pan Jezus? Często spotykamy się z całkowitym niezrozumieniem sensu życia duchowego, które jest czymś znacznie więcej niż nasze instynkty i ziemskie potrzeby.
„Uczyńmy człowieka na nasz obraz” (Rdz 1,26)
Najdoskonalsze ze wszystkich stworzeń Stwórcy to człowiek. Powstał na samym końcu Boskiego dzieła Stworzenia. Co świadczy o tym, że człowiek nosi w sobie obraz Boga?
Pierwszą fundamentalną rzeczą jest wolność człowieka. Został on obdarzony wolną wolą, raz na zawsze i nieodwołalnie. Dlatego właśnie Bóg nie cofnął konsekwencji grzechu pierwszych rodziców. Człowiek ma wolną wolę, a jej używanie niesie za sobą konsekwencje. Bóg nigdy nie przymusza człowieka do miłości. Bóg zawsze przychodzi pierwszy do człowieka i łagodnie pyta, jak niewidomego spod Jerycha „Co chcesz, abym ci uczynił?” (Mk 10,51). Nie da się wymusić miłości, gdyż miłość ma za podstawę wolną wolę, a nie instynkty, sympatię i chwilowe uczucia1. To działa w dwie strony – Boga nie da się przekupić naszymi modlitwami. Nie możemy myśleć w schemacie: „Ja ci dam Boże 500 zdrowasiek, a Ty mi pomóż”. W życiu duchowym nie ma miejsca na handel z Bogiem. Wolność wyboru odróżnia człowieka od zwierząt – człowiek potrafi odróżniać dobro i zło i świadomie między nimi wybierać.
Po drugie, człowiek podobnie jak Bóg potrafi tworzyć. Mam na myśli tutaj nie tylko wynalazki, które świadczą o gigantycznej łasce rozumu i kreatywności udzielonej człowiekowi, a które często niosą za sobą wiele dobra (np. maszyna parowa, prysznice, penicylina etc.). Różnica między tym, co jest tworzone przez człowieka a tym, co stworzył Bóg jest taka, że człowiek potrafi tworzyć lub wymyślić coś, co może zostać później wykorzystane nie tylko w dobrym, lecz również w złym celu. Przykładem jest tutaj np. postęp w dziedzinie fizyki jądrowej czy chociażby dynamit Alfreda Nobla. Człowiek może poza tym brać udział w boskim dziele Stworzenia przez przekazywanie życia, gdyż wszelka miłość dąży do wcielenia. Dotyczy to nie tylko Syna Bożego, ale także naszej duchowości2. W małżeństwie na podobieństwo Boże stwarzane jest nowe życie. Rodzice dają dziecku ciało, a Bóg daje mu duszę.
Trzecia rzecz ważna dla naszego życia duchowego jest poniekąd powiązana z pierwszą, czyli wolną wolą. Człowiek nie zamyka się na ogół w otaczającej go zewsząd materii. Człowiek dostrzega pewne wartości – miłość, odpowiedzialność, tolerancję, uczciwość itp. Często słyszymy, że ktoś zachowuje się „jak zwierzę”. Od człowieka zależy, czy zejdzie poniżej swojej godności, aby tylko zaspokajać swoje dzikie potrzeby i instynkty, czy też wzniesie się wyżej, do godności kogoś, kto został stworzony na obraz Boży. Człowiek został stworzony do czegoś więcej, niż tylko zaspokajanie swoich potrzeb materialnych. Bo często koncentrujemy się tylko na tym, co dotyczy nas, naszego ego: seksie, zysku, pysze, pragnieniu uznania3. To, co materialne, zawsze może zginąć, przepaść, a po naszej śmierci i tak nie będzie wiele warte. Człowiek jest ciągle nienasycony i człowieka może zaspokoić tylko nieskończoność. O tym pisał św. Augustyn w swoich Wyznaniach: „Stworzyłeś nas bowiem jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie”4.
„Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (Ga 5,1)
Aby lepiej zrozumieć to zdanie z listu św. Pawła do Galatów przywołajmy najpierw kilka obrazów z mitologii. Zacznijmy od mitu o Orfeuszu i Eurydyce. Orfeusz, król śpiewak Tracji, młody, piękny, zakochał się w Eurydyce ze wzajemnością. Jednakże Eurydykę pokochał również Aristajos, syn Apollina. Eurydyka uciekając przed nim została ukąszona przez żmiję i zginęła, trafiając do Hadesu. Do Hadesu zstępuje za nią Orfeusz, który swoją lutnią i śpiewem przeszedł straż Cerbera i ubłagał samego Hadesa o oddanie ukochanej. Jednak wyprowadzając ją nie mógł się odwrócić. Gdy się jednak odwrócił, Eurydyki już nie było5. Z tego mitu wyłania się dość okrutny obraz jednego z bóstw, które czcili Grecy. Nie ma miejsca na wolną wolę człowieka, pojawia się natomiast bardzo bezwzględna umowa. Bóg grecki nie szanuje ludzkiej wolności i pragnienia szczęścia człowieka. Drugim przykładem jest wszystkim znany Syzyf, którego perypetie skrócimy właściwie do samego końca – za swoje liczne przewinienia wobec bogów zostaje ukarany dożywotnią pracą, która tak właściwie nie ma sensu. W tym przypadku widzimy obraz bóstwa, które nie jest w żaden sposób miłosierne i nie zna takiej rzeczy jak wybaczenie. Życie Syzyfa na ziemi stało się całkowicie zdeterminowane przez bogów nie pozostawiając miejsca dla jego woli6. W świecie greckich mitologii bóstwo swój wybór narzuca i praktycznie nigdy się nie poświęca, zawsze jest na piedestale.
W tym momencie przechodzimy płynnie w chrześcijaństwo. Tutaj obraz Boga, jaki odnajdujemy w Biblii czy pismach autorów chrześcijańskich jest diametralnie różny.
Obraz wolnego człowieka odnajdujemy w Starym Testamencie:
„Dusza nasza jak ptak się wyrwała z sidła ptaszników, sidło się porwało, a my jesteśmy wolni. Nasza pomoc jest w imieniu Pana, który stworzył niebo i ziemię” (Ps 124,7n.). To Bóg przyniósł Izraelitom wyzwolenie. Najznamienitszym tego przykładem są wydarzenia Księgi Wyjścia, gdzie Naród Wybrany pod przewodnictwem Mojżesza ucieka z Egiptu7. Oprócz znaczenia dosłownego te wydarzenia posiadają (jak spora część Biblii) sens metaforyczny: Egipt jest symbolem niewoli, a człowieka wyzwolić może tylko Bóg. Ponadto widzimy, że wody morza się rozsunęły. Dzięki temu Żydzi mogli swobodnie przejść. Oprócz tego jest drugi sens. Co mogła symbolizować wielka otchłań wody dla Izraelitów? Zło. Mimo bycia już wyzwolonym i prowadzonym do Ziemi Obiecanej Naród Wybrany zatęsknił za Egiptem: „Wspominamy ryby, któreśmy darmo jedli w Egipcie, ogórki, melony, pory, cebulę i czosnek. Tymczasem tu giniemy, pozbawieni tego wszystkiego” (Lb 11,5n.). Tu ujawnia się przykra prawda o nas, ludziach.
Słodka niewola?
Żydzi chcieli wrócić do Egiptu. Oto Bóg ich z niego wyprowadził, pragnąc jedynie ich dobra, którego także i oni pragnęli. A już poczuli tęsknotę za tym miejscem, w którym byli ciemiężeni i byli niewolnikami! Naród Wybrany nie ufał do końca Bogu. Nie potrafili zrozumieć, że Bóg pragnie czegoś więcej dla nich niż to, co było w Egipcie. Podobnie i my – kiedy wychodzimy z niewoli grzechu często za nim tęsknimy, bo łatwiej, bo przyjemniej. Zapominamy, że Bóg zawsze pragnie prawdziwego dobra i ciągle zdarza nam się wpadać w pułapkę cielesności. Św. Augustyn doświadczył bycia więźniem cielesności i tak pisze: „Dlaczego więc schodzisz na manowce, dlaczego kroczysz za głosem ciała? Niech raczej ono się nawróci i za tobą idzie”8. Oraz: „Walczyły we mnie dwie wole, dawna i nowa, cielesna i duchowa, i w ich zażartym zmaganiu roztrwaniała się moja dusza”9. Św. Augustyn już w IV wieku wiedział, że niewolnictwo pożądania cielesnego i ludzkiego „ja chcę” prowadzi donikąd. Po 1600 latach to się nie zmieniło – nie wiem, czy można znaleźć gdzieś osobę, która po wyjściu z nałogu na tle seksualnym, nałogu narkotykowego czy alkoholowego mogłaby określić siebie, kiedy była w nałogu, jako osobę wolną. Przyjemność nałogu nie powoduje, że niewola przestaje być niewolą. Może być przemijająco słodka, ale dalej jest niewolą, przez którą człowiek cierpi. Św. Augustyn sam pisze: „Jakże błogie stało się nagle dla mnie – być wolnym od głupich przyjemności! Porzucenie tego, co przedtem lękałem się utracić, już samo w sobie było radością!”10. Wolność woli człowieka jest jego największym błogosławieństwem i największym przekleństwem. Może albo powiedzieć „tak” Bogu jak święci, albo stać się niewolnikiem własnych żądz. Św. Jan od Krzyża opisał w jaki sposób pożądania mają negatywny wpływ: „Dusza moja rozprzężona jest w swoich władzach. W takim bowiem stanie ani rozum nie jest podatny na przyjęcie światła słonecznego, ani wola nie jest zdolna przyjąć w siebie Boga w czystej miłości, tak jak zwierciadło zasłonięte nie odbija twarzy patrzącego; ani tym bardziej pamięć zasłonięta mrokami pożądania nie daje się przeniknąć blaskiem obrazu Bożego, tak jak woda zamącona nie może jasno odzwierciedlić twarzy tego, kto w nią patrzy”11. Kajdany, które człowiek sam często nakłada swojej duszy uniemożliwiają mu dokładne poznanie Boga, a tym samym mocno zagrażają wierze, która jest przecież oparta na wolnej woli.
„Co chcesz. abym Ci uczynił?” (Mk 10,51)
Zdanie z Ewangelii św. Marka ukazuje Boga jako Tego, który pragnie zbudować z człowiekiem relację opartą na miłości i wolności. Jezus nie jest natarczywy ani nadgorliwy. Nie narzuca swojego zdania. Pyta łagodnie, czego człowiek chce. To pytanie, nad którym powinniśmy się również i my zastanowić. Bo często gonimy za pieniędzmi, zaszczytami, uznaniem ludzkim, tym samym stając się niewolnikami. Niewolnikami własnych żądz i pychy, która nigdy nie zostanie nasycona ani nie zapewni nam szczęścia. Św. Jan od Krzyża pisze: „Wszelka władza i wolność świata w porównaniu do wolności i potęgi ducha Bożego jest służalstwem, uciskiem i niewolnictwem”12 . Pytanie Chrystusa jest aktualne zawsze, wszędzie i wobec każdego człowieka. Czy jest coś, czego jestem niewolnikiem? Jakiś grzech? Jakaś osoba? O co tak naprawdę proszę Chrystusa? Czy dążę do Boga, czy też skupiam całą uwagę na życiu doczesnym? „Prawda was wyzwoli” (J 8,32), czytamy w Ewangelii św. Jana. Prawdę poznaje się w pokorze. Jeżeli będziemy pokorni, odkryjemy prawdę. O sobie, o drugim człowieku i o Bogu. Wolność prawdziwa to wolność od zła i kłamstwa.
- Por. Fulton J. Sheen, Stworzeni do szczęścia, Esprit 2016, s.250-257. ↩︎
- Por. Fulton J. Sheen, Warto żyć, Esprit 2017, s.72-75. ↩︎
- Por. tamże, s. 313-314. ↩︎
- Św. Augustyn, dz.cyt., s. 27. ↩︎
- Jan Parandowski, Mitologia, Puls 1992, s. 151-153. ↩︎
- Tamże, s. 206-209. ↩︎
- Por. Wj 13, 17-22; Wj 14, 1-31. ↩︎
- Św. Augustyn, dz.cyt., s.106. ↩︎
- Tamże, s.220. ↩︎
- Tamże, s.243. ↩︎
- Św. Jan od Krzyża, Droga na Górę Karmel, Wydawnictwo Karmelitów Bosych 2013, str. 68. ↩︎
- Tamże, str. 52. ↩︎